Informujemy, że Państwa dane osobowe są przetwarzane przez Fundację Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris z siedzibą w Warszawie przy ul. Górnośląskiej 20/6, kod pocztowy 00-484 (administrator danych) w celu informowania o realizacji działań statutowych, w tym do informowania o organizowanych akcjach społecznych. Podanie danych jest dobrowolne. Informujemy, że przysługuje Państwu prawo dostępu do treści swoich danych i możliwości ich poprawiania.
Przejdź do treści

Opinia prawna dotycząca projektu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Ratujmy Kobiety – ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie

Inicjatywa ustawodawcza „Ratujmy Kobiety” sankcjonuje przede wszystkim:

 

1. Całkowitą legalizację aborcji na życzenie;

2. Bezpłatny dostęp do aborcji dla osób korzystających z pomocy społecznej;

3. Całkowite uprzedmiotowienie i odebranie dziecku poczętemu prawa do życia i prawa do zdrowia (brak prawnego rozpoznania, że ciąża kobiety jest szczególnym stanem zdrowotnym  związanym z poczęciem kolejnego ludzkiego życia, odrębnego bytu i podmiotu prawa, brak rozpoznania praw dzieci poczętych i praw rodziców dzieci poczętych),

4. Powszechny dostęp do antykoncepcji bez względu na wiek kobiety i jej zdolność do czynności prawnych;

5. Niekonstytucyjne ograniczenie wolności sumienia lekarzy poprzez wprowadzenie obowiązku tworzenia przez NFZ jawnej listy lekarzy deklarujących powoływanie się w swojej praktyce zawodowej na klauzulę sumienia;

6. Rozpoczęcie edukacji seksualnej od pierwszej klasy szkoły podstawowej oraz obowiązek wprowadzenia do szkół edukatorów seksualnych, bez wpływu rodziców na rodzaj i zakres treści przedstawianych ich dzieciom;

7. Wprowadzenie sztucznych konceptów nowych praw m.in. „praw reprodukcyjnych 
i seksualnych”,

 

Przedmiot niniejszej opinii prawnej: porównanie treści projektu ustawy Inicjatywy Obywatelskiej Ratujmy Kobiety – ustaw o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie z obecnie obowiązującą ustawą o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z dnia 7 stycznia 1993r. (Dz. U. Nr 17 poz. 78), a także analiza zgodności rozwiązań zawartych w projekcie z normami stanowionymi przez Konstytucję RP i zawarte przez Polskę umowy międzynarodowe.

 

 

Uwagi wstępne

 

Niemal wszystkie istotne zapisy zawarte w projekcie ustawy „o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie” są niezgodne z Konstytucją RP, wiążącymi Polskę umowami międzynarodowymi (w tym Konwencją o Prawach Dziecka) oraz orzecznictwem polskiego Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Niniejsza analiza ma na celu wykazanie wszystkich tych sprzeczności, a także ogromnej ilości luk i niejasności prawnych, które wprowadziłoby do polskiego systemu prawnego  uchwalenie tej ustawy.

 

Już w aktualnym stanie prawnym przepisy dotyczące ochrony życia ludzkiego w prenatalnej fazie jego rozwoju należy uznać za niewystarczające i niekonstytucyjne. Projektowana ustawa nie tylko pogłębiłaby ten stan rzeczy, ale zaburzyłaby także integralność systemu prawa, legalizując działania sprzeczne z podstawowymi chronionymi nim wartościami. Dodatkowo sam projekt jest pełen wewnętrznych niespójności i błędów, które zostaną wykazane w dalszej części niniejszej opinii.

 

Projekt definitywnie dyskryminuje i degraduje człowieka w prenatalnej fazie jego życia. Treść projektu nie rozpoznaje podmiotowości prawnej dzieci poczętych, całkowicie eliminując należną im ochronę prawną w prenatalnej fazie rozwoju oraz eliminuje uznaną prawnie podmiotowości kobiety jako matki, zastępując ją pojęciem „kobieta w ciąży”. Projekt w rzeczywistości stanowi próbę odebrania dzieciom nienarodzonym prawa do życia, otwiera drogę dla handlu organami nienarodzonych dzieci oraz narusza podstawy podmiotowości prawnej i ochrony życia osób niepełnosprawnych.

 

1. Całkowita eliminacja ochrony prawnej dziecka w prenatalnej fazie rozwoju. Legalizacja zabójstwa prenatalnego na życzenie.

 

Polskie prawo, na czele z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej (art. 30 w zw. z art. 38 Konstytucji RP) stoi na straży ludzkiego życia na każdym etapie jego rozwoju. Tę naczelną zasadę polskiego systemu prawnego wywiódł jeszcze przed wejściem w życie Konstytucji RP z 1997 roku Trybunał Konstytucyjny z zasady demokratycznego państwa prawnego (wyrażonej obecnie w art. 2 Konstytucji), wskazując że„[p]odstawowym przymiotem człowieka jest jego życie. Pozbawienie życia unicestwia więc równocześnie człowieka, jako podmiot praw i obowiązków. Jeżeli treścią zasady państwa prawa jest zespół podstawowych dyrektyw wyprowadzanych z istoty demokratycznie stanowionego prawa, a gwarantujących minimum jego sprawiedliwości, to pierwszą taką dyrektywą musi być respektowanie w państwie prawa wartości, bez której wykluczona jest wszelka podmiotowość prawna, tj. życia ludzkiego od początków jego powstania”[1]. Stanowisko to, już na gruncie obowiązującej Konstytucji, zostało następnie przez Trybunał Konstytucyjny potwierdzone w wyroku z dnia 30 września 2008 r. (K 44/07)[2].

 

Zgodnie z art. 38 Konstytucji RP[3] Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia. Wyrazem realizacji konstytucyjnie zagwarantowanego prawa każdego człowieka do życia, jest m.in. jej uszczegółowienie w obecnie obowiązującej ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży z dnia 7 stycznia 1993 roku (Dz. U. Nr 17, poz. 78, dalej jako: Ustawa), zgodnie z przepisem art. 1 której „prawo do życia podlega ochronie, w tym również w fazie prenatalnej w granicach określonych w ustawie”, w zakresie jakim jej przepisy spełniają kryterium konstytucyjności. Należy bowiem podkreślić, że przepis ten – w zakresie w jakim uzależnia ochronę życia w fazie prenatalnej od decyzji ustawodawcy zwykłego – utracił moc obowiązującą z dniem 23 grudnia 1997 roku[4].

 

Ponadto należy dodać, że art. 2 obecnie obowiązującej Ustawy nakłada na państwo (tj. organów administracji rządowej i samorządu terytorialnego) obowiązek zapewnienia kobietom w ciąży opieki medycznej, socjalnej i prawnej, w szczególności poprzez opiekę prenatalną nad płodem oraz opiekę medyczną nad kobietą w ciąży, pomoc materialną i opiekę nad kobietami w ciąży znajdującymi się w trudnych warunkach materialnych oraz zapewnienie swobodnego dostępu do informacji o zasiłkach, przysługujących świadczeniach.

 

Projektodawcy Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Ratujmy kobiety” (dalej jako: Projekt) już w części poprzedzającej część normatywną (preambuła) afirmują istnienie prawa do przerywania ciąży w granicach ustalonych w ustawie oraz integralne prawo osoby do decydowania o swojej płodności, pomijając zasadniczą istotę, z którą te prawa się nierozerwalnie wiążą, tj. prawa do życia dziecka poczętego. Zarówno ta preambuła, jak i dalsza, normatywna treść Projektu, jest całkowicie niezgodna z przepisami Konstytucji RP, gwarantującymi prawną ochronę życia, obejmujących także fazę prenatalną. Zabieg „przerwania ciąży” jest w istocie przypadkiem zabójstwa prenatalnego człowieka, który poczęty nie może się narodzić. 

 

W celu całkowitego pozbawienia dziecka poczętego prawa do ochrony życia i zdrowia, w części normatywnej Projekt, poprzez art. 5 całkowicie wykreśla i eliminuje pojęcie opieki „prenatalnej nad płodem”, obowiązek państwa w tym zakresie ograniczając do opieki zdrowotnej w okresie ciąży, pomocy materialnej oraz dostępu do szczegółowych informacjach o zasiłkach dla matek.

 

Sytuacje, w których zabójstwo prenatalne dokonywane w czasie zabiegu aborcji jest prawnie dopuszczalne wymienione są w art. 4a obecnie obowiązującej Ustawy[5]. Należy jednak zaznaczyć, że przesłanki te nie mogą być uznawane za normy prawne konstruujące „prawo kobiety do przerwania ciąży”. Ze względu na to, że stanowią one wyjątek od naczelnej zasady ochrony ludzkiego życia na każdym etapie jego rozwoju, uznawane są one za kontratyp – a zatem wyjątek od reguły, zgodnie z którą zabójstwo prenatalne stanowi czyn zabroniony. Kwestię charakteru prawnego okoliczności dopuszczających wykonanie zabiegu przerwania ciąży jednoznacznie rozstrzygnął Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 22 lutego 2006 r., III CZP 8/06. W przedmiotowej uchwale, SN wskazał, że art. 4a i 4b ustawy o ochronie płodu ludzkiego nie może być podstawą do wyróżnienia „prawa do aborcji” jako dobra osobistego. Odwołując się do przytaczanego już orzeczenia TK z 1997 r. K 96/96, SN wskazał, że art. 4a ust. 1 ustawy ma „charakter legalizujący określone zachowanie zmierzające do przerwania ciąży. Stanowi więc zezwolenie na podjęcie zachowań z zasady zabronionych także na gruncie innych regulacji odnoszących się do dziecka poczętego. Jego życie pozostaje pod ochroną prawną od chwili poczęcia, wszelkie zaś czyny zmierzające do pozbawienia go życia, w tym w szczególności przerwanie ciąży są generalnie zakazane. Oznacza to, że okoliczności wskazane w art. 4a ust. 1 ustawy mają charakter zbliżony do kontratypu, a więc wiążą się z wyłączeniem bezprawności.”. Jak konstatuje SN, z tych przyczyn trudno podzielić argumentację, jakoby polski system prawny przewidywał istnienie „prawa do aborcji”, gdyż „właściwa dla kontratypu kolizja dóbr wyłącza możliwość konstruowania prawa podmiotowego, którego przedmiotem byłoby dobro osobiste, polegające na możliwości naruszenia dóbr osobistych innych osób”. Co więcej, SN podkreśla, że aborcja nie może zostać uznana w żadnym wypadku za element planowania rodziny, a prawo do posiadania dziecka musi być interpretowane wyłącznie w aspekcie pozytywnym, a nie „jako  prawo do unicestwienia rozwijającego się płodu ludzkiego. Prawo do  odpowiedzialnego decydowania o posiadaniu dzieci sprowadza się więc w aspekcie  negatywnym wyłącznie do prawa odmowy poczęcia dziecka.”

 

W świetle powyższych konstatacji należy uznać, że aborcja w polskim porządku prawnym przyznającym ochronę życia człowiekowi na każdym etapie jego rozwoju – w tym fazie prenatalnej – nie może w żadnym wypadku zostać uznana za jedno z praw reprodukcyjnych i seksualnych, jak w uzasadnieniu do Projektu wskazują jego autorzy.

 

Tymczasem zgodnie z art. 8 Projektu zabójstwo prenatalne staje się zgodne z prawem bez żadnych ograniczeń do 12 tygodnia życia płodu, a także po tym terminie – gdy (i) ciąża stanowić będzie zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej; gdy (ii) występować będzie prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu; a także gdy (iii) ciąża będzie następstwem czynu zabronionego. 

 

Przesłanki te zaczerpnięto niemal wprost z obecnie obowiązującej Ustawy – z tą jednak różnicą, że zawarty w niej przepis art. 4a ust. 2 ogranicza możliwość dokonania aborcji w dwóch ostatnich przypadkach, bądź do momentu osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki (w razie prawdopodobieństwa uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby), bądź do 12 tygodnia od początku ciąży (gdy istnieje podejrzenie, że jest ona następstwem czynu zabronionego).

 

Projekt wydłuża ten ostatni termin do 18. tygodnia ciąży (art. 8 ust. 7 Projektu); z kolei gdy wystąpi prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, aborcja ma być legalna aż do 24. tygodnia, lub – gdy wykryta choroba uniemożliwia płodowi samodzielne życie i nie ma możliwości jej wyleczenia – do samego końca ciąży.

 

Projekt sankcjonuje także możliwość zastosowania środków wczesnoporonnych, stanowiąc w art. 8 ust. 3, iż lekarz w możliwie najwcześniejszym stadium rozwoju dokonuje przerwania ciąży również środkami farmakologicznymi, a ponadto wskazując w ust. 7 tego przepisu, że do 12 tygodni ciąży aborcja może zostać dokonana bez żadnego nadzoru lekarskiego.

 

Powyższe zapisy stanowią złamanie nie tylko obowiązującego w Rzeczpospolitej prawa oraz wiążących umów międzynarodowych, ale realizacja ich założeń stoi także w skrajnej sprzeczności z dorobkiem orzeczniczym zarówno krajowym jak i międzynarodowym.

 

Brzmienie przepisów Projektu budzi poważne zastrzeżenia co do zgodności z normami ustawy zasadniczej, w tym w szczególności art. 38, 30 i 48 ust. 1 art. 53 – bowiem wbrew aktualnemu stanowi wiedzy medycznej nie rozpoznaje on prenatalnej fazy rozwoju człowieka i nie obejmuje jej należytą opieką prawną. Przeciwnie – Projekt de facto pozbawia osoby w tej fazie życia podmiotowości prawnej oraz przysługującej im obecnie prawnokarnej ochrony przed ingerencją w najbardziej podstawowe prawo człowieka – tj. prawo do życia.

 

Projekt przewiduje prawo kobiety do zabójstwa prenatalnego swojego dziecka do końca 12 tygodnia życia bez względu na okoliczności jego poczęcia, stan zdrowia jej samej czy jej dziecka, a także jakiekolwiek inne przyczyny. W praktyce oznacza to legalizację aborcji na życzenie kobiety, bez konieczności zaistnienia choćby tzw. „względów społecznych”, jakie przewidywał uznany za niezgodny z konstytucją przepis art. 4a ust. 1 pkt 4 obecnie obowiązującej Ustawy[6]. Nawet po upływie terminu, w którym możliwość zabicia dziecka poczętego ma być dostępna bez ograniczeń, projektodawcy przewidują dalsze obostrzenia wobec kryteriów, które poczęte dziecko będzie spełnić by jego prawo do urodzenia się nie zostało mu odebrane. Zasadniczo Projekt nie rozpoznaje prawa dziecka by mogło przyjść ono na świat żywe.

 

Zgodnie z zasadą wyrażoną w art. 38 Konstytucji, na polskim ustawodawcy spoczywa obowiązek zapewnienia każdemu człowiekowi prawnej ochrony życia. Oznacza to, że władze publiczne są nie tylko obowiązane do nie podejmowania działań, które ujemnie oddziałują na chronioną konstytucyjnie wartość, jaką jest życie, ale także ciąży na nich obowiązek pozytywny[7] podejmowania takiej aktywności, która w sposób pełny prowadzi do realizacji konstytucyjnej gwarancji ochrony prawa do życia. Taki pogląd potwierdza Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 23 marca 1999 r., w sprawie K 2/98[8], w którym stwierdza, że skoro „z Konstytucji wynika pewien obiektywny system wartości, to na ustawodawcy ciąży obowiązek stanowienia prawa o takiej treści, by możliwa była ochrona i realizacja tych wartości w możliwie najszerszym zakresie”, a także że „niezależnie od »obronnej« treści prawa do życia, z art. 38 wynika zobowiązanie władz publicznych do podejmowania działań służących obronie życia”[9]. Omawiany postulat został również przedstawiony w nauce prawa konstytucyjnego. P. Sarnecki podnosi, że podejmowane przez władze działania powinny stwarzać „prawne, jak i faktyczne instytucje i stany, zmniejszające lub eliminujące zagrożenia życia ludzkiego”[10].

 

Wreszcie Trybunał wykształcił w swoim orzecznictwie zasadę, zgodnie z którą „wszelkie możliwe wątpliwości co do ochrony życia ludzkiego powinny być rozstrzygane na rzecz tej ochrony (in dubio pro vita humana)”. Jak stwierdził Trybunał w wyroku z 7 stycznia 2004 roku[11], „sformułowanie [zasady prawnej ochrony życia] już w pierwszym z przepisów konstytucyjnych dotyczących wolności i praw osobistych zdaje się przesądzać o nadrzędności życia ludzkiego w hierarchii wartości chronionych przez prawo. Skłania ona jednocześnie do przyjęcia w procesie stanowienia prawa dyrektywy interpretacyjnej, wedle której wszelkie możliwe wątpliwości co do ochrony życia ludzkiego powinny być rozstrzygane na rzecz tej ochrony”.

 

Potrzebę ochrony godności człowieka na najwcześniejszym etapie jego rozwoju dostrzegł w ostatnich latach także Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W 2011 r. potwierdził on w wyroku Brüstle vs. Greenpeace[12]że prawna ochrona wynikająca z godności człowieka zaczyna się już w momencie poczęcia, w embrionalnej fazie życia, ponieważ „zapłodnienie rozpoczyna proces rozwoju człowieka”. Stanowisko to zostało potwierdzone trzy lata później w orzeczeniu w sprawie International Stem Cell Corporation vs. Comptroller General of Patents, Designs and Trade Marks[13].

 

Co więcej, Konstytucja RP wymaga zapewnienia ochrony życia ludzkiego, ściśle związanej z przyrodzonym (a zatem ponad pozytywnym) charakterem godności człowieka, na każdym jego etapie, co obejmuje okres zarówno przed, jak i po urodzeniu. Zasada ta znajduje wyraz m.in. w  orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z dnia 28 maja 1997 r., sygn. akt K 26/96, zgodnie z którym „[w]artość konstytucyjnie chronionego dobra prawnego jakim jest życie ludzkie, w tym życie rozwijające się w fazie prenatalnej, nie może być różnicowana. Brak jest bowiem dostatecznie precyzyjnych i uzasadnionych kryteriów pozwalających na dokonanie takiego zróżnicowania w zależności od fazy rozwojowej ludzkiego życia. Od momentu powstania życie ludzkie staje się wartością chronioną konstytucyjnie. Dotyczy to także fazy prenatalnej”. Pogląd ten został rozwinięty w wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 30 września 2008 r., wydanym w sprawie rozpoznanej pod sygn. akt K 44/07[14], w który stwierdzono, iż „nie ma wątpliwości, że życie człowieka nie podlega wartościowaniu ze względu na jego wiek, stan zdrowia, przewidywany czas jego trwania, ani ze względu na jakiekolwiek inne kryteria”.

 

W konsekwencji należy uznać, że na gruncie ustawy zasadniczej pożądane jest – wbrew treści Projektu i jego uzasadnienia – podwyższenie standardu ochrony prawa do życia w prenatalnym okresie jego rozwoju. Za jednoznacznie niedopuszczalne uznać należy natomiast obniżenie tego standardu ochrony do poziomu, który nie zapewnia każdemu człowiekowi w prenatalnym okresie rozwoju dostatecznej ochrony tego prawa.

 

Do podobnych wniosków prowadzi ocena zgodności Projektu z przepisem art. 9 Konstytucji, zgodnie z którym Rzeczpospolita Polska zobowiązana jest przestrzegać wiążących ją umów międzynarodowych. Z punktu widzenia prawnej ochrony życia poczętego jednym z najistotniejszych dokumentów jest Konwekcja o prawach dziecka[15], zgodnie z którą  „dziecko z uwagi na swą niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, a zwłaszcza właściwej ochrony prawnej, zarówno przed jak i po urodzeniu”. Oznacza to, że wszystkie zawarte w Konwencji gwarancje – łącznie w wyrażonym w art. 6 prawem każdego dziecka do życia – odnoszą się również do dzieci poczętych. Co więcej, Konwencja w art. 24 ust 2 pkt d tworzy gwarancję właściwej opieki zdrowotnej dla matek w okresie przed i po urodzeniu dziecka. Jak wskazuje Trybunał Konstytucyjny w cytowanym wyżej wyroku z 28 maja 1997 r., (sygn. akt K 26/96), zobowiązanie to ma w pierwszej kolejności – w świetle art. 23 ust. 1 oraz Preambuły Konwencji – na celu urzeczywistnienie prawa korzystania z możliwie najlepszego stanu zdrowia dziecka poczętego.  

Zamiar całkowitego pozbawienia dziecka poczętego przysługujących mu praw autorzy Projektu wyrazili również poprzez propozycję całkowitego usunięcia z systemu prawnego definicji dziecka, poprzez uchylenie zawartego w ustawie o Rzeczniku Praw Dziecka[16] (dalej: ustawa o RPD) art. 2, zawierającego jego prawną definicję, określającą je jako „istotę ludzką od poczęcia do osiągnięcia pełnoletniości”.  

 

2. Niekonstytucyjne ograniczenie możliwości korzystania z klauzuli sumienia dla lekarzy.

 

Projektodawcy przewidują stworzenie jawnego rejestru wszystkich lekarzy w publicznych placówkach, którzy w swojej praktyce będą chcieli powoływać się na klauzulę sumienia, co stanowi rażące złamanie podstawowych gwarancji konstytucyjnych dotyczących wolności sumienia, w szczególności przepisu art. 53 ust. 1 Konstytucji.

 

Zgodnie z projektowanym art. 10 ust. 3 „Świadczeniodawca obowiązany jest do: 1) publicznego udostępnienia listy imion i nazwisk wszystkich lekarzy współpracujących ze świadczeniodawcą, którzy korzystają z odmowy udzielenia świadczeń zdrowotnych związanych z przerywaniem ciąży (…) i aktualizacji tej listy co kwartał, 2) udostępnienia kobiecie listy lekarzy, o których mowa w ust. 3 pkt 1, na jej indywidualne żądanie, 3) zgłoszenie listy lekarzy, o których mowa w ust. 3 pkt 1 do Narodowego Funduszu Zdrowia”. Z kolei projektowany ust. 4 tego przepisu nakłada na Narodowy Fundusz Zdrowia obowiązek udostępnienia listy lekarzy korzystających z odmowy udzielenia świadczeń zdrowotnych związanych z przerwaniem ciąży na podstawie art. 39 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza i lekarza dentysty[17] w Biuletynie Informacji Publicznej, uwzględniając i nakazując jego kwartalne aktualizacje.

 

Zapisy te należy uznać za niezgodne z Konstytucją przede wszystkim dlatego, że ich normatywna treść zmierza w istocie do ograniczenia lub faktycznego zniesienia w Polsce instytucji „klauzuli sumienia”, na którą powoływać się mogą w polskim systemie prawnym lekarze w celu odmowy wykonania świadczenia zdrowotnego niezgodnego z ich sumieniem.

 

Prawo do wolności sumienia gwarantowane jest w art. 53 ust. 1 Konstytucji RP, który stanowi, że „każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.”. Kwestia ta stała się w ostatnim czasie przedmiotem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego[18], który badając konstytucyjność przepisów ustawy o zawodzie lekarza i dentysty (art. 39 w zw. z art. 30) z art. 53 ust 1 Konstytucji, jednoznacznie wskazał, że „prawo do sprzeciwu sumienia powinno być uznane za prawo pierwotne względem jego ograniczeń (…) Wolność sumienia – w tym ten jej element, którym jest sprzeciw sumienia – musi być respektowana niezależnie od tego, czy istnieją przepisy ustawowe ją potwierdzające. Ustawodawca nie może więc dowolnie kształtować albo znosić tego „przywileju”, lecz musi respektować konstytucyjne warunki ustanawiania ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela.”. Tym samym TK uznał za niekonstytucyjne przepisy nakazujące lekarzowi podjęcie świadczenia sprzecznego z jego sumieniem w „nagłych przypadkach”, a także wykazał, że „art. 39 zdanie pierwsze ustawy (…) w zakresie, w jakim nakłada na lekarza powstrzymującego się od wykonania świadczenia zdrowotnego niezgodnego z jego sumieniem obowiązek wskazania realnych możliwości uzyskania takiego świadczenia u innego lekarza lub w innym podmiocie leczniczym, jest niezgodny z art. 53 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji”.

 

Jak wskazuje A. Zoll, wolność postępowania zgodnie z własnymi przekonaniami, wolność sumienia oraz aprobowanego przez daną osobę systemu etycznego, znajduje się całkowicie poza jurysdykcją demokratycznego państwa prawa, a jedynie władza państwowa jest zobowiązana do strzeżenia i gwarantowania tej wolności[19]. Powyższe stanowisko znalazło swoje odzwierciedlenie także w cytowanym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, w którego uzasadnieniu jednoznacznie stwierdzono, iż „wolność sumienia i wyznania stanowi we współczesnym świecie, a w szczególności w Europie, podstawową zasadę – a jednocześnie wyznacznik – państwa i społeczeństwa demokratycznego. Swoboda autonomicznego ukształtowania swego stosunku do wiary i religii, obejmująca przyjęcie i wyznawanie przekonań filozoficzno-światopoglądowych o antyreligijnym bądź areligijnym zabarwieniu, ujawniania tych myśli i przekonań oraz postępowania zgodnie z ich nakazami ugruntowała się w cywilizacji europejskiej jako jeden z głównych przejawów wolności jednostki[20]”. Wskazano także, „wolność sumienia, łącznie z powiązaną z nią wolnością wyznawania religii, współcześnie jest standardem uniwersalnym oraz jednym z podstawowych praw i wolności człowieka i znajduje wyraz w licznych aktach prawa międzynarodowego[21].”

 

Również wiążące Rzeczpospolitą normy prawa międzynarodowego potwierdzają, że wolność sumienia jest prawem podstawowym, jedynie przez ustawodawcę deklarowanym a przysługującym każdej jednostce w sposób przyrodzony. Potwierdza to przede wszystkim Europejska Konwencja i Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności w art. 9 ust. 1, Międzynarodowy Pakt Praw Politycznych i Obywatelskich w art. 18 oraz art. 10 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. O wolności sumienia jeszcze w czasie obowiązywania poprzedniej ustawy zasadniczej z 1952 r. wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z dnia 15 stycznia 1991 r., wskazując iż wolność sumienia nie oznacza jedynie prawa do reprezentowania określonego światopoglądu, ale przede wszystkim prawo do postępowania zgodnie z własnym sumieniem oraz do wolności od przymusu postępowania wbrew własnemu sumieniu.

 

Możliwość ograniczenia prawa do korzystania z pełnej wolności sumienia opiera się na podstawach zawartych zarówno w Konstytucji RP (art. 31. ust. 3)  jak także wspomnianych aktach prawa międzynarodowego. Ustawa zasadnicza dopuszcza sytuacje, kiedy ograniczenie ochrony praw gwarantowanych konstytucyjnie jest możliwe, jednak taka okoliczność może zajść w ściśle określonych warunkach, wskazanych właśnie w art. 31. ust 3 Konstytucji RP. Do przesłanek limitacji ochrony prawnej należą: ustawowa forma ograniczenia, istnienie w państwie demokratycznym konieczności wprowadzenia ograniczenia, funkcjonalny związek ograniczenia z realizacją wskazanych w art. 31 ust. 3 wartości (tj. bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, wolności i praw innych osób) oraz zakaz naruszania istoty danego prawa i wolności.

 

Ze stwierdzenia, że ograniczenia mogą być ustanawiane tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie, Trybunał Konstytucyjny wyprowadził wymóg tzw. testu proporcjonalności[22], który musi spełnić dana regulacja, by można było stwierdzić jej zgodność z ustawą zasadniczą. W konsekwencji, regulacja ograniczająca dane prawo lub wolność musi być przydatna i niezbędna, natomiast wartość preferowana musi pozostawać w odpowiedniej proporcji do wartości poświęcanej (proporcjonalność sensu stricto).[1] 

 

W rozważanym kontekście trzeba również przywołać Rezolucję nr 1763 Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w sprawie prawa do klauzuli sumienia w ramach legalnej opieki medycznej z dnia 7 października 2010 r., która potwierdziła pierwotność wolności sumienia oraz potrzebę wyraźnego określenia ograniczeń odnoszących się do postępowania zgodnie z sumieniem. Na marginesie warto wskazać, że przedmiotowa Rezolucja uznała ważność klauzuli sumienia nie tylko w odniesieniu osób fizycznych, ale także do podmiotów zbiorowych, tj. szpitali[23]. 

 

Rozwiązania przewidziane w Projekcie rażąco naruszają wolność sumienia i ograniczają możliwość korzystania z prawa do odmowy wykonania przez lekarza zabiegów niezgodnych z jego światopoglądem. Zawarte tam propozycje wiążą bowiem skorzystanie z tego prawa z koniecznością publicznego uzewnętrznienia tego światopoglądu – co narusza nie tylko wolność sumienia samą w sobie, ale zawarty w art. 53 ust. 7 Konstytucji zakaz nakładania na obywateli RP przez organy władzy publicznej obowiązku ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

 

3. Wyeliminowanie prawa rodziców do wychowywania dzieci w zgodzie z własnymi poglądami. Dostępność aborcji i antykoncepcji bez względu na wiek oraz zdolność do czynności prawnych.

 

Zgodnie z treścią art. 53 ust. 3 ustawy zasadniczej, rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Podobna gwarancja wynika z jej art. 48, w myśl którego rodzice mogą wychować dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, uwzględniając stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania – zaś ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu.

 

Art. 7 Projektu wprowadza obowiązek zapewnienia przez organy administracji rządowej i samorządu terytorialnego – bez względu na zdolność do czynności prawnych – dostępność metod i środków zapobiegania ciąży. Z kolei ust. 3 tego przepisu gwarantuje bezpłatny dostęp do tych metod i środków osobom korzystającym z pomocy społecznej; ust. 4 nakłada zaś obowiązek utworzenia i finansowania przez samorządy powiatowe placówek prowadzących poradnictwo i świadczenia z zakresu świadomego rodzicielstwa i pozostałych praw reprodukcyjnych.  

 

Zapewnienie dostępności bez recepty wybranych preparatów antykoncepcyjnych dla osób poniżej 13 roku życia implikuje zmiany stojące w sprzeczności z obowiązującym w Polsce systemem prawnym oraz zasadami korzystania ze świadczeń zdrowotnych[24]. Stanowiłoby to również złamanie gwarancji ochrony zawartej w art. 72 Konstytucji RP, nakładającym na Państwo obowiązek ochrony praw dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją oraz z art. 3 Ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka[25] (dalej: ustawa o RPD), który wskazuje, że „Rzecznik podejmuje działania zmierzające do ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem, demoralizacją, zaniedbaniem oraz innym złym traktowaniem”.

 

Zgodnie z normami polskiego prawa cywilnego, dzieci, które ukończyły 13 rok życia są osobami posiadającymi ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Jak wskazuje art. 20 Kodeksu cywilnego[26] (dalej: k.c.) „osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych może bez zgody przedstawiciela ustawowego zawierać umowy należące do umów powszechnie zawieranych w drobnych, bieżących sprawach życia codziennego”. Trudno nazwać jednak wprowadzany przez projektodawcę nieograniczony dostęp do środka antykoncepcyjnego okolicznością wypełniającą znamiona „drobnej, bieżącej sprawy życia codziennego”. Jak wskazuje art. 17 k.c. „Z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, do ważności czynności prawnej, przez którą osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych zaciąga zobowiązanie lub rozporządza swoim prawem, potrzebna jest zgoda jej przedstawiciela ustawowego”. W świetle powyższego przepisu, nie ulega wątpliwości, że zakup tego rodzaju środka przez osobę małoletnią, nieposiadająca pełnej zdolności do czynności prawnych, nie może odbyć się bez udziału jej opiekuna prawnego. Projektowane rozwiązanie nie wprowadza jednak żadnych gwarancji zabezpieczających dobro małoletnich poprzez opiekę w tym zakresie przedstawiciela ustawowego.


W przedmiotowej sprawie istotny jest również kontekst polskiego prawa rodzinnego. Jak wskazuje art. 96 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego[27] (dalej: k.r.o.) „Rodzice wychowują dziecko pozostające pod ich władzą rodzicielską i kierują nim. Obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotować je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień”[28]. Wprowadzenie nieograniczonego dostępu do preparatów antykoncepcyjnych dla osób niepełnoletnich drastycznie obniży możliwość realizacji obowiązków, jakie nałożone są przez polski system prawny na rodziców. Na mocy polskiego systemu prawnego rodzicom powierzony został bowiem szczególny obowiązek dbania o dobro zdrowotne ich dzieci, co ma swój wyraz także w przepisach dotyczących prawa do informacji oraz do wyrażenia zgody na leczenie osoby małoletniej, które przysługuje wyłącznie rodzicom lub prawnym opiekunom dziecka (art. 9 ust. 2 oraz art. 17 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta)[29].

 

Projektowaną zmianą ustawodawca dopuściłby zatem możliwość, by dziecko podejmowało kluczowe dla jego zdrowia decyzje bez obecności i zgody rodziców. Należy podkreślić, że obecnie obowiązujące brzmienie rozporządzenia w sprawie wydawania z apteki produktów leczniczych i wyrobów medycznych[30] wprowadza możliwość wydania dziecku preparatu na receptę, jednakże recepta ta może być wydana przez lekarza w trakcie badania, na którym z mocy prawa muszą być obecni rodzice dziecka lub jego opiekunowie ustawowi[31].

 

Projektowane rozwiązanie, udostępniające osobom małoletnim roku życia środki antykoncepcyjne stanowi tym samym niedopuszczalną na gruncie polskiego systemu prawnego ingerencję w prawa rodziców, na straży których stoi także polska ustawa zasadnicza. Ograniczenie władzy rodzicielskiej, które będzie skutkiem wprowadzenia projektowanych zmian uznać należy także uznać za sprzeczne z art. 48 Konstytucji RP gwarantującym rodzicom prawo do wychowania ich dzieci zgodne z własnymi przekonaniami, które to prawo może być ograniczone jedynie w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu[32].

 

Zgodnie z powołanym uprzednio stanowiskiem przyjętym przez Trybunał Konstytucyjny[33] lekarz ma obowiązek postępować zgodnie z zasadami etycznymi własnego zawodu. Podobnie w myśl art. 8 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (dalej: ustawy o RPP)[34] , pacjent ma pełne prawo oczekiwać, iż specjaliści medyczni podejmować będą


w stosunku do niego działania zgodne z treścią poszczególnych kodeksów etycznych. Projekt zawiera tymczasem zapisy, które w sposób wyraźny naruszają prawa małoletnich pacjentów. Do uzyskania pełnoletności ustawodawca polski nie przewidział możliwości podjęcia przez dziecko samodzielnej decyzji terapeutycznej; poniżej tego wieku – a i to jedynie w pewnych wypadkach – dziecko ma jedynie możliwość współdecydowania o własnym zdrowiu. Jest to uzasadnione naturalnymi względami rozwojowymi: prawo nie może oczekiwać od człowieka, który nie osiągnął dorosłości, aby w sposób odpowiedzialny decydował o tak istotnych sprawach.

 

Choć jednak takie ograniczenie jest uzasadnione, nie można go uznawać wyłącznie za odebranie dziecku praw decyzyjnych Obecnie obowiązujące standardy dotyczące informowania dziecka o procesie leczenia oraz związane z wyrażeniem przez nie zgody na leczenie opierają się na aktywnej roli jego opiekunów prawnych (najczęściej rodziców), którzy na mocy unormowań wyrażonych w k.r.o. zobowiązani są do obcięcia szczególną ochroną zdrowotny rozwój dziecka. W proponowanych przez autorów Projektu rozwiązaniach, rodzice i dzieci postawieni zostają w opozycji względem siebie[35].

W sytuacji, w której lekarz nie współpracowałby z rodzicami dla zdrowia ich dziecka a działał poza ich wiedzą lub wbrew ich woli, doszłoby do odczuwalnej i nadmiernej ingerencji we władzę rodzicielską, a także w bezpieczeństwo zdrowotne dziecka. Warto w tym kontekście powołać się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 15 listopada 2005 r. w sprawie o sygn. akt P 3/05, gdzie jak podkreślił Trybunał w wyroku, Konstytucja wymaga zagwarantowania, zgodnie z zasadą pomocniczości, możliwie szerokiej autonomii rodziców w wykonywaniu funkcji rodzicielskich, w tym zwłaszcza wychowawczych ze względu na dobro dziecka (art. 47, art. 48, art. 53 ust. 3 Konstytucji RP). Celem takiego ukształtowania regulacji jest zapewnienie ochrony konstytucyjnych praw rodziców przed dowolną i arbitralną ingerencją władzy publicznej. Na ten wymiar nauczania decydujący wpływ powinni mieć zatem rodzice. Ich rolę podkreśla również wspomniany art. 53 ust. 3 Konstytucji RP, stanowiący wprost iż rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom nauczania moralnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Bezwzględne pierwszeństwo rodziców w tym zakresie potwierdzają także ratyfikowane przez Polskę umowy międzynarodowe. Wśród nich wymienić należy przede wszystkim Powszechną Deklarację Praw Człowieka oraz Konwencję o Prawach Dziecka, która w art. 18 stanowi, że „rodzice (…) ponoszą główną odpowiedzialność za wychowanie i rozwój dziecka”, gdzie wizyty lekarskie nie stanowią bynajmniej wyłączenia tej odpowiedzialności.

 

Polskie prawo powierza rodzicom szczególny obowiązek dbania o dobro zdrowotne ich dzieci, co ma swój wyraz także w przepisach dotyczących prawa do informacji oraz do wyrażenia zgody na leczenie osoby małoletniej, które przysługuje wyłącznie rodzicom lub prawnym opiekunom dziecka (art. 9 ust. 2 oraz art. 17 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta[36]. Kwestie konieczności uzyskania zgody przedstawiciela ustawowego osoby małoletniej na jakiekolwiek świadczenie medyczne uregulowana jest równieżwe wspomnianej już ustawie o zawodach lekarza i dentysty[37], która w art. 32 ust. 2 stanowi, iż „jeżeli pacjent jest małoletni lub niezdolny do świadomego wyrażenia zgody” do przeprowadzenia przez lekarza badania lub udzielenia przez niego innych świadczeń „wymagana jest zgoda jego przedstawiciela ustawowego, a gdy pacjent nie ma przedstawiciela ustawowego lub porozumienie się z nim jest niemożliwe – zezwolenie sądu opiekuńczego.”.

 

Jest tak również dlatego, że mając na uwadze fakt poważnych konsekwencji zdrowotnych (tak w zakresie zdrowia fizycznego, jak i psychicznego) jakie płyną z zażywania środków antykoncepcyjnych przez osobę małoletnią, zaakceptowanie omawianego rozwiązania byłoby jednoznaczne ze sprzeniewierzeniem się normie konstytucyjnej zawartej w art. 68 ust. 3 Konstytucji RP, wskazującej, że „Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom.”. Również ustawa o RPD w art. 3 ust. 3 wskazuje wyraźnie, iż prawo do ochrony zdrowia posiada szczególny charakter w odniesieniu do ochrony praw osób małoletnich[38]. Oznaczałoby to również narażenie osób małoletnich na straty zdrowotne, emocjonalne i moralne. Stoi to w sprzeczności z art. 72 Konstytucji RP, który nakłada na Państwo obowiązek ochrony praw dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją oraz z art. 3 Ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka, który wskazuje, że „Rzecznik podejmuje działania zmierzające do ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem, demoralizacją, zaniedbaniem oraz innym złym traktowaniem”. 

 

4. Permisywny model edukacji seksualnej od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Obowiązek współpracy z zewnętrznymi edukatorami seksualnymi.

 

Treść art. 4 Projektu sankcjonuje obowiązek organów państwa i samorządu terytorialnego do „realizacji praw reprodukcyjnych”, a także – w myśl art. 4 ust. 2 – współpracy w tym zakresie z organizacjami pozarządowymi. Z kolei art. 6 projektu wprowadza minimalny wymiar godzinowy (nie mniej niż 1 godzina lekcyjna tygodniowo), obowiązującego od pierwszej klasy szkoły podstawowej przedmiotu „wiedza o seksualności człowieka”.

 

Projekt zakłada, że zajęcia te miałyby stanowić obowiązkowy element nauczania już od dnia wejścia w życie ustawy. Jednocześnie wprowadza wymaganie, aby osoby go nauczające posiadały przygotowanie pedagogiczne, a także legitymowały się wyższym wykształceniem z zakresu „seksualności człowieka i praw reprodukcyjnych, ochrony przed przemocą seksualną, a także metod i środków zapobiegania ciąży, sposobów zabezpieczania się przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, w tym HIV l AIDS, oraz kształtowania wolnych od przemocy, partnerskich relacji w związkach i równości płci w społeczeństwie”.

 

W pierwszym rzędzie należy zwrócić uwagę, że realizacja tego wymogu jest niemożliwa przynajmniej w ciągu pierwszych kilku lat – przynajmniej dopóki studiów wyższych nie ukończyliby absolwenci kursów obejmujących wszystkie te zagadnienia. W praktyce prowadziłoby to zapewne do masowego stosowania przepisu art. 7 ust. 1a ustawy o systemie oświaty[39], pozwalającego na zatrudnianie w szkole „w uzasadnionych przypadkach”, osób niebędacych nauczycielami, jedynie w oparciu o decyzję dyrektora placówki.

 

Z uwagi na przywołany przepis art. 4 ust. 2, sytuacja ta stanowiłaby de facto umocowanie do prowadzenia takich zajęć przez organizacje pozarządowe promujące kontrowersyjny, permisywny model edukacji seksualnej. Przepis ten stanowiłby również podstawę normatywną dla wspierania ich działań przez władze i finansowania tych działań
ze środków publicznych.

 

W oparciu o niezdefiniowane w żadnym wiążącym akcie prawnym „prawa reprodukcyjne i seksualne” doszłoby zatem do naruszenia zasad wynikających z ustawy o systemie oświaty – na terenie szkoły miałoby miejsce prowadzenie lekcji przez podmioty zewnętrzne bez wiedzy i kontroli rodziców nad programem tych zajęć i pozbawiających ich wszelkiego wpływu na ich treść.

 

Projekt podejmuje także próbę promocji permisywnego modelu edukacji seksualnej wśród najmłodszych dzieci poczynając od pierwszego roku szkoły podstawowej – tj. już w 6. lub 7. roku życia dziecka. W uzasadnieniu projektu brak jednak w jej kwestii przedstawienia wyników badań, które sugerowałyby, iż wprowadzenie tej tematyki do programu szkolnego jest niezbędne, czy choćby zalecane, już na tak wczesnym etapie.

 

Warto podkreślić, że wymieniając niezbędne elementy, które objąć miałby ten przedmiot, projektodawcy całkowicie pomijają wychowywanie do abstynencji seksualnej na wczesnym etapie rozwoju człowieka i przekazanie wiedzy na temat wartości, jaką stanowi podjęcie obiektywnych decyzji w tym zakresie dopiero po osiągnięciu odpowiedniego stopnia dojrzałości. Dojrzałość ta odnosi się nie tylko do zagadnienia rozwoju somatycznego, ale również – a może przede wszystkim – emocjonalnego, którego kluczowym elementem jest rozwój moralny młodego człowieka.

 

Założenia Projektu idą w przeciwnym kierunku, który jest szkodliwy z socjologicznego i pedagogicznego punktu widzenia. Już bowiem od pierwszej klasy szkoły podstawowej dzieci nie mają być zachęcane do wstrzemięźliwości, lecz wyłącznie zdobywać wiedzę na temat seksualności człowieka w sposób – jak wskazano w uzasadnieniu – „wolny od indoktrynacji”. Oznacza to, że wszelkie zachowania seksualne niestanowiące naruszenia prawa przedstawiane mają być w oderwaniu od ich oceny moralnej. W myśl założeń Projektu rozpoczęcie współżycia przez dwie wyrażające na to zgodę osoby oceniane będzie zatem jako zdarzenie co najmniej neutralne, jeśli nie w ogóle pozytywne. W połączeniu z naturalną dla dzieci ciekawością świata może to stanowić dodatkową – wspartą autorytetem szkoły – zachętę do podejmowania współżycia seksualnego przez coraz młodsze dzieci.

 

Obecnie obowiązującym modelem edukacji seksualnej w Polsce jest edukacja seksualna typu A (kładąca nacisk na abstynencję seksualną), prowadzona w formie przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”. W Europie Zachodniej przeważa natomiast inny model, tj. edukacja seksualna typu B (biologiczna edukacja seksualna) i za takim jej typem lobbują różne organizacje pozarządowe również w Polsce. Na marginesie jedynie należy także wspomnieć, że funkcjonuje jeszcze trzeci model, czyli edukacja seksualna typu C tzw. wszechstronna lub złożona edukacja seksualna, która w rzeczywistości niewiele różni się od modelu typu B. 

 

Zagadnienie to wiąże się z opisaną wyżej kwestią swobodnego dostępu dzieci do środków antykoncepcyjnych. Wobec afirmacji swobody seksualnej przez szkołę, istniej ryzyko dodatkowego „edukowania seksualnego” przez lekarzy wyrażające się w nakłanianiu dzieci do przedwczesnego stosowania antykoncepcji – gdy nie jest to uzasadnione kwestiami zdrowotnymi dziecka, a jedynie potencjalnie bardziej prawdopodobnym wcześniejszym podjęciem przez nie aktywności seksualnej. Co więcej, tego rodzaju sytuacje mogą – w razie uchwalenia Projektu – występować zaś także poza wiedzą rodziców lub wręcz wbrew ich woli. Będzie to rażąco naruszać ich prawa wobec dzieci gwarantowane przez polską Konstytucję i konwencje międzynarodowe, a także w nieuzasadniony sposób ingerować w  zaufanie między rodzicami a dziećmi. Należy podkreślić, że w każdych okolicznościach lekarz jest przede wszystkim zobowiązany do kierowania się zasadą dobra dziecka – a zachęcanie dziecka do stosowania antykoncepcji zamiast do wstrzemięźliwości seksualnej, wbrew woli lub poza wiedzą rodziców, rażąco te zasadę narusza.

 

5. Próba zaliczenia „prawa do aborcji” do kategorii „praw reprodukcyjnych i seksualnych”

 

Termin „zdrowie i prawa reprodukcyjne i seksualne”, którym posługuje się projektodawca (ang. sexual and reproductive health and rights, dalej SRHR) jest pojęciem budzącym liczne wątpliwości i stale podlegającym próbom redefinicji.  Kontrowersyjny charakter tej konstrukcji prawnej wiąże się przede wszystkim z jej niejednoznacznym zakresem pojęciowym i silnie ideologicznym zabarwieniem. W zakres pojęcia SRHR bardzo często, mimo ewidentnego braku podstaw w prawie międzynarodowym,  włącza się tak dyskusyjne elementy jak: „prawo do aborcji”, „prawo do bezpiecznej aborcji”, prawo do „edukacji seksualnej”, prawo dostępu do usług i świadczeń z zakresu SRHR (w tym aborcji) przez osoby niepełnoletnie bez zgody rodziców czy wreszcie prawo do nowoczesnych form antykoncepcji połączone z przekonaniem o istnieniu tzw. „nieuświadomionej potrzeby” w tym zakresie.

 

Termin ten został po raz pierwszy oficjalnie użyty w dokumencie wieńczącym Międzynarodową Konferencję dotycząca Ludności i rozwoju w Kairze, która odbyła się w 1994 r. Pojęciem SRHR zastąpiono wówczas dotychczas funkcjonującą w dyskursie prawnomiędzynarodowym konstrukcję „prawa do planowania rodziny”, która to została sformułowana w Proklamacji Teherańskiej podsumowującej postanowienia Światowej Konferencji Praw Człowieka ONZ w Teheranie[40] (1968 r.).  Dziesięć lat później, na mocy postanowień Konferencji w Ałma Acie[41] organizowanej pod egidą WHO, konstrukcję prawa do planowania rodziny włączono do obszaru polityki zdrowotnej.

 

Dla pełnego zdefiniowania zakresu pojęciowego terminu SRHR i uchwycenia jego wymiaru politycznego, konieczne jest zarysowanie tła doktrynalno-ideowego, które stało za uznaniem przez ONZ prawa do planowania rodziny (a następnie do SRHR) za prawo człowieka. Czas, w którym doszło do wprowadzenie tego pojęcia do dyskursu prawnomiędzynarodowego pokrywa się z ekspansją tzw. ruchu feministycznego II fali, który w prokreacji i sferze ludzkiej seksualności widział główne źródło nierównych stosunków między kobietami i mężczyznami. Liczne przedstawicielki tego nurtu (m.in. Shoulamith Firestone czy M. Pierce) formułowały postulaty „rewolucji biologicznej”, której celem miało być równouprawnienie kobiet przejawiające się przede wszystkim w sferze wolności seksualnej. Zwolenniczki radykalnego ruchu feministycznego bardzo często wskazywały tradycyjne macierzyństwo jako formę opresji kobiet, jednocześnie nawołując do uznania prawa kobiet do „całkowitej kontroli nad własnym ciałem”, uzewnętrzniającej się także w „prawie do aborcji”.

 

Zdecydowanie najważniejszym momentem dla promocji praw reprodukcyjnych i seksualnych była Międzynarodowa Konferencja dotycząca Ludności i rozwoju w Kairze (1994). To właśnie podczas niej, po raz pierwszy oficjalnie użyto określenia „zdrowie reprodukcyjne i seksualne” oraz „prawa reprodukcyjne”[42]. W trakcie debaty nad wprowadzeniem tej terminologii zarysował się problem, który do dziś nie traci na znaczeniu, a mianowicie czy w zakres pojęcia SRHR wchodzi tzw. „prawo do aborcji”. Stworzenie  konstrukcji „prawa do aborcji” zostało wówczas udaremnione poprzez sprzeciw wielu państw biorących udział w obradach[43]. Ostatecznie w dokumencie wieńczącym konferencję znalazł się zapis, że aborcja pod żadnym pozorem nie powinna być postrzegana jako metoda planowania rodziny, a państwa zobowiązane są do jej przeciwdziałaniu, jakkolwiek, tam gdzie jest ona legalna, powinna być bezpieczna[44]. Dokument ten był w późniejszych wielokrotnie przywoływany w kontekście dyskusji nad prawami reprodukcyjnymi i seksualnymi, a jego zapisy różnie interpretowane (szczególnie przez Światową Organizację Zdrowia). Pojęcie praw reprodukcyjnych  pojawiło się również przy okazji ustalania Milenijnych Celów Rozwoju i zostało włączone w zakres postulatu zapewnienia matkom odpowiednich świadczeń zdrowotnych[45].

 

Tak jak zostało to już wskazane, przyjęty w 1994 r. dokument wieńczący Konferencję Kairską, w którym po raz pierwszy oficjalnie użyto terminu "prawa reprodukcyjne i seksualne" stanowi jednoznacznie, iż aborcja w żadnym razie nie może być postrzegana jako metoda planowania rodziny, a państwa członkowskie Narodów Zjednoczonych zobowiązane są do uczynienia wszystkiego, by zmniejszyć ilość przeprowadzanych aborcji (lub zapewnić bezpieczne warunki jej wykonywania, gdy jest legalna)[46].

 

Należy pamiętać, iż postanowienia Konferencji Kairskiej były wynikiem międzynarodowego konsensusu, w związku z czym interpretacja pojęcia "praw reprodukcyjnych i seksualnych" przez poszczególne agendy ONZ powinna być z nimi zgodna. Z przyjętego dokumentu wynika, że aborcja nie może być postrzegana jako jedno z "praw reprodukcyjnych i seksualnych", a jedyne zobowiązanie wobec państw, które na nią zezwalają, polega na zapewnieniu bezpiecznych warunków jej wykonywania. I odwrotnie – te kraje, które aborcji nie zalegalizowały, nie są w żaden sposób do tego zobowiązane.

 

Projekt w art. 1 sankcjonuje nieistniejące prawa reprodukcyjne i seksualne, które – rozmaicie interpretowane w prawie międzynarodowym – nigdy nie uzyskały międzynarodowego uznania, ani tym bardziej nie powstał ich jednolity katalog. Włączenie treści tego przepisu do polskiego porządku prawnego będzie zatem próbą nadania pojęciu „praw reprodukcyjnych i seksualnych” ram prawnych wykraczających – wbrew uzasadnieniu Projektu – daleko poza międzynarodowe zobowiązania Polski, a z niektórymi (jak Konwencja o Prawach Dziecka) wręcz sprzecznych. W art. 2 zawarto słowniczek nadający tym prawom legalną, wiążącą treść, niezgodną z przepisami Konstytucji RP chroniącymi życie człowieka jako najwyższą wartość. W skład praw reprodukcyjnych i seksualnych na mocy projektu miałoby wchodzić także „prawo do samostanowienia w dziedzinie rozrodczości w warunkach umożliwiających świadome decydowanie o rodzicielstwie” (art. 3), co będzie faktycznie będzie oznaczać powstanie uzasadnionego roszczenia o nieograniczony dostęp do antykoncepcji i aborcji. 


[1] Orzeczenie TK z dnia 28 maja 1997 r., K 26/96, OTK 1997, nr 2, poz. 19

[2] Zob. wyrok TK z dnia 30 września 2008 r., K 44/07, OTK-A 2008, nr 7, poz.126

[3] Dz. U. 1997 Nr 78, poz. 483 ze zm.

[4] Obwieszczenie Prezesa TK z dnia 18.12.1997 r. (Dz.U. Nr 157, poz. 1040) wydane w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 28 maja 1997 r. sygn. akt K 26/96.

[5] Ustawa „Art. 4a [Aborcja]
1.Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy: 
1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,
2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, 
3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego,
4) (utracił moc)

 

[6] Przepis ten dopuszczał przerwanie ciąży w sytuacji, gdy kobieta znajdowała się w ciężkich warunkach życiowych lub trudnej sytuacji osobistej. Wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997 roku (sygn. akt K 26/96) uznany został za niezgodny z Konstytucją RP i utracił moc obowiązującą z dniem 23 grudnia 1997 roku.

[7] P. Sarnecki [w:] L. Garlicki (red.), Konstytucja…, komentarz do art. 38, s. 3.

[8] Zob. wyr. TK z dnia 23 marca 1999 r., sygn. akt K 2/98, OTK 1999, nr 3, poz. 38.

[9] Tamże.

[10] P. Sarnecki [w:] L. Garlicki (red.), Konstytucja…, komentarz do art. 38, s. 3.

[11] Zob. wyr. TK z dnia 7 stycznia 2004 r., sygn. akt K 14/03, Dz. U. z dnia 15 stycznia 2004r.

[12] Wyrok Trybunału (wielka izba) z dnia 18 października 2011 r. w sprawie Brüstle vs. Greenpeace, (C – 34/10)

[13] Wyrok Trybunału (wielka izba) z dnia 18 grudnia 2014 r. w sprawie International Stem Cell Corporation vs. Comptroller General of Patents, Designs and Trade Marks (C – 364/13).

[14]  Zob: wyr. TK z dnia 30 września 2008 r., sygn. akt K 44/07, OTK A 2008, nr 7, poz. 126.

[15] Konwencja o prawach dziecka, Dz. U. 1991 Nr 120, poz. 526.

[16] Ustawa o Rzeczniku Praw Obywatelskich z dnia 6 stycznia 2000 r., Dz. U. 2015, poz. 2086 ze zm.

[17] Ustawa o zawodzie lekarza i lekarza dentysty z dnia 5 grudnia 1996 r., Dz. U. 2015 poz. 464, ze zm.)

[18]  Wyrok TK z dnia 7 października 2015 r., sygn. K 12//14.

[19] A. Zoll, Klauzula sumienia w państwie prawa

[20] por. P. Winczorek, Komentarz do Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., Warszawa 2000, s. 73

[21] Por. W. Sobczak, Wolność myśli, sumienia i religii - poszukiwanie standardu europejskiego, Toruń 2013, s. 183 i nast. oraz M. Piechowiak, Wolność religijna i dyskryminacja religijna - uwagi w kontekście rezolucji Parlamentu Europejskiego z 20 stycznia 2011 r., (w:) Urzeczywistnianie wolności przekonań religijnych i praw z niej wynikających, red. S. Stadniczeńko, S. Rabiej, Opole 2012, s. 107 i nast.).

[22] Zob. m.in. orzeczenie TK z dnia 26 kwietnia 1995 r., sygn. akt K 11/94, OTK w 1995 r., cz. I, poz. 12 oraz wyr. TK z 28 czerwca 2000 r., sygn. akt K 34/99, OTK ZU nr 5/2000, poz. 142 i sygn. P 14/01, a także wyrok TK z 3 czerwca 2008 r. sygn. akt K 42/07, OTK ZU nr 5/A/2008, poz. 77.

[23] A. Zoll, Klauzula sumienia w państwie prawa

[24] http://www.ordoiuris.pl/opinia-o-projekcie-rozporzadzenia-zmieniajacego-rozporzadzenie-w-sprawie-wydawania-z-apteki-produktow-leczniczych-i-wyrobow-medycznych,3597,analiza-prawna.html, dostęp: 25.08.2016r.

[25] Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka z dnia 6 stycznia 2000 r., Dz. U. 2015, poz. 2086 ze zm.

[26] Ustawa Kodeks cywilny z dnia 23 kwietnia 1964 r. Dz. U. 2016, poz. 380 ze zm.

[27] Ustawa Kodeks rodzinny i opiekuńczy z dnia 25 lutego 1964 r. Dz. U. 2015 poz. 2082 ze zm.

[28] Ustawa z dnia 25 lutego 1964 r. - Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz.U. 1964 nr 9 poz. 59).

[29] Ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U. 2009 nr 52 poz. 417)

[30] Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie wydawania z apteki produktów leczniczych i wyrobów medycznych; tekst jednolity – Dz.U. z 2016 r. poz. 493.

[31] Art. 92, art. 98 par. 1, art. 95 par. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, op. Cit.

[32] K. Walinowicz, B. Kmieciak, J. Banasiuk, Polemika dotycząca artykułu „Rozmowa z dzieckiem o seksie bez obecności rodziców” autorstwa E. Baszak-Radomańskiej i J. Wańczyk, „Pediatria po dyplomie”, nr 2, 2016r.

[33] K 12/16

[34] Ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U. 2009 nr 52 poz. 417)

[35] K. Walinowicz, B. Kmieciak, J. Banasiuk, Polemika dotycząca artykułu „Rozmowa z dzieckiem o seksie bez obecności rodziców” autorstwa E. Baszak-Radomańskiej i J. Wańczyk, „Pediatria po dyplomie”, nr 2, 2016r.

[36] Ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U. 2009 nr 52 poz. 417)

[37] Ustawa o zawodach lekarza…, art. 32 ust. 1.

[38] Ustawa z dnia 6 stycznia 2000 r. o Rzeczniku Praw Dziecka (Dz.U. 2000 nr 6 poz. 69).

[39] Ustawa z 7 września 1991 roku o systemie oświaty; tekst jednolity – Dz.U. z 2015 r. poz. 2156.

[40] Punkt 16 Deklaracji Teherańskiej, dokument przyjęty 2 kwietnia 1968 r. podczas Światowej Konferencji Praw Człowieka ONZ w Teheranie sygn. U.N. Doc. A/CONF. 32/41 at 3, por. więcej: https://www1.umn.edu/humanrts/instree/l2ptichr.htm , dostęp 20 czerwca 2015 r.

[41] R. P. Thong, Myśl Feministyczna. Wprowadzenie, Warszawa 2002.

[42] Punkt  7.2, International Conference on Population and Development Cairo, 5–13 September 1994 - 20th Anniversary Edition, http://www.unfpa.org/publications/international-conference-population-and-development-programme-action#sthash.DrDJT1pf.dpuf .

[43] Jane Adolphe, 'Gender' Wars at the United Nations, «Ave Maria Law Review», 11.1,/2012 .

[44] Punkt 8.25: „in no case should abortion be promoted as a method of family planning. All Governments and relevant intergovernmental and non-governmental organizations are urged to strengthen their commitment to women’s health, to deal with the health impact of unsafe abortion as a major public health concern and to reduce the recourse to abortion through expanded and improved family-planning services. Prevention of unwanted pregnancies must always be given the highest priority and every attempt should be made to eliminate the need for abortion”, International Conference on Population and Development Programme of Action, dz. cyt.

[45] Milenijne Cele Rozwoju Narodów Zjednoczonych,  Cel 5 B., dostęp 20 czerwca 2015 r.

[46] Art. 8.5.

Ochrona życia

Pełna ochrona życia ludzkiego a dzieciobójstwo w Salwadorze

W związku z powtarzającymi się, nieprawdziwym relacjami na temat prawa, które w Salwadorze w pełnym zakresie broni niewinnego życia ludzkiego w okresie prenatalnym, warto zapoznać się z treścią regulacji prawnych, które faktycznie obowiązują w Salwadorze. Pozwoli to na łatwą weryfikację rzetelności doniesień mówiących o rzekomym karaniu w Salwadorze za poronienie.

Aborcja: stan prawny:

Czytaj Więcej

Ochrona życia

Analiza dotycząca przestępstwa pomocy w aborcji

Zgodnie z art. 152 §2 k.k. karze pozbawienia wolności do lat 3 podlega ten, „kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania”.
Czytaj Więcej

Ochrona życia

Analiza konstytucyjności projektu ustawy o świadomym rodzicielstwie

Analiza konstytucyjności projektu ustawy o świadomym rodzicielstwie zawartego w petycji w sprawie zmiany przepisów ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży
Czytaj Więcej

Ochrona życia

Analiza badań sondażowych dotyczących sprzeciwu wobec aborcji w latach 2007-2016

Sondaże pokazują, że sprzeciw Polaków wobec aborcji znacznie wzrósł od czasu, kiedy w 2011 r. zgłoszono pierwszą inicjatywę obywatelską przewidującą zakaz aborcji.
Czytaj Więcej