główne PUNKTY

1

Z rządowego sprawozdania z wykonania ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży za rok 2024 wynika, że w tym okresie w polskich szpitalach uśmiercono w drodze aborcji aż 885 dzieci.

2

Jest to 2 razy więcej niż w roku 2023 i ponad pięciokrotnie więcej niż w roku 2022.

3

W przytłaczającej większości (882 z 885 wszystkich uwzględnionych przypadków) pretekstem dla zabijania dzieci nienarodzonych jest stwierdzane przez lekarzy zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiet, z czego znaczącą część stanowią wystawiane przez psychiatrów zaświadczenia o pogorszeniu zdrowia psychicznego kobiet w ciąży.

4

Za diametralnym wzrostem przypadków zabijania dzieci nienarodzonych z pewnością stoją wytyczne byłej Minister Zdrowia Izabeli Leszczyny, od których jednak obecne kierownictwo Ministerstwa Zdrowia nie chce odstąpić.


Wzrost liczby aborcji z „przesłanki zdrowotnej”

Pod koniec grudnia 2025 r. do Sejmu wpłynęło Sprawozdanie Rady Ministrów z wykonywania oraz o skutkach stosowania w 2024 r. ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. z 2022 r. poz. 1575) – u.p.r. W dokumencie znajdują się między innymi informacje o liczbie aborcji wykonanych w 2024 r. oraz o przyczynach ich wykonania. Od wydania przez Trybunał Konstytucyjny wyroku z 22 października 2020 r., K 1/20 przerwanie ciąży jest w Polsce dopuszczalne tylko w dwóch przypadkach – gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki (art. 4a ust. 1 pkt 1 u.p.r.) oraz gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała z czynu zabronionego (art. 4a ust. 1 pkt 3 u.p.r.). Jak pokazują dane zebrane z rządowych sprawozdań, współczynnik aborcji na podstawie podejrzenia czynu zabronionego, na przestrzeni lat utrzymuje się na bardzo podobnym poziomie kilku przypadków rocznie. Diametralnie zmienia się natomiast współczynnik aborcji wykonywanych na podstawie tzw. przesłanki zdrowotnej – od czasu zmiany rządu drastycznie rośnie i osiągnął już prawie wartość równą aborcjom wykonywanym z powodu „przesłanki eugenicznej” przed uznaniem jej przez TK w 2020 r. za niezgodną z Konstytucją RP. Wniosek nasuwa się sam – przesłanka zagrożenia zdrowia szybko zastępuje uchyloną przesłankę eugeniczną, a winnym tej sytuacji jest przede wszystkim Ministerstwo Zdrowia.

Potężny wzrost liczby zabijanych dzieci nienarodzonych

Ze sprawozdania Rady Ministrów z wykonania przepisów u.p.r. w roku 2024 wynika, że w polskich szpitalach miały miejsce aż 882 przypadki przerwania ciąży „w przypadku gdy ciąża stanowiła zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej”. Dla porównania – ze sprawozdania Rady Ministrów za rok 2023 wynika, że tych przypadków było 423, a w sprawozdaniu RM z roku 2022 – wskazano liczbę 159. Dane te pokazują, że od momentu zmiany rządu mamy do czynienia wręcz z plagą rzekomych zachorowań wśród kobiet w ciąży mających uzasadniać aborcję. Od dłuższego czasu wiadomym jest, że do takich „schorzeń” w pierwszej kolejności zaliczają się deklarowane przez kobiety zaburzenia zdrowia psychicznego, na podstawie których lekarze psychiatrzy wystawiają zaświadczenia wykorzystywane następnie przez proaborcyjnych ginekologów do uśmiercania dzieci, które są niechciane np. ze względu na niepomyślną diagnozę prenatalną. Wiedza na temat konkretnych przyczyn zabijania dzieci nienarodzonych nie pochodzi jednak z rządowych sprawozdań – nie wskazują one z jakiej dokładnie przyczyny doszło do przerwania ciąży (zabicia dziecka) lecz ograniczają się do ogólnego wskazania „zagrożenie życia lub zdrowia kobiety ciężarnej”. O tym, czy podstawą pozbawienia życia dziecka nienarodzonego było realne zagrożenie dla życia matki czy np. przemijające lub możliwe do wyleczenia schorzenie można dowiedzieć się z informacji udzielanych przez poszczególne szpitale.

W Szpitalu w Oleśnicy masowo zabijano dzieci nienarodzone

Mając na uwadze lawinowo rosnącą w Polsce liczbę aborcji motywowanych stanem zdrowia kobiet w ciąży można odnieść wrażenie, że kobiety te stały się w ciągu ostatnich dwóch lat grupą społeczną wyjątkowo schorowaną. Chociaż mogłyby na to wskazywać przytoczone wyżej dane rządowe, rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Być może skrajnym, lecz z całą pewnością reprezentatywnym dla całości zjawiska jest przykład szpitala w Oleśnicy, do niedawna zatrudniającego Gizelę Jagielską, która wielokrotnie szczyciła się mnogością wykonywanych aborcji, a ostatecznie „zasłynęła” brutalnym uśmierceniem 9. miesięcznego nienarodzonego dziecka, które, w ocenie prawników Ordo Iuris, powinno być kwalifikowane jako zabójstwo, a nie aborcja. Z informacji udzielonej przez szpital w Oleśnicy w odpowiedzi na wniosek o udzielenie informacji publicznej wynika, że w roku 2024 wykonano tam łącznie 159 aborcji „ze wskazań psychiatrycznych”, z czego aż 144 procedury przerwania ciąży (zabicia dziecka) przeprowadzono na dzieciach ze zdiagnozowaną chorobą lub wadą. Wniosek jest oczywisty – nielegalna od 2020 r. procedura uśmiercania chorych nienarodzonych dzieci przyjęła postać działań medycznych podejmowanych w związku z dolegliwościami psychicznymi deklarowanymi przez kobiety chcące pozbyć się w drodze aborcji dziecka chorego. Dopełnieniem tego tragicznego obrazu jest fakt, że podstawą wykonywania tak licznych aborcji w oleśnickim szpitalu były wyłącznie „skierowania do poradni specjalistycznych oraz zaświadczenia lekarskie od lekarzy psychiatrów z rozpoznaniem F.43.2 – zaburzenia adaptacyjne”. Ten właśnie tego rodzaju dyskomfort psychiczny stał się przyczyną masowego zabijania dzieci nienarodzonych nie tylko w Oleśnicy, ale także w innych publicznych szpitalach.

Skutki proaborcyjnej polityki rządu

Warto zastanowić się jeszcze, skąd taki nagły wzrost aborcji pod pretekstem zagrożenia zdrowia psychicznego kobiet w 2024 r.? Chociaż oczywiście czynników może być więcej, niewątpliwie za ten stan rzeczy odpowiada proaborcyjna polityka rządu, w szczególności Ministerstwa Zdrowia, która bodajże najpełniej wyraziła się w wydanych pod koniec sierpnia 2024 r. „Wytycznych w sprawie obowiązujących przepisów prawnych dotyczących dostępu do procedury przerwania ciąży”. Treść wytycznych wyraźnie sugeruje, że wystarczającą podstawą przerwania ciąży (zabicia nienarodzonego dziecka) może być zaświadczenie od lekarza psychiatry (niezależnie od powagi i rodzaju rzekomego schorzenia), którego prawidłowości i rzetelności nie należy podważać, a nawet weryfikować. Jako że wytyczne nie mają mocy prawnej, była Minister Zdrowia Izabela Leszczyna „zabezpieczyła” ich wykonywanie przez szpitale i poszczególnych lekarzy groźbą ponoszenia sankcji finansowych przewidzianych w znowelizowanych przepisach rozporządzenia z 8 września 2015 r. w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej (Dz. U. z 2023 r. poz. 1194 ze zm.). Także nawet te szpitale i pracujący w nich lekarze, którzy nie zgadzają się z wytycznymi Ministerstwa Zdrowia, obawiają się korzystania z przysługujących im praw i wolności, w szczególności klauzuli sumienia w celu wyrażenia sprzeciwu wobec nieetycznych procedur medycznych, nie chcąc narażać placówek na kary pieniężne wymierzane przez NFZ, a pośrednio pacjentów na ograniczenia w dostępie do świadczeń w szpitalach pozbawionych ich finansowania.

Można zmienić ministra, ale to nic nie zmieni…

Wobec zmiany personalnej na stanowisku ministra zdrowia można by uznać, że obecnie resort zdrowia i rząd nie są winni rosnącej fali zabijania chorych dzieci nienarodzonych, skoro autorka wytycznych z 2024 r. nie odpowiada już za politykę rządu w obszarze zdrowia. Jak się okazuje, nic bardziej mylnego. O ile z pewnością nie można obarczać odpowiedzialnością za wydanie wadliwych i bezprawnych wytycznych obecnej Minister Zdrowia, o tyle jasnym się stało, że w tym niechlubnym aspekcie mamy w MZ pełną kontynuację. Na początku grudnia 2025 r. prawnicy Ordo Iuris zwrócili się do nowej Minister Zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy z apelem o uchylenie bezprawnych wytycznych, przywołując szereg merytorycznych argumentów umocowanych w obowiązującym prawie, orzecznictwie i stanowisku doktryny. W odpowiedzi odmownej Ministerstwo Zdrowia nie pokusiło się nawet o konstruktywną polemikę ze stanowiskiem Instytutu, ograniczając się do powielenia błędnych tez i wskazań z treści wytycznych. Cóż, jak widać tak się dzieje, gdy nie ma miejsca na rzeczową dyskusję, bo zobowiązania polityczne biorą górę nad praworządnością i zwykłym zdrowym rozsądkiem.

r.pr. Katarzyna Gęsiak – dyrektor Centrum Prawa Medycznego i Bioetyki.

Przeczytaj też:

Źródło zdjęcia okładkowego: Adobe Stock

Wesprzyj nas

Czytaj więcej

Drastycznie rośnie liczba dzieci uśmierconych w polskich szpitalach. Główny powód – aborcja z „przyczyn psychicznych”
13 stycznia 2026

Drastycznie rośnie liczba dzieci uśmierconych w polskich szpitalach. Główny powód – aborcja z „przyczyn psychicznych”

W przytłaczającej większości pretekstem dla zabijania dzieci nienarodzonych jest stwierdzane przez…

Bronimy uczniów, którzy walczyli o krzyż!
9 stycznia 2026

Bronimy uczniów, którzy walczyli o krzyż!

Zrobimy co w naszej mocy, by nauczycielka, która sprofanowała najświętszy…

Mamy plan na ten rok. To będzie 12 miesięcy decydującej wojny o Polskę
9 stycznia 2026

Mamy plan na ten rok. To będzie 12 miesięcy decydującej wojny o Polskę

Mamy pełną świadomość, że planując prace analityczne i procesowe na 2026…

Neutralność bez definicji – nowy obowiązek w rekrutacji źródłem niepewności prawnej pracodawców
8 stycznia 2026

Neutralność bez definicji – nowy obowiązek w rekrutacji źródłem niepewności prawnej pracodawców

Najpoważniejszym skutkiem nowelizacji jest radykalne zwiększenie niepewności prawnej po stronie…