fbpx Trybunał Konstytucyjny | Ordo Iuris

Informujemy, że Pani/Pana dane osobowe są przetwarzane przez Fundację Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris z siedzibą w Warszawie przy ul. Zielnej 39, kod pocztowy 00-108 (administrator danych) w ramach utrzymywania stałego kontaktu z naszą Fundacją w związku z jej celami statutowymi, w szczególności poprzez informowanie o organizowanych akcjach społecznych. Podstawę prawną przetwarzania danych osobowych stanowi art. 6 ust. 1 lit. f rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Podanie danych jest dobrowolne, niemniej bez ich wskazania nie jest możliwa realizacja usługi newslettera. Informujemy, że przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Korzystanie z newslettera jest bezterminowe. W każdej chwili przysługuje Pani/Panu prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych. W takim przypadku dane wprowadzone przez Pana/Panią w procesie rejestracji zostaną usunięte niezwłocznie po upływie okresu przedawnienia ewentualnych roszczeń i uprawnień przewidzianego w Kodeksie cywilnym.

Do Pani/Pana danych osobowych mogą mieć również dostęp podmioty świadczące na naszą rzecz usługi w szczególności hostingowe, informatyczne, drukarskie, wysyłkowe, płatnicze. prawnicze, księgowe, kadrowe.

Podane dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Jednak decyzje dotyczące indywidualnej osoby, związane z tym przetwarzaniem nie będą zautomatyzowane.

W razie jakichkolwiek żądań, pytań lub wątpliwości co do przetwarzania Pani/Pana danych osobowych prosimy o kontakt z wyznaczonym przez nas Inspektorem Ochrony Danych pisząc na adres siedziby Fundacji: ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa, z dopiskiem „Inspektor Ochrony Danych” lub na adres poczty elektronicznej [email protected]

Przejdź do treści
PL | EN
Facebook Twitter Youtube
Trybunał Konstytucyjny

Trybunał Konstytucyjny

Wolności obywatelskie

01.12.2022

Czeski Trybunał Konstytucyjny: rozróżnienie na kobietę i mężczyznę w numerze PESEL jest zasadne i potrzebne

W wielu krajach trwają naciski aktywistów LGBT na organy państwowe w celu realizacji ideologicznych żądań. Nie wszystkie krajowe instytucje ulegają jednak tej presji. Przykładem jest tegoroczny wyrok Czeskiego Trybunału Konstytucyjnego, który odrzucił żądanie tamtejszego obywatela domagającego się możliwości posiadania czeskiego numeru PESEL w formie „neutralnej” płciowo. Trybunał uznał za zgodne z konstytucją i zasadne kodowanie w numerze PESEL informacji o płci osoby fizycznej oraz pojmowanie jej w sposób binarny. Według Trybunału, argument jakoby płeć wynikająca z PESEL-u nie musiała odpowiadać płci, z którą dana osoba identyfikuje się wewnętrznie, jest chybiony, ponieważ informacja o płci człowieka zawarta w jego numerze PESEL nie dotyczy wewnętrznych odczuć tej osoby. Po prostu zawiera on informacje o faktach innych niż „tożsamość płciowa” osoby.

Ideologiczne żądanie oddalone

Obywatel Czech, mężczyzna, który nie czuje się ani mężczyzną, ani kobietą, lecz osobą o „neutralnej” płci, zabiegał o zmianę swojego osobistego numeru identyfikacyjnego (czeski odpowiednik polskiego numeru PESEL) przed organami administracyjnymi i sądami. Z uwagi na fakt, iż wniosek nie został uwzględniony, złożył on skargę do czeskiego Trybunału Konstytucyjnego, domagając się stwierdzenia niekonstytucyjności regulacji, na podstawie których czeskie numery PESEL zawierają informację o płci danej osoby. Chodziło o słowa „dla kobiet zwiększony o 50” w § 13 ust. 3 czeskiej ustawy o ewidencji ludności. Ponadto mężczyzna określał się jako osoba „niebinarna”, twierdząc, że ma prawo do posiadania numeru PESEL w formie „neutralnej”.

W wyroku[1] z 31 marca 2022 r.  (sygn. akt TZ 29/2022), Trybunał Konstytucyjny oddalił wniosek jako bezzasadny oraz stwierdził, iż „nie dopatruje się niekonstytucyjności w tym, że państwo zapisuje w osobistym numerze identyfikacyjnym informację o płci osoby fizycznej, ani w tym, że w numerach tych płeć jest pojmowana w sposób binarny”. Trybunał uzasadnił, że podział ludzi na płeć żeńską i męską ma znaczenie nie tylko społeczne, ale jest konieczny do prawidłowego funkcjonowania państwa i porządku prawnego.

Należy dodać, że w Czechach wniosek o medyczną „zmianę” płci (chirurgiczne okaleczenie zmierzające do upodobnienia do płci przeciwnej) jest rozpatrywany przez komisję ekspertów przy Ministerstwie Zdrowia. Osoba formułująca takie życzenie musi najpierw przez rok funkcjonować jako osoba płci przeciwnej, następnie przez kolejny rok poddawana jest terapii hormonalnej, a dopiero potem po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku przez komisję jest poddawana zabiegom chirurgicznym[2]. O ile w niektórych krajach do zmiany widniejącej w dokumentach tożsamości informacji o płci wystarczy złożenie wniosku o zmianę danych osobowych, to w Czechach warunkiem takiej zmiany jest wcześniejsza operacja chirurgiczna[3].

Przepisy po stronie biologii

Trybunał Konstytucyjny we wspomnianym wyroku wyraźnie podkreśla, że ludzie dzielą się na kobiety i mężczyzn, co nie jest wyrazem woli władzy publicznej, a jedynie zaakceptowaniem obiektywnej rzeczywistości. Istnienie mężczyzn i kobiet uznaje nie tylko czeski porządek prawny, ale również wiele międzynarodowych traktatów dotyczących praw człowieka, którymi Republika Czeska jest związana. Przykładowo, w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 10 grudnia 1948 r., słowa odnoszące się do każdej osoby na świecie, jak „wszyscy”, „każdy”, czy „nikogo” można znaleźć w każdym artykule, natomiast art. 16 w odniesieniu do małżeństwa i rodziny zawiera sformułowanie, że „mężczyźni i kobiety bez względu na jakiekolwiek różnice rasy, narodowości lub wyznania mają prawo po osiągnięciu pełnoletniości do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny[4]” i nikt nie ma wątpliwości, że artykuł ten jest adresowany do każdej osoby. Również Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności[5] w art. 12 prezentuje podział ludzi na kobiety i mężczyzn, którzy po osiągnięciu wymaganego prawem wieku mają prawo do zawarcia związku małżeńskiego. Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej[6] w art. 23 stawia za cel zapewnienie równości każdemu niezależnie od płci, wskazując jednoznacznie na kobietę i mężczyznę jako cechę różnicującą gatunek ludzki, a zarazem wyczerpującą w odniesieniu do podziału na płeć. Tak samo w art. 23 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych[7] uznaje się prawo do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny przez mężczyzn i kobiety, dzieląc ludność w odniesieniu do płci na dwa zbiory tj. płeć żeńską i męską. 

Argumenty wnioskodawcy, jakoby płeć wynikająca z osobistego numeru identyfikacyjnego nie musiała odpowiadać płci, z którą dana osoba identyfikuje się wewnętrznie, niczego nie zmieniają. Celem bowiem zaskarżonego przepisu nie jest prezentacja płci, z którą identyfikuje się właściciel tego numeru. Wnioskodawca powoływał się na konieczność poszanowania samoidentyfikacji płciowej i osobistej autonomii oraz prawo do uzewnętrzniania swojej tożsamości płciowej. Jednak informacja o płci człowieka, którą można wywnioskować z jego osobistego numeru identyfikacyjnego, nie stanowi o wewnętrznych odczuciach tej osoby. Nie chodzi o to, aby płeć w osobistym numerze identyfikacyjnym była niezgodna z wewnętrznymi odczuciami danej osoby - po prostu zawiera on informacje o faktach innych niż „tożsamość płciowa”. Uwzględniając w osobistym numerze identyfikacyjnym informację o płci osoby, państwo w żaden sposób nie określa, jak dana osoba postrzega lub powinna postrzegać siebie.

Ewidencjonowanie subiektywnych odczuć nieistotne dla państwa

Czeski Trybunał Konstytucyjny stwierdził ponadto, że uznanie istnienia kobiet i mężczyzn jest potrzebne, gdyż w pewnych przypadkach inne bądź oddzielne traktowanie kobiet i mężczyzn jest uzasadnione i nie budzi wątpliwości, jeśli jest oparte na obiektywnych i racjonalnych przesłankach. Informacja ta może być w pewnych przypadkach niezbędna z punktu widzenia pełnienia funkcji państwa. Przykładowo, kobietom przysługują specjalne prawa i przywileje w związku z ciążą, urodzeniem dziecka czy karmieniem piersią. Zgodnie z kodeksem karnym, „rewizji osobistej dokonuje zawsze osoba tej samej płci”. Rozróżnienie to następuje także na gruncie prywatnoprawnym. Organizowane są zawody sportowe wyłącznie dla kobiet albo mężczyzn, funkcjonują oddzielne szatnie czy toalety.

Wobec powyższego logiczne wydaje się, że państwo w jakiejś formie rejestruje informacje o płci, czyli o tym, czy dana osoba jest mężczyzną czy kobietą. Informacje te mają swoją przyczynę i swoje źródło w różnych cechach biologicznych mężczyzn i kobiet, na podstawie których określana jest płeć i dla których rozróżnienie mężczyzn i kobiet może w niektórych przypadkach być pożądane lub konieczne. Rozróżnienie płci w osobistym numerze identyfikacyjnym wiąże się z tą obiektywną rzeczywistością. Z kolei informacja o płci, z którą jednostka się wewnętrznie identyfikuje, jest w świetle podanych przykładów zasadniczo nieistotna, a odmienne traktowanie osób ze względu na tę cechę pozbawione byłoby obiektywnych i racjonalnych podstaw, jakich porządek konstytucyjny wymaga dla zróżnicowanego traktowania osób.

Trybunał Konstytucyjny w Czechach słusznie stanął w obronie zróżnicowania ludzi wedle płci żeńskiej i męskiej jako rzeczywistości biologicznej, prawnej i społecznej. Podkreślił również, że informacja o płci, z którą dana osoba się identyfikuje wewnętrznie, jest osobistym uczuciem tej osoby, a ewidencjonowanie takiej informacji przez państwo jest zasadniczo nieistotne w zachowywaniu porządku prawnego oraz funkcjonowaniu państwa i społeczeństwa.

R.pr. Katarzyna Klimowicz - analityk Centrum Prawa i Polityki Rodzinnej Ordo Iuris

 
Czytaj Więcej
Ochrona życia

08.11.2022

Ile dzieci możemy jeszcze ocalić?

Z okazji 2. rocznicy wyroku Trybunału Konstytucyjnego, aktywiści z „Aborcyjnego Dream Teamu” poinformowali na swoim Facebooku, że w ciągu ostatnich dwóch lat pomogli w dokonaniu 78 tysięcy nielegalnych aborcji. Nawet jeżeli to przesadzone dane, to samo obwieszczenie takiej skali aborcyjnej rzezi niewiniątek jest porażające.

22 października obchodziliśmy drugą rocznicę przełomowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który potwierdził, że nienarodzone dzieci z podejrzeniem zespołu Downa lub niepełnosprawnością mają dokładnie takie samo prawo do życia jak ich rówieśnicy. W polskich szpitalach zakończyła się tym samym epoka barbarzyńskiej selekcji nienarodzonych, do której dochodziło przez lata w świetle prawa.

Aborcjoniści dalej łamią prawo

Jednak nie wszystkie bezbronne i niewinne dzieci mogą się dziś czuć bezpiecznie. Z okazji 2. rocznicy wyroku TK, aktywiści z „Aborcyjnego Dream Teamu” poinformowali na swoim Facebooku, że w ciągu ostatnich dwóch lat pomogli w dokonaniu 78 tysięcy nielegalnych aborcji. Nawet jeżeli to przesadzone dane, to samo obwieszczenie takiej skali aborcyjnej rzezi niewiniątek jest porażające.

Tak długo jak polska prokuratura i sądy będą biernie przyglądać się tej bezczelnej kpinie z obowiązującego prawa, tak długo prawnicy Ordo Iuris muszą brać na siebie ciężar walki o sprawiedliwość i życie najmłodszych Polaków. Do Prokuratury Krajowej trafiło nasze obszerne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby działające w ramach „Aborcyjnego Dream Teamu” i administratorów innych stron internetowych, które umożliwiają nabycie śmiercionośnych pigułek aborcyjnych. Doręczyliśmy także Ministrowi Sprawiedliwości i Prokuratorowi Generalnemu nasz poradnik na temat prawnych i proceduralnych uwarunkowań ścigania przestępstw aborcyjnych, który zbiera coraz lepsze opinie wśród prokuratorów. Do organów ścigania kierujemy też szereg zawiadomień w oparciu o konkretne aborcyjne świadectwa, opublikowane na stronie internetowej „Aborcyjnego Dream Teamu”.

Walka na salach sądowych

Nadzieję na przełom w ściganiu aborcjonistów daje nam toczący się proces aborcyjnej aktywistki Justyny W., oskarżonej w związku z procederem dostarczania pigułek poronnych. Kobieta w wywiadzie udzielonym po ostatniej rozprawie „Polityce” powiedziała, że sama obecność prawników Ordo Iuris na sali rozpraw jest jak dla niej jak wyrok.

Zareagowaliśmy też pogłębioną ekspertyzą na wstrząsający apel Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która zachęcała polskich psychiatrów – pod pretekstem ochrony zdrowia psychicznego kobiety – do oferowania aborcji matkom, które spodziewają się narodzin chorych dzieci. Wcześniej rozesłaliśmy do polskich szpitali memorandum, na podstawie którego jedna z placówek odmówiła wykonania aborcji w takich okolicznościach, oficjalnie powołując się na treść naszego pisma.

Nadal konsekwentnie bronimy wolności słowa obrońców życia. Na początku października Sąd Najwyższy po raz trzeci potwierdził, że działacze pro-life mają prawo mówić publicznie o tym, czym naprawdę jest aborcja. W sierpniu zapobiegliśmy delegalizacji największej polskiej organizacji pro-life Fundacji Pro – Prawo do życia.

Pomoc dla matek i dzieci

Ale naszym obowiązkiem jako społeczeństwa jest nie tylko obrona życia bezbronnych i niewinnych dzieci nienarodzonych, ale też pomoc rodzinom, które – pomimo wszechobecnej propagandy aborcjonistów – podejmą się wychowania chorego lub niepełnosprawnego dziecka. Dlatego prawnicy Ordo Iuris pracują obecnie nad publikacją, poświęconą rodzajom pomocy dla matek i ich dzieci. Przeanalizujemy w niej obowiązujące rozwiązania prawne, omówimy działalność organizacji pozarządowych oraz przedstawimy propozycje zmian, usprawniających system wsparcia dla mam w najtrudniejszych sytuacjach życiowych.

Św. Jan Paweł II powiedział podczas jednej z pielgrzymek do Polski, że „naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. Dlatego nieustannie podejmujemy działania afirmujące cywilizację życia, broniąc prawa dzieci nienarodzonych do przyjścia na świat. Wierzę, że w tych działaniach jesteśmy w stanie pokonać cywilizację śmierci, przed którą przestrzegał Karol Wojtyła.

Adw. Jerzy Kwasniewski – prezes Ordo Iuris

Czytaj Więcej
Ochrona życia

20.10.2022

Druga rocznica wyroku TK - czas na ustawowe podkreślenie konieczności ochrony życia nienarodzonych dzieci

W związku ze zbliżającą się rocznicą wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. w sprawie aborcji, który w znacznym stopniu podniósł standard ochrony życia w Polsce, warto przypomnieć treść tego orzeczenia. Celem tego komentarza nie jest jednak ponowne przywoływanie argumentacji Trybunału w zakresie podstaw prawnej ochrony życia człowieka w fazie prenatalnej, lecz odwołanie się do istotnych kwestii, które sąd konstytucyjny zawarł w końcowej części wyroku. Realizacją postulowanych przez TK zmian niewątpliwie mogłaby być zmiana w ustawie o planowaniu rodziny, dobitniej podkreślająca konieczność ochrony życia nienarodzonych dzieci.

Prawo chroni życie

Orzekając ponownie w kwestii prawnej ochrony życia człowieka w okresie rozwoju prenatalnego, Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie odwoływał się do orzeczenia w sprawie K 26/96, zapadłego w 1997 r. i będącego jednocześnie pierwszym orzeczeniem TK odnoszącym się do statusu prawnego nienarodzonej istoty ludzkiej. Zarówno w wyroku z 2020 r. (sygn. K 1/20), jak i tym z 1997 r., sąd konstytucyjny jednoznacznie stwierdził, że w polskim porządku prawnym życie ludzkie podlega ochronie od początku (tj. od poczęcia) do naturalnej śmierci. Wynika to z godności każdego człowieka, która jest przyrodzona, niezbywalna i ma charakter ponadpozytywny, co oznacza, że przysługuje człowiekowi wyłącznie na tej podstawie, że jest człowiekiem. Jest ona także niezależna od woli ustawodawcy, a wręcz uprzednia względem wszelkich działań legislacyjnych („godność jest punktem odniesienia dla całego konstytucyjnego systemu wartości i leży u podstaw całego porządku prawnego” – pkt 107 wyroku z 22 października 2020, w którym odwołano się do szeregu wcześniejszych rozstrzygnięć TK).

Zasada poszanowania ludzkiej godności i uznanie wynikającego z niej prawa do życia znalazły wyraz w treści art. 30 i 38 Konstytucji RP, które wyraźnie nakładają na władze publiczne (w tym władzę ustawodawczą) obowiązek ochrony tych wartości konstytucyjnych. W praktyce oznacza to, że na ustawodawcy spoczywa obowiązek ustanawiania takich przepisów prawnych, które wymaganą ochronę życia będą gwarantowały.  

Postulat dostosowania prawa

W końcowej części wyroku z 2020 r. Trybunał Konstytucyjny poczynił dwa wskazania adresowane do ustawodawcy zwykłego – mianowicie:

  1. potrzebę „dostosowania art. 4a u.p.r. [ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży – przyp. KG] do stanu prawnego, który powstał w konsekwencji orzeczeń zapadłych w niniejszej sprawie, jak i o sygn. K 26/96” (pkt 181) oraz
  2. potrzebę ujednolicenia niespójnej terminologii ustawowej odnoszącej się do poczętej istoty ludzkiej (pkt 182).

TK zwrócił tu uwagę na konieczność dostosowania treści art. 4a ustawy o planowaniu rodzinydo rozstrzygnięć Trybunału dotyczących ust. 1 pkt 2 i 4 tego przepisu i derogacji (uchylenia) tych części, które uznał za niezgodne z Konstytucją. Zasadniczo zmiany te nastąpiły, bowiem wspomniane pkt 2 i 4 zostały uchylone, a dokonanie aborcji na podstawie przesłanek w nich wskazanych, aktualnie wiąże się z odpowiedzialnością karną.

Zasygnalizowana konieczność dostosowania prawa do rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego może być jednak rozpatrywana w szerszym kontekście – postulatu wprowadzenia zmian wustawie o planowaniu rodziny, które odzwierciedlałyby podstawowe ustalenia Trybunału płynące z szeregu orzeczeń wydawanych od 1997 r., a więc jednoznacznego uznania człowieczeństwa i godności poczętej istoty ludzkiej oraz wymóg zapewnienia prawnej ochrony życia takiej jednostki. Warto zauważyć, że w tym zakresie polski ustawodawca mógłby powrócić do tego, co sam ustanowił przed 29 laty – tj. do pierwotnego brzmienia art. 1 ustawy o planowaniu rodzinyz 1993 r. Przypomnijmy, że w swojej początkowej wersji ustawa ta w art. 1 stanowiła, że „Każda istota ludzka ma od chwili poczęcia przyrodzone prawo do życia” (ust. 1) oraz że „Życie i zdrowie dziecka od chwili jego poczęcia pozostają pod ochroną prawa” (ust. 2). Wydaje się, że jednoznacznie wyrażony pogląd, iż człowiek „staje się” w momencie poczęcia i od tego momentu przysługuje mu prawo do życia oraz prawo do ochrony tej podstawowej wartości, mogłyby przyczynić się do zakończenia toczącego się obecnie a bezprzedmiotowego sporu, sprowadzającego się w istocie do pytania, czy człowiek jest człowiekiem.

Zarodek, embrion, płód – czyli dziecko

Kwestionowanie podmiotowości dziecka nienarodzonego stanowi podstawowy element strategii ograniczania prawnej ochrony jego życia. Jest to tendencja, którą można zaobserwować nie tylko w Polsce, ale globalnie – wszędzie tam, gdzie aktywnie działają środowiska proaborcyjne. Jednym ze sposób podważania podmiotowości jest uporczywe unikanie słowa „dziecko” i zastępowanie go medycznymi terminami, jak „zarodek” czy „płód”. Nadużywane tego rodzaju terminów ma na celu stałe oszukiwanie społeczeństwa, że embrion czy płód to nie dziecko. W rzeczywistości pojęcia ta służą jedynie określaniu następujących po sobie faz rozwoju prenatalnego człowieka (czyli dziecka) jak słusznie zauważył polski ustawodawca w art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 6 stycznia 2000 r. o Rzeczniku Praw Dziecka – „W rozumieniu ustawy dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności”. Problem w tym, że również ustawa o planowaniu rodzinyposługuje się określeniem „płód”, które zresztą obejmuje jedynie część życia człowieka przed narodzeniem (od ok 9. tygodnia od zapłodnienia). Z kolei w ustawie z 6 czerwca 1997 r. kodeks karny znajdziemy już termin „dziecko poczęte” (np. art. 152 §3), co należy uznać za określenie zdecydowanie bardziej precyzyjne (obejmujące cały okres rozwoju do narodzin) i lepiej nawiązujące do aksjologii Konstytucji RP uwypuklonej w licznych wyrokach Trybunału Konstytucyjnego.

Warto odnotować, że TK – dostrzegając niespójność pojęć stosowanych w polskim prawie – w wyroku z 2020 r. wyraził postulat ujednolicenia terminologii w sposób podkreślający „podmiotowość prawną dziecka w prenatalnym okresie życia”. W tym celu – stwierdził Trybunał - ustawodawca powinien „wykorzystywać, w miarę możliwości, pojęcia odnoszące się do relacji między ludźmi, tj. relacji bycia dzieckiem i relacji być matką” (pkt 182). Także z tego powodu warto rozważyć powrót do wspomnianego pierwotnego brzmienia art. 1ustawy o planowaniu rodziny, w którym ustawodawca nie starał się unikać najwłaściwszegow tym miejscu słowa „dziecko”.

r.pr. Katarzyna Gęsiak, dyrektor Centrum Prawa Medycznego i Bioetyki Ordo Iuris

Czytaj Więcej

08.09.2022

Zarzuty dla lekarzy z Pszczyny. Tragedia instrumentalnie wykorzystana przez środowiska proaborcyjne

Postawienie przez prokuraturę zarzutów trzem lekarzom sprawującym opiekę nad ciężarną pacjentką w szpitalu w Pszczynie powinno zakończyć wszelkie insynuacje, że za śmierć kobiety miałoby odpowiadać prawo obowiązujące po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem prokuratury, lekarze opiekujący się panią Izabelą postępowali niezgodnie z wiedzą i sztuką medyczną. Stwierdzone w toku postępowania przygotowawczego niewłaściwe wykonywanie obowiązków przez lekarzy, które doprowadziło do śmierci kobiety, stanowi potwierdzenie ustalonych już wcześniej w toku kontroli nieprawidłowości w funkcjonowaniu tej placówki medycznej. Ustalenia dokonane wcześniej przez NFZ, Rzecznika Praw Pacjenta, a teraz dodatkowo przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach, dobitnie pokazują, że tragedia pani Izabeli i jej rodziny została bezwzględnie i wyłącznie instrumentalnie wykorzystana do promocji niemającego związku ze sprawą postulatu rozszerzenia dostępu do aborcji w Polsce.

Wczoraj w licznych serwisach informacyjnych pojawiła się informacja, że Prokuratura Regionalna w Katowicach postawiła zarzuty trzem lekarzom, pod których opieką pozostawała 30-letnia pacjentka, która w zeszłym roku zmarła podczas pobytu w szpitalu w Pszczynie. Wyniki postępowania przygotowawczego stanowią kolejny element z całej serii nieprawidłowości w działalności tej placówki, które już wcześniej wykazały wyniki kontroli przeprowadzonej przez Narodowy Fundusz Zdrowia i Rzecznika Praw Pacjenta. Poczynione w tej sprawie ustalenia jednoznacznie dowodzą, że „winnym” śmierci kobiety nie jest obowiązujące prawo zakazujące dokonywania aborcji na dzieciach niepełnosprawnych, a wszelkie sztucznie kreowane powiązania służą wprowadzaniu aborcji „tylnymi drzwiami”, jak miało to miejsce w Irlandii.

Co stwierdził NFZ, RPP i prokuratura?      

Warto przyjrzeć się dotychczasowym wnioskom, jakich w omawianej sprawie dostarczyły postępowania prowadzone przez Narodowy Fundusz Zdrowia, Rzecznika Praw Pacjenta i Prokuraturę Regionalną w Katowicach. Z udostępnionych na początku grudnia 2021 r. rezultatów kontroli przeprowadzonej przez NFZ wynika, że Fundusz dopatrzył się „licznych nieprawidłowości w organizacji, sposobie realizacji i w jakości świadczeń udzielonych pacjentce”[1] w Szpitalu Powiatowym w Pszczynie. W informacji opublikowanej na stronie Polskiej Agencji Prasowej mowa jest nawet o rażących nieprawidłowościach w świadczeniach zdrowotnych udzielonych zmarłej pacjentce. Stwierdzono m.in., że postępowanie wobec kobiety nie spełniało wymaganego standardu bezpieczeństwa, brakowało w nim stałego monitorowania stanu zdrowia pacjentki czy wykonania niezbędnych badań kontrolnych. Czy obowiązujące prawo uniemożliwia wykonywanie wspomnianych czynności w szpitalu?

Absolutnie nie.

Postępowanie wyjaśniające okoliczności śmierci pani Izabeli prowadził również Rzecznik Praw Pacjenta, który – podobnie jak NFZ – dopatrzył się szeregu nieprawidłowości w postępowaniu pracowników placówki w Pszczynie. Stwierdzone uchybienia obejmowały „naruszenie praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej, (…) również świadczenia zdrowotne nie były udzielane z należytą starannością. Stwierdziliśmy naruszenie praw pacjenta do informacji, do dokumentacji medycznej, a także do godności, jeżeli weźmiemy pod uwagę całość sytuacji”[2]. Ponadto, Rzecznik zalecił szpitalowi opracowanie i wdrożenie procedur dotyczących zasad postępowania w razie wystąpienia wstrząsu septycznego oraz w sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, których niewątpliwie brakowało. W tym kontekście warto postawić pytanie, czy przepisy w kształcie po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22.10.2020 r. zabraniają albo utrudniają sprawowania opieki nad pacjentem z należytą starannością, w tym kontrolowania stanu zdrowia i reagowania na sytuacje jego pogorszenia?

Absolutnie nie.

W ramach prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach postępowania przygotowawczego, dwóm lekarzom sprawującym opiekę medyczną nad panią Izabelą postawiono zarzuty z art. 155 (nieumyślnego spowodowania śmierci) i art. 160 kodeksu karnego[3] (narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu), a jednemu zarzut wyłącznie z art. 160 k.k.[4] Ustalone przez prokuraturę uchybienia w pracy lekarzy pszczyńskiego szpitala pozostają zatem spójne z wynikami kontroli NFZ i RPP oraz dopełniają obrazu braku należytej opieki medycznej nad pacjentką – panią Izabelą. 

Polska drugą Irlandią?

Przytoczone konkluzje z postępowań kontrolnych i postępowania prowadzonego przez prokuraturę silnie przywodzą na myśl sprawę, która miała miejsce w 2012 r. w jednym ze szpitali w Irlandii, w którym zmarła ciężarna pacjentka Savita Halappanavar. W tamtej bardzo podobnej sprawie działania wyjaśniające prowadzone przez Health Service Executive (HSE) analogicznie wykazały szereg uchybień, których dopuścił się personel medyczny w opiece nad kobietą. Wystarczy wspomnieć, że na pierwszym miejscu w raporcie HSE wymieniono „nieodpowiednią ocenę i monitorowanie, które umożliwiłyby zespołowi klinicznemu rozpoznanie i reagowanie na oznaki pogarszania się stanu pacjenta”[5]. Sytuacja uderzająco podobna do tej, która miała miejsce w Pszczynie.

Najistotniejszym aspektem związanym z widocznym podobieństwem tych dwóch niezależnych wydarzeń jest to, co stało się w Irlandii w 2018 r., kiedy tamtejsze społeczeństwo zaakceptowało w referendum legalizację aborcji na życzenie do 12. tygodnia ciąży. Czy jednak kwestia dostępu do aborcji miała jakikolwiek związek z ustalonym podczas kontroli faktem braku sprawowania właściwej opieki medycznej przez personel szpitala?

Absolutnie nie.

Czy jednak w wyniku szeroko zakrojonej manipulacji, skoncentrowanej na kreowaniu sztucznego związku pomiędzy tragicznym wydarzeniem a przepisami regulującymi dostęp do aborcji, udało się oszukać społeczeństwo irlandzkie i wprowadzić prawo, które standardu tej opieki nie podnosi, a jedynie realizuje postulaty aborcyjnego lobby?

Zdecydowanie tak.

Ta konkluzja niech pozostanie jako przestroga dla Polski.          

 

r.pr. Katarzyna Gęsiak – dyrektor Centrum Prawa Medycznego i Bioetyki Ordo Iuris

 
Czytaj Więcej
Ochrona życia

08.09.2022

Zarzuty dla lekarzy z Pszczyny. Tragedia instrumentalnie wykorzystana przez środowiska proaborcyjne

Postawienie przez prokuraturę zarzutów trzem lekarzom sprawującym opiekę nad ciężarną pacjentką w szpitalu w Pszczynie powinno zakończyć wszelkie insynuacje, że za śmierć kobiety miałoby odpowiadać prawo obowiązujące po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem prokuratury, lekarze opiekujący się panią Izabelą postępowali niezgodnie z wiedzą i sztuką medyczną.

Czytaj Więcej
Ochrona życia

25.03.2022

Błędy medyczne a prawo aborcyjne. Wnioski dla Polski na przykładzie Irlandii – raport Ordo Iuris

· W ostatnich miesiącach Polskę obiegły doniesienia o tragicznych przypadkach śmierci dwóch kobiet - w Pszczynie i Częstochowie. W obu sytuacjach pacjentki trafiły do szpitali w związku z powikłaniami w ciąży, jednak zmarły w trakcie hospitalizacji, podobnie jak ich nienarodzone dzieci.

Czytaj Więcej
Subskrybuj Trybunał Konstytucyjny