1
Ustawa o prawie do pomocy w umieraniu po raz pierwszy w historii Francji wprowadza prawo obywatela do otrzymania substancji letalnej, legalizując zarówno wspomagane samobójstwo, jak i eutanazję.
2
Rada Konstytucyjna uznała wszystkie zaskarżone przepisy za zgodne z Konstytucją, ale trzykrotnie uzupełniła ustawę w zakresie ochrony osób objętych ochroną prawną, klauzuli sumienia farmaceutów oraz autonomii prywatnych placówek.
3
Termin „prawo do życia” pojawia się w orzeczeniu wyłącznie w cudzysłowie jako sformułowanie wnioskodawców. Rada nigdy nie uczyniła go samodzielnym przedmiotem analizy.
4
Nieprecyzyjne kryteria dostępu, brak wymogu uprzedniej opieki paliatywnej i brak kontroli sądowej przed wykonaniem procedury budzą obawy, że Francja powtórzy doświadczenie Kanady, gdzie po wprowadzeniu podobnych przepisów liczba przypadków „wspomaganego umierania” znacznie wzrosła.

Geneza sprawy
15 lipca francuskie Zgromadzenie Narodowe ostatecznie uchwaliło ustawę o prawie do pomocy w umieraniu (ustawa nr 2026-794 z 18 sierpnia 2026 r.), stosunkiem głosów 291 do 241. Zakończyło to trwający ponad szesnaście miesięcy proces legislacyjny, obejmujący cztery czytania w izbie niższej i trzykrotne odrzucenie projektu przez Senat. Ustawę przyjęto wbrew stanowisku izby wyższej, z wykorzystaniem konstytucyjnego mechanizmu „ostatniego słowa” Zgromadzenia Narodowego.
Skalę kontrowersji pokazuje fakt, że do Rady Konstytucyjnej wpłynęło aż pięć odrębnych wniosków, w tym od premiera i przewodniczącego Senatu. Wnioskodawcy powoływali się m.in. na zasadę ochrony godności osoby ludzkiej, wolność sumienia, wymóg określoności prawa oraz prawo do skutecznego środka odwoławczego. Rada Konstytucyjna, orzeczeniem nr 2026-910 DC z 14 sierpnia 2026 r., uznała ustawę za zgodną z Konstytucją, co otworzyło drogę do promulgacji ustawy.
Co przewiduje ustawa?
Ustawowy termin „pomoc w umieraniu” (aide à mourir) obejmuje dwa odrębne zjawiska: samodzielne przyjęcie przez pacjenta substancji letalnej (wspomagane samobójstwo) oraz jej podanie przez lekarza lub pielęgniarza, gdy pacjent nie jest w stanie zrobić tego sam (eutanazję czynną). Krytycy wskazują, że ten eufemizm zaciera różnicę między obydwoma aktami i przedstawia je jako element zwykłej opieki medycznej.
Dostęp do procedury ma osoba pełnoletnia, dotknięta poważnym i nieuleczalnym schorzeniem w „fazie zaawansowanej” lub terminalnej, odczuwająca cierpienie oporne na leczenie lub nie do zniesienia. Ustawa definiuje „fazę zaawansowaną” jako pogorszenie stanu zdrowia wpływające na jakość życia, bez odniesienia do przewidywanego terminu śmierci. Pojęcie „fazy terminalnej” pozostało niezdefiniowane. Ocena, czy cierpienie jest „nie do zniesienia”, należy natomiast do samego pacjenta.
O spełnieniu warunków rozstrzyga ostatecznie samodzielnie lekarz prowadzący. Kolegium specjalistów, które musi on zwołać, wydaje opinię jedynie doradczą. Udział psychiatry lub psychologa jest fakultatywny, a kontrola przestrzegania ustawy ma charakter następczy, czyli odbywa się dopiero po śmierci pacjenta.
Trzy zastrzeżenia Rady Konstytucyjnej
Choć rozstrzygnięcie formalnie potwierdziło zgodność ustawy z Konstytucją, Rada trzykrotnie zastosowała zastrzeżenie interpretacyjne, czyli uznała przepis za zgodny z ustawą zasadniczą wyłącznie pod warunkiem stosowania go w sposób przez nią wskazany.
Po pierwsze, w przypadku osób objętych ochroną prawną (np. z powodu niepełnosprawności intelektualnej lub choroby psychicznej) lekarz musi rzeczywiście uwzględnić uwagi opiekuna prawnego, a nie tylko je zebrać. Ustawa takiego obowiązku nie przewidywała.
Po drugie, Rada objęła klauzulą sumienia farmaceutów, którzy przygotowują i wydają substancję letalną. Ustawodawca konsekwentnie ich pomijał przez cztery czytania, odrzucając m.in. poprawkę zgłoszoną w tej sprawie w lutym 2026 r.
Po trzecie, kierownik prywatnej placówki, np. wyznaniowego hospicjum, może odmówić przeprowadzenia procedury w swoich lokalach, jeżeli jest ona w sposób oczywisty sprzeczna z misją placówki. Rada zastrzegła jednak, że odmowa jest dopuszczalna tylko wtedy, gdy inne placówki w regionie zaspokajają lokalne potrzeby. Oparła to rozstrzygnięcie na wolności przedsiębiorczości i zrzeszania się. Do podniesionego przez wnioskodawców zarzutu naruszenia wolności religii nie odniosła się wprost.
Wszystkie trzy obszary od początku wskazywano jako niedopracowane. Ustawodawca nie uregulował ich jednak na żadnym etapie prac parlamentarnych.
Milczenie o prawie do życia
Najpoważniejszą luką orzeczenia jest pominięcie kwestii fundamentalnej. Rada wielokrotnie przywołuje godność osoby ludzkiej i jej niezbywalny charakter, ale wyłącznie jako miarę oceny procedury. Nigdy nie rozważyła, czy dopuszczalna jest sama instytucja pozwalająca odebrać życie na żądanie. Podobny wzorzec widać w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Mortier przeciwko Belgii Trybunał uznał dekryminalizację eutanazji za zgodną z art. 2 Konwencji, o ile istnieją odpowiednie zabezpieczenia proceduralne. W ten sposób utożsamił ochronę prawa do życia z samym istnieniem procedur.
W literaturze przedmiotu podkreśla się, że uznane wyjątki od ochrony życia, takie jak obrona konieczna, nie są zaprzeczeniem tego prawa, bo po obu stronach zawsze stoi ludzkie życie. Wspomagane samobójstwo jest jakościowo inne: waży życie wobec autonomii czy uśmierzenia cierpienia.
Otwarta pozostaje także kwestia chorób psychicznych. Ustawa wyklucza jedynie samo cierpienie psychiczne jako podstawę wniosku, nie przesądza jednak, czy choroba psychiczna może być „poważnym i nieuleczalnym schorzeniem” kwalifikującym do procedury.
Zastrzeżenia na forum ONZ i przestroga z Kanady
Wątpliwości zgłaszano także na forum międzynarodowym. Komitet Praw Osób Niepełnosprawnych ONZ w czerwcu 2025 r. zwrócił się do Francji z pytaniami o zgodność projektu z Konwencją o prawach osób niepełnosprawnych, wskazując na niejasność kryteriów dostępu. W listopadzie 2025 r. Komitet zalecił przeprowadzenie pełnej oceny zgodności projektu z Konwencją przed kontynuowaniem prac. Wezwał też do zaprzestania twierdzeń, jakoby Konwencja uznawała „prawo do śmierci”. Orzeczenie Rady Konstytucyjnej do tych zaleceń się nie odniosło.
Doświadczenie Kanady pokazuje, dokąd mogą prowadzić szeroko zakreślone kryteria. Od legalizacji w 2016 r. liczba przypadków tzw. wspomaganego umierania rosła tam co roku, aż w 2024 r. osiągnęła 16 499, czyli 5,1% wszystkich zgonów w tym kraju.
Znaczenie dla Polski
Rozwiązanie przyjęte przez jedno z najbardziej wpływowych państw Unii Europejskiej może oddziaływać na debatę w innych krajach, w tym w Polsce. W polskim porządku prawnym zabójstwo na żądanie i pomoc w samobójstwie pozostają przestępstwami (art. 150 i 151 Kodeksu karnego).
– Francuska Rada Konstytucyjna oceniła procedurę, ale nie odpowiedziała na pytanie, czy państwo może w ogóle zezwolić na odebranie życia na żądanie. Trzy zastrzeżenia interpretacyjne pokazują, jak wiele w tej ustawie pozostawiono niedopowiedzianym. Najważniejsza gwarancja, czyli ochrona prawa do życia, nie znalazła się wśród tych zastrzeżeń – podkreśla Patryk Ignaszczak, analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.
Zobacz też:
- Izba Gmin odrzuciła projekt legalizacji wspomaganego samobójstwa. Zaważyła zmiana zdania części posłów Partii Pracy
- Staruszka uśmiercona wbrew własnej woli. Dramatyczne doniesienia z Kanady
- Ordo Iuris do ONZ: rozszerzanie prawa do wspomaganego samobójstwa zagraża prawu do życia niepełnosprawnych
- Francja legalizuje „pomoc w umieraniu”. Zgromadzenie Narodowe przesądziło o losach ustawy
- „Stop eutanazji w Europie” – międzynarodowa konferencja w Paryżu
Źródło zdjęcia okładkowego: iStock





