1
Departament Stanu USA oficjalnie ogłosił zakończenie programów polityki DEI (różnorodność, równość i inkluzywność) w amerykańskiej służbie zagranicznej, określając dotychczasową agendę jako „ideologicznie skrajną i dyskryminującą”.
2
Wewnętrzny przegląd resortu ujawnił, że lista obowiązkowych lektur dla instruktorów szkolących dyplomatów obejmowała teksty krytycznej teorii rasowej, w tym publikację pt. „Jak łzy białych kobiet uciskają osoby kolorowe”.
3
Kryteria awansu wymagały od dyplomatów poruszania kwestii dotyczących DEI w rozmowach z zagranicznymi rządami, a szkolenia obejmowały m.in. wprowadzanie wymyślonych zaimków niebinarnych do materiałów kursowych.
4
Decyzja wpisuje się w szerszy proces trwający od stycznia 2025 roku, obejmujący likwidację federalnych biur do spraw różnorodności oraz zakaz finansowania zagranicznych programów pomocowych opartych na DEI.
5
Departament Stanu przedstawia tę zmianę jako powrót do modelu rekrutacji i awansu opartego wyłącznie na kompetencjach merytorycznych, choć sam komunikat nie precyzuje szczegółowo mechanizmu wdrożenia.

Konsekwentna linia amerykańskiej administracji
Departament Stanu USA oficjalnie ogłosił zakończenie programów prowadzonych w ramach polityki DEI (Diversity, Equity, Inclusion, czyli Różnorodność, Równość i Inkluzywność) w amerykańskiej służbie zagranicznej. W komunikacie opublikowanym przez Biuro Rzecznika Departamentu określono dotychczasową agendę jako „ideologicznie skrajną i dyskryminującą”, zapowiadając przywrócenie w jej miejsce „rygoru i odpowiedzialności” oraz przekierowanie szkoleń na praktyczne umiejętności dyplomatyczne.
Niedawna decyzja Departamentu Stanu wpisuje się w szerszy trend obecnej amerykańskiej administracji, konsekwentnie wycofującej się z polityki DEI w kolejnych instytucjach federalnych. Wcześniej prezydent USA Donald Trump zapowiedział likwidację Departamentu Edukacji i zakazał wykorzystywania jego funduszy do promowania DEI oraz ideologii gender, a sam Departament Stanu już w listopadzie 2025 roku zapowiedział, że w dorocznym raporcie o prawach człowieka za formę ich naruszenia uzna między innymi preferencje w zatrudnieniu przyznawane na podstawie przynależności do mniejszości.
Czym jest polityka DEI?
Korzenie polityki DEI sięgają lat 60. XX wieku, czyli czasów walki ruchów antyrasistowskich i emancypacyjnych o rozszerzenie praw obywatelskich w USA. Jej fundamentem jest Ustawa o prawach obywatelskich z 1964 roku (Civil Rights Act 1964), zakazująca dyskryminacji ze względu na rasę, płeć czy pochodzenie etniczne. W kolejnych latach koncepcję tę rozwijano poprzez rozporządzenia wykonawcze następnych prezydentów, które wprowadziły do amerykańskiego prawa federalnego pojęcie „akcji afirmatywnej” (affirmative action), czyli działań mających wyrównywać szanse grup historycznie marginalizowanych za pomocą preferencji w rekrutacji i awansach. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych koncepcja różnorodności przeniknęła do zarządzania zasobami ludzkimi w korporacjach, administracji publicznej i instytucjach edukacyjnych, a na przełomie wieków dołączyło do niej pojęcie equity, zakładające, w odróżnieniu od tradycyjnej równości szans, konieczność wprowadzania środków wyrównawczych takich jak polityki kwotowe czy preferencyjne traktowanie określonych grup w rekrutacji i awansach.
W ostatnich latach DEI zaczęło być aktywnie promowane na poziomie międzynarodowym przez organizacje takie jak ONZ, Unia Europejska czy globalne korporacje, obejmując zarówno zmiany językowe (np. neutralne płciowo określenia), jak i obowiązkowe szkolenia antydyskryminacyjne oraz mechanizmy oceny pod kątem różnorodności, co uczyniło z niego jedno z kluczowych narzędzi polityki społecznej krajów zachodnich. Sposób realizacji tych założeń pozostaje jednak przedmiotem sporu, ponieważ krytycy wskazują, że zamiast wyrównywać szanse poprzez edukację i eliminowanie barier prawnych, wprowadzają one mechanizmy preferencji stanowiące nową formę dyskryminacji, tym razem wymierzoną w osoby spoza grup uznanych za uprzywilejowane.
„Jak łzy białych kobiet uciskają osoby kolorowe”, czyli ideologia przejmuje amerykańską dyplomację
Opublikowany przez Departament Stanu przegląd wewnętrzny ujawnił szczegółowy zakres, w jakim polityka DEI została wbudowana w kulturę instytucjonalną amerykańskiej dyplomacji za czasów administracji prezydenta Bidena. Lista lektur obowiązkowych dla instruktorów szkolących nowych dyplomatów obejmowała teksty wywodzące się z krytycznej teorii rasowej, w tym publikacje takie jak „Krucha wrażliwość białych ludzi i zasady zaangażowania” (White Fragility and the Rules of Engagement), „W obronie grabieży” (In Defense of Looting), „Jak łzy białych kobiet uciskają osoby kolorowe” (How White Women Tears Oppress People of Color) oraz „Uzasadnienie reparacji” (The Case for Reparations). Kryteria awansu zawodowego wymagały od funkcjonariuszy służby zagranicznej poruszania kwestii DEI w rozmowach z wysokimi rangą przedstawicielami zagranicznych rządów oraz wykazywania się postawą określaną jako „sojusznictwo” (allyship), rozumianą jako aktywne wspieranie interesów grup uznawanych za marginalizowane. Pakiet szkoleniowy dla instruktorów zawierał ćwiczenia dotyczące omawiania pojęć „biały przywilej” (white privilege) i „rasizm systemowy” (systemic racism) w językach obcych, w tym w bengalskim, urdu i hebrajskim, a lista zalecanej terminologii nakazywała unikanie określenia „nielegalny cudzoziemiec” (illegal alien) jako „problematycznego” przy omawianiu nielegalnej imigracji. Kadra szkoleniowa otrzymywała ponadto „Przewodnik inkluzywności” promujący między innymi „Międzynarodowy Dzień Zaimków” (International Pronoun Day) oraz wprowadzenie do materiałów szkoleniowych wymyślonych zaimków „niebinarnych”.
Polityka DEI jest szeroko krytykowana jako mechanizm zastępujący kryterium merytoryczne kryterium ideologicznym. Krytycy tego modelu, w tym liczne organizacje konserwatywne działające na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, od lat wskazują, że w praktyce prowadzi to do sytuacji, w której w instytucjach odpowiedzialnych za kluczowe decyzje dotyczące bezpieczeństwa międzynarodowego, zdrowia publicznego czy pomocy humanitarnej może dochodzić do poważnych błędów strategicznych.
Jakie jest znaczenie decyzji Departamentu Stanu?
Decyzja Departamentu Stanu wpisuje się w szerszy proces trwający od stycznia 2025 roku, obejmujący likwidację federalnych biur do spraw różnorodności, zakaz finansowania zagranicznych programów pomocowych opartych na DEI oraz zmianę egzaminu wstępnego dla kandydatów do służby zagranicznej. Sierpniowe ogłoszenie usuwa treści DEI z programów szkoleniowych i znosi powiązane z nimi kryteria awansu, co Departament Stanu przedstawia jako powrót do modelu rekrutacji opartego wyłącznie na kompetencjach merytorycznych.
– Odejście od ideologicznych kryteriów na rzecz merytorycznych standardów zasługuje na pozytywną ocenę jako kolejny, konsekwentny krok podejmowany przez amerykańską administrację publiczną, tym razem w instytucji odpowiedzialnej za reprezentowanie interesów państwa na arenie międzynarodowej. Warto przy tym odnotować, że sam komunikat resortu koncentruje się głównie na wyliczeniu wcześniejszych przejawów polityki DEI, nie precyzując szczegółowo mechanizmu wdrożenia zmiany, co jednak nie umniejsza wagi samej deklaracji ani skali ujawnionych materiałów szkoleniowych. Podjęte działania wpisują się w krytykę polityki DEI formułowaną od dawna przez środowiska broniące tradycyjnego rozumienia zasady równości wobec prawa, a ich praktyczne skutki, w tym rzeczywisty proces likwidacji tych programów w codziennym funkcjonowaniu służby zagranicznej, będą mogły zostać w pełni zweryfikowane dopiero w miarę upływu czasu – podkreśla Patryk Ignaszczak, analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.
Zobacz też:
• Finansujesz aborcję i gender? Nie dostaniesz pieniędzy od USA. Nowa polityka Waszyngtonu
• „Odrzucamy ideologię na rzecz rozwagi” – USA wycofują się z kolejnych organizacji międzynarodowych
• Projekt ustawy budżetowej USA: bez wsparcia dla aborcji i flag LGBT na rządowych budynkach
• Polityka DEI w ONZ – dyskryminacja, która niszczy międzynarodowe instytucje
Źródło zdjęcia okładkowego: iStock











