1

Pan Piotr, zaangażowany w manifestacje w obronie Trybunału Konstytucyjnego, został podczas interwencji policji przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie obezwładniony do utraty przytomności i wywieziony karetką w kajdankach.

2

Choć upoważnienia do obrony trafiły na policję trzy godziny po zatrzymaniu, prawników Ordo Iuris dopuszczono do pana Piotra dopiero po 27 godzinach, wcześniej wielokrotnie wprowadzając ich w błąd.

3

Rozmowa z obrońcami odbyła się w obecności policjantów, a zatrzymany pozostawał skuty kajdankami, co naruszało poufność kontaktu z obrońcą – jedną z podstawowych gwarancji prawa do obrony.

4

Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o miesięczny areszt i nie zastosował wobec pana Piotra żadnego środka zapobiegawczego.

5

Prawnicy Instytutu przygotowują zażalenie na zatrzymanie, złożyli zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień przez policjantów i zapowiadają działania w obronie dobrego imienia pana Piotra.


W ostatnich dniach cała Polska żyła brutalną interwencją policji przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. Pan Piotr – od tygodni aktywnie zaangażowany w manifestacje w obronie Trybunału Konstytucyjnego – został pobity do nieprzytomności. Mężczyznę zakutego w kajdanki jak groźnego przestępcę – w asyście policji wywieziono karetką pogotowia. Instytut Ordo Iuris od pierwszych godzin zapewniał mu bezpłatną pomoc prawną. Groził mu miesięczny areszt. Nie pozwoliliśmy na to – pan Piotr wyszedł na wolność!

Pobity do nieprzytomności mężczyzna wywożony… w kajdankach

Nasza interwencja w obronie pana Piotra rozpoczęła się w piątek, 16 października, gdy media obiegły doniesienia o brutalnej akcji policji w biurze Adama Borowskiego.

Redakcje publikowały nagrania, na których widać, jak policjanci brutalnie obezwładniają pana Piotra. Mężczyzna woła o pomoc i powtarza, że nie może oddychać. Chwilę później traci przytomność. Do karetki zostaje przeniesiony… z kajdankami na rękach.

Gdy media społecznościowe zalewała fala nagrań z interwencji policji, a media rządowe rozpowszechniały fałszywą wersję o ataku nożownika na policjantkę, do prawników Ordo Iuris z prośbą o pomoc zwrócił się Adam Borowski. Nawet on nie wiedział wtedy, co dokładnie się stało.

Szybko ustaliliśmy tożsamość zatrzymanego i uzyskaliśmy od jego żony upoważnienia do obrony.

Tak oszukują i manipulują funkcjonariusze polskiej policji

Od razu przekazaliśmy nasze upoważnienia funkcjonariuszom policji, którzy zapewnili, że dokument do nich dotarł i że zostaniemy poinformowani o wszelkich czynnościach z udziałem zatrzymanego. Choć upoważnienia trafiły na policję już po trzech godzinach od zatrzymania pana Piotra, to po raz pierwszy dopuszczono nas do niego po… 27 godzinach!

Kodeks postępowania karnego stanowi, że osoba zatrzymana ma prawo do niezwłocznego kontaktu z adwokatem. To prawo, a nie przywilej zależny od fanaberii funkcjonariuszy! Pan Piotr na realizację tego podstawowego prawa musiał czekać prawie 30 godzin!

Zanim dopuszczono nas do spotkania z panem Piotrem, wcześniej byliśmy przez wiele godzin oszukiwani i zwodzeni przez funkcjonariuszy, którzy w pewnym momencie nawet… chowali się przed nami i gasili światło, udając, że ich nie ma.

Mimo zapewnień, policja nie informowała nas o podejmowanych czynnościach, nie odbierała telefonów i nie odpowiadała na maile. Gdy przyjechaliśmy na posterunek komendy rejonowej, gdzie miał przebywać pan Piotr, funkcjonariusze policji zapewnili, że zaraz ktoś do nas zejdzie.

Kiedy przez prawie 2 godziny czekaliśmy na możliwość spotkania z panem Piotrem na posterunku komendy rejonowej przy ul. Wilczej, rzecznik komendy przekonywał nas, że musimy czekać, bo zatrzymanego nie ma w budynku.

Tymczasem później w protokole z czynności policji przeczytaliśmy, że… dokładnie w tym czasie pan Piotr był na komendzie i przeprowadzano z nim czynności związane z zatrzymaniem – czynności, w których każdy zatrzymany ma prawo uczestniczyć wraz ze swoim obrońcą!

Minęło kilka godzin, w trakcie których rozdzielaliśmy się i jeździliśmy po różnych komendach i szpitalach, by wreszcie dowiedzieć się od jednego z funkcjonariuszy policji, że pan Piotr rzekomo nie życzy sobie kontaktu z prawnikiem.

Byliśmy zaskoczeni, bo o pomoc poprosili nas współpracownicy i sama żona pana Piotra. Trudno było uwierzyć w słowa policjanta. Prosiliśmy o możliwość krótkiej rozmowy z zatrzymanym, by upewnić się, czy to prawda. Policjant zapewnił, że ma nagranie, na którym pan Piotr odmawia kontaktu z obrońcą, ale nie może nam go pokazać. Odwiedzaliśmy kolejne stołeczne komendy policji aż do 2 w nocy, nie mając pojęcia, jak się czuje pan Piotr i czy funkcjonariusze policji mówią nam prawdę…

Następnego dnia potwierdziły się nasze obawy: pan Piotr nie wiedział, kto i dlaczego chce się z nim skontaktować.

Gdy media nagłośniły fakt utrudniania mężczyźnie dostępu do obrońców, policja zaprzeczyła. Na dowód, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, opublikowała nagranie, na którym pan Piotr miał zrezygnować z kontaktu z prawnikiem Ordo Iuris.

Tymczasem z nagrania wynikało coś zupełnie innego. Poinformowano go jedynie, że próbowała się z nim skontaktować mec. Magdalena Leszczyńska. Nie wspomniano o pozostałych obrońcach. Przemilczano najważniejsze: że chcą się z nim widzieć prawnicy Instytutu Ordo Iuris, upoważnieni do obrony przez jego żonę. Usłyszał jedynie nieznane mu nazwisko. Co więcej policjanci uzależniali kontakt z adwokatem od tego, czy mężczyzna poda im swoje dane.

Nic dziwnego, że wybudzony ze snu mężczyzna, nieufny wobec policjantów, odmówił spotkania…

„Zabójców tak się nie traktuje…”

Do spotkania doszło ostatecznie kolejnego dnia – po prawie 30 godzinach od zatrzymania. 30 godzinach, w trakcie których kontaktu z panem Piotrem nie miał nikt – nawet pełna obaw o jego życie i zdrowie żona…

Gdy weszliśmy do sali, pan Piotr siedział na krześle, skuty kajdankami. Z rękami z tyłu. Za naszymi plecami stało siedmiu policjantów, rozstawionych co dwa metry!

Gdy poprosiliśmy funkcjonariuszy policji o wyjście i umożliwienie swobodnego kontaktu z zatrzymanym, usłyszeliśmy odmowę. Z pomieszczenia wyszło tylko dwóch z nich. Pozostali przysłuchiwali się naszej rozmowie z zakutym mężczyzną.

A przecież poufna rozmowa z obrońcą to jedna z podstawowych gwarancji prawa do obrony. Bez niej obrona staje się fikcją! Tajemnica obrończa istnieje po to, by zatrzymany mógł powiedzieć swojemu adwokatowi wszystko, bez obawy, że jego słowa usłyszy ktoś, kto prowadzi przeciwko niemu postępowanie.

Odmówiono też rozkucia zatrzymanego, powołując się na rzekomą troskę o nasze bezpieczeństwo. Gdy zapytaliśmy, w jaki sposób pan Piotr ma podpisać dokumenty z rękami skutymi za plecami, kajdanki przełożono mu do przodu – na zaledwie 30 sekund…

Podczas tego spotkania pan Piotr z trudem utrzymywał się na krześle. Mówił, że czuje się zagrożony, że boi się o siebie i swoją rodzinę, że nikt nie informuje go o planowanych czynnościach, że do tej pory nikt mu nie powiedział, dlaczego policja próbowała go wylegitymować, że boli go głowa i ma poranione nadgarstki od kajdanek.

Jak sam stwierdził: „Zabójców się tak nie traktuje”…

Już wtedy widzieliśmy, że stan pana Piotra nie jest dobry.

Niedługo potem najgorsze przewidywania się sprawdziły …

Wieczorem prokurator poinformowała, że wystąpi do sądu o miesięczny areszt dla mężczyzny. Chwilę później stracił on przytomność i upadł na ziemię. Natychmiast wezwaliśmy karetkę, która zabrała go do szpitala. Nawet tam pan Piotr leżał skuty kajdankami, pilnowany przez kilku policjantów. Ze szpitala mężczyzna został wypisany dopiero po godz. 2 w nocy.

Sąd przyznaje nam rację i wypuszcza pana Piotra do domu

Następnego dnia – w niedzielę rano – zostaliśmy poinformowani, że za dwie godziny odbędzie się posiedzenie, na którym sąd rozpozna wniosek aresztowy. Natychmiast udaliśmy się na miejsce.

Przed sądem podnosiliśmy, że w tej sprawie nie została spełniona żadna z ustawowych przesłanek tymczasowego aresztowania. Areszt nie może być karą wymierzaną przed wyrokiem.

Sąd przychylił się do naszych argumentów. Negatywnie odniósł się do możliwości zastosowania jakiegokolwiek środka zapobiegawczego. Po ogłoszeniu orzeczenia, szczęśliwy pan Piotr wyszedł na wolność!

Nie pozwolimy na oszczerstwa i dezinformacje

Pan Piotr wrócił już do domu – do swojej żony i dzieci. Jest wdzięczny za okazaną mu pomoc.

My tymczasem planujemy kolejne kroki.

Najpilniejsze jest zażalenie na zatrzymanie. Mamy na to czas do najbliższego piątku. Na tym jednak nie poprzestaniemy.

Będziemy domagać się wyciągnięcia konsekwencji wobec każdego funkcjonariusza, który naruszył prawa pana Piotra. Złożyliśmy już zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień przez policjantów podczas brutalnej interwencji.

W najbliższych dniach podejmiemy działania edukacyjne dotyczące praw uczestników zgromadzeń publicznych. Chcemy, by wiedzieli, jak zachować się w sytuacji konfrontacji ze służbami i jak skutecznie bronić swoich praw. Nie możemy dopuścić, by obrońców Trybunału spotkało to samo, co kilka lat temu rolników, których protesty zostały brutalnie spacyfikowane…

Po podjęciu najpilniejszych działań, porozmawiamy z panem Piotrem o obronie jego dobrego imienia. Naruszyło je wiele mediów kreujących go na nożownika atakującego policjantkę.

Pan Piotr jest mężem i ojcem. To emerytowany żołnierz zawodowy, dziś strażak ochotnik. Od lat angażuje się w życie lokalnej społeczności. Jest polskim patriotą. Do Warszawy przyjechał, by pomagać przy organizacji zgromadzeń przed Trybunałem Konstytucyjnym. Zapewniał obsługę techniczną, przygotowywał posiłki dla uczestników, podłączał kable, montował banery. Używał do tego małego noża turystycznego. To właśnie ten nóż posłużył później za pretekst, by przedstawić pana Piotra w mediach jako groźnego napastnika.

Rządowe media przekonywały, że to pan Piotr zaatakował policjantów. W rzeczywistości nagranie z kamery nasobnej rzekomo zaatakowanego funkcjonariusza pokazuje coś zupełnie innego. Pan Piotr stoi z założonymi rękami i czeka na zielone światło przy przejściu dla pieszych. Policjanci jako pierwsi nawiązują z nim kontakt fizyczny. Policjantka, która podeszła do pana Piotra nie podała ani podstawy prawnej, ani przyczyny legitymowania mężczyzny. Drugi funkcjonariusz w ogóle się nie przedstawił.

Policjanci zdecydowali się na bezpodstawne użycie środków przymusu bezpośredniego wobec mężczyzny. Funkcjonariuszka chwyciła go, choć wcześniej nie wezwała do zachowania zgodnego z prawem ani nie uprzedziła o możliwości użycia siły. Mężczyzna wyswobodził się i zaczął biec.

W rozmowie z Telewizją Republika wyjaśnił, że chciał dobiec do biura Adama Borowskiego. Liczył, że tam zostanie wylegitymowany przy świadkach, którzy będą mogli nagrać całe zajście.

W drzwiach biura policjanci powalili go jednak na ziemię. Długo dociskali go do podłoża i podduszali.

– Ja tam byłem podduszany i to dosyć skutecznie. Już miałem taki moment, że prawie odleciałem – przyznał potem dziennikarzom pan Piotr.

Ostatecznie mężczyzna stracił przytomność. Obudził się w świecie, w którym media przedstawiały go jako groźnego nożownika, który zaatakował policjantkę…

Przed nami ogrom pracy

Gdy skandale i dramaty ludzkie schodzą z pierwszych stron gazet i czołówek portali informacyjnych – dla nas rozpoczyna się żmudna praca, polegająca na przygotowywaniu szeregu dokumentów, szczegółowych analizach akt i przepisów, pisaniu pism procesowych, pozwów, skarg, zażaleń i zawiadomień, jak również na udziale w kolejnych przesłuchaniach i rozprawach.

To długie miesiące, w trakcie których ofiary rządowych represji i wszelkich innych bezprawnych działań władzy zderzają się z potężną machiną systemu. To wtedy potrzebują najbardziej naszego wsparcia.

Gdyby nie zaangażowanie społeczności Ordo Iuris, pan Piotr mógłby dziś przebywać w areszcie – z dala od zrozpaczonej rodziny. A do Polaków dotarłaby ustalona przez media sprzyjające władzy wersja o… nożowniku, który rzucił się na policjantkę.

Na szczęście Instytut Ordo Iuris zawsze stoi na straży obywateli w zderzeniu z władzą.

Dlatego gorąco zachęcamy do wsparcia naszej pracy, którego można dokonać poprzez jednorazową darowiznę lub dołączenie do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris, zrzeszającego naszych stałych, regularnych Darczyńców.

Magdalena Majkowska, Magdalena Leszczyńska, Bartosz Malewski – adwokaci Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris

Zobacz też:

Źródło zdjęcia okładkowego: Ordo Iuris

Wesprzyj nas

Czytaj więcej

Cała prawda o brutalnej interwencji policji w sprawie pana Piotra
22 października 2026

Cała prawda o brutalnej interwencji policji w sprawie pana Piotra

Instytut Ordo Iuris zapewnił bezpłatną pomoc prawną panu Piotrowi, pobitemu…

Prawica zawiodła – projekty aborcyjne przegłosowane
21 października 2026

Prawica zawiodła – projekty aborcyjne przegłosowane

Sejm przegłosował dwa projekty ograniczające ochronę życia dzieci nienarodzonych. Do…

Kiedy zabijanie dzieci jest usprawiedliwiane. Amerykańskie procesy, psychoza poporodowa i przypadek Lindsay Clancy
20 października 2026

Kiedy zabijanie dzieci jest usprawiedliwiane. Amerykańskie procesy, psychoza poporodowa i przypadek Lindsay Clancy

Sprawa Lindsay Clancy, oskarżonej o zabicie trojga dzieci, ujawnia, jak…

Zideologizowany projekt uderzający w polskie łowiectwo – do niedzieli trwają konsultacje
16 października 2026

Zideologizowany projekt uderzający w polskie łowiectwo – do niedzieli trwają konsultacje

Do 18 października trwają sejmowe konsultacje obywatelskiego projektu nowelizacji Prawa…