1
Jutro w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy wprowadzającego możliwość rozwiązania małżeństwa przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego, z pominięciem postępowania sądowego, w przypadku małżeństw bez wspólnych małoletnich dzieci.
2
Wprowadzenie rozwodów pozasądowych oznacza instytucjonalną banalizację rozwodu i dalsze obniżenie progów ochrony trwałości małżeństwa, przekształcając je z trwałej instytucji w łatwo rozwiązywalny kontrakt.
3
Projekt ten wpisuje się w szerszy kierunek działań legislacyjnych rządu, obejmujących m.in. propozycję wprowadzenia związków partnerskich jako alternatywy dla małżeństwa, co łącznie prowadzi do jego systemowego osłabienia.
4
Doświadczenia państw, które uprościły procedury rozwodowe, wskazują na wzrost liczby rozwodów, spadek stabilności rodzin oraz osłabienie zachęt do długofalowego inwestowania w związek i rodzicielstwo.
5
Instytut Ordo Iuris przygotował analizę na ten temat.

Jutro w Sejmie będzie miało miejsce pierwsze czytanie złożonego 19 grudnia 2025 r. rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 2121). Projekt dotyczy wprowadzenia do prawa polskiego możliwości rozwiązania małżeństwa przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego (rozwód pozasądowy). Procedura pozasądowa miałaby być dostępna dla małżonków niemających wspólnych małoletnich dzieci.
Instytut Ordo Iuris przedstawił już szczegółową analizę prawną omawianego projektu (jeszcze zanim trafił do Sejmu) w osobnym stanowisku. Teraz prezentuje analizę która uzupełnienia poprzednią o szerszą perspektywę społeczną, dotyczącą sensu i skutków wprowadzania szybkich rozwodów pozasądowych.
Wprowadzenie pozasądowego rozwiązania małżeństwa prowadzi do instytucjonalnej banalizacji rozwodu, czyniąc z niego czynność administracyjną pozbawioną wymiaru ochronnego i refleksyjnego. Taka konstrukcja podważa zasadę trwałości małżeństwa poprzez systematyczne obniżanie progów jego rozwiązania.
Projektowana trywializacja rozwodu nie funkcjonuje przy tym w próżni legislacyjnej. W tym samym czasie rząd proceduje bowiem projekt ustawy wprowadzającej związki partnerskie (w postaci „umowy o wspólnym pożyciu”) projektowane jako instytucjonalna alternatywa dla małżeństwa, pozbawiona wymogu wierności oraz łatwo rozwiązywalna. Zestawienie obu inicjatyw wskazuje, że osłabienie trwałości małżeństwa nie jest skutkiem ubocznym pojedynczej reformy, lecz świadomym kierunkiem polityki rządu. Zmierza ona z jednej strony do destabilizacji małżeństwa (ekspresowe rozwody) a z drugiej strony do jego degradacji do poziomu jednej z opcji (związki partnerskie).
Tymczasem małżeństwo stanowi źródło trwałych korzyści społecznych, z których czerpią nie tylko sami małżonkowie, ale także dzieci, społeczność lokalna, a w końcu budżet państwa i wspólnota narodowa. Jednak korzyści te pozostają wprost zależne od trwałości małżeństwa. Im bardziej instytucja małżeństwa jest stabilna, tym wyraźniejsze i trwalsze są jej społeczne efekty, natomiast im słabsza jej trwałość, tym bardziej ulegają one ograniczeniu lub zanikowi. Bez ugruntowanej zasady trwałości małżeństwa, a więc przy jego większej niestabilności:
- za racjonalne zaczyna być uznawane odkładanie decyzji o pierwszym dziecku i ograniczenie liczby dzieci wynikające z rosnącej obawy, że ciężar odpowiedzialności spadnie w praktyce na jedną osobę
- już narodzone dzieci tracą jednego z rodziców (zazwyczaj ojca),
- relacje między rodzinami współmałżonków stają się płytsze i bardziej tymczasowe,
- maleją skłonności do inwestowania w związek i rośnie obawa przed (ekonomicznie korzystną) specjalizacją ról.
Pomimo, że projekt przewiduje warunek nieposiadania wspólnych małoletnich dzieci, to można się spodziewać, że po jego uchwaleniu byłoby tylko kwestą czasu pojawienie się propozycji rozszerzenia nowego „prawa” na małżeństwa wychowujące dzieci (na co wskazują m.in. wypowiedzi Ministra Sprawiedliwości). Co jednak najważniejsze, nawet bez rozszerzania rozwodu pozasądowego na małżeństwa z dziećmi, jego wprowadzenie miałoby wpływ na dzieci, ponieważ osłabiałoby kondycję małżeństwa, a to ma dla dzieci kolosalne znaczenie, bezpośrednio wpływając na ich szanse dorastania w pełnej rodzinie.
Negatywne konsekwencje rozwodów pozasądowych obejmują:
1. Podniesienie ryzyka rozwodu
Najnowsze badania ekonometryczne i demograficzne, od Holandii, przez Belgię i kraje nordyckie, po Meksyk, pokazują, że każde istotne zmniejszenie wymogów związanych z rozwodem – czy to przez wprowadzenie rozwodu jednostronnego bez orzekanie o winie, zniesienie obowiązkowego okresu separacji, radykalne uproszczenie procedury, czy przeniesienie rozwodów z sądów do trybu administracyjnego/notarialnego – zwiększa ryzyko rozpadu istniejących małżeństw i prowadzi do mierzalnego wzrostu liczby rozwodów.
2. Przesunięcie rozumienie małżeństwa: z trwałej instytucji na łatwo rozwiązywalny kontrakt
Wprowadzanie rozwodów pozasądowych byłoby wyrazistym przykładem działania prawa, które osłabia normy społeczne dotyczące trwałości małżeństwa, i to jednocześnie na poziomie regulacyjnym (m.in. obniżenie kosztów czasowych, finansowych i psychologicznych), jak i symbolicznym.
3. Osłabienie zachęt do inwestowania w związek
Ludzie angażują się w małżeństwo i podejmują długofalowe zobowiązania w takim stopniu, w jakim wierzą, że związek ten będzie trwały, oraz w jakim mogą ufać, że obie strony będą wspólnie korzystać z owoców tych wysiłków[1]. Im większa łatwość rozwiązania małżeństwa, tym mniejsza pewność, że poniesione koszty zostaną zrekompensowane w przyszłości. Dane empiryczne pokazują, że ułatwianie rozwodu obniża skłonność małżonków do podejmowania istotnych, długoterminowych inwestycji na wczesnym etapie małżeństwa.
4. Osłabienie ochrony „słabszej strony” (częściej żony) i usuwa sąd jako strażnika interesu publicznego i dobra dziecka.
W przypadku rozwodu pozasądowego, urzędnik Urzędu Stanu Cywilnego nie ma narzędzi dochodzeniowych sądu: nie prowadzi postępowania dowodowego, nie powołuje biegłych, nie zleca wywiadów środowiskowych. Istnieje więc realne ryzyko, że słabszy ekonomicznie małżonek zgodzi się na niekorzystne warunki pod presją lub w sytuacji zależności, której procedura pozasądowa nie jest w stanie ujawnić.
5. Zniechęcenie do posiadania dzieci – pogłębienie kryzysu demograficznego
Wprowadzenie rozwodów pozasądowych wyłącznie dla małżeństw bez wspólnych małoletnich dzieci tworzyłoby wyraźną granicę prawną, w której narodziny dziecka stają się punktem zwrotnym radykalnie zmieniającym warunki rozwiązania małżeństwa. Przed pojawieniem się dziecka rozstanie odbywałoby się na szybkiej i taniej ścieżce administracyjnej, po jego narodzinach – dłuższe i bardziej skomplikowane na drodze sądowej. W efekcie decyzja o rodzicielstwie byłaby jednocześnie decyzją o trwałym podniesieniu barier wyjścia ze związku. Taki układ bodźców sprzyjałby postrzeganiu dziecka jako momentu zamykającego możliwość łatwego „wycofania się” z relacji, co z perspektywy racjonalnych decyzji życiowych prowadziłoby do odkładania, a w części przypadków także do rezygnacji z posiadania potomstwa.
Niezależnie od powyższych konsekwencji, projektodawca podkreśla chęć „zwiększenia autonomii stron”. Tymczasem zasada autonomii okazuje się kategorią szczególnie nieprzystającą do opisu małżeństwa i życia rodzinnego. Autonomia akcentuje ludzką niezależność, podczas gdy małżeństwo i życie rodzinne z konieczności opierają się na zależności.
Co więcej, z uzasadnienia do projektu wyłania się takie spojrzenie na małżeństwo, która w centrum stawia indywidualną satysfakcję i samorealizację jednostki. Jednak samorealizację rozumie się tu w sposób, który utożsamia ją z maksymalizacją indywidualnej swobody w zaspokajaniu bieżących preferencji, przyjmując prymat doraźnych wyborów i natychmiastowej satysfakcji nad zobowiązaniami oraz celami długofalowymi.
Takie rozumienie samorealizacji podważa cele rodzinne wyznawane przez wielu, zapewne większość ludzi, którzy samorealizację dostrzegają w długoterminowej inwestycji w trwałą, wymagającą relację oraz jako odpowiedzialne budowanie stabilnego środowiska dla wychowania dzieci.
– Prawo rodzinne może albo wspierać realizację celów długoterminowych małżonków albo to utrudniać poprzez sprzyjanie preferencjom krótkoterminowym. Wprowadzenie rozwodów pozasądowych byłoby rozwiązaniem, które osłabia ramy sprzyjające długofalowym inwestycjom w małżeństwo i rodzinę, a tym samym podważa warunki trwałego szczęścia i samospełnienia, które z takich inwestycji wyrastają – zauważa adw. Rafał Dorosiński z Zarządu Instytutu Ordo Iuris.
[1] B. Stevenson, The Impact of Divorce Laws on Marriage-Specific Capital, 2006.
Źródło zdjęcia okładkowego: Adobe Stock





