główne PUNKTY
1
Przedstawiciele organów funkcjonujących w ramach Rady Praw Człowieka ONZ wydali wspólne oświadczenie z okazji Światowego Dnia Antykoncepcji i Międzynarodowego Dnia Bezpiecznej Aborcji, wzywając m.in. do zapewnienia dostępu do tzw. kompleksowej opieki aborcyjnej i „adekwatnego finansowania usług”.
2
Następnie ambasadorowie, wysłannicy i rządy dwunastu państw – w tym dziewięciu krajów członkowskich UE – opublikowali dyplomatyczne oświadczenie, w którym wzywają do przyjmowania przepisów ułatwiających możliwość przeprowadzania aborcji i wspierają działania na rzecz jej dekryminalizacji.
3
Ani oświadczenie ekspertów, ani oświadczenie państw nie wspomina o dziecku poczętym, a żaden wiążący traktat powszechny nie ustanawia tzw. prawa do aborcji.
4
Niewiążące opinie ekspertów i wytyczne organizacji międzynarodowych stają się obecnie podstawą polityki zagranicznej rządów, na którą przeznaczane są konkretne środki finansowe, takie jak 33 mln euro przekazane przez Holandię na program wspierania „praw reprodukcyjnych i seksualnych” w krajach Afryki i Azji.
5
Polska zostanie objęta Przeglądem w 2027 r.

Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. praw człowieka (OHCHR) opublikowało wspólne oświadczenie przedstawicieli sześciu mandatów procedur specjalnych (niezależnych ekspertów, specjalnych sprawozdawców i grup roboczych) Rady Praw Człowieka, zatytułowane „Zdrowie i prawa seksualne i reprodukcyjne muszą być chronione przed polaryzacją, regresem i niedofinansowaniem”. Dokument ukazał się 25 września, w przededniu dwóch „świąt”: Światowego Dnia Antykoncepcji (26 września) i Międzynarodowego Dnia Bezpiecznej Aborcji (28 września). Podpisali go m.in. specjalny sprawozdawca ds. prawa do najwyższego osiągalnego poziomu zdrowia fizycznego i psychicznego Mariângela Batista Galvão Simão, Grupa Robocza ds. dyskryminacji kobiet i dziewcząt oraz niezależny ekspert ds. ochrony przed przemocą i dyskryminacją ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową Graeme Reid. Co istotne, wśród sygnatariuszy nie ma Specjalnego Sprawozdawcy ds. przemocy wobec kobiet i dziewcząt Reem Alsalem.
Czego domagają się eksperci?
Oświadczenie opisuje tzw. zdrowie oraz prawa seksualne i reprodukcyjne (ang. sexual and reproductive health and rights – SRHR) jako fundamentalne prawa człowieka, którym zagrażają „restrykcyjne” przepisy, dezinformacja, stygmatyzacja i cięcia w finansowaniu systemów ochrony zdrowia oraz pomocy międzynarodowej. Sygnatariusze wskazują na szczególnie narażone grupy – wśród nich nastolatki, kobiety ubogie, migrantki oraz kobiety o statusie uchodźcy, a także „osoby trans i różnorodne płciowo” oraz osoby z „wrodzonymi odmianami cech płciowych”. Wzywają państwa do zapewnienia dostępu do „nowoczesnej antykoncepcji”, „antykoncepcji awaryjnej” i tzw. kompleksowej opieki aborcyjnej, usuwania barier prawnych i praktycznych, zwalczania stygmatyzacji, wspierania organizacji społeczeństwa obywatelskiego oraz odpowiedniego finansowania „usług” z tego zakresu.
Część diagnoz – dotyczących ochrony placówek medycznych i personelu w czasie konfliktów zbrojnych, dostępu do opieki nad matkami czy zapobiegania śmiertelności okołoporodowej – trudno kwestionować. Natomiast nie powinien pozostać bez komentarza fakt, iż oświadczenie włącza je w jedną narrację z postulatem poszerzania dostępu do aborcji, który przedstawia jako warunek równości i „autonomii reprodukcyjnej”, a ciążę niechcianą – jako źródło „głębokiego cierpienia”.
„Soft law” zamiast traktatu
Dokument nie jest aktem prawnie wiążącym. Stopka oświadczenia stwierdza wprost, że specjalni sprawozdawcy i niezależni eksperci działają w indywidualnym charakterze, nie są pracownikami ONZ, a prezentowane poglądy nie muszą odzwierciedlać stanowiska ONZ ani OHCHR. Żaden wiążący traktat powszechny nie ustanawia przy tym tzw. prawa do aborcji. Nawet Program Działania z Kairu z 1994 r. – dokument typu „soft law” (tzw. prawo miękkie), a nie traktat – stanowi, że w żadnym przypadku aborcji nie należy promować jako metody planowania rodziny, a wszelkie zmiany dotyczące aborcji w systemie ochrony zdrowia mogą być określane wyłącznie na poziomie krajowym lub lokalnym, w drodze krajowego procesu legislacyjnego.
Oświadczenie rodzi kilka zasadniczych zagrożeń:
- Niewiążące opinie ekspertów są przedstawiane jako treść „obowiązków państw”, a następnie przywoływane przez rządy jako „międzynarodowe standardy praw człowieka” – w miejsce wiążących zobowiązań traktatowych, na które państwa wyraziły zgodę.
- Konstrukcja „regresu” (ang. retrogression) sugeruje, że każda zmiana prawa ograniczająca dostęp do aborcji jest naruszeniem praw człowieka, co w praktyce pozbawia parlamenty możliwości demokratycznej korekty ustawodawstwa.
- Oświadczenie powołuje się na prawo do życia na poparcie postulatu dostępu do aborcji, a nie zawiera ani jednej wzmianki o dziecku poczętym.
- Do języka dokumentów ONZ wprowadzane są kategorie o charakterze ideologicznym, takie jak „osoby z wrodzonymi odmianami cech płciowych” czy „sprawiedliwość reprodukcyjna”, niemające oparcia w wiążącym prawie międzynarodowym.
Dwanaście państw: z „soft law” do polityki zagranicznej
Trzy dni po oświadczeniu ekspertów – 28 września – na stronie rządu Holandii opublikowano dyplomatyczne oświadczenie wydane z okazji tzw. Międzynarodowego Dnia Bezpiecznej Aborcji przez ambasadorów, wysłanników i rządy Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Islandii, Litwy, Luksemburga, Holandii, Norwegii, Hiszpanii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Wśród sygnatariuszy jest dziewięć państw członkowskich Unii Europejskiej. Polski na liście nie ma.
Sygnatariusze uznają dostęp do „bezpiecznej, terminowej i przystępnej cenowo opieki aborcyjnej” za kluczowy dla realizacji autonomii cielesnej, równości płci, praw człowieka, demokracji i powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Powołują się na stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), według którego restrykcyjne przepisy prowadzą do wzrostu śmiertelności matek i naruszeń praw człowieka, oraz wzywają do przyjmowania przepisów i polityk ułatwiających dostęp do aborcji „zgodnie z wytycznymi WHO i międzynarodowymi standardami praw człowieka”. Podkreślają też znaczenie ruchów i obrońców praw człowieka działających na rzecz dekryminalizacji aborcji i „prawa dostępu do opieki aborcyjnej”, których pracę należy chronić i wspierać.
Oba dokumenty łączy nie tylko termin publikacji. Powtarza się w nich ten sam zestaw pojęć: kobiety i dziewczęta „we wszystkich swoich różnorodnościach”, autonomia cielesna oraz wsparcie dla obrońców praw człowieka. Rządy odwołują się przy tym do „międzynarodowych standardów praw człowieka” i wytycznych WHO, które w znacznej części stanowią niewiążące opinie ekspertów i organizacji międzynarodowych. Powstaje w ten sposób obieg, w którym „prawo miękkie” uzasadnia stanowiska rządów, a stanowiska rządów legitymizują tzw. soft law.
Oświadczenie państw, tak jak dokument ekspertów, nie wspomina o dziecku poczętym ani o jego prawie do życia. Posługuje się natomiast językiem „prawa dostępu do opieki aborcyjnej”, choć prawo takie nie wynika z żadnego wiążącego traktatu powszechnego.
Od deklaracji do pieniędzy
Apel o „adekwatne finansowanie” nie pozostaje w sferze deklaracji. Rząd Holandii wśród priorytetów swojej polityki rozwojowej wymienia m.in. tzw. bezpieczną aborcję i edukację seksualną, a w sierpniu 2026 r. minister handlu zagranicznego i współpracy rozwojowej Sjoerd Sjoerdsma wraz z jedenastoma holenderskimi organizacjami pozarządowymi uruchomił SRHR Next Alliance – program finansowany kwotą 33 mln euro, obejmujący Burkina Faso, Etiopię, Niger, Mali, Kenię, Ugandę, Liban i Jordanię. Jego celem jest nie tylko poprawa „dostępu do usług i informacji”, lecz także wzmacnianie „społecznego i politycznego poparcia” dla SRHR.
Oświadczenia, dyplomacja i finansowanie organizacji pozarządowych działają więc w jednym kierunku: utrwalania określonego rozumienia „praw reprodukcyjnych” – także w państwach, które na poziomie krajowym wybrały inne rozwiązania prawne. W tym kontekście pytanie o zasadę pomocniczości i suwerenność państw w kształtowaniu polityki rodzinnej oraz ochrony życia przestaje mieć wymiar wyłącznie teoretyczny.
Ochrona zdrowia pretekstem do forsowania aborcyjnej agendy
Ochrona zdrowia kobiet, opieka nad matkami i bezpieczeństwo personelu medycznego w strefach konfliktu stanowią cele, które zasługują na poparcie wszystkich państw. Jednakże oświadczenie ekspertów ONZ, wspólne stanowisko dwunastu państw i towarzyszące im inicjatywy finansowe pokazują, że pod hasłem ochrony zdrowia promowany jest dziś postulat uznania aborcji za prawo człowieka – bez podstawy traktatowej, bez uwzględnienia życia dziecka poczętego i z pominięciem decyzji, jakie w tej kwestii podejmują demokratycznie państwa. Napięcie między solidarnością międzynarodową a suwerennym prawem narodów do stanowienia o ochronie życia będzie w najbliższych latach jednym z głównych pól sporu na forum ONZ.
Kiedy niewiążące oświadczenie ekspertów, dyplomatyczne stanowiska rządów, organizacje pozarządowe finansowane z budżetów państw i język „praw reprodukcyjnych” zaczynają działać w jednym kierunku, powstaje presja, której nie można już nazwać neutralną pomocą zdrowotną. Ordo Iuris od lat zwraca uwagę, że prawo do życia przysługuje każdemu człowiekowi od poczęcia, a o kształcie ustawodawstwa w tej dziedzinie powinny decydować państwa i ich obywatele, nie zaś międzynarodowe gremia eksperckie. Państwa członkowskie, w tym Polska, powinny stanowczo przeciwstawiać się próbom przedstawiania aborcji jako elementu praw człowieka i uzależniania pomocy rozwojowej od przyjmowania takiej wykładni.
Julia Książek – analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris
Zobacz też:
- Rada Praw Człowieka ONZ forsuje aborcję pod pretekstem ochrony zdrowia matek
- „Przemoc rozrodcza” w rezolucji Rady Praw Człowieka. Kolejna furtka do forsowania aborcji?
- Genewska pułapka: dlaczego Polska musi odpowiedzieć za rezolucję ONZ, którą sama współtworzyła
- Opinie Komitetów nie są wiążące. Wyrok trybunału w Hadze ważny dla ochrony życia
- Rada Praw Człowieka ONZ: kolejna sesja pod znakiem ideologii i jeden ważny sukces
Źródło zdjęcia okładkowego: iStock





