główne PUNKTY
1
Prawie rok trwało postępowanie, które mogło zakończyć się ograniczeniem władzy rodzicielskiej rodziców trojga dzieci. Postępowanie rozpoczęło się od lakonicznego wniosku placówki medycznej o wgląd w sytuację rodzinną i nadzór nad stosowaniem zaleceń lekarskich. Uzasadnienie pisma sprowadzało się do dwóch ogólnych zdań.
2
Na czas trwania postępowania sąd ustanowił nadzór kuratora oraz zobowiązał rodziców do współpracy z asystentem rodziny.
3
Po blisko 11 miesiącach od skierowania pisma sąd stwierdził brak podstaw do ograniczenia władzy rodzicielskiej. W uzasadnieniu wskazano, że dobro dzieci nie jest zagrożone, a rodzice zapewniają im opiekę, bezpieczeństwo oraz wsparcie edukacyjne, psychologiczne i medyczne.
4
Pomocy rodzinie udzielili prawnicy z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

W Sądzie Rejonowym dla m.st. stołecznego Warszawy dobiegło końca trwające rok postępowanie, które mogło zakończyć się ograniczeniem władzy rodzicielskiej rodziców trojga dzieci. Sprawa rozpoczęła się od krótkiego pisma placówki medycznej, którego uzasadnienie sprowadzało się do dwóch ogólnych zdań. Ograniczało się ono do stwierdzenia, że obserwacja dziecka w poradni wykazała negatywny wpływ sytuacji rodzinnej na jego stan psychiczny, a rodzinie należy przyznać asystenta.
Po skierowaniu pisma sąd zlecił przeprowadzenie wywiadu środowiskowego. Następnie w sierpniu 2025 r. wszczął z urzędu postępowanie o ograniczenie władzy rodzicielskiej. Jednocześnie na czas trwania sprawy rodzice zostali zobowiązani do współpracy z asystentem rodziny, uporządkowania mieszkania, kontynuowania leczenia dzieci oraz zapewnienia im wsparcia terapeutycznego. Ustanowiono także nadzór kuratora sądowego nad wykonywaniem władzy rodzicielskiej. W praktyce oznaczało to, że życie rodzinne rodziców i dzieci przez wiele miesięcy pozostawało pod stałą obserwacją instytucji publicznych.
Zebrany w toku postępowania materiał dowodowy wykazał jednak, że nie było podstaw do dalszej ingerencji sądu w życie rodziny. Dzieci pozostają pod bieżącą opieką, korzystają z potrzebnego wsparcia specjalistycznego, a rodzice wykonują obowiązki opiekuńcze i wychowawcze w sposób odpowiedzialny. Małoletni mają zapewnione wsparcie medyczne, edukacyjne, psychologiczne i terapeutyczne, a rodzice utrzymują kontakt z placówkami edukacyjnymi oraz specjalistami.
Sąd odniósł się również do zastrzeżeń dotyczących warunków mieszkaniowych. Uznał, że nieporządek odnotowany podczas pierwszej wizyty kuratora miał charakter przejściowy i był związany z trwającym remontem mieszkania. Kolejne wizyty wykazały, że rodzice uporządkowali mieszkanie, funkcjonalnie zorganizowali przestrzeń i zapewnili dzieciom odpowiednie warunki do nauki, zabawy i odpoczynku.
W konsekwencji sąd stwierdził, że dobro dzieci nie jest zagrożone. Rodzice zachowali pełnię władzy rodzicielskiej, a nadzór kuratora ma zostać zakończony po uprawomocnieniu się postanowienia.
– Ta sprawa pokazuje, jak daleko idące konsekwencje może wywołać bardzo lakoniczny sygnał skierowany do sądu rodzinnego. Kontrola sytuacji dziecka bywa konieczna, ale nie może prowadzić do automatycznej i wielomiesięcznej ingerencji w autonomię rodziny, jeżeli nie ma ku temu realnych podstaw. W tym przypadku rodzice przez blisko rok musieli mierzyć się z nadzorem kuratora i asystenta rodziny, choć finał postępowania potwierdził, że prawidłowo wykonują swoje obowiązki. Państwo powinno wspierać rodzinę wtedy, gdy rzeczywiście tego potrzebuje, a nie uruchamiać wobec niej długotrwałe procedury na podstawie ogólnikowych twierdzeń– wskazuje adw. Bartosz Malewski z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.
Źródło zdjęcia okładkowego: iStock











