Informujemy, że Pani/Pana dane osobowe są przetwarzane przez Fundację Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris z siedzibą w Warszawie przy ul. Zielnej 39, kod pocztowy 00-108 (administrator danych) w ramach utrzymywania stałego kontaktu z naszą Fundacją w związku z jej celami statutowymi, w szczególności poprzez informowanie o organizowanych akcjach społecznych. Podstawę prawną przetwarzania danych osobowych stanowi art. 6 ust. 1 lit. f rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Podanie danych jest dobrowolne, niemniej bez ich wskazania nie jest możliwa realizacja usługi newslettera. Informujemy, że przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Korzystanie z newslettera jest bezterminowe. W każdej chwili przysługuje Pani/Panu prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych. W takim przypadku dane wprowadzone przez Pana/Panią w procesie rejestracji zostaną usunięte niezwłocznie po upływie okresu przedawnienia ewentualnych roszczeń i uprawnień przewidzianego w Kodeksie cywilnym.

Do Pani/Pana danych osobowych mogą mieć również dostęp podmioty świadczące na naszą rzecz usługi w szczególności hostingowe, informatyczne, drukarskie, wysyłkowe, płatnicze. prawnicze, księgowe, kadrowe.

Podane dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Jednak decyzje dotyczące indywidualnej osoby, związane z tym przetwarzaniem nie będą zautomatyzowane.

W razie jakichkolwiek żądań, pytań lub wątpliwości co do przetwarzania Pani/Pana danych osobowych prosimy o kontakt z wyznaczonym przez nas Inspektorem Ochrony Danych pisząc na adres siedziby Fundacji: ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa, z dopiskiem „Inspektor Ochrony Danych” lub na adres poczty elektronicznej [email protected]

Przejdź do treści
PL | EN
Facebook Twitter Youtube

Analiza poselskiego projektu ustawy o uzgodnieniu płci

Data publikacji: 20.09.2016

W dniu 3 stycznia 2013 r. grupa posłów ponownie wniosła projekt ustawy o uzgodnieniu płci, (dalej: projekt), będący nieco zmodyfikowaną wersją wcześniejszego przedłożenia z dnia 9 maja 2012 r. W uzasadnieniu wnioskodawcy utrzymują, że celem proponowanej regulacji jest, jak wynika z uzasadnienia, stworzenie odrębnej procedury sądowej służącej uzgodnieniu zawartej w aktach stanu cywilnego płci metrykalnej osób określanych jako „transseksualne” i “interseksualne” z ich subiektywnym przeświadczeniem o posiadaniu odmiennej tożsamości płciowej. Obecnie, zgodnie z wcześniejszą praktyką orzeczniczą Sądu Najwyższego, wykorzystuje się w tym celu postępowanie o ustalenie płci w trybie art. 189 kodeksu postępowania cywilnego (dalej: k.p.c.).

 

I. Uwagi ogólne

 1. Należy rozpocząć od ustalenia, jak rozumieć wymienione w tytule ustawy pojęcie „uzgodnienia”, czyli co z czym należy uzgadniać i dlaczego. Genetyczna struktura płci, trwale określana jest w wyniku zapłodnienia, natomiast subiektywne przeżywanie płciowości, ale również i kształt cech płciowych niekiedy mogą, na pewnych etapach ludzkiego rozwoju, podlegać zaburzeniom. Wydaje się zatem, że pojęcie „uzgodnienia” powinno oznaczać dostosowanie emocjonalnego przeżywania płciowości, jak i kształtu cech płciowych do obiektywnej informacji o płci wynikającej ze struktury genetycznej. Jednak analizowany projekt zupełnie inaczej rozumie pojęcie „uzgodnienia”. Projektodawcy abstrahują od biologicznej tożsamości płci operując ideologicznym paradygmatem gender. Projekt zmierza w kierunku pozbawienia doniosłości na gruncie prawa, biologicznej determinanty płci, jaką jest ludzka struktura genetyczna.

Projekt operuje kategorią „tożsamości płciowej” zdefiniowaną w art. 2 pkt. 3 jako „utrwalone, intensywnie odczuwane doświadczenie i odczuwanie własnej płciowości, która odpowiada lub nie płci metrykalnej”. W definicji tej zjawisko płciowości jest rozpatrywane z jednej strony w wymiarze subiektywnych stanów psychicznych, z drugiej zaś strony w wymiarze wzmianki o płci w aktach stanu cywilnego. Pojęcie „uzgodnienia” dotyczy zatem treści akt stanu cywilnego dotyczącej informacji o płci, określanej przez lekarza na podstawie obserwacji cech płciowych po urodzeniu dziecka. Informacja w aktach stanu cywilnego ma zatem charakter obiektywny i intersubiektywnie weryfikowalny, jednak projektodawcy chcą stworzyć procedurę jej kwestionowania pod wpływem subiektywnych odczuć jednostek.

Ponieważ treści zawarte w aktach stanu cywilnego, zgodnie z art. 4 ustawy o aktach stanu cywilnego (dalej: p.a.s.c.), stanowią wyłączny dowód zdarzeń w nich stwierdzonych, intencję projektodawców można najkrócej ująć jako dążenie do stworzenia prawnych podstaw, nadania na gruncie prawa waloru powszechnej obowiązywalności subiektywnym sposobom odczuwania lub przeżywania płciowości przez jednostkę. Obiektywne fakty (zarówno struktura genotypu, jak i wynikający z niej kształt cech płciowych) są zatem traktowane przez projekt jako okoliczność mogąca potencjalnie ograniczać wolność jednostki, prawo zaś winno według nich stwarzać możliwości przezwyciężenia tych ograniczeń.

Projekt zatem całkowicie ignoruje normatywny wymiar genetycznej struktury ludzkiej płciowości proponując by informację o płci w aktach stanu cywilnego (i w związku z tym na gruncie całego systemu prawnego) kształtować pod dyktando subiektywnych odczuć jednostki, które mogą ulegać dalszym zmianom. Okoliczności te dość jednoznacznie wskazują, że tożsamość omawianego projektu jest zdeterminowana przez ideologię gender uznającą płeć za element tożsamości nie determinowany biologicznie, lecz kształtowany w drodze decyzji jednostek. Z tego też względu, projekt budzić musi poważne wątpliwości w świetle art. 25 ust. 2 Konstytucji deklarującego bezstronność światopoglądową państwa.

 

2. Warto w tym kontekście odnotować również specyficzną manierę redakcyjną projektu. O ile bowiem w jego uzasadnieniu operuje się pojęciami „osoba transseksualna” oraz „osoba interseksualna”, o tyle pojęć tych świadomie się unika w treści projektu. Zabieg ten, w świetle uzasadnienia projektu, ma służyć unikaniu stygmatyzacji uczestników proponowanego postępowania uzgadniającego. Stygmatyzacja taka miałaby następować poprzez stosowanie wobec nich pojęć medycznych, które zawarte są w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (numery odpowiednio F64.0 i Q56.0). Źródłem wspomnianej stygmatyzacji ma być obecność tych pojęć medycznych na wskazanej liście. W projekcie zastąpiono je opisowymi wyrażeniami. I tak, w przypadku interseksualizmu, projekt mówi o  „osobie, która posiada cechy charakterystyczne dla obu płci lub której płeć nie może być jednoznacznie określona na podstawie tych cech” (art. 7 ust. 1). Przypisywanie spisom chorób właściwości stygmatyzujących dobrze ilustruje stosunek projektodawców do obiektywnej rzeczywistości, którą prezentuje się wówczas jako źródło opresji. Pomijając jednak ten wątek, zwrócić należy uwagę, że zastąpienie technicznych terminów opisowymi sformułowaniami może znacząco utrudniać stosowanie przepisów, w szczególności biorąc pod uwagę fakt, że lekarze w wydanych orzeczeniach, o których mowa w art. 5 ust. 2 projektu, powinni odwoływać się do konkretnie określonych zaburzeń.

 

II. Uwagi szczegółowe

3. Projekt, w art. 2 pkt. 3 definiuje pojęcie „tożsamości płciowej” jako „utrwalone, intensywnie odczuwane doświadczenie i odczuwanie własnej płciowości, która odpowiada lub nie płci metrykalnej”. Definicja ta ma kluczowe znaczenie dla projektu i w razie jego uchwalenia determinować musiałaby sposób stosowania tej regulacji. Powinna ona zatem opierać się na obiektywnych i jednoznacznych przesłankach. Z zaproponowanego brzmienia przepisu wnosić można, że chodzi o koniunkcję „intensywnie odczuwanego doświadczania” oraz „przeżywania” własnej płciowości, jednocześnie nie wiadomo jednak, co te kategorie oznaczają i w jakim do siebie pozostają stosunku. W szczególności w świetle art. 5 ust. 3 projektu ustawy, który dopuszcza, aby sąd rozpatrujący wniosek poprzestał na oświadczeniu wnioskodawcy oraz orzeczeniach lekarskich, o ile te nie będą budziły żadnej wątpliwości, pożądane jest, aby pojęcie decydujące o przedmiocie postępowania było intersubiektywnie weryfikowalne i opierało się na obiektywnych przesłankach.

4. Wcześniejsza wersja projektu przewidywała możliwość wystąpienia z wnioskiem o uzgodnienie płci osobie małoletniej, mającej ukończone 13 lat, o ile uzyskała zgodę przedstawicieli ustawowych lub, w razie ich braku, sądu opiekuńczego (art. 5 ust. 1). W nowym brzmieniu tego przepisu dolna granica wieku została podniesiona do ukończonych lat 16. Tym niemniej, na podstawie wiedzy medycznej, w doktrynie podnosi się, że wystąpienie w okresie dzieciństwa zaburzeń identyfikacji tożsamości płciowej nie oznacza, że będą one towarzyszyły danej osobie również w wieku dojrzałym. Objawy te mogą się nasilać ale też słabnąć, aż do całkowitego zaniku[1]. Stąd, jeśli już uznać w ogóle za dopuszczalne wprowadzanie procedur umożliwiających dokonywanie zmiany informacji o płci w aktach stanu cywilnego, wówczas ze wszech miar uzasadniony wydaje się być, zgłaszany w doktrynie[2] postulat, by dostępne były one dopiero po ukończonym 21 roku życia.

 

5. Art. 5 ust. 1 pkt. 3 statuuje obowiązek niepozostawania w związku małżeńskim przez osobę wnioskującą o uzgodnienie płci. Wymóg ten jest konieczny w świetle art. 18 konstytucji definiującego małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Chociaż bowiem procedury tzw. „zmiany płci” nie wpływają na genotypicznie determinowaną tożsamość płciową osoby, to jednak zmiana dokonywana w tej mierze w aktach stanu cywilnego kreuje określoną sytuację prawną, która nie może stać w sprzeczności z treścią art. 18 Konstytucji oraz z dającym wyraz tej normie art. 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (k.r.i o) w sytuacji, gdy po uprawomocnieniu się sądowego orzeczenia oboje małżonkowie metrykalnie mieliby tę samą płeć. Rozwiązanie takie było z resztą powszechnie postulowane w doktrynie[3]. Z drugiej strony jednak, treść art. 18 Konstytucji wydaje się nakazywać również rozwiązanie uznające fakt poddania się procedurom tzw. „zmiany płci” oraz wystąpienie skutków prawnych proponowanej procedury uzgodnienia, za przeszkodę do zawarcia związku małżeńskiego w przyszłości. Pamiętać bowiem należy, że tzw. „zmiana płci” procedury uzgodnienia, nie wywołuje zmian w strukturze chromosomów ludzkich i w rzeczywistości sprowadza się jedynie do zmiany treści akt stanu cywilnego tworząc rodzaj fikcji prawnej. Brak podobnego rozwiązania będzie prowadził do poważnych komplikacji, takich jak te, których efektem jest tocząca się przed ETPCz sprawa Cassar przeciwko Malcie (Apl. 36982/11). Wątpliwości te stają szczególnie zasadne w kontekście treści art. 6 projektu, o czym będzie mowa poniżej.

 

6. Istotne wątpliwości dotyczą tego, czy przewidziana przez projekt procedura uzgadniania nie jest nadmiernie łatwa. Wnioskodawcy wprawdzie zaprzeczają podobnym obawom, jednak zapewnienia te budzą istotne wątpliwości. Oto niektóre z nich:

  • w świetle art. 5 ust. 3 sąd może poprzestać na treści dokumentów określonych w ustępie 2, jeżeli nie budzą one wątpliwości. Projekt jednak ani nie wskazuje merytorycznych przesłanek dokonywania oceny tego, czy przedstawione dokumenty budzą wątpliwości czy też nie. Co więcej…
  • poważne wątpliwości budzi już samo sformułowanie tego przepisu, który wśród załączników do wniosku o uzgodnienie płci, oprócz oświadczenia wnioskodawcy przewiduje orzeczenie dwóch lekarzy psychiatrii lub seksuologii albo orzeczenie wydane przez jednego lekarza z tą specjalizacją i psychologa. Niejasna jest zatem liczba orzeczeń lekarskich, jakie powinny zostać złożone. Literalne brzmienie przepisu mówi o jednym orzeczeniu wydanym przez dwóch lekarzy, podczas gdy w uzasadnieniu projektodawcy konsekwentnie odwołują się do dwóch, jak się wydaje, oddzielnych orzeczeń. Wątpliwość ta, w sytuacji uchwalenia tego brzmienia przepisu, otwiera furtkę dla obchodzenia wymogu złożenia dwóch orzeczeń i tym samym prowadzić może do istotnych nadużyć.
  • W projekcie nie zostały uwzględnione wskazywane przez doktrynę postulaty, aby orzeczenia lekarskie były w takich postępowaniach wydawane przez osoby niebędące lekarzami prowadzącymi zainteresowanego oraz, aby obligatoryjnie w sprawie opinię wyraził psycholog[4].
  • Nie wprowadzono wymogu szczególnych kwalifikacji z zakresu specjalizacji orzekających w sprawie biegłych ani sankcji karnych w związku z wadliwym wydaniem orzeczenia[5].

Podsumowując zagadnienie stopnia trudności projektowanej procedury „uzgodnienia” należy stwierdzić, że przepis art. 5 jest bardzo niejasny i budzi szereg poważnych wątpliwości. Trudno oprzeć się wrażeniu, że pewne, przewidziane w nim wymogi są jedynie pozorowane, bowiem w wypadku uchwalenia projektu w tym brzmieniu, najczęściej stosowanym byłby zapewne tryb z ust. 3 tego artykułu, który jest wyjątkowo prosty, choć redakcyjny sposób jego ujęcia sprawia złudne wrażenie, jakoby miał być trybem wyjątkowym. Rozwiązanie to budzić musi szereg wątpliwości zwłaszcza w kontekście kolejnego artykułu projektu.

 

6. Dyspozycja art. 6 wprost uniezależnia wydanie zarówno wymaganych orzeczeń lekarskich, jaki i ostatecznego postanowienia sądu będącego podstawą zmiany treści akt stanu cywilnego, od uprzedniego poddania wnioskodawcy jakimkolwiek interwencjom medycznym (w szczególności chirurgicznym lub hormonalnym). Budzi to poważne zastrzeżenia w świetle konsekwencji cywilnoprawnych wydanego w tym trybie sądowego orzeczenia, które zgodnie z art. 8 ust. 1 stanowi podstawę wydania nowego aktu urodzenia. Samo poczucie psychiczne o przynależności do innej płci niż wynikająca z danych medycznych, nawet jeśli uznać je za podstawę do udzielania ochrony dóbr osobistych na podstawie art. 23 k.c. nie może samo w sobie wystarczać do sądowego ustalenia płci odmiennej[6]. Pogląd ten znajduje odzwierciedlenie także w sformułowanych w 1983 r. wytycznych dotyczących ujednoliconego trybu dokonywania chirurgicznej „zmiany płci”, w których sprostowanie aktu urodzenia w drodze art. 189 k.p.c. oraz zmiana imienia i nazwiska na podstawie ustawy o zmianie imienia i nazwiska następuje po uprzedniej dwuletniej obserwacji u lekarza specjalisty połączonej z leczeniem hormonalnym[7].

Uniezależnienie procedur zmiany treści aktu stanu cywilnego w zakresie, w jakim stwierdza on płeć danej osoby od jakichkolwiek ingerencji medycznych, i oparcie ich jedynie na oświadczeniach wnioskodawcy oraz jednego lub dwóch lekarzy, stanowi kolejny przejaw realizacji przez projekt założeń ideologii gender. W swej zradykalizowanej postaci wyraźnie uznaje ona, że tożsamość płciowa jest stanem niezależnym od płci biologicznej i może być przeżywana również w sytuacji, gdy biologiczna tożsamość osoby wskazuje na płeć przeciwną do deklarowanej[8]. Zawarte w projekcie propozycje uregulowań nie tylko stanowić będą instytucjonalizację tych ideologicznych twierdzeń, ale dodatkowo stwarzać będą formalny mechanizm obejścia dyspozycji art. 18 Konstytucji RP oraz art. 1 § 1 k.r.i o. W rzeczywistości bowiem, art. 5 i 6 projektu stwarzać będą mechanizm, w oparciu o który, pary faktycznie homoseksualne będą mogły, na mocy decyzji sądu, uchodzić za heteroseksualne i będą mogły zawierać małżeństwa. Wprost wskazują na to wnioskodawcy w uzasadnieniu pisząc, że „po uprawomocnieniu postanowienia o uzgodnieniu płci osoba może zawrzeć małżeństwo z osobą płci przeciwnej do płci po uzgodnieniu”, a zatem z osobą o tej samej płci biologicznej.

 

7. Te same przesłanki ideowe stoją za art. 7 projektu. Przewiduje on zakaz stosowania jakichkolwiek nieodwracalnych interwencji medycznych mających na celu korektę wewnętrznych lub zewnętrznych cech płciowych u osób kwalifikowanych na podstawie wyglądu tychże cech jako „interseksualne”. Na mocy przepisu ust. 2 interwencja taka możliwa byłaby wyłącznie za zgodą zainteresowanego po ukończeniu 13 lat. Projektodawcy całkowicie ignorują możliwość identyfikacji płci na podstawie danych genetycznych, tymczasem anomalie w kształcie cech płciowych muszą powodować, narastające wraz z dorastaniem, cierpienia psychiczne dziecka. Istnieją zatem ważne powody, by rodzice dziecka, w sytuacji gdy jego płeć da się ustalić na podstawie obiektywnych danych medycznych, mieli prawo zadecydować o niezbędnych interwencjach chirurgicznych pozwalających wyeliminować deformacje narządów płciowych. Dążenie do uzależnienia decyzji o interwencji chirurgicznej od zgody dziecka wchodzącego w okres dojrzewania wskazuje jednoznacznie na ideologiczne przesłanki projektu, które każą uczynić płeć efektem decyzji jednostki. Proponowane w projekcie rozwiązanie musi zatem, w świetle art. 25 ust. 2 Konstytucji, budzić istotne wątpliwości co do swej konstytucyjności, jako sprzeczne z konstytucyjną zasadą bezstronności światopoglądowej państwa. Jednocześnie ogranicza ono prawa rodziców, zwłaszcza rozpatrywane w świetle gwarancji, jakie dla praw dzieci przewidziane są przez art. 5 Konwencji ONZ o prawach dziecka z 1989 r.

 

8. Jednocześnie istotne wątpliwości budzi granica wieku pozwalającego na samodzielne podejmowanie decyzji o nieodwracalnej interwencji medycznej. Jest ona:

  • ustalona nieproporcjonalnie nisko w stosunku do doniosłości konsekwencji, jakie się z nią wiążą;
  • nieskorelowana z granicą wieku pozwalającą złożyć wniosek o uzgodnienie płci, o jakim mowa w art. 5 ust. 1. Zezwolenie na podejmowanie tak poważnej decyzji 13-letniemu dziecku niezależnie od stanowiska opiekuna, wobec jednoczesnego ograniczenia złożenia wniosku o ustalenie płci do wieku 18 lat (wyjątkowo 16 lat za zgodą opiekuna) jest wewnętrznie niespójne.

Podkreślić należy, że w przeciwieństwie do sytuacji złożenia wniosku o uzgodnienie płci, w omawianym przepisie nie zostały wskazane żadne przesłanki dopuszczalności wyrażenia zgody. Nie przewidziano również obowiązku złożenia jakichkolwiek specjalistycznych orzeczeń biegłych lekarzy. W doktrynie wskazuje się, że zgoda na nieodwracalną interwencję medyczną powinna być udzielona w kwalifikowanej formie oraz po uprzednim zapoznaniu się z wiążącymi się z nią konsekwencjami, w szczególności dotyczącymi pozbawienia możliwości płodzenia[9]. Również te postulaty nie zostały przez projektodawców uwzględnione. W praktyce proponuje się regulację dopuszczającą dokonanie zabiegu o nieodwracalnych dla zdrowia skutkach na podstawie oświadczenia złożonego przez dziecko 13-letnie, bez jakichkolwiek uprzednich konsultacji medycznych.

Wątpliwości te są tym istotniejsze, że w świetle badań naukowych, chirurgiczno hormonalne interwencje określane mianem „zmiany płci” budzą zasadnicze wątpliwości natury medycznej. Szwedzkie badania przeprowadzone w Karolinska Institutet, obejmujące 324 osoby transseksualne przebadane w ciągu trzech dekad (1973-2003) wykazały, że po przeprowadzeniu procedury tzw. „zmiany płci” obserwuje się wśród osób jej poddanych wyraźnie większą śmiertelność. Wykazują one poważnie zwiększoną podatność na zachowania samobójcze i choroby psychiczne, niż reszta populacji[10]. Również wyniki angielskich badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Birmingham w roku 2004[11] nasuwają poważne wątpliwości co do tego, czy operację tzw. „zmiany płci” można uznać za polepszającą stan osób transseksualnych.

W świetle tych danych, uregulowania proponowane w projekcie wydają się wręcz sprowadzać zagrożenie dla życia i zdrowia obywateli, zwłaszcza małoletnich. Bezzasadne są jednocześnie, przywoływane w uzasadnieniu projektu, argumenty prawno-porównawcze odnoszące się do unormowań innych ustaw, zezwalających m.in. na pobranie szpiku od małoletniego powyżej lat 13 za jego wyłączną zgodą. W przywoływanym przypadku zgoda taka nie niesie bowiem za sobą ani nieodwracalnych skutków dla zdrowia, ani też żadnych konsekwencji w sferze stosunków prawnych dziecka.

 

9. Artykuł 10 ust. 1 projektu ustanawia obowiązek wydania nowych dokumentów dotyczących osoby, w której akcie urodzenia dokonano na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu, zmiany informacji o płci danej osoby (autorzy projektu niewłaściwie posługują się zdefiniowanym w art. 2 pkt. 4 pojęciem „wnioskodawca”). Obowiązek ten spoczywa na instytucjach prywatnych i publicznych. Przepis nie konstytuuje zamkniętego katalogu dokumentów, jakie mogą podlegać zmianom. W obecnym brzmieniu jego zakresem objęte są nie tylko świadectwa i dyplomy potwierdzające posiadanie określonych kwalifikacji oraz świadectwa pracy, lecz również świadectwa chrztu lub bierzmowania, dokumenty cywilnoprawne, takie jak umowa lub weksel, oraz orzeczenia sądowe, o ile tylko ujawniają zmienione na mocy prawomocnego postanowienia sądu imię i nazwisko lub płeć. Posunięcie takie jest ewidentnie bezzasadne z punktu widzenia deklarowanego celu regulacji. Jednak w razie jego uchwalenia mogłoby służyć jako podstawa dla działań szykanujących środowiska i instytucje, które problematykę płci postrzegają integralnie, i nie widzą możliwości ignorowania danych biologicznych w oparciu o subiektywne stany emocjonalne osób cierpiących na zaburzenia identyfikacji płciowej lub ideologięgender

 

10. W kontekście spójności regulacji wątpliwości budzi, zawarta w art. 13 projektu, propozycja wprowadzenia oddzielnego kodeksowego kontratypu poprzez dodanie art. 1561 k.k. w brzmieniu: „§ 1. Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 156 § 1, kto dokonuje nieodwracalnych interwencji medycznych mających na celu korektę zewnętrznych lub wewnętrznych cech płciowych w stosunku do osoby określonej w art. 7 ustawy o uzgadnianiu płci po ukończeniu przez nią 13 roku życia za jej zgodą”. Postulat wprowadzenia kontratypu zgody na adaptujące zabiegi chirurgiczne u osób transseksualnych pojawił się wprawdzie w doktrynie[12], było to jednak spowodowane brakiem podstawy prawnej dla podejmowania podobnych interwencji chirurgicznych, których skutkiem jest najczęściej utrata zdolności płodzenia pacjenta, wypełniająca przesłankę odpowiedzialności karnej na gruncie art. 156 § 1 pkt 1 k.k. (ciężki uszczerbek na zdrowiu). Ponieważ skutkiem takiego zabiegu nie jest przywrócenie prawidłowej identyfikacji płciowej, lecz nieodwracalne utrwalenie identyfikacji błędnej, tzn. wywołanej przez zaburzenia tożsamości płciowej (F. 64.0 lub Q56.0), zabieg tzw. „zmiany płci” nie może być uznany za zabieg o charakterze leczniczym, podlegający ogólnym zasadom wynikającym z ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Tym niemniej nowelizacja kodeksu karnego w proponowanym brzmieniu wydaje się być niepotrzebna wobec wprowadzenia w art. 7 ust. 2 projektu ustawy szczególnej podstawy prawnej dla wykonywania takich właśnie zabiegów.

Znamienne natomiast jest to, że – inaczej niż w przypadkach których dotyczyć miałaby proponowana nowelizacja k.k., zabiegiem leczniczym byłoby dostosowanie kształtu cech płciowych do płci wynikającej ze struktury chromosomów. Tymczasem, jak była o tym wyżej mowa, projektodawcy chcą zakazać tego typu interwencji przez pierwsze 13 lat życia. Mamy zatem w projekcie do czynienia z dążeniem do depenalizacji interwencji chirurgicznych prowadzących do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i jednocześnie z penalizacją interwencji dokonywanych na wczesnym etapie rozwoju dziecka, które mogłyby wyeliminować anomalia cech płciowych i pozwolić na integralny rozwój dziecka. 

 

III. Konkluzja

Projekt budzi zasadnicze wątpliwości natury konstytucyjnej. W pierwszej kolejności zawiera regulacje mogące instytucjonalizować mechanizm obejścia postanowień art. 18 konstytucji, tworząc formalne podstawy dla związków de facto homoseksualnych związków małżeńskich w oparciu o zmienione akta stanu cywilnego. Proponowane w nim rozwiązania prawne są w swym merytorycznym kształcie zdeterminowane przez ideologię gender naruszając tym samym zasadę bezstronności światopoglądowej państwa (art. 25 ust. 2 Konstytucji). Za niedopuszczalne należy uznać kształtowanie sytuacji obywateli cierpiących na zaburzenia identyfikacji płciowej w sposób, który w rezultacie nie tylko powodują nieodwracalne okaleczenia tych osób, ale dodatkowo, pod pozorem polepszenia ich sytuacji, zmniejsza ich bezpieczeństwo prawne.


[1] P. Daniluk, Prawne aspekty „chirurgicznej zmiany płci" u transseksualistów (Uwagi de lege ferenda), „Państwo i Prawo" 5/2007, s. 75.

[2] M. Fajkowska-Stanik, Transseksualizm. Definicje, klasyfikacje i symptomatologia zjawiska, „Psychiatria Polska” 1999, nr 5, s. 961 oraz podana tam literatura.

[3] Z. Radwański, Glosa do uchwały 7 sędziów 22 VI 1989, III CZP 37/89, OSP nr 2/1991, s. 66; P. Daniluk, Prawne aspekty…,  ibidem, s. 80 i przywołana tam literaturę

[4] K. Rozental, O zmianie płci metrykalnej de lege ferenda, „Państwo i Prawo" 10/1991, s. 71.

[5] P. Daniluk, Prawne aspekty…,  ibidem, s. 77-78.

[6] tak M. Safjan, Glosa do postanowienia Sądu Najwyższego z 22 marca 1991, III CRN 28/91, „Przegląd Sądowy” 1993, nr 2, s. 87-88; M. Boratyńska, [w:] Prawo wobec medycyny i biotechnologii. Zbiór orzeczeń z komentarzami, red. M. Safjan, s. 454 i 458.

[7] M. Filar, Transseksualizm jako problem prawny, „Przegląd Sądowy" 1/1996, s. 77.

[8] “[gender ] is a free floating artifice, with the consequence that man and masculine might just as easily signify a female body as a male one, and a woman and feminine a male body as easily as a female one.” J. Butler, Gender Trouble: Feminism and the Subversion of Identity, Routledge: 1990, s. 6.

[9] P. Daniluk, Prawne aspekty…,  ibidem, s. 75.

[10] Long-Term Follow-Up of Transsexual Persons Undergoing Sex Reassignment Surgery: Cohort Study in Sweden, Cecilia Dhejne, Paul Lichtenstein, Marcus Boman, Anna L. V. Johansson, Niklas Långström, Mikael Landén, PLoS One. 2011; 6(2): e16885. Published online 2011 February 22. doi: 10.1371/journal.pone.0016885.

[11] Wyniki tych badań przybliża David Batty na łamach lewicowego The Guardian (30.07.2004) w artykule Sex changes are not effective, say researchers.

[12] M. Filar, Lekarskie prawo karne, Kraków 2000, s. 215-220.

Rodzina i Małżeństwo

Opinia dotycząca zapowiedzianego postępowania Komisji Europejskiej przeciwko Polsce w zakresie tzw. „stref wolnych od ideologii LGBT”

W lutym 2021 r. Komisja Europejska zarzuciła rządowi polskiemu, że respektując autonomię samorządów, które przyjęły deklaracje ochrony rodzin przed zagrożeniami ze strony zideologizowanych ruchów LGBT, może dopuszczać się dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Komisja wciąż używa przy tym fałszywego określenia „stref wolnych od (ideologii) LGBT”. Instytut Ordo Iuris przygotował opinię na temat zapowiedzianego postępowania KE przeciwko Polsce.

Czytaj Więcej