główne punkty
1
Na zakończenie 63. sesji Rady Praw Człowieka ONZ, Argentyna, Chile, Kolumbia, Paragwaj, Peru i Kostaryka złożyły do protokołu zastrzeżenia wobec spornych pojęć wprowadzanych do rezolucji Rady.
2
Bezpośrednim powodem była rezolucja o prawie do bezpiecznej wody pitnej i urządzeń sanitarnych, do której po raz pierwszy wpisano odniesienia do tzw. zdrowia oraz praw reprodukcyjnych i seksualnych.
3
Kolumbia, Peru i Paragwaj zadeklarowały, że pojęcie „gender” rozumieją zgodnie z art. 7 ust. 3 Statutu rzymskiego, jako odnoszące się do biologicznej płci, a więc kobiet i mężczyzn.
4
Paragwaj przypomniał, że jego konstytucja chroni życie od poczęcia, a Peru odrzuciło interpretację tzw. praw reprodukcyjnych jako zawierających „prawo do aborcji”.
5
Zbieżność stanowisk sześciu państw jednego regionu podważa narrację o rzekomym międzynarodowym konsensusie wokół tzw. praw reprodukcyjnych i seksualnych.

Woda pitna jako nośnik spornych pojęć
6 października Rada Praw Człowieka ONZ przyjęła bez głosowania rezolucję „Prawa człowieka do bezpiecznej wody pitnej i urządzeń sanitarnych” (The human rights to safe drinking water and sanitation, A/HRC/63/L.34), przedłożoną przez Hiszpanię i Niemcy. Tegoroczna wersja dokumentu po raz pierwszy zawierała odniesienia do tzw. zdrowia oraz praw reprodukcyjnych i seksualnych, zarówno w preambule, jak i w części operacyjnej. Przedstawiając projekt, delegacja Niemiec przekonywała, że brak odpowiednich urządzeń sanitarnych wpływa na higienę menstruacyjną i osłabia realizację tych „praw”.
Państwa Organizacji Współpracy Islamskiej zgłosiły dwie poprawki (L.39 i L.40), które miały usunąć te odniesienia. Wskazały, że sformułowania nie pojawiały się w poprzednich wersjach rezolucji, a sama terminologia nie została uzgodniona międzyrządowo. Obie poprawki odrzucono stosunkiem głosów 10 za, 27 przeciw, przy 9 wstrzymujących się. Przeciwko nim opowiedziały się m.in. Hiszpania, Szwajcaria, Islandia, Estonia, Meksyk, Holandia i Słowenia. Przyjęcie rezolucji bez głosowania nie oznaczało jednak akceptacji jej treści przez wszystkie państwa. Część z nich wyraziła sprzeciw w formie oświadczeń składanych do protokołu.
Sześć głosów, jedna linia argumentacji
Następnego dnia, 7 października, podczas 43. posiedzenia Rady (nagranie) wyjaśnienia stanowiska po przyjęciu rezolucji złożyła jako pierwsza Kolumbia. Jej delegacja zdystansowała się od określenia „zdrowie oraz prawa reprodukcyjne i seksualne”, wskazując, że nie jest to język powszechnie uzgodniony ani wiążąca definicja. Pojęcie „gender” i terminy pochodne Kolumbia zobowiązała się interpretować zgodnie z art. 7 ust. 3 Statutu rzymskiego, a odniesienia do edukacji dzieci w świetle prawa rodziców do wychowania, gwarantowanego w art. 68 kolumbijskiej konstytucji i art. 18 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. „Dyskryminację intersekcjonalną” i podobne terminy uznała za pojęcia pozbawione precyzyjnej definicji, niebędące samodzielnymi kategoriami prawnymi. Tzw. dyskryminacja intersekcjonalna to koncepcja wywodząca się z amerykańskiej teorii krytycznej, według której różne cechy człowieka, np. płeć, wiek czy orientacja seksualna, nakładają się na siebie i tworzą szczególne formy nierówności. Termin ten nie występuje w żadnym wiążącym traktacie praw człowieka. W dokumentach ONZ służy przede wszystkim do wprowadzania kategorii takich jak „tożsamość płciowa” na równi z przesłankami dyskryminacji uznanymi w prawie międzynarodowym.
Chile odniosło się wyłącznie do rezolucji o wodzie. Jego przedstawiciel oświadczył, że rząd chroni prawo do życia zgodnie z krajowym porządkiem prawnym i zobowiązaniami międzynarodowymi, a „zdrowie seksualne i reprodukcyjne” nie jest prawem uznanym w prawie międzynarodowym. Definicja tego pojęcia zależy od prawa wewnętrznego każdego państwa.
Argentyna, Paragwaj, Peru i Kostaryka, jako obserwatorzy niebędący członkami Rady, zabrały głos na 44. posiedzeniu, zamykającym sesję. Peru zdystansowało się od wyrażenia „prawa seksualne i reprodukcyjne” w każdym przypadku, w którym byłoby ono interpretowane jako prawo do aborcji. Przypomniało przy tym o Programie Działania z Kairu i o ochronie prawa do życia. Delegacja podkreśliła pierwszeństwo praw rodziców w sprawach dotyczących dzieci, a pojęcia „intersekcjonalności”, „perspektywy płci” czy „tożsamości płciowej” określiła jako niebędące autonomicznymi kategoriami prawnymi, które mogłyby rodzić zobowiązania międzynarodowe. Dodała też, że rezolucje Rady nie są prawnie wiążące.
Paragwaj, odnosząc się bezpośrednio do rezolucji o wodzie, wskazał, że pojęcie „gender” rozumie zgodnie ze swoją konstytucją oraz z art. 7 ust. 3 Statutu rzymskiego jako odnoszące się do mężczyzn i kobiet. Odniesienia do tzw. praw reprodukcyjnych i seksualnych powinny być, według Paragwaju, interpretowane w zgodzie z krajowymi ramami prawnymi oraz wartościami społecznymi i kulturowymi państwa. Delegacja przypomniała, że paragwajska konstytucja chroni życie od poczęcia, a rola rodziców w wychowaniu dzieci wynika m.in. z art. 5 Konwencji o prawach dziecka.
Kostaryka złożyła zastrzeżenie interpretacyjne do pojęć dotyczących tzw. praw reprodukcyjnych i seksualnych, „gender”, praw rodzicielskich i „intersekcjonalności”. Zaznaczyła, że muszą być one stosowane zgodnie z gwarancjami konstytucyjnymi i konwencyjnymi obowiązującymi w tym państwie, a „gender” rząd w San José rozumie jako materialną równość kobiet i mężczyzn. Argentyna przypomniała natomiast, że w prawie międzynarodowym nie istnieje powszechnie uzgodniona i wiążąca definicja „gender” odmienna od płci biologicznej, a „prawa reprodukcyjne” należy rozumieć wyłącznie w granicach istniejących traktatów. „Intersekcjonalność” określiła jako pojęcie o charakterze akademickim. Argentyńska delegacja oceniła, że mieszanie pojęć w rezolucjach tematycznych nie wzmacnia praw człowieka, lecz je osłabia, a wraz z nimi autorytet samej Rady.
Statut rzymski jako wspólny punkt odniesienia
Charakterystyczne jest powtarzające się w wystąpieniach Kolumbii, Peru i Paragwaju odwołanie do art. 7 ust. 3 Statutu rzymskiego. Przepis ten stanowi, że termin „gender” odnosi się do dwóch płci, męskiej i żeńskiej, w kontekście społecznym. Jest to definicja wynegocjowana i przyjęta przez państwa w wiążącym traktacie wielostronnym. Odwołanie się do niej pozwala wykazać, że biologiczne rozumienie płci nie jest jedynie deklaracją polityczną, lecz ma oparcie w prawie międzynarodowym, na które państwa wyraziły zgodę.
Podobną funkcję pełni przywołany przez Peru Program Działania Międzynarodowej Konferencji na rzecz Ludności i Rozwoju z Kairu z 1994 r. Jego pkt 8.25 przesądza, że aborcja w żadnym wypadku nie powinna być promowana jako metoda planowania rodziny. Dokument, na który chętnie powołują się zwolennicy agendy tzw. praw reprodukcyjnych, nie ustanawia zatem prawa do aborcji.
Koniec pozornego konsensusu?
Zwolennicy nowych sformułowań argumentowali, że prawa reprodukcyjne mają oparcie w Programie Działania z Kairu i Pekińskiej Platformie Działania, a związek między dostępem do wody a „zdrowiem reprodukcyjnym” dostrzegł Komitet Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych w komentarzu ogólnym nr 22. Argument ten pomija jednak dwie kwestie. Po pierwsze, dokumenty z Kairu i Pekinu nie są traktatami i nie kreują nowych praw, a pkt 8.25 Programu Działania wprost wyłącza aborcję z planowania rodziny. Po drugie, komentarze ogólne organów traktatowych są interpretacją niezależnych ekspertów, a nie źródłem zobowiązań, na które państwa wyraziły zgodę.
Zbieżne wystąpienia sześciu państw mają znaczenie z kilku powodów:
- Podważają mechanizm tzw. uzgodnionego języka, w którym pojęcia raz przyjęte bez głosowania są w kolejnych rezolucjach przedstawiane jako konsensualne, choć wiele państw konsekwentnie się od nich dystansuje. Na problem ten wskazała wprost w tej samej części obrad Indonezja.
- Pokazują, że zastrzeżenia wobec tzw. praw reprodukcyjnych i seksualnych zgłaszają nie tylko państwa obserwatorzy, ale także członkowie Rady z Ameryki Łacińskiej, czyli Chile i Kolumbia.
- Wpisują się w szerszy trend. Malezja, która współtworzyła rezolucję o wodzie przez siedem poprzednich edycji, tym razem odmówiła jej współsponsorowania z powodu nowej terminologii. Podobne zastrzeżenia złożyły m.in. Algieria i Iran, a w imieniu Organizacji Współpracy Islamskiej Pakistan.
- Dają państwom realne narzędzie ochrony suwerenności. Oświadczenia trafiają do raportu z sesji i dokumentują, że dane pojęcie nie cieszy się powszechną akceptacją.
Wystąpienia nie miały formy wspólnego oświadczenia, ponieważ każde państwo mówiło we własnym imieniu. Szef argentyńskiej dyplomacji Pablo Quirno przedstawił je jednak jako wspólny front państw regionu, a Amnesty International wyraziła zaniepokojenie stanowiskiem Argentyny w sprawach płci.
Konieczność sprzeciwu
Zapewnienie dostępu do bezpiecznej wody pitnej i urządzeń sanitarnych, szczególnie kobietom i dziewczętom w najuboższych regionach świata, jest celem bezspornym i od lat łączącym państwa. Właśnie dlatego wykorzystywanie rezolucji o tak fundamentalnym znaczeniu do wprowadzania pojęć, wokół których nie ma zgody, jest szczególnie problematyczne. Rozbija konsensus tam, gdzie powinien on być najłatwiejszy do osiągnięcia i przerzuca na państwa ciężar dystansowania się od spornych sformułowań. Głos Argentyny, Chile, Kolumbii, Paragwaju, Peru i Kostaryki przypomina, że źródłem zobowiązań w prawie międzynarodowym pozostaje zgoda państw, a nie kolejne edycje rezolucji.
– Wystąpienia sześciu państw Ameryki Łacińskiej pokazują, że opór wobec poszerzania prawa międzynarodowego o pojęcia, na które państwa nigdy się nie zgodziły, przestaje być domeną wąskiej grupy krajów. Szczególnie wymowne jest jednolite odwołanie do art. 7 ust. 3 Statutu rzymskiego, czyli traktatowej definicji płci opartej na rozróżnieniu kobiet i mężczyzn. Polska, której Konstytucja otacza ochroną małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzinę, macierzyństwo i rodzicielstwo, powinna konsekwentnie korzystać z tego samego instrumentu: oświadczeń interpretacyjnych i zastrzeżeń składanych do protokołu. Tylko w ten sposób można zapobiec temu, by milczenie było odczytywane jako zgoda – wskazuje Julia Książek z Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.
Zobacz też:
- „Przemoc rozrodcza” w rezolucji Rady Praw Człowieka. Kolejna furtka do forsowania aborcji?
- Rada Praw Człowieka ONZ: 26 państw Unii Europejskiej skrytykowało raport ws. ochrony macierzyństwa. Włochy jedynym państwem UE, które nie przyłączyło się do stanowiska
- Rada Praw Człowieka ONZ: kolejna sesja pod znakiem ideologii i jeden ważny sukces
- Nie udało się rozszerzyć zakresu „praw seksualnych i reprodukcyjnych”. Fiasko obrad Komisji ONZ
- ONZ: coraz szersza koalicja państw pro-life przeciwko tzw. prawom reprodukcyjnym i seksualnym
Źródło zdjęcia okładkowego: iStock











