Wczoraj zabierałem głos w panelu na temat raportu węgierskiego Mathias Corvinus Collegium. Publikacja powstała we współpracy z Instytutem Ordo Iuris. To dobry raport z gotowymi rozwiązaniami, służącymi odzyskaniu krajowej kontroli nad polityką migracyjna i ochroną granic. Już po raz drugi nasza współpraca owocuje nie tylko diagnozą podsumowującą powszechne przeświadczenie o deficytach i kryzysie UE (tym razem w obszarze migracji i azylu), ale – co najważniejsze – przedstawia konkretne rozwiązania. I to w ramach istniejących ram traktatowych, ram systemu praw człowieka i ram prawa publicznego międzynarodowego.
Podkreślamy, że skoro UE zawiodła, traktatowa zasada subsydiarności nakazuje, by kompetencje wróciły do państw narodowych. Subsydiarność bowiem nie jest jednokierunkowa, nie służy jedynie jako przesłanka przejmowania kompetencji przez Brukselę. A nawet więcej, powinna być przede wszystkim przesłanką przywracania kompetencji państwom członkowskim, ilekroć te uznają, że poradzą sobie z diagnozowanym problemem lepiej na poziomie krajowym niż wspólnotowym. Tym bardziej, że te z nich, które wynegocjowały wyłączenie ze wspólnej polityki migracyjnej (szczególnie Dania) dają sobie radę po prostu lepiej niż Bruksela i z pewnością nie niszczą swą niezależnością europejskiej współpracy.
Przypomniałem, że odrzucamy przyjmowany w Brukseli paradygmat prawa migracyjnego, którego wyrazem jest Pakt Migracyjny wchodzący w życie w 2026 roku. Pakt można bowiem podsumować następującymi tezami: po pierwsze, walczyć z nielegalną migracją przez jej legalizację; po drugie, masowa migracja jest nieunikniona, potrzebna i korzystna dla europejskich społeczeństw, gospodarki i kultury; po trzecie, masowa migracja musi zostać rozłożona równomiernie na wszystkie państwa członkowskie przez przymusowe relokacje, a krajowa polityka szczelnych granic nie może oznaczać ochrony przed przyjmowaniem nielegalnych migrantów do szybkiej legalizacji. Efektami tych założeń są miliony migrantów w granicach UE, a także znikomy wskaźnik realnych deportacji tych, którym deportację nakazano – jedynie jeden na pięciu realnie opuszcza UE!
Wyraz złej polityce europejskiej dano w komunikacje Komisji w trakcie prac nad Paktem Migracyjnym. Komisja podkreślała wówczas rzekomą nieuniknioność masowej migracji („migracja jest stałym elementem historii ludzkości, który wywierał i wywiera głęboki wpływ na społeczeństwo europejskie, jego gospodarkę i kulturę. Przy dobrze zarządzanym systemie migracja może przyczynić się do wzrostu, innowacji i dynamiki społecznej”), a także wskazywała na nieakceptowalne dla nas cele Paktu Migracyjnego: „stworzenie szybszych, płynnych procesów migracyjnych” i „ograniczenie problemu niebezpiecznych szlaków i szlaków imigracji nieuregulowanej oraz promowanie trwałych i bezpiecznych, legalnych dróg migracji”. Innymi słowy, zalegalizować nielegalnych migrantów, stworzyć masowe kanały migracji i zapełniać UE przybyszami, tyle, że pod kontrolą Komisji.
W odpowiedzi na to, MCC i Ordo Iuris proponują całkowicie odmienny paradygmat. Sprawy migracji i azylu powinny wrócić na poziom kompetencji krajowych. Trzeba ograniczyć jurysdykcję międzynarodowych trybunałów w tym obszarze (aby Straż Graniczna mogła pełnić swoje zadania, a nie stawać się Przewodnikiem Granicznym dla migrantów), należy zastrzec przywileje strefy Schengen dla obywateli państw UE, a środki unijne udostępnić dla skutecznej polityki obrony granicy. Te i inne rozwiązania zawarliśmy w raporcie – do którego lektury stanowczo zachęcam.
Adw. Jerzy Kwaśniewski – prezes Ordo Iuris.
Zdjęcia: Ordo Iuris









