1
Sąd Okręgowy w Katowicach ostatecznie uniewinnił wolontariuszkę Fundacji Pro-Prawo do Życia, wcześniej skazaną za „umieszczenie nieprzyzwoitego rysunku”, jakim miał być baner pokazujący skutki aborcji.
2
Sąd pierwszej instancji wymierzył jej grzywnę 1000 zł, uznając fotografię za „rysunek” i przypisując jej sprawstwo, mimo że aktywistka fizycznie nie trzymała baneru – robiły to inne, samodzielnie działające osoby.
3
Prawnicy Instytutu Ordo Iuris, którzy reprezentowali działaczkę, zarzucili sądowi I instancji błędną, rozszerzającą wykładnię pojęcia rysunku. Wskazali również, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego oraz sądów powszechnych, nawet jeśli przekaz budzi kontrowersje, nie może być automatycznie uznany za nieprzyzwoity.
4
Sąd drugiej instancji przychylił się do apelacji i uniewinnił wolontariuszkę, wskazując w ustnych motywach, że drastyczność lub kontrowersyjność prezentowanych treści nie musi oznaczać nieprzyzwoitości w rozumieniu art. 141 Kodeksu wykroczeń.

Zgromadzenie obrońców życia w czasie tzw. Marszu Równości
Działaczka Fundacji Pro-Prawo do Życia została uniewinniona przez Sąd Okręgowy w Katowicach od zarzutu publicznego prezentowania nieprzyzwoitego rysunku. Sprawa dotyczyła zgromadzenia, które odbyło się 2 września 2023 r. na katowickim Rynku. Obwiniona, od kilkunastu lat związana z Fundacją Pro-Prawo do Życia, była organizatorką legalnego, wcześniej zgłoszonego zgromadzenia publicznego, zorganizowanego w związku z odbywającym się w tym samym czasie w Katowicach tzw. Marszem Równości. Celem zgromadzenia było wyrażenie sprzeciwu wobec aborcji oraz przedstawienie stanowiska w debacie na temat ochrony życia człowieka w fazie prenatalnej.
Zgromadzenie miało charakter pokojowy – jego uczestnicy stali spokojnie, modlili się i prezentowali banery, w tym jeden zawierający zdjęcie przedstawiające skutki aborcji, wraz z tekstem. Nie doszło do żadnych incydentów, przemocy, gróźb ani zakłócenia porządku publicznego. Interweniująca na miejscu Policja również uznała, że nie miało tam miejsca żadne wykroczenie. Co istotne, sama organizatorka nie trzymała baneru – robiły to inne, pełnoletnie i świadome swojego udziału osoby, które samodzielnie podjęły się tej czynności podczas zgromadzenia.
Mimo to, Sąd Rejonowy Katowice-Zachód, wyrokiem z 6 maja 2026 r. (sygn. akt III W 500/24), uznał działaczkę za winną wykroczenia z art. 141 Kodeksu wykroczeń, przypisując jej sprawstwo poprzez uznanie, że osoby fizycznie trzymające baner działały jako jej „ludzkie narzędzia”. Sąd przyjął ponadto, że fotografia naniesiona na baner stanowi „rysunek” w rozumieniu przepisu, a jej publiczne prezentowanie było „nieprzyzwoite”, ponieważ – w ocenie sądu – naruszało normę obyczajową nakazującą szacunek dla ludzkich zwłok. Sąd uznał także, że obwiniona działała umyślnie i wymierzył jej karę grzywny w wysokości 1000 zł, czyli aż dwóch trzecich maksymalnej kwoty przewidzianej w tym przepisie.
Błędy w orzeczeniu Sądu Rejonowego
Obrona zaskarżyła wyrok w całości na korzyść obwinionej, wskazując na szereg błędów, z których każdy – zdaniem prawników Ordo Iuris – podważał możliwość przypisania jej odpowiedzialności. W apelacji wskazano, że materiał dowodowy nie pozwalał na stwierdzenie, że to organizatorka sama umieściła „rysunek”. Osoby trzymające baner były samodzielnymi, świadomymi uczestnikami zgromadzenia, które dobrowolnie podjęły się tej czynności – nic w aktach sprawy nie wskazywało, by działały pod przymusem, w błędzie czy bez świadomości znaczenia własnego postępowania. Sam fakt pełnienia przez obwinioną funkcji organizatorki zgromadzenia nie uzasadniał utożsamienia jej z bezpośrednim wykonawcą czynu.
Po drugie, obrona zarzuciła sądowi błędną wykładnię pojęcia rysunku, który w języku powszechnym oznacza kompozycję linii wykonaną na płaszczyźnie, polegającą na nanoszeniu na powierzchnię walorów wizualnych przy użyciu odpowiednich narzędzi, a nie fotografię. Ponadto obrońcy zakwestionowali utożsamienie przez sąd pierwszej instancji „nieprzyzwoitości” z drastycznością i szokującym charakterem materiału. Powołując się na utrwaloną linię orzeczniczą Sądu Najwyższego oraz orzecznictwo sądów powszechnych, w apelacji wskazano, że drastyczność przekazu nie jest tożsama z jego nieprzyzwoitością rozumianą jako bezwstydność, sprośność czy wulgarność. Fotografie dokumentujące skutki aborcji, prezentowane w kontekście informacyjnym i edukacyjnym, wielokrotnie były uznawane przez sądy powszechne i Sąd Najwyższy za niewypełniające znamienia „nieprzyzwoitości” w rozumieniu art. 141 k.w.
Oprócz tego, obrona podkreśliła brak umyślności po stronie obwinionej – nie uważała ona prezentowanej fotografii za nieprzyzwoitą, lecz za dokumentację skutków aborcji i element działań na rzecz ochrony życia, a jej przekonanie znajdowało oparcie w kilkuset orzeczeniach sądów powszechnych, których znaczna część dotyczy aktywności Fundacji Pro-Prawo do Życia. W toku wieloletniej działalności w Fundacji, działaczka nie została nigdy prawomocnie skazana za żadne przestępstwo ani wykroczenie, a wszystkie prowadzone wobec niej postępowania zakończyły się uniewinnieniem, umorzeniem lub odmową wszczęcia. Obrona powołała się m.in. na kilka korzystnych wyroków Sądu Najwyższego wydanych w ostatnich latach w analogicznych sprawach, a także na postanowienia kilku sądów rejonowych, które odmówiły wszczęcia postępowania lub umorzyły sprawy przeciwko obwinionej z powodu braku znamion czynu zabronionego. Co istotne, tego samego dnia i w związku z tym samym zgromadzeniem inny sąd rejonowy odmówił wszczęcia postępowania przeciwko pozostałym osobom, które fizycznie trzymały ten sam baner.
Obrona zwróciła również uwagę na brak społecznej szkodliwości przypisanego czynu – zgromadzenie miało charakter legalny i pokojowy, nie doszło do zakłócenia porządku publicznego ani jakiejkolwiek szkody, a obwiniona kierowała się motywacją społeczną i ideową, związaną z jej wieloletnim zaangażowaniem w ochronę życia. Kampania miała charakter informacyjny i edukacyjny, dotyczący prawdziwych skutków aborcji.
Zdjęcie pokazujące prawdę o aborcji nie było „nieprzyzwoite”
Sąd Okręgowy w Katowicach przychylił się do wniosków apelacji i uniewinnił wolontariuszkę. W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd najwięcej uwagi poświęcił kwestii wykładni pojęcia „nieprzyzwoitości” – podkreślił, że drastyczność czy kontrowersyjność prezentowanego materiału nie jest równoznaczna z jego nieprzyzwoitością w rozumieniu Kodeksu wykroczeń. Materiał, który wywołuje silne emocje, szokuje czy budzi sprzeciw części odbiorców, nie musi tym samym naruszać dóbr chronionych prawnie przez art. 141 Kodeksu wykroczeń.
Choć formalnie sprawa dotyczyła jednego zdarzenia, wpisuje się ona w szerszy, wieloletni spór o granice wolności zgromadzeń i wolności słowa w debacie publicznej dotyczącej aborcji. Rozstrzygnięcie sądu odwoławczego potwierdza, że organy ścigania i sądy nie mogą utożsamiać drastyczności czy kontrowersyjności przekazu z jego prawną nieprzyzwoitością – rozróżnienie to ma kluczowe znaczenie dla ochrony wolności wypowiedzi w sprawach społecznie doniosłych, takich jak debata o ochronie życia.
Zobacz też:
- Prezentowanie prawdy o aborcji to nie „wybryk”. Postępowanie wobec obrońcy życia umorzone
- Białystok trzykrotnie rozwiązuje zgromadzenia obrońców życia. Sądy wydają rozbieżne orzeczenia
- Wolność zgromadzeń tylko dla wybranych? Obrońcy życia karani, parady LGBT z patronatem samorządów
- Prezydent Sopotu bezprawnie rozwiązała zgromadzenie obrońców życia
- Trzeci wyrok Sądu Najwyższego potwierdzający prawo do pokazywania skutków aborcji
- Obrońcy życia zwyciężyli przed Sądem Najwyższym. Finał ponad 100 postępowań
Źródło zdjęcia okładkowego: iStock











