główne PUNKTY

1

Choć TISA zdobyła dwie trzecie mandatów, faktyczna różnica głosów wyniosła zaledwie 53 do 47 proc. – węgierska ordynacja wyborcza nieproporcjonalnie premiuje zwycięzcę.

2

Péter Magyar to, według prof. Szymanowskiego, mistrz mediów bez wyraźnego programu – w zależności od audytorium prezentuje się jako katolicki konserwatysta lub progresywny liberał.

3

Nowy rząd balansuje na krawędzi kryzysu konstytucyjnego: Magyar publicznie zażądał dymisji prezydenta, nie mając ku temu wystarczających podstaw prawnych.

4

Profesor ostrzega, że węgierski scenariusz – z wyciekami nagrań i polityką „tamci kradną” – może już wkrótce powtórzyć się w Polsce.

 


Wybory parlamentarne na Węgrzech zakończyły 16 lat rządów Viktora Orbána i jego koalicji Fidesz-KDNP. Nowym premierem został Péter Magyar, lider partii TISZA. O tym, co ta zmiana oznacza dla Węgier, dla Europy Środkowej i dla Polski, Olivier Bault z Instytutu Ordo Iuris rozmawiał z prof. Maciejem Szymanowskim – jednym z najlepszych polskich znawców regionu wyszehradzkiego, wykładowcą Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego i byłym dyrektorem Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka.

Choć TISZA zdobyła dwie trzecie mandatów w parlamencie, profesor Szymanowski studzi emocje: w rzeczywistości różnica w głosach wynosiła około 53 do 47 procent dla eurosceptycznej prawicy, jeśli sumować głosy oddane na FIDESZ i na Ruch Naszej Ojczyzny (Mi Hazánk). Węgierska ordynacja wyborcza – mieszana, z akcentem na okręgi jednomandatowe – znacząco premiuje zwycięzcę. Wszystkie czternaście sondażowni pomyliło się co do wyników w okręgach, co pokazuje, jak trudno przewidywalne były te wybory. Sam Fidesz przyjął porażkę spokojnie – Orbán pogratulował zwycięzcom wieczorem wyborczym i udał się do domu. „Tak powinno wyglądać przekazanie władzy” – ocenia profesor.

Kim jest Péter Magyar?

To pytanie, które prof. Szymanowski uznaje za kluczowe – i na które odpowiedź wcale nie jest prosta. Magyar prezentuje się jako głęboko religijny katolik w Krakowie, a wyznacza skrajnie lewicową minister edukacji w Budapeszcie. Karierę zbudował na dwóch skandalach, które wstrząsnęły Fideszem: aferze pedofilskiej w jednym z sierocińców oraz zarzutach korupcyjnych wobec rządu. Politycznie jest, zdaniem rozmówcy, bardziej mistrzem technik medialnych niż człowiekiem o ukształtowanych poglądach. Codzienne konferencje prasowe trwają od dwóch do trzech godzin, premier nieustannie nagrywa materiały wideo – ale mentalne przejście od kampanii wyborczej do faktycznego sprawowania władzy jeszcze się nie dokonało.

Ryzyko kryzysu konstytucyjnego

Profesor zwraca uwagę na poważne napięcia prawne. Magyar publicznie zażądał dymisji prezydenta, grożąc jego odwołaniem – tymczasem węgierska konstytucja przewiduje tę możliwość jedynie w ściśle określonych okolicznościach, wymagających zgody Trybunału Konstytucyjnego. Gdyby prezydent odmówił ustąpienia, Węgry mogłyby mieć jednocześnie dwóch prezydentów. Podobnie ryzykowny był pomysł nagłego odwołania prezesa banku centralnego – Magyar szybko się z niego wycofał, bo rynki finansowe błyskawicznie pokazały, że takich rzeczy nie robi się na konferencji prasowej.

Ingerencja zewnętrzna w kampanię

Jednym z najciekawszych wątków rozmowy jest kwestia uczciwości kampanii wyborczej. Na dwa dni przed głosowaniem ujawniono transkrypcje rozmów węgierskiego ministra spraw zagranicznych z szefem rosyjskiej dyplomacji – sam dziennikarz, który je opublikował, przyznał, że materiały otrzymał od wywiadu jednego z krajów UE. Równolegle Komisja Europejska wstrzymała w czasie kampanii wypłatę środków z programu SAFE – wyraźnie sygnalizując, że odblokowanie 35 miliardów euro (na SAFE, na odpowiednik KPO oraz w ramach funduszy spójności) jest uzależnione od wyniku wyborów.

Co z Grupą Wyszehradzką?

Perspektywy V4 profesor ocenia ostrożnie. Magyar zapowiedział chęć ożywienia współpracy, ale już w kampanii wdał się w ostry spór na X z premierem Słowacji Fico. Stosunki z Rumunią dodatkowo komplikuje odśpiewanie w nowym parlamencie hymnu Siedmiogrodu, zawierającego słowa o tym, że Siedmiogród „jest i pozostanie węgierski”. Z Czechami współpraca jest możliwa – premier Babiš to pragmatyk – lecz ogólny obraz nie nastraja optymistycznie.

Lekcja dla Polski

Prof. Szymanowski nie kryje, że węgierskie doświadczenia są lustrem dla sytuacji nad Wisłą. Strategia „tamci kradną” napędza kampanię, lecz wyczerpuje rządzących i odciąga ich od rzeczywistych wyzwań. Scenariusz z wyciekami nagrań dyplomatycznych może, jego zdaniem, pojawić się w Polsce już przy okazji przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. „Pewne złe rozwiązania też trafiają do Polski z Węgier” – przestrzega rozmówca. I dodaje: Węgry to kraj, który warto uważnie śledzić – odgrywają w Europie Środkowej rolę zbyt istotną, by je ignorować.

Wywiad dostępny w całości w materiale wideo powyżej.

Zobacz też:

Źródło zdjęcia okładkowego: iStock

Wesprzyj nas

Czytaj więcej

Genewska pułapka: dlaczego Polska musi odpowiedzieć za rezolucję ONZ, którą sama współtworzyła
2 lipca 2026

Genewska pułapka: dlaczego Polska musi odpowiedzieć za rezolucję ONZ, którą sama współtworzyła

Nowa rezolucja ONZ w sprawie małżeństw dzieci, współtworzona przez Polskę,…

Młoda matka w ciąży stanęła przed sądem. Wkrótce każdy z nas może paść ofiarą cenzury
2 lipca 2026

Młoda matka w ciąży stanęła przed sądem. Wkrótce każdy z nas może paść ofiarą cenzury

W najbliższych dniach zakończą się konsultacje wytycznych dotyczących praktycznego stosowania…

Niedostateczny dla Nowackiej. Świadectwo za deformę edukacji
26 czerwca 2026

Niedostateczny dla Nowackiej. Świadectwo za deformę edukacji

Ordo Iuris wystawia minister Barbarze Nowackiej świadectwo opisowe za reformę…

Dzieci ukarane za odmowę zapisania na „edukację zdrowotną”
24 czerwca 2026

Dzieci ukarane za odmowę zapisania na „edukację zdrowotną”

Wójt wielkopolskiej gminy Baranów uzależniła wypłatę 800 zł dofinansowania do…