Informujemy, że Pani/Pana dane osobowe są przetwarzane przez Fundację Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris z siedzibą w Warszawie przy ul. Zielnej 39, kod pocztowy 00-108 (administrator danych) w ramach utrzymywania stałego kontaktu z naszą Fundacją w związku z jej celami statutowymi, w szczególności poprzez informowanie o organizowanych akcjach społecznych. Podstawę prawną przetwarzania danych osobowych stanowi art. 6 ust. 1 lit. f rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Podanie danych jest dobrowolne, niemniej bez ich wskazania nie jest możliwa realizacja usługi newslettera. Informujemy, że przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Korzystanie z newslettera jest bezterminowe. W każdej chwili przysługuje Pani/Panu prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych. W takim przypadku dane wprowadzone przez Pana/Panią w procesie rejestracji zostaną usunięte niezwłocznie po upływie okresu przedawnienia ewentualnych roszczeń i uprawnień przewidzianego w Kodeksie cywilnym.

Do Pani/Pana danych osobowych mogą mieć również dostęp podmioty świadczące na naszą rzecz usługi w szczególności hostingowe, informatyczne, drukarskie, wysyłkowe, płatnicze. prawnicze, księgowe, kadrowe.

Podane dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Jednak decyzje dotyczące indywidualnej osoby, związane z tym przetwarzaniem nie będą zautomatyzowane.

W razie jakichkolwiek żądań, pytań lub wątpliwości co do przetwarzania Pani/Pana danych osobowych prosimy o kontakt z wyznaczonym przez nas Inspektorem Ochrony Danych pisząc na adres siedziby Fundacji: ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa, z dopiskiem „Inspektor Ochrony Danych” lub na adres poczty elektronicznej [email protected]

Przejdź do treści
PL | EN
Facebook Twitter Youtube
chrześcijaństwo

chrześcijaństwo

Edukacja

09.07.2024

Władza cenzuruje historię! Św. Jan Paweł II, bł. kard. Wyszyński, rotmistrz Pilecki, św. o. Kolbe, bł. rodzina Ulmów – o nich mamy zapomnieć…

„Jestem konstytucyjną ministrą” mówiła na poznańskiej paradzie LGBT minister równości Katarzyna Kotula, obiecując realizację postulatów ideologów gender. Dzień wcześniej resort edukacji, którym kieruje Barbara Nowacka, opublikował nowy katalog wstrząsających zmian programowych w polskich szkołach. A na kilkanaście dni temu Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, kierowane przez dyrektora powołanego przez ministra Bartłomieja Sienkiewicza, usunęło (pod osłoną nocy!) eksponaty poświęcone św. o. Maksymilianowi Kolbe, bł. rodzinie Ulmów oraz rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu. Wyraźnie widać, że atak na fundamenty ładu społecznego – rodzinę, narodowe świętości i bohaterów oraz kształcenie dzieci – to nie przypadek lub radykalizm jednego ministra. To polityka całego obecnego rządu.

 

Polscy bohaterowie usunięci z muzeum

Wystarczy zacytować oficjalne stanowisko Muzeum II Wojny Światowej, które wskazało, że obecność Rodziny Ulmów „rozbiło kompozycję artystyczną i spójność narracyjną tej ekspozycji”, na której „nie zostali wyróżnieni np. (…) homoseksualiści”.

Od pół roku przeciwstawiamy się antypolskim reformom i wspieramy – merytorycznie, organizacyjne i w sądach – każde środowisko, które może stawić czoła lewicowej rewolucji. Po przeciwnej stronie stoi cały aparat rządowy oraz dziesiątki organizacji z międzynarodowym kapitałem. To im Donald Tusk powierzył sprawy rodziny, polityki historycznej i edukacji.

Nie ulega chyba wątpliwości, że bohaterskie czyny św. o. Kolbego, rodziny Ulmów i rtm. Pileckiego są powodem, dla którego powinno wspominać ich każde polskie muzeum związane z II wojną światową lub holokaustem, a każdy polski uczeń powinien usłyszeć o nich na lekcjach historii. Jednak zdecydowana wierność tych bohaterów Kościołowi i wierze katolickiej stała się w polskiej, nowej rzeczywistości, ciężarem. W „Gazecie Wyborczej” prof. Paweł Machcewicz, pierwszy, dyrektor i współtwórca muzeum, stwierdził wprost, że dodanie św. o. Kolbego do wystawy było „element swoistej konfesjonalizacji wystawy” oraz dodawaniem wątków religijnych „na siłę”.

Presja ma sens!

Zespół Instytutu Ordo Iuris – w ekspresowym tempie – przygotował internetową petycję w obronie naszych bohaterów, której sygnatariusze wzywają Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Hannę Wróblewską do odwołania osób odpowiedzialnych za ten haniebny czyn z pełnionych funkcji i przywrócenia bohaterów na należne im zaszczytne miejsce. Wystarczyły dwie doby, by petycje podpisało prawie 10 000 Polaków. Protestowały także poprzednie władze muzeum, wielu dziennikarzy i publicystów, a nawet… Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Finalnie władze gdańskiego muzeum uczyniły pozorowany krok wstecz. Na stronie placówki opublikowano komunikat o przywróceniu św. o. Maksymiliana Kolbego i bł. rodziny Ulmów do ekspozycji stałej muzeum. Władze muzeum przyznały w nim, że „istnieje taka autentyczna społeczna potrzeba”.

Trzeba jednak wczytać się w przebiegły komunikat radykałów. Otóż nowa wystawa na temat św. o. Kolbe i rodziny Ulmów ma być wolna od rzekomych „nieścisłości i błędów”. We wspomnianym wywiadzie prof. Machcewicz twierdził, że pierwotna wystawa pomijała rzekomy antysemityzm św. o. Kolbego, a rodzina Ulmów w poprzedniej wersji fałszowała „rzeczywistość historyczną”, ponieważ miała „za zadanie przekazać, że ogromna większość Polaków pomagała Żydom”. Według profesora „ci którzy pomagali, stanowili garstkę”. Tymczasem w rzeczywistości Polacy stanowią 1/4 wszystkich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, podczas gdy tylko Polakom za udzielanie tej pomocy groziła kara śmierci. Wiele wskazuje więc na to, że przywrócone wystawy będą zawierać elementy pośrednio szkalujące Polaków a nawet samego św. o. Kolbego!

Dlatego zamierzamy kontynuować nacisk na resort kultury, apelując o odwołanie po. dyrektora gdańskiego muzeum dr. hab. Rafała Wnuka i jego zastępcy ds. naukowych dr. Janusza Marszalca.

Ministerstwo Edukacji Narodowej uderza w tożsamościowy charakter polskiej szkoły

Musimy traktować walkę o prawdę historyczną jako wstęp do wielkiej batalii o dusze młodego pokolenia. W piątek Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało finalną wersję rozporządzeń zmieniających podstawę programową. Już od przyszłego roku szkolnego ma dojść do znaczącego ograniczenia wątków chrześcijańskich i narodowych w polskiej szkole.

Z listy lektur usunięto między innymi fragmenty Kroniki polskiej Galla Anonima oraz dzieła św. Jana Pawła II i bł. kard. Stefana Wyszyńskiego. Okrojono treści dotyczące historycznej rywalizacji polsko-niemieckiej – wykreślono informacje krytyczne wobec Prus, podobnie jak wzmianki o materialnych i demograficznych skutkach niemieckiej agresji z 1939 roku. Znikają fragmenty o eksterminacji polskich elit, grabieży polskich dzieł sztuki oraz eksploatacji gospodarczej w okupowanej Polsce. Wyparował z programu (a jakże!) św. o. Maksymilian Maria Kolbe. Znaczące określenia „Żołnierze Niezłomni” czy „Żołnierze Wyklęci” nie padają ani razu.

Z podstawy programowej szkoły podstawowej usunięto nadto wzmiankę o bohaterskich postawach Polaków ratujących Żydów z holokaustu, zaś z podstawy programowej dla LO i Technikum wykreślono nawet temat „tolerancyjnej na tle współczesnego Zachodu polityki Kazimierza Wielkiego wobec Żydów”.

Nie ma wątpliwości, że tak wynarodowione społeczeństwo, które wykształci polska szkoła, dużo łatwiej będzie poddawać pedagogice wstydu i łatwiej będzie mu wmówić, że Polacy nie byli ofiarami II wojny światowej, ale sprawcami nazistowskich zbrodni.

Współtworzymy Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły

Musimy wyrazić nasz głośny sprzeciw i stanąć w obronie naszych bohaterów, naszych dzieci i naszego narodowego interesu. W tym celu już kilka miesięcy temu rozpoczęliśmy współpracę z organizacjami rodziców, nauczycieli i pedagogów. Efektem tej współpracy jest powołanie do życia Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (KROPS). Nasze dotychczasowe sukcesy w walce z niszczeniem szkolnego programu wzbudziły wściekłość lewicowych mediów. „Gazeta Wyborcza” ze złością pisała, że „Ordo Iuris umeblowało nam szkołę”.

Teraz musimy stawić czoła kolejnej fali zmian programowych. Nie wolno nam ustawać w mozolnej pracy ujawniania i mobilizowania społecznego oporu wobec wynaradawiania edukacji.

O pomoc w obronie tożsamościowego charakteru szkoły poprosimy amerykańską Polonię. Dzięki współpracy z autorami głośnej kampanii obrony polskiego Pomnika Katyńskiego w Jersey City, mamy dostęp do sieci ponad 200 organizacji polonijnych. Czas ostrzec ich o nadciągającym tsunami w edukacji ich dzieci, kształcących się w polonijnych szkołach, na których program ogromny wpływ ma MEN.

Wraz z 70 organizacjami KROPS wystosowaliśmy apel do Prezydenta Andrzeja Dudy z wezwaniem do podjęcia działań w celu ratowania polskiego systemu edukacji. W ostatnich tygodniach wzięliśmy udział w debacie na temat rewolucji w systemie oświaty, gdzie podkreśliliśmy, że Konstytucja RP gwarantuje rodzicom pierwszeństwo wychowawcze. Oznacza to, że Polacy mają prawo do takiego wychowania i nauczania moralnego i religijnego swoich dzieci, jakie będzie zgodne z ich przekonaniami.

Tworzenie szerokiej koalicji obrońców polskiej szkoły jest tym ważniejsze, że od września 2025 r. MEN planuje zastąpienie nieobowiązkowych zajęć z wychowania do życia w rodzinie obowiązkowymi zajęciami edukacji zdrowotnej. To podstępne wprowadzenie do szkół wulgarnej i obowiązkowej edukacji seksualnej.

Bronimy nauczania religii w publicznych szkołach

Nie zapominamy o lekcjach religii. Opublikowaliśmy szereg analiz, w których szeroko omawiamy argumentację prawną przemawiającą za obecnością katechezy w szkołach. Zwracamy również uwagę na to, że – wbrew fałszywej narracji lewicy – publiczne finansowanie lekcji religii w szkołach jest standardem w większości państw UE. Nasze działania w tej materii są szczególnie ważne w kontekście ogłoszenia przez minister Nowacką rozporządzenia, które przewiduje ograniczenie wymiaru katechezy w szkołach z 2 do 1 godziny tygodniowo.

Musimy powstrzymać atak na polską szkołę i pamięć historyczną. W przeciwnym razie radykałowie zrealizują swój szkodliwy plan – młodzi Polacy zostaną odarci z własnej historii i kultury. Za kilka lat niepostrzeżenie znajdziemy się wśród… bezapelacyjnych sprawców holokaustu. Polakom narzucone zostaną fałszywe narracje historyczne, a Polsce miliardowe odszkodowania. Złamany polityką wstydu naród ma bowiem szukać nowej tożsamości wyłącznie w zjednoczonej i postępowej Europie.

 

Adw. Jerzy Kwaśniewski – prezes Ordo Iuris

 

 

Czytaj Więcej
Edukacja

01.07.2024

Religia zostaje w szkole! Apel do MEN

· Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowało projekt rozporządzenia, które zakłada zmiany w organizacji lekcji religii w szkołach.

· MEN chce ograniczenia liczby godzin katechezy, przeniesienia tych zajęć na pierwszą lub ostatnią godzinę lekcyjną, organizacji lekcji religii w łączonych grupach międzyklasowych czy rezygnacji z wliczania ocen z religii do średniej.

Czytaj Więcej
Edukacja

01.07.2024

David Engels: Wchodzimy w schyłkowy etap naszej cywilizacji

Belgijski historyk prof. David Engels wskazuje na analogie między procesami, jakie zachodziły w starożytnych cywilizacjach, a tymi, które obserwujemy we współczesnej Europie. Jego zdaniem, zjawiska, z którymi obecnie mamy do czynienia, zwiastują upadek cywilizacji europejskiej. Prof. Engels spodziewa się też, że chrześcijaństwo odniesie swój triumf poza Europą - tam, gdzie ono w naszych czasach najszybciej się rozwija – w Afryce, Ameryce Południowej czy Azji.

Czytaj Więcej
Wolności obywatelskie

25.06.2024

Coraz więcej przestępstw z nienawiści wobec chrześcijan w Polsce. Raport Ordo Iuris dla OBWE

· Instytut Ordo Iuris złożył do Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie raport z zebranych w 2023 r. przestępstw z nienawiści wobec chrześcijan.

Czytaj Więcej
Wolności obywatelskie

04.06.2024

Niemal 130 tys. zł dla fundacji, która napisała zarządzenie o zdejmowaniu krzyży w Warszawie. W jej składzie była pełnomocniczka Trzaskowskiego i antykościelne aktywistki

· Warszawski ratusz udzielił odpowiedzi na masowe skargi na zarządzenie prezydenta Rafała Trzaskowskiego dotyczące zakazu eksponowania symboli religijnych w stołecznych urzędach.

Czytaj Więcej
Wolności obywatelskie

03.06.2024

Zdort: Bądźmy twardzi jak Czapajew

Czemu Rafał Trzaskowski wydał antykatolickie rozporządzenie? Czy chodziło mu o:

 

· respektowanie ładu prawnego?

· realizację osobistych planów politycznych?

· podlizanie się Brukseli?

· dezintegrację polskiej wspólnoty?

· wkurzenie przeciwników?

 

Na to pytanie odpowiada red. Dominik Zdort.

 

Przez parę ostatnich lat siedziałem w pracy naprzeciw koleżanki, która miała biurku obrazek z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego. Ten od świętej Faustyny. Przychodzili współpracownicy, interesanci. Pewnie niektórzy wierzący, inni ateiści – trudno mi powiedzieć, bo nie wypytywałem, współpracujemy z różnymi ludźmi i nie robimy im lustracji światopoglądowej. Nikomu święty obrazek Beaty nie przeszkadzał, nikt go nie komentował, nikt nie zwracał uwagi. To był zwyczajny element naszej rzeczywistości, „wrośnięty” w naszą codzienność. Władze prywatnej – świeckiej – firmy, w której razem pracowaliśmy, a potem państwowej instytucji, która nas zatrudniała, nie protestowały, nie zakazywały, po prostu uznawały osobiste prawo mojej koleżanki do umieszczenia w miejscu pracy tego niewielkiego religijnego symbolu.

 

Dziś już wiadomo, że gdybyśmy – nie daj Boże – mieli pracować w urzędzie miejskim zawiadywanym przez Rafała Trzaskowskiego, to Beata byłaby narażona na zwolnienie, a na pewno na różnego rodzaju represje, nie chcę nawet domyślać jakie. Tortury, łamanie kołem, może prezydent zarządziłby uroczyste spalenie na stosie przed gmachem ratusza na Placu Bankowym.

 

Całe szczęście, że Trzaskowski – łaskawca – nie zakazał noszenia katolickiej biżuterii, krzyżyków, medalików czy pierścionków z różańcem. Bo i mi by się dostało.

 

Jednak zrozumienie, dlaczego czołowy polityk Platformy Obywatelskiej zdecydował się wydać takie rozporządzenie, nie jest łatwe. Bo każde z przychodzących do głowy wyjaśnień, budzi wiele wątpliwości.

 

Zacznijmy od odrzucenia argumentu, że podjął taka decyzję, bo uznał ją za słuszną i niezbędną dla respektowania porządku prawnego. W polityce to nie są argumenty decydujące. Szczególnie, gdy dotyczy to partii, która w ostatnich miesiącach zdecydowała się złamać wszelkie zasady prawnej przyzwoitości, aby przejąć kolejne instytucje – także publiczne media – która łamiąc wszelki porządek prawny sprawuje władzę na podstawie sejmowych uchwał, lekceważąc ustawowy porządek. Zresztą, gdyby chodziło o przywrócenie świeckości urzędu, to po co było zwlekać przez 6 lat zarządzania stolicą? I teraz nagle pan prezydent się zorientował, że na biurkach jego podwładnych są krzyżyki i ikony?

 

Na pewno więc nie o praworządność prezydentowi stolicy chodzi, musi mieć inne cele.

 

Pierwsza interpretacja, jaka się pojawiła, była stricte polityczna i biorąca pod uwagę interesy osobiste. Robert Mazurek uznał, że Trzaskowski, który przymierza się do startu w wyborach na prezydenta Polski, postanowił zdystansować swojego głównego konkurenta Donalda Tuska. A przy okazji odróżnić się od ewentualnego kandydata Trzeciej Drogi (Szymona Hołowni), który wobec radykalnego antyklerykalizmu stara się trzymać lekki dystans.

 

Problem w tym, że w Polsce zakaz eksponowania krzyży wciąż kojarzy się jak najgorzej. Przede wszystkim dlatego, że obecność katolickich symboli religijnych jest głęboko zakorzeniona w naszej tradycji i historii. Krzyż towarzyszył przez lata niewoli Polakom walczącym o wolność i niepodległość w kraju i na całym świecie. Polscy żołnierze, nawet wtedy, gdy walczyli w ateistycznych armiach, nie wyrzekali się Boga i krzyża.

 

Z krzyżykami na szyi legioniści „marsz, marsz” Dąbrowskiego u boku Napoleona krwawo pacyfikowali pod Rimini, Weroną i nad jeziorem Garda, broniących papieża katolickich chłopów we Włoszech.

 

Literacki „Różaniec z granatów” (z opowiadania Ksawerego Pruszyńskiego) ocalił polskiego komunistę walczącego w Hiszpanii w 1936 roku – choć jego marksistowscy i anarchistyczni towarzysze broni wymordowali tysiące księży i spalili setki Kościołów. To fakt, że przy rannym polskim rewolucjoniście znajduje się ten religijny artefakt, powoduje, że hiszpańscy patrioci ratują mu życie.

 

Wspominam te motywy po to, aby uświadomić, że krzyż, różaniec, święte obrazki z wizerunkiem Matki Boskiej dla Polaków nie są tylko symbolami religijnymi, a dla niektórych w ogóle nie są symbolami religijnymi – ale są znakami patriotyzmu, miłości do ojczyzny.

 

Dlatego, jak mi się zdaje, trudno byłoby walczyć o prezydenturę kraju komuś, kto w tak ostentacyjny i prowokacyjny sposób podkreśla swoją wrogość wobec wiary i Kościoła. W wyborach prezydenckich trzeba zdobyć 50 proc. + 1 głosów. W kraju, gdzie wciąż ok 80 proc. obywateli deklaruje przywiązanie do katolicyzmu, walka z krzyżem wciąż nie popłaca. Jeśli więc owo rozporządzenie miałby być wstępem do walki o polską prezydenturę, to byłbym bardzo zdziwiony.

 

Łatwiej zrozumieć decyzję Trzaskowskiego, gdyby uznać, że mierzy w karierę w strukturach europejskich lub z innych powodów chce pozyskać ich sympatię. Jeśli prezydent Warszawy chce podlizać się Zachodowi, różnego rodzaju ponadnarodowym  strukturom walczącym o „modernizację”, „nowoczesność” – to dobrze trafił. Może dzięki temu stolica Polski dostanie jakieś nieoczekiwane dotacje, finansowe wsparcie, jej wnioski o dofinansowanie inwestycji zostaną szybciej klepnięte przez Brukselę. Pytanie, czy Paryż wart jest „mszy” (w tym przypadku satanistycznej) pozostaje jednak w mocy. No bo ile hipokryzji i podłości warta jest kasa?

 

Ale może Rafałowi Trzaskowskiemu wcale nie chodzi o własną karierę, ani o dotacje dla Warszawy, lecz po prostu realizuje szeroki plan polityczny, którego celem jest jeszcze większa polaryzacja opinii publicznej? Może celem jest po prostu zrobienie społecznego zamieszania, wywołanie kolejnych konfliktów w rodzinach, wśród przyjaciół, wśród Polaków? Może po prostu chodzi o skłócenie i podzielenie wspólnoty, o jej rozbicie i zniszczenie? O dezintegrację narodu polskiego?

 

To byłby świetny temat dla powołanej właśnie przez kolegę Trzaskowskiego, czyli przez premiera Tuska, komisji mającej badać rosyjskie wpływy i spiski w Polsce – choć raczej trudno mi uwierzyć, że akurat podejrzaną aktywnością prezydenta Warszawy komisarze premiera się zajmą.

 

Szczerze mówiąc sam nie wierzę, że Rafał Trzaskowski, zakazując krzyży, miał tak szeroką wizję rzeczywistości, jak ta zarysowana powyżej. Że może mieć w głowie plan wielkiego cywilizacyjnego przewrotu. Mówiąc wprost i brutalnie: dotychczasowe doświadczenia wskazują na to, że on sam by tego nie wymyślił. Ale być może ktoś, widzący świat w bardziej ogólnej perspektywie, sufluje mu takie pomysły, a pan prezydent je realizuje nieświadom rozległych konsekwencji swoich rozporządzeń.

 

Kolejna interpretacja omawianego rozporządzenia należy już raczej do sfery psychologii niż politologii, choć oczywiście dotyczy kwestii politycznej i polityków. Otóż działanie Trzaskowskiego robi wrażenie walenia „prętem po kratach klatki”.

 

Nie pierwszy raz w najnowszych dziejach Polski podejmuje się decyzje, które politycznych przeciwników mają po prostu „wkurzyć”, doprowadzić do furii, skłonić do nieprzemyślanych działań i wypowiedzi. Nie chodzi o zrealizowanie jakiegoś celu ideowego (świeckość instytucji?), ale o psychologiczne oddziaływanie na przeciwnika.

 

To trochę coś takiego, jak pokazywany w słynnym filmie braci Wasiliewów z 1934 roku o Wasiliju Czapajewie „psychołogiczieskij udar” – atak psychologiczny, którzy stosują biali wobec czerwonych. W tym obrazie oddziały białych w szyku defiladowym i w galowych mundurach maszerują w kierunku wojsk rewolucjonistów, aby ich wyprowadzić z równowagi swoim zdecydowaniem i uporem. Trzaskowski, w szyku defiladowym, wyruszył przeciw tradycji, Kościołowi, prawicy, aby wprowadzić ją w stan histerii i paniki. Co mu się w sumie udało.

 

Czerwoni w ulubionym filmie Josefa Wissarionowicza nie łamią się. I my bądźmy twardzi, jak Czapajew.

 

 

 

Dominik Zdort jest dziennikarzem i publicystą, senior research fellow w projekcie „Ordo Iuris Cywilizacja” Instytutu Ordo Iuris. Pracował m.in. w „Życiu Warszawy”, „Rzeczpospolitej” i „Newsweeku”, był współautorem audycji w RDC i radiowej „Dwójce”, a ostatnio szefem magazynu weekendowego „Rzeczpospolitej” Plus Minus oraz internetowego Tygodnika TVP.

 

Czytaj Więcej
Subskrybuj chrześcijaństwo