1
Od 2021 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się proces o naruszenie dóbr osobistych, który Instytut Ordo Iuris wytoczył Klementynie Suchanow. Strony złożyły już stanowiska końcowe.
2
W stanowisku z 8 października 2026 r. pełnomocnicy pozwanej zapewniają, że nie twierdziła ona, iż Ordo Iuris jest finansowane przez podmioty rosyjskie, a swoje wypowiedzi nazywają „publicystyczną analizą”.
3
Łukasz Bugajski, przedstawiany przez Suchanow jako „były agent ABW”, zeznał pod przysięgą 27 lutego 2026 r., że nic mu nie wiadomo o finansowaniu Instytutu z Rosji.
4
Suchanow przeinacza prawdziwe informacje i sugeruje powiązania, które jej odbiorcy i sojusznicy, m.in. Marta Lempart, przedstawiają już jako fakty.
5
Ordo Iuris nie korzysta z funduszy publicznych, grantów ani środków europejskich, a darowizny krajowe stanowią 95 proc. wszystkich otrzymywanych darowizn.

Od 2021 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się proces, który Instytut Ordo Iuris wytoczył Klementynie Suchanow o naruszenie dóbr osobistych (sygn. I C 1626/21). Chodzi o treści jej książki „To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze” oraz artykułów, wpisów na portalu X (d. Twitter) i materiałów wideo, w których od lat przedstawia Instytut jako fundamentalistyczną sektę powiązaną z Kremlem i finansowaną z niejasnych źródeł. Sąd zapowiedział zamknięcie rozprawy, strony złożyły stanowiska końcowe. Czekamy na wyrok.
Pozwana wycofuje się z zarzutu rosyjskich pieniędzy
Najbardziej wymowne jest to, co napisali w stanowisku końcowym z 8 października 2026 r. pełnomocnicy pozwanej: „Pozwana nie twierdziła, że Ordo Iuris jest finansowane przez zagraniczne lobby, podmioty rosyjskie i inne organizacje międzynarodowe”. Jej wypowiedzi miały dotyczyć „przede wszystkim kwestii transparentności finansowania”, a przywoływane dokumenty jedynie „w jej ocenie uzasadniały stawianie pytań”. Obrona zapewnia też, że pozwana „nigdzie nie twierdziła”, iż Instytut realizuje cele Kremla „w warunkach podporządkowania Władimirowi Putinowi”, a całość nazywa „publicystyczną analizą”. Jedynym konkretem pozostają dwa przelewy od hiszpańskiej organizacji CitizenGo z 2016 r. (2 × 11 tys. euro), tytułem pokrycia części kosztów konferencji organizowanej przez Instytut Ordo Iuris w Warszawie, w której CitizenGo brało udział. Sama Suchanow zeznała, że „to nie były ogromne sumy” i „być może to były jakieś opłaty”. Przed sądem rosyjskich pieniędzy już nie ma – są „pytania” i „oceny”. Dowodów na finansowanie Ordo Iuris przez Rosję pozwana nie przedstawiła, bo ich nie ma.
Świadek „z ABW” nic nie wie o rosyjskich pieniądzach
Nie przedstawił ich również świadek, na którego Suchanow powoływała się najchętniej. Łukasz Bugajski, przedstawiany przez nią od lat jako „były agent ABW”, publicznie głosił, że Ordo Iuris jest „organizacją finansowaną z Rosji”. Pod przysięgą 27 lutego 2026 r. zeznał jednak: „Nic mi nie wiadomo na temat uzyskiwania finansów z Rosji” (patrz: Świadek Suchanow „z ABW”, który „rozpracował” Ordo Iuris, przed sądem zmienia swoją narrację). Kilka tygodni później „Gazeta Wyborcza” opisała kulisy fabrykowania fałszywych stenogramów w tzw. aferze lubińskiej. Według red. Wojciecha Czuchnowskiego prokuratura wskazała Bugajskiego jako „mózg operacji”, a ABW potwierdziła, że nie był ani jej współpracownikiem, ani konsultantem (patrz: Pani Suchanow odkrywa swoje dotychczasowe źródło „z ABW” na temat Ordo Iuris. Selektywnie). Mimo to pozwana podtrzymuje oparte na jego relacji twierdzenia, a w stanowisku końcowym wciąż przywołuje go jako znawcę „wpływów rosyjskich”.
Metoda łączenia kropek
Ta procesowa ostrożność kontrastuje z efektem, jaki wywołują jej publikacje. Suchanow rzadko formułuje zarzut wprost. Zestawia fakty, plotki i anonimowe relacje, rysuje infografikę „Aktywne środki Kremla w Polsce” ze strzałkami prowadzącymi od Kremla do Instytutu Ordo Iuris i zostawia czytelnikowi połączenie kropek. Jej odbiorcy i sojusznicy robią to bez wahania. Marta Lempart, powołując się właśnie na twórczość Klementyny Suchanow, nazwała nas „opłacanymi przez Kreml fundamentalistami”, a portal Reset Obywatelski, gdzie Suchanow występuje w programie Tomasza Piątka „Dochodzenie prawdy”, napisał wprost: „Ordo Iuris dostawało pieniądze od CitizenGO, które wcześniej brało je od Małofiejewa”. Autorka może potem przed sądem zapewniać, że niczego takiego nie twierdziła.
Dlaczego publikujemy nasze stanowisko
Dlatego publikujemy nasze stanowisko końcowe. Sąd być może uzna insynuacje pani Suchanow za „oceny” mieszczące się w granicach wolności słowa – tego nie wiemy, ponieważ wyrok jeszcze nie zapadł. Niezależnie od końcowej oceny sądu, opinia publiczna powinna jednak poznać metodę, którą Suchanow – podobnie jak inni lewicowi aktywiści ze środowiska Tomasza Piątka, występujący w roli rzekomych dziennikarzy śledczych – stosuje od lat: ziarno prawdy, szeroko zarzucona sieć skojarzeń i asekuracyjne zacieranie granicy między faktem a opinią.
Skąd naprawdę pochodzą pieniądze Instytutu? Ordo Iuris nie korzysta z funduszy publicznych, grantów ani środków europejskich. Utrzymuje się z darowizn polskich rodzin, osób prywatnych i drobnych przedsiębiorców, a darowizny krajowe stanowią 95 proc. wszystkich darowizn – wyjaśniała wiceprezes zarządu Monika Leszczyńska w wywiadzie Skoro nie z polskich funduszy publicznych, skąd Ordo Iuris bierze pieniądze na swoje działania?. Na najczęściej powtarzane oskarżenia, w tym o pieniądze z Kremla, odpowiadaliśmy już ponad dwa lata temu w tekście UJAWNIAMY! „Tajemnice Ordo Iuris”.
Studium propagandy i manipulacji
Natomiast opublikowane przez Instytut Ordo Iuris stanowisko szczegółowo opisuje, w jaki sposób Klementyna Suchanow manipuluje swoimi odbiorcami. Jak już wspomniałem, twórczość pani Suchanow, podobnie jak każda skuteczna manipulacja czy propaganda, opiera się na ziarnie prawdy i wokół niego rozbudowuje swoją narrację. Nie inaczej działa zresztą propaganda Kremla.
Aktywistka z tzw. Strajku Kobiet występująca w stroju „dziennikarza śledczego” bierze bowiem informacje prawdziwe: że istniała lista mailingowa Agenda Europe; że środowisko krakowskiego Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi ma związki z Instytutem Ordo Iuris (np. wspierało go, także finansowo, w pierwszych latach działalności); że środowisko to inspirowało się w swojej działalności m.in. myślą konserwatywnego filozofa i publicysty Plinio Corrêa de Oliveira (założyciela brazylijskiej organizacji TFP); że obywatelski projekt Stop Aborcji z 2016 r. był w głównej mierze dziełem Jerzego Kwaśniewskiego (obecnego prezesa Instytutu Ordo Iuris); że projekt ten przewidywał karalność również kobiety dopuszczającej się aborcji (z możliwością odstąpienia od wymierzenia kary bez żadnych dodatkowych przesłanek); że Instytut Ordo Iuris działa na rzecz trwałości małżeństwa i opublikował m.in. raport o społecznych i finansowych skutkach rozwodów; że opracował projekt Konwencji o prawach rodziny; że utrzymuje się z wielu drobnych darowizn, przede wszystkim osób fizycznych.
Informacje te poddaje następnie obróbce, która je przeinacza. W efekcie tej obróbki:
- informacje jawne i nieukrywane stają się pilnie strzeżoną tajemnicą Ordo Iuris, ujawnienie której wymagało dziennikarstwa śledczego i aparatu badawczego,
- organizacja zajmująca się głównie promocją tradycyjnej pobożności oraz publicystyką („Piotr Skarga”) staje się niemal sektą i częścią fundamentalistycznej sieci TFP, wychowującej zamachowców na papieża (Jan Paweł II okazuje się dla niej zbyt postępowy, więc trzeba go zabić),
- konserwatywny filozof i publicysta z Brazylii staje się guru południowoamerykańskiej, faszyzującej sekty,
- lista mailingowa staje się organizacją z jakimiś stopniami wtajemniczenia („luminarzami”), podobną do masonerii – a zarazem siecią, za pomocą której Władimir Putin próbuje rozbić Unię Europejską,
- obywatelski projekt ustawy, który w zamyśle autorów i blisko pół miliona Polaków, którzy go podpisali, miał wzmocnić ochronę życia poczętego, okazuje się narzędziem dręczenia kobiet, które mają być karane za naturalne poronienia,
- namysł nad przyczynami i skutkami rosnącej liczby rozwodów staje się pretekstem do oskarżenia, że Instytut Ordo Iuris chce w ogóle zakazać rozwodów,
- krytyka genderowej Konwencji Stambulskiej i propozycja alternatywy – Konwencji o prawach rodziny – stają się z kolei podstawą zarzutu, że Instytut Ordo Iuris chce legalizacji przemocy domowej na wzór Rosji,
- utrzymywanie się z darowizn osób prywatnych, których dane osobowe trzeba chronić, staje się podstawą zarzutu braku przejrzystości, choć Fundacja Instytut Ordo Iuris na rzecz Kultury Prawnej podlega weryfikacji przez banki i operatorów płatności oraz ma obowiązek prowadzenia pełnej księgowości i składania sprawozdań finansowych.
Nadużycie miana badacza i dziennikarza
Zarzut wobec Klementyny Suchanow nie sprowadza się przy tym do tego, że jej wypowiedzi o Fundacji Instytut Ordo Iuris na rzecz Kultury Prawnej mają zbyt słabe oparcie w faktach. Istota sprawy polega na tym, że Klementyna Suchanow przedstawia je jako wynik gruntownych badań – prowadzonych, jak twierdzi, z użyciem aparatu akademickiego i metod dziennikarstwa śledczego. Opinia publiczna ma prawo takim ustaleniom ufać bardziej niż zwykłej krytyce ideowej. Każdy eksces osoby, która tak się przedstawia, jest w istocie wprowadzeniem opinii publicznej w błąd i nadużyciem miana badacza oraz dziennikarza. Szkodzi to debacie publicznej – i to mimo że niektóre poruszane przez panią Suchanow tematy, jak przejrzystość finansowania organizacji społecznych, rzeczywiście leżą w interesie publicznym. Taka debata potrzebuje jednak informacji rzetelnych, a nie treści tylko pozornie sprawdzonych.
Tego typu manipulacja nie jest niestety wyłączną domeną pani Suchanow. Jest ona wręcz dość typowa dla pewnej grupy osób podających się za dziennikarzy śledczych, które w rzeczywistości są działaczami unikającymi konfrontacji z oponentami na argumenty i których twórczość jest chętnie przyjmowana przez niektóre media, które przedkładają prowadzenie walki politycznej, ideologicznej czy kulturowej nad obowiązek przedstawiania prawdy.
Dlatego też zachęcam do lektury całości opisu technik manipulacji i propagandy stosowanych przez proaborcyjną aktywistkę Klementynę Suchanow z tzw. Strajku Kobiet w walce z tymi, którzy stoją po stronie prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
Szkoda dla debaty publicznej
Klementyna Suchanow i jej podobni trywializują bowiem ważne dla społeczeństwa tematy: po pierwsze zarzut rosyjskiej agentury staje się zwykłą inwektywą w sporze ideowym, a prawdziwej rosyjskiej agenturze – jeśli działa w Polsce – łatwiej się ukryć. Po drugie, robią to samo, co Suchanow zarzuca Instytutowi Ordo Iuris jako realizację rosyjskiej narracji: pogłębiają polaryzację społeczną. Po trzecie, nieuczciwa krytyka Instytutu obniża jakość debaty w sprawach, którymi się on zajmuje – oczywiście nie jako jedyny. Niezależnie od tego, jak kto uważa, że powinno wyglądać polskie prawo aborcyjne, spór o nie powinien toczyć się na argumenty, a nie na zasadzie: „nie możecie mieć racji, bo finansuje was Putin” albo „wasza narracja jest zgodna z rosyjską, więc się nie wypowiadajcie”.
Spór Instytutu Ordo Iuris z Klementyną Suchanow nie dotyczy przecież tego, czy wolno krytykować Ordo Iuris czy też inne organizacje lub osoby o poglądach konserwatywnych. Wolno – także ostro. Dotyczy tego, czy wolno przypisywać swoim oponentom ideowym postulaty, których nigdy nie formułowali, i sugerować powiązania, na które brak dowodów – a wszystko to pod szyldem badań i dziennikarstwa śledczego.
Olivier Bault
Dyrektor Komunikacji Instytutu Ordo Iuris
PRZECZYTAJ STANOWISKO ORDO IURIS W SPRAWIE PRZECIW KLEMENTYNIE SUCHANOW
Zobacz też:
- Pani Suchanow odkrywa swoje dotychczasowe źródło „z ABW” na temat Ordo Iuris. Selektywnie
- Świadek Suchanow „z ABW”, który „rozpracował” Ordo Iuris, przed sądem zmienia swoją narrację
- Ujawniamy tajemnice finansowania Ordo Iuris! To dlatego lewica tak nas nienawidzi
- Kto wspiera misję Ordo Iuris? Infografika o finansowaniu Instytutu
- Sąd oddalił powództwo Ordo Iuris przeciwko Marcie Lempart z uwagi na jej rzekomy brak zasobów. Będzie apelacja
Źródło zdjęcia okładkowego: Ordo Iuris





