główne PUNKTY
1
Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi–Południe nie uwzględnił zażalenia na umorzenie postępowania przeciwko funkcjonariuszom Służby Więziennej, w związku z działaniami wobec Magdaleny Woźnej.
2
Kobieta odbywała karę krótkoterminowego pozbawienia wolności. W tym czasie dwójka jej dzieci została przekazana do dwóch różnych rodzin zastępczych, a następnie jej czteromiesięczny syn zmarł.
3
Magdalena Woźna została doprowadzona przez funkcjonariuszy Służby Więziennej na pogrzeb swojego dziecka z opóźnieniem, w odzieży więziennej oraz w kajdankach zespolonych stosowanych przez cały czas uroczystości.
4
Pomocy prawnej kobiecie udziela Instytut Ordo Iuris. Magdalena Woźna opuściła areszt w czerwcu ubiegłego roku, a dwa miesiące później do domu wróciła jej córka.
5
W związku z zachowaniem funkcjonariuszy Służby Więziennej, prawnicy Ordo Iuris złożyli zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. W listopadzie 2025 roku śledztwo zostało umorzone przez prokuraturę.

Tragedia rodziny
Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi–Południe nie uwzględnił zażalenia na umorzenie postępowania przeciwko funkcjonariuszom Służby Więziennej, w związku ze sprawą Magdaleny Woźnej – matki czteromiesięcznego Oskara, który zmarł, gdy kobieta przebywała w areszcie. Miała ona zasądzoną karę ograniczenia wolności w formie prac społecznych, jednak z uwagi na zaawansowaną ciążę i późniejszy połóg nie była w stanie ich wykonywać. Z tego powodu orzeczoną karę zastąpiono pozbawieniem wolności. Po zatrzymaniu matki dzieci – trzyletnia Lena i czteromiesięczny Oskar – zostały rozdzielone i trafiły do dwóch różnych rodzin zastępczych. Mimo, że bliscy zgłaszali chęć przejęcia opieki nad rodzeństwem, nie tylko nie otrzymali na to zgody, ale także nie zostali poinformowani, gdzie dzieci zostały umieszczone. 19 maja 2025 roku, czyli 4 dni po zatrzymaniu matki i przekazaniu dzieci do rodzin zastępczych, czteromiesięczny Oskar zmarł, a przyczyna tragedii, choć od prawie roku jest przedmiotem prokuratorskiego śledztwa, wciąż jest nieznana. Magdalena Woźna została doprowadzona przez funkcjonariuszy Służby Więziennej na pogrzeb swojego dziecka z opóźnieniem, w odzieży więziennej oraz w kajdankach zespolonych stosowanych przez cały czas uroczystości. Kobieta opuściła areszt 26 czerwca, a 27 sierpnia do domu wróciła jej córka Lena.
W związku z zachowaniem funkcjonariuszy Służby Więziennej, Instytut Ordo Iuris, który udziela pomocy prawnej kobiecie, złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przekroczenia przez nich uprawnień. 27 listopada 2025 roku Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe umorzyła śledztwo w tej sprawie. Pełnomocnicy Magdaleny Woźnej złożyli zażalenie na to postanowienie.
Wątpliwości wobec działań Służby Więziennej
W ich ocenie, zachowanie funkcjonariuszy Służby Więziennej mogło wyczerpywać znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 k.k., polegającego na przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. Zdaniem prawników Ordo Iuris, zastosowane środki przymusu bezpośredniego oraz sposób przeprowadzenia czynności miały charakter nieproporcjonalny, nie znajdowały podstaw w rzeczywistym zagrożeniu bezpieczeństwa i prowadziły do naruszenia interesu prywatnego pokrzywdzonej oraz interesu publicznego rozumianego jako prawidłowe funkcjonowanie instytucji państwa.
Pełnomocnicy Magdaleny Woźnej kwestionowali rzekomą konieczność zastosowania szczególnych środków bezpieczeństwa. Wskazano, że brak było konkretnych przesłanek uzasadniających użycie najbardziej restrykcyjnych form przymusu, a decyzje funkcjonariuszy nie zostały poprzedzone indywidualną oceną ryzyka. W ocenie Instytutu, możliwe było zastosowanie środków mniej dolegliwych, zgodnych z zasadą proporcjonalności.
Prawnicy Ordo Iuris podkreślali, że w sprawie Magdaleny Woźnej należało uwzględnić konstytucyjne zasady poszanowania godności człowieka oraz obowiązku humanitarnego traktowania osób pozbawionych wolności, wynikającego zarówno z ustawy o Służbie Więziennej, jak i standardów prawa międzynarodowego. Stosowanie środków przymusu bezpośredniego nie może mieć charakteru automatycznego ani represyjnego, lecz musi pozostawać środkiem ostatecznym, stosowanym wyłącznie w sytuacji rzeczywistej konieczności.
Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz zaleceniami międzynarodowych organów monitorujących traktowanie osób pozbawionych wolności, użycie siły lub środków przymusu niewynikające z bezwzględnej potrzeby może stanowić naruszenie zakazu nieludzkiego lub poniżającego traktowania.
W konsekwencji pełnomocnicy pokrzywdzonej Magdaleny Woźnej wnosili o uchylenie postanowienia o umorzeniu śledztwa w całości i przekazanie sprawy prokuratorowi do ponownego rozpoznania, wskazując na konieczność przeprowadzenia rzetelnego postępowania przygotowawczego oraz pełnej oceny odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych.
Sąd: funkcjonariusze SW działali zgodnie z prawem
Mimo to, 25 lutego 2026 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi–Południe nie uwzględnił zażalenia pełnomocnika pokrzywdzonej, uznając, że decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa była prawidłowa i znajdowała pełne oparcie w zgromadzonym materiale dowodowym. W uzasadnieniu wskazano, że analiza akt sprawy nie pozwala na przyjęcie, iż działania funkcjonariuszy Służby Więziennej wypełniały znamiona przestępstwa przekroczenia uprawnień z art. 231 § 1 k.k., ani jakiegokolwiek innego czynu zabronionego.
Zdaniem sądu, postępowanie przygotowawcze zostało przeprowadzone w sposób prawidłowy, a prokuratura zgromadziła obszerny materiał dowodowy, który następnie poddała wszechstronnej analizie.
W ocenie sądu, nie wykazano, aby funkcjonariusze Służby Więziennej przekroczyli zakres swoich ustawowych kompetencji. Podkreślono, że pojęcie „przekroczenia uprawnień” odnosi się do wyjścia poza jasno określone kompetencje funkcjonariusza publicznego, natomiast wybór konkretnego rozwiązania w ramach przysługującej swobody decyzyjnej — nawet jeśli później oceniany jest krytycznie — nie może być utożsamiany z odpowiedzialnością karną.
Sąd podkreślił także, że negatywny odbiór społeczny zdarzenia nie przesądza o bezprawności działań funkcjonariuszy. Organy państwa zobowiązane są kierować się przepisami prawa oraz koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa, a nie reakcją opinii publicznej.
W uzasadnieniu zaznaczono ponadto, że tragiczna sytuacja osobista pokrzywdzonej budzi współczucie, jednak pozostaje ona osobą pozbawioną wolności, wobec której stosuje się określone reguły wynikające z przepisów prawa karnego wykonawczego. Podejmowane wobec niej decyzje wynikały — zdaniem sądu — z konieczności realizacji ustawowych zadań Służby Więziennej, a nie z chęci szykanowania.
W konsekwencji sąd uznał, że brak jest podstaw do dalszego prowadzenia postępowania karnego, a umorzenie śledztwa było zasadne, wobec czego zażalenie zostało oddalone, a decyzja prokuratury utrzymana w mocy.
– Trudno zgodzić się orzeczeniem sądu. Funkcjonariusze służby więziennej są zobligowani zarówno na poziomie konstytucyjnym, ustawowo, w oparciu o akty prawa międzynarodowego, a także rotą złożonego ślubowania, do traktowania osób skazanych z poszanowaniem ich godności, respektując zasadę humanitaryzmu. Za takie potraktowanie nie sposób uznać zmuszenia matki do udziału w pogrzebie swojego czteromiesięcznego dziecka w więziennym drelichu i stosowania wobec niej przez cały czas trwania ceremonii kajdanek zespolonych, przez co kobieta nie mogła nawet otrzeć łez rozpaczy. Pani Magdalena została potraktowana przez funkcjonariuszy publicznych jak obywatel drugiej kategorii – zaznacza adw. Magdalena Majkowska z Zarządu Ordo Iuris.
Przeczytaj też:
Źródło zdjęcia okładkowego: Adobe Stock











