Informujemy, że Pani/Pana dane osobowe są przetwarzane przez Fundację Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris z siedzibą w Warszawie przy ul. Zielnej 39, kod pocztowy 00-108 (administrator danych) w ramach utrzymywania stałego kontaktu z naszą Fundacją w związku z jej celami statutowymi, w szczególności poprzez informowanie o organizowanych akcjach społecznych. Podstawę prawną przetwarzania danych osobowych stanowi art. 6 ust. 1 lit. f rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Podanie danych jest dobrowolne, niemniej bez ich wskazania nie jest możliwa realizacja usługi newslettera. Informujemy, że przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Korzystanie z newslettera jest bezterminowe. W każdej chwili przysługuje Pani/Panu prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych. W takim przypadku dane wprowadzone przez Pana/Panią w procesie rejestracji zostaną usunięte niezwłocznie po upływie okresu przedawnienia ewentualnych roszczeń i uprawnień przewidzianego w Kodeksie cywilnym.

Do Pani/Pana danych osobowych mogą mieć również dostęp podmioty świadczące na naszą rzecz usługi w szczególności hostingowe, informatyczne, drukarskie, wysyłkowe, płatnicze. prawnicze, księgowe, kadrowe.

Podane dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Jednak decyzje dotyczące indywidualnej osoby, związane z tym przetwarzaniem nie będą zautomatyzowane.

W razie jakichkolwiek żądań, pytań lub wątpliwości co do przetwarzania Pani/Pana danych osobowych prosimy o kontakt z wyznaczonym przez nas Inspektorem Ochrony Danych pisząc na adres siedziby Fundacji: ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa, z dopiskiem „Inspektor Ochrony Danych” lub na adres poczty elektronicznej iod@ordoiuris.pl

Przejdź do treści
PL | EN
Facebook Twitter Youtube

Problematyka terapii reparatywnej na tle projektu ustawy o zakazie praktyk konwersyjnych

Data publikacji: 16.05.2019

W ostatnim czasie – głównie za sprawą zaprezentowanego przez poselski klub Nowoczesnej projektu ustawy o zakazie praktyk konwersyjnych[1] – w dyskusji publicznej pojawił się temat zakazu dobrowolnych terapii psychologicznych ukierunkowanych na  zmianę niechianych skłonności homoseksualnych, zwanych terapiami reparatywnymi lub konwersyjnymi. Lektura projektu pozwala stwierdzić, iż zmierza on do odebrania wolności decydowania o swoim życiu osobom szukającym wsparcia w przezwyciężeniu niechcianych skłonności homoseksualnych, łamie elementarne prawa człowieka i prawa pacjenta oraz powiela szereg mitów reprodukowanych przez politycznych aktywistów LGBT.

 

Razem z  projektem ustawy rozpowszechniana jest osobliwa broszura, opatrzona śmiałym tytułem „Fakty i mity”, w której mianem faktów określa się kolportowane przez niektóre organizacje mity, a mitami nazywa udokumentowane fakty. Tabloidowy język jakim posługuje się broszura, pełen takich sformułowań jak „pseudoterapie”, „szarlatani”, „oszuści”, „samozwańczy znachorzy”, „tortury” urąga standardom poważnej dyskusji i pozwala przypuszczać, że podstawowym orężem jej autorów są nie tyle merytoryczne argumenty, co psychologiczne wybiegi mające usposobić czytelnika niechętnie wobec osób broniących wolności do dobrowolnego skorzystania  pomocy psychologicznej.

 

Fundamentalną tezą na której opiera się zarówno sam projekt jak i szeregu postulatów politycznego ruchu subkultur LGBT jest rzekoma niezmienność skłonności seksualnych i ich wrodzony charakter („born that way”)[2]. Jej zweryfikowanie ma zatem istotne znaczenie (nie tylko) dla oceny projektu Nowoczesnej. Temu poświęcona jest osobna, II części nieniejszego tekstu.

 

I. OGÓLNE UWAGI DO PROJEKTU USTAWY

 

1. Definicja

 

„Orientacja seksuana” jest niejasnym i wieloznacznym sformułowaniem i taka też jest proponowana przez projektodawców definicja[3] tego pojęcia. Zgodnie z nią, „orintacja seksualna” miałaby być kategorią mieszczącą w sobie praktycznie wszystkie bliższe relacje międzyludzkie, obejmując swym zakresem „głęboką więź emocjonalną”, „czułość” i „intymność” kogokolwiek z kimkolwiek (a więc także miłość rodziców do dziecka czy przyjaź dwóch mężczyzn). Cała gama relacji miałaby zostać sprowadzona do poziomu „orientacji seksualnej”. Jednym słowem, proponowana definicja, obejmując tak szerokie spektrum stosunków międzyludzkich, niczego w istocie nie tłumaczy.

 

Szukając bardziej rozsądnego znaczenia „orientacji seksualnej” łatwo zauważyć, że zazwyczaj kojarzona jest ona z subiektywnym pociągiem seksualnym do osób płci przeciwnej (heteroseksualność), do osób tej samej (homoseksualność) albo obu płci (biseksualność). Oprócz tego podstawowego aspektu „orientacji seksualnej”, istnieją przynajmniej dwa inne. Jednym z nich jest zachowanie – czy dana osoba współżyje seksualnie tylko z osobą (osobami) przeciwnej płci, tej samej płci czy z oboma? Drugim jest autoidentyfikacja – czy dana osoba myśli o sobie (identyfikuje się) jako o osobie heteroseksualnej, homosksualnej czy biseksualnej?

 

Na wszystkie trzy komponenty “orientacji seksualnej” zwraca uwagę Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (APA), dodając do tego czwarty – „przynależność do społeczności” (membership in a community). Zatem według APA, pojęcie “orientacja seksualna odnosi się do trwałego, emocjonalnego, romantycznego lub seksualnego  pociągu do jednej lub obu płci. Oznacza także opartą na tym pociągu identyfikację własnej osoby oraz adekwatne zachowania i przynależność do społeczności tych, którzy odczuwają podobny pociąg.”[4]

 

To ukazuje niejednoznaczność prób wskazania na czyjąś “orientację seksualną”. Jeśli dana osoba pozostaje w romantycznej lub seksualnej relacji wyłącznie z osobą (osobami) płci przeciwnej i nie identyfikuje się jako „osoba homoseskualna”, ale przyznaje, iż doświadcza pociągu homoseksualnego, to czy powinniśmy twierdzić, że ktoś taki jest naprawdę „gejem” lub „lesbijką”? Czy powinniśmy zignorować jej zachowanie i zlekceważyć jej własną autoidentyfikację? Szacunek dla autonomii i wolności osoby nakazuje zachować tu ostrożność, na którą projekt w żaden sposób nie pozwala.

 

2. Naruszenie podstawowych wolności osobistych

 

Terapia reparatywna stanowi odpowiedź na realną potrzebę osób, które, odczuwając pociąg seksualny do przedstawicieli tej samej płci, nie chcą przyjmować homoseksualnego stylu życia lub, doświadczywszy go, pragną go porzucić.

 

Możliwość świadczenia tego rodzaju pomocy opiera się na uznaniu, że każdej osobie która nie chce by skłonności homoseksualne determinowały jej życie, powinny przysługiwać te same prawa, co tym, którzy decydują się żyć wedle tych skłonności. Dziwi konieczność przypominania, że elementarna wolność stanowienia o sobie samym i autonomia kierowania swoimi sprawami przysługuje każdemu także wówczas, gdy podejmowane decyzje są nie w smak temu czy innemu lobby. Składową tej wolności jest możliwość zwrócenia się o pomoc w wyciszeniu niechcianego pociągu homoseksualnego. Próby jej odebrania przez aktywistów LGBT stanowią ostentacyjne naruszenie autonomii i godności takich osób. Zorganizaowana dyskryminacja i nietolerancja którą narzucałby komentowany projekt stanowiłaby przekreślenie gwarantowanego w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka  prawa do nieingerowania w czyjekolwiek życie prywatne, rodzinne i domowe (art. 12 PDPCz) czy prawa do opieki lekarskiej (art. 25 PDPCz). Kłóciłaby się także z prawem do autonomicznego wyboru przez klienta (pacjenta) profesjonalnego wsparcia ukierunkowanego na realizację jego celów podczas terapii, zgodnie z jego własnymi wartościami, które to prawo potwierdza Kodeks Etyczny Psychologa Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, zgodnie z którym psycholog „respektuje prawo odbiorcy do autonomii i podmiotowości”[5] [zob także pkt 2. poniżej].

 

Zaskakującym jest, że środowisko, które wolności i swobody umieściło na swoich sztandarach, próbuje tak obcesowo odebrać je tym, których wybory nie wpisują się w linię polityczną LGBT. W tym celu autorzy próbują dyskredytować decyzje podyktowane różnymi motywacjami, w tym:

  • świadomością zagrożeń zdrowotnych, przykładowo:
  • mężczyźni utrzymujący kontakty seksualne z mężczyznami są grupą o najwyższym odsetku zakażeń wirusem HIV. Przykładowo, w 2014 r. na tą grupę przypadało 70 proc. wszystkich nowych zakażeń w Stanach Zjednoczonych.[6]
  • mężczyźni utrzymujący kontakty seksualne z mężczyznami są grupą o najwyższym odsetku zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową. Przykładowo w 2016 r. według Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób przypadało na nich 66 proc. przypadków syfilisu w Europie (dane z 18 krajów)[7].
  • 20-25 proc populacji LGBT jest uzależnionych od alkoholu.[8]
  • osoby LGB częściej sięgają po wyroby tytoniowe niż osoby heteroseksualne.[9]
  • „wysoki wskaźnik spożywania narkotyków stanowi stały element kultury gejowskiej.”[10]
  • „Populacja osób LGBT cechuje się częstszym występowaniem zaburzeń psychicznych (np. depresji), ale również uzależnień od substancji psychoaktywnych, przejawów autoagresji oraz prób samobójczych.”[11]
  • przekonaniami lub wiarą,
  • chęcią założenia rodziny

(nawet w uzasadnieniu do projektu możemy przeczytać, że „ich marzeniem było założenie szczęśliwych rodzin – takich z żoną i dziećmi. Część z nich była po inicjacji seksualnej z mężczyzną, ale część przyszła tylko z doświadczeniem fantazji towarzyszących masturbacji.”[12]),

  • „dezorientacją związaną z orientacją seksualną”[13] (co, na marginesie, jest pojęciem niezwykle szerokim i wieloznacznym).

 

Wszystkie te motywacje, pragnienia, przekonania projektodacy próbują zdyskredytować, unieważnić i ośmieszyć. Odrzucają je, usiłując przedstawić jako przejaw fobii, lęku czy innej choroby. Posługują się – konstruowanymi w tym celu – kategoriami, które mają unieważnić, zanegować wolności wyboru drogi nieakceptowanej przez samozwańczych reprezentantów seksualnych subkultur. Zamiast pragnienia zmiany mamy więc „uwewnętrzenioną homofobię”, zamiast decyzji o przewyciężeniu niechcianych skłonności mamy „zinternalizowany heteroseksizm”. Innymi słowy każdy, kto podejmuje decyzję inną niż oczekiwaliby tego aktywiści LGBT jest przedstawiany jako człowiek chory, cierpiący na fobię, niepotrafiący podjąc świadomej i dobrowolnej decyzji. W takiej, pogardliwej dla ludzkiej wolności, orwellowskiej perspektywie, „wolnym” okazuje się być tylko ten, kto maszeruje w Paradzie Równości.

Projektodawcy twierdzą, że celem ustawy miałoby być „przede wszystkim zagwarantowanie ochrony osób LGBT przed poddawaniem ich praktykom konwersyjnym.”[14] Z uzasadnienia nie wynika jednak by znali jakiekolwiek przypadki stosowania terapii reparatywnej wobec osób, które sobie tego nie życzą. Na wypadek gdyby taką wiedzę posiedli, warto projektodawcom przypomnieć, że już aktualnie obowiązujące przepisy kodeksu karnego chronią osoby o skłonnościach homoseksualnych (podobnie jak wszystkie inne) przed m.in. zmuszaniem do określonego zachowania (art. 191 KK) przed bezprawnym pozbawieniem wolności (art. 189 KK) czy przed wykonaniem zabiegu leczniczego bez wymaganej zgody (art. 192 KK).

 

Najwyraźniej zatem aktywiści LGBT chcą „chronić” osoby szukające pomocy w przezwyciężeniu niechcianych skłonności homoseksualnych przed nimi samymi, przed ich „nierozwagą”, przed ich „błędem” wychodząc z założenia, że to działacze LGBT wiedzą lepiej niż sami zainteresowani, co jest dla nich „dobre”. W imię wolności zamierzają… ograniczyć im wolność. Gdy więc, strojąc się w obrończe szaty, piszą, iż „brak jest rozwiązań prawnych, które chroniłyby osoby LGBT przed poddawaniem ich praktykom konwersyjnym” nie sposób nie odnieźć wrażenia, że pod tymi słowami kryją się inne: „brak jest rozwiązań prawnych, które pozwoliłyby nam wyeliminować niewygodne świadectwo podważające nasze najważniejsze slogany.” 

 

Choć autorzy zapewniają, że „projektowana ustawa nie ma natomiast na celu zniechęcania osób o niepewnych odczuciach związanych ze swoją orientacją seksualną, tożsamością płciową lub ekspresją płciową do poszukiwania wykwalifkowanej i rzetelnej pomocy” to dokładnie taki byłby jej skutek. Mówiąc precyzyjniej, projekt przewiduje tylko jeden rodzaj „pomocy”: terapię afimatywną czyli pełną akceptację skłonności homoseksualnych i wynikających z nich praktyk oraz terapię trwałego upodobnienia do płci przeciwnej (zwanej niekiedy „zmianą płci”). Gdyby pacjent szukał inaczej ukierunkowanej pomocy, nie mógłby tego uczynić. Co więcej, nawet leczenie niektórych „zaburzeń psychicznych uznawanych w powszechnie akceptowanych międzynarodowych klasyfkacjach medycznych i diagnostycznych” takich jak „zaburzenia dojrzewania seksualnego”[15] czy „zaburzenia identyfikacji płciowej”[16] byłoby niemożliwe inaczej jak tylko przez utożsamienie się z subkulturą LGBT.

 

3. Ograniczenie swobody wyrażania poglądów oraz wolności sumienia i wyznania.

 

Zdoławszy doprowadzić do wykreślenia homoseksualizmu z listy schorzeń (obecnie ani medycyna ani organizacje zajmujące się terapią reparatywną nie traktuje tego rodzaju skłonności jako choroby[17]), organizacje LGBT koncentrują się obecnie na sferze ludzkich przekonań, ocen, percepcji i opinii na temat skłonności homoseksualnych i subkultur definiujących się przez pryzmat tych skłonności. Krytykując samą możliwość utrzymywania, „że dana orientacja seksualna (…) jest z natury bardziej pożądana niż inne”[18] lub żywienia „przekonania, że orientacja inna niż heteroseksualna jest czymś nieprawidłowym i że należy ją zmienić”[19] nie zauważają, że możliwość wyrażania takich sądów jest wyrazem chronionej przez art. 53 ust. 1 oraz art. 54 ust. 1 Konstytucji, wolności sumienia i wolności słowa (wyrażania swoich poglądów).

 

Istotniejsza jednak od ogólnych, abstrakcyjnych założeń na temat homoseksualizmu jest realna potrzeba konkretnych osób. Dla wielu, pragnienie wyciszenia skłonności homoseksualnych i umocnienia w sobie (odnowienia, zbudownia) heteroseksualnego potencjału jest silnie związane z ich systemem wartości, w tym z wyznawaną religią, która w sferze życia rodzinnego podkreśla komplementarny charakter obu płci i tradycyjne rozumienie seksualności. Dla wielu z nich wiara ma centalne znaczenie w życiu, stanowiąc oś ich systemu wartości i tożsamości i w istotny sposób wpływa na pragnienie wyciszenia swoich skłonności homoseksualnych. Przykładem tego mogą być nawet relacje zamieszczone w uzasadnieniu do komentowanego projektu: „[w]iększość z nich [pacjentów] była święcie przekonana, że dzięki «terapii» staną się heteroseksualni. To były z reguły osoby bardzo religijne, rozmodlone i mocno zaangażowane w życie Kościoła.”[20] A w innym miejscu: „Wszyscy też byli głęboko wierzący. Szukali wsparcia, gdy uświadomili sobie, że ich homoseksualność staje na drodze ich głównego celu, czyli zbawienia.”[21]

 

Odmowa udzielenia pomocy w przezwyciężeniu niechcianych skłonności homoseksualnych osobom, które ich nie akceptują ze względów religijnych byłaby pogwałceniem nie tylko ich autonomii ale także wolności myśli, sumienia i wyznania gwarantowanej w art. 18 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Niezależnie od tego, taka odmowa (bądź prawny zakaz) byłaby po prostu nieetyczna. W rzeczywistości standardem jest udzielanie pomocy psychologicznej dotyczącej sfery objętej przekonaniami moralnymi lub religijnymi takiej jak, przykładowo, rozwód czy aborcja.

 

Warto w tym kontekście przypomnieć, że Kodeks Etyczny Psychologa Polskiego Towarzystwa Psychologicznego podkreśla, iż psycholog „respektuje prawo odbiorcy do autonomii i podmiotowości”[22], „szanuje prawo odbiorcy do własnego rozumienia swojego dobra (…); nie narzuca odbiorcy swojego rozumienia tego, co będzie dla odbiorcy korzystne. Psycholog uznaje prawo każdego człowieka do kierowania się własnym systemem wartości i dokonywania własnych wyborów”[23]. W podobnym duchu kodeks etyczny Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego podkreśla  naczelną wartość dobra człowieka „które wymaga zachowania szacunku dla jego godności, autonomii, prawa do podejmowania decyzji zgodnie z indywidualnym systemem wartości”[24].

 

4. Wykreślenie z listy chorób nie może być powodem zakazu terapii

 

Chęć zakazania terapii reparatywnej uzasadniana jest wykreśleniem skłonności homoseksualnych z listy zabużeń psychicznych przez Amerykańskie Towarzystwo
Psychiatryczne (notabene dokonane w drodze głosowania nie pod wpływem jakiegokolwiek przełomu w stanie wiedzy naukowej a w wyniku agresywnej kampanii politycznej organizacji LGBT) oraz z Międzynarodowej Klasyfkacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. Autorzy przemilaczają jednak, że psychoterapia może obejmować szereg problemów, które niekoniecznie muszą być zaburzeniami psychicznymi lub chorobami. Z psychoterapii korzystać mogą także m.in. osoby doświadczające problemów w relacjach, mające problemy rodzinne i wychowawcze, doświadczające utraty pracy czy Dorosłe Dzieci Alkoholików. Według stosowanej konsekwentnie logiki autorów projektu, takie terapie powinny zostać zakazane. Więcej nawet, sami psychoterapeuci wskazują na szeroki zakres psychoterapii podkreślając, że „jednym z celów psychoterapii jest pomoc klientowi w rozwinięciu inteligencji emocjonalnej” lub że „psychoterapia to proces, który pozwoli Ci na osiągnięcie wyznaczonego celu”.

 

Jeśli, jak widać, sklasyfikowania problemu jako zaburzenia lub choroby nie jest konieczne do prowadzenia psychoterapii, to tym bardziej nie jest to konieczne w przypadku wsparcia udzielanaego przez osoby, które nie udzielają świadczeń zdrowotnych, jak to ma miejsce w przypadku modlitewnych grup wsparcia takich jak wspominana wyżej Grupa Pascha.

 

5. Żadna terapia psychologiczna, także reparatywna, nie wykazuje stuprocentowej skuteczności.

 

Autorzy projektu chcą odebrać tym, którzy z terapią reparatywną łączą nadzieję na poprawę swojej kondycji psychofizycznej opierając się na anegdotycznych relacjach i świadectwach pojedynczych osób. W sumie przytaczają cztery przypadki (w tym co najmniej jedną „dziennikarską prowokację”) z których w jednym miało dojść do realnego pogorszenia zdrowia. Ponieważ – jak twierdzą – ten czy inny uczestnik terapii nie zakończył jej sukcesem lub uznał za szkodliwą, zatem należy całkowicie zlikwidować terapię i uniemożliwić korzystanie z niej wszystkim bez wyjątku.

 

Marna to argumentacja nie tylko z tego względu, że pojedyncze świadectwa można znaleźć na potwierdzenie praktycznie każdej tezy ale przede wszystkim dlatego, że praktycznie żadna terapia nie daje stuprocentowej gwarancji sukcesu, a właściwie z każdą łączy się ryzyko niepowodzenia. Konsekwentne stosowanie tej logiki – wedle której wystarczającym argumentem za wprowadzeniem zakazu byłoby zebranie kilku świadectw niezadowolonych klientów – oznaczałoby konieczność zaprzestanie jakichkolwiek terapii i faktycznie delegalizację zawodu psychologa. Podobnie nadużycia, które – jak chyba wszędzie – mogą się zdarzyć w tym czy innym przypadku (a tak mogło być w opisywanych przez projektodawców historiach) należy postrzegać raczej jako błąd w sztuce lub zwyczajnie brak profesjonalizmu niż argument za całkowitym zakazem.

 

Warto zauważyć, że ta sama terapia może pozwalać niektórym osobom na skuteczne rozwiązanie lub radzenie sobie z ich problemem, a jednocześnie być zupełnie nieskuteczna w przypadku innych osób. Stawianie ogólnych diagnoz o tym, że dana terapia „nie działa” lub jest „szkodliwa” w oparciu o anegdotyczne dowody jest niepoważne. Byłoby wysoce nieetyczne odmawianie na tej podstawie terapii tym, którzy z pełną świadomością jej poszukują.

 

By użyć skrajnego przykładu, „lek, który wyleczyłby z raka 1 proc spośród tych, co go zażyli, a okazał się nieskuteczny w przypadku 99 proc., jednocześnie skutkując u niektórych z nich pewnymi okresowymi dolegliwościmi nie zostałby wycofany z rynku. W istocie byłby dopuszcalny jako przynajmniej warty spróbowania o tyle o ile pacjent zna i akceptuje potencjalne korzyści i ryzyka. Tyczasem terapia reparatywna wykazuje się nieporównywalnie wyższymi wskaźnikami skuteczności.”[25]

 

6. Brakuje dowodów na rzekomą szkodliwość terapii podczas gdy wiele wskazuje na to, że jest ona pomocna.

 

Autorzy projektu nie podają żadnych empirycznych podstaw na potwierdzenie stawianej przez siebie tezy o rzekomej szkodliwości terapii. Nierzetelnie natomiast przedstawiają stanowiska instytutów naukowych pisząc iż przedmiotowe terapie „zostały uznane zarówno przez krajowe jak i międzynarodowe środowisko naukowe za nieetyczne i szkodliwe”. Żadna z opinii, których fragmenty cytowane są w uzasadnieniu do projektu nie stwierdza, że terapia reparatywna jest szkodliwa. W stanowiskach Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychologicznego mowa jesto jedynie o tym, że propagowanie terapii konwersyjnych „może zaowocować poważnymi niekorzystnymi skutkami psychologicznymi”. Co w istocie nie jest niczym wyjątkowym jako że o „możliwości” wystąpienia niekorzystnych skutków możemy mowić w przypadku większości (jeśli nie wszystkich) rodzajów psychoterapii, nie wspominając w ogóle o medycynie jako takiej. „Jakiekolwiek dyskusje na temat rzekomych szkód należy rozpatrywać w szerszym kontekście skuteczności psychoterapii w ogóle. Szeroko zakrojone badania wykazały, że 5-10 procent dorosłych pacjentów biorących udział w jakiejkolwiek formie psychoterapii ma się po leczeniu gorzej niż przed jego rozpoczęciem, a wyższe wskaźniki pogorszenia stanu – czasami przekraczające 20 procent – odnotowano w psychoterapii dzieci i młodzieży. W przypadku profesjonalnie prowadzonej terapii ukierunkowanej na zmianę, wskaźniki pogorszenia stanu zdrowia musiałyby znacznie przekraczać 10 procent dla dorosłych i 20 procent dla młodzieży, aby można było zasadnie mówić o szkodliwości danego podejścia.”[26]

 

Podobnie jest z cytowanym w uzasadnieniu stanowiskiem Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego (APA, American Psychological Association), które nie stwierdza szkodliwości ale mówi o poważnym „ryzyku”. Przy czym to samo Towarzystwo – o czym projektodawcy nie informują – w swoim oświadczeniu z 2009 r. wprost przyznaje, że „nie możemy stwierdzić na ile prawdopodobnym jest, że w wyniku terapii wystąpi jakaś szkoda[27].  Nie może tego uczynić ponieważ nie wykazano by jakieś negatywne konsekwencje były bezpośrednią konsekwencją terapii. Ponieważ nie wykazuje tego także żadne z pozostałych przywołanych stanowisk instytucji zagranicznych (tj. z Ameryki Północnej, Wielkiej Brytanii, Australii) stąd podejrzewać można, że nie są wolne od ideologicznych motywacji.

 

Jednocześnie istnieją badania wskazujące, ze terapia konwersyjna może korzystnie wpływać na osoby, które ją podejmują. Nawet wówczas gdy nie udało osiągnąć oczekiwanej reorientacji, jej odbiorcy wskazują na jej pozytywny wpływ. Nawet badanie, które podejmowano ze z góry przyjętą tezą i jawną intencją wykazania szkodliwości terapii konwersyjnej, do którego rekrutowało na stronach społeczności homoseksualnych nawołując „Help Us Document the Harm!” (i w konsekwencji prowadzono na grupie, której daleko było do reprezentatywności) wykazało jego pozytywny wpływ na niektórych uczestników.[28]

 

Autorzy przypominają maksymę „Po pierwsze, nie szkodzić”. Trudno się z nią nie zgodzić. Byłoby wysoce nieprofesjonalne aprobowanie terapii, która prowadzi do nienawiści samego siebie, depresji i innych autodestrukcyjnych skutków. Rzecz w tym, że nie można tego powiedzieć o terapii reparatywnej. „(…) literatura przedmiotu zawiera bardzo niewiele opisów szkód wynikających z tejże. Gdyby taka terapia była z zasady szkodliwa, można by się spodziewać lawiny takich doniesień. W świetle aktualnej literatury twierdzenie o przytłaczającej szkodliwości jest po prostu niepoparte empirycznie i nieprawdziwe w ujęciu ilościowym.”[29]

 

7. Polska nie jest zobowiązana do zmiany aktualnego stanu prawnego.

 

Projektodawcy rażąco mijają się z prawdą twierdząc jakoby za przyjęciem ustawy przemawiała jakaś „potrzeba wynikająca z ciążących na Polsce zobowiązaniach międzynarodowych” oraz, że  uchwalenie ustawy „w sposób znaczący wpłynie na realizację ciążących na Polsce zobowiązań międzynarodowych”. Wymieniana przez nich rekomendacja Komitetu ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami ONZ wobec Polski jest, jak sama nazwa wskazuje, rekomendacją czyli z definicji dokumentem w żaden sposób niewiążącym. Inne wymienione dokumenty (nieodnoszące się zresztą do Polski) mają podobny charakter.

 

W kontekście „rozwiązań prawnych przyjętych w innych państwach” autorzy piszą o „wielu krajach na świecie”. Nie podają, co rozumieją pod pojęciem „wielu” i czy obejmuje ono liczbę dwa. W tylu bowiem krajach Unii Europejskiej terapia reparatywna została zakazana (Malta i niektóre regiony Hiszpanii).

 

II. MOŻLIWOŚĆ ZMIANY „ORIENTACJI SEKSUALNEJ”

 

Ponieważ celem terapii reparatywnej jest pomoc w zmianie niechcianych skłonności homoseksualnych, a celem komentowanego projektu ustawy jest „wyeliminowanie”[30] możliwości podjęcia nawet próby takiej dobrowolnej zmiany, centralne znaczenie ma odpowiedź na pytanie czy taka zmiana w ogóle jest możliwa. Na wagę zagadnienia wskazują sami autorzy, którzy we wspominanej, udostępnianej łącznie z projektem broszurze „Fakty i mity” na pierwszym miejscu stawiają pytanie „czy można zmienić orientację seksualną?”.

 

Przed udzieleniem na nie odpowiedzi właściwym wydaje się (pamiętając o uwagach dot. definicji „orientacji seksualnej” poczynionych w rozdz. I.1. powyżej) ustalenie wpierw:

 

  • źródła skłonności seksualnych tj. czy  skłonności te są zdeterminowane wyłącznie (albo głównie) przez geny. Gdyby tak było, wówczas – jak w przypadku wzrostu lub koloru oczu – wszelkie próby ich zmiany byłyby pozbawione sensu. Jeżeli jednak mamy do czynienia z bardziej złożonym zjawiskiem, w którym określone preferencje nie są „wdrukowane raz na zawsze”, wówczas kwestia ich zmiany okazuje się „otwarta”;
  • stabilność (trwałość) preferencji seksualnych tj. czy zdaża się by ulegały nieraz naturalnej, spontanicznej zmianie;
  • istnienie świadectw osób, którym udało się zmienić swoje skłonności homoseskualne dzięki terapii reparatywnej.

 

Symptomatyczne, że żadna z tych kwestii nie interesuje projektodawców. Mimo to udzielają szybkiej i kategorycznej odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie: „orientacji seksualnej nie da się  zmienić. To, że sposób na zmianę orientacji seksualnej nie istnieje, zostało potwierdzone naukowo.”[31] Tymczasem analiza każdego z wymienionych zagadnień wskazuje na odpowiedź dokładnie przeciwną, wynikającą z następujących ustaleń:

 

1. „Nikt nie rodzi się gejem.” tzn. skłonności homoseksualne są wynikiem splotu wielu czynników, wśród których genetyczne stanowią jedynie kilkanaście procent.

 

Powszechnie przyjmuje się dziś, że przyczyny homoseksualizmu mają charakter biopsychospołeczny i w dużej mierze na jej powstanie mają wpływ takie czynniki jak relacje z rodzicami, rodzeństwem, rówieśnikami. Wpływ czynników genetycznych ma stosunkowo niewielki wpływ na ksztłtowanie skłonności homoseksualnych sięgający kilkunastu procent, co potwierdzają m.in. badania nad bliźniętami monozygotycznymi u których zgodność orientacji homoseksualnej wynosi u mężczyzn 11 proc, a u kobiet 14 proc.[32] Dla porównania – gdy badano, czy bliźnięta jednojajowe mają tę samą wagę i wzrost w okresie dojrzewania – uzyskano zgodność na poziomie 91-97 proc. Innymi słowy, waga i wzrost są zdeterminowane głównie biologicznie[33], a orientacja seksualna takiego determinizmu nie wykazuje.

 

Jedynie przykładowo wypada wskazać wybraną literaturę potwierdzającą iż orientacja seksualna nie jest determinowana przez czynniki wrodzone:

 

  • wyniki metaanalizy współczesnych badań nad  seksualnością, „Sexuality and Gender. Findings from the Biological, Psychological, and Social Sciences” z 2016 r., której autorzy podsumowują: „Uznawanie orientacji seksualnej za wrodzoną, uwarunkowaną czysto biologicznie właściwość, założenie, że »ludzie tacy się rodzą« nie ma poparcia w dowodach naukowych”.[34]
  • Badania prohomoseksualnych badaczy, m.in. Lisy Diamond i Clifford Rosky z 2016: „Jeden fakt dotyczący orientacji seksualnej jest niemal uniwersalnie podzielany przez naukowców: nie posiada ona jednej przyczyny. Raczej złożone przyczyny biologiczne i niebiologiczne wchodzą w interakcje i nadają kształtu dorosłym wyrazom homoseksualizmu, zestaw tych czynników różni się między poszczególnymi osobami i płciami”[35]
  • stanowisko Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego z 2008 r.: "Nie istnieje wśród naukowców konsensus dotyczący dokładnych przyczyn powstawania u konkretnej osoby orientacji heteroseksualnej, biseksualnej lub homoseksualnej. Choć wiele badań sprawdzało możliwą rolę czynników genetycznych, hormonalnych, rozwojowych, społecznych i kulturowych, żadne z wyników badań nie pozwalają na stwierdzenie, że orientacja seksualna jest determinowana przez konkretny czynnik, lub czynniki. Wielu uważa, że złożoną rolę odgrywa tu zarówno natura jak i wychowanie.”[36]

 

2. Skłonności homoseksualne bywają zmienne, szczególnie wśród osób młodych.

 

Osobnym od źródeł homoseksualnych skłonności zagadnieniem jest ich stabilność (trwałość). W przeciwieństwie do długo utrzymywanego stanowiska zgodnie z którym orientacja seksualna zasadniczo przybiera wyraźne formy wyłącznej homoseksualneości i wyłącznej heteroseksualności, dziś wskazuje się na ich większą plastyczność (płynność), szczególnie u kobiet. Przeprowadzone, długookresowe badania „jednoznacznie wykazują, że  pociąg do osób tej samej oraz do osób płci przeciwnej na przestrzeni czasu zmienia się u niektórych osób” i choć trudno ocenić stopień tej zmiany, to „jej występowanie jest bezdyskusyjne (indisputable).”[37] Płynność skłonności seksualnych w znacznie większym stopniu występuje wśród osób identyfikujących się jako homoseksualne niż heteroseksualne.[38]

 

Szczególnie wyraźnie zmienność ta jest widoczna w okresie nastoletnim. Gdy nie ingeruje się w ich naturalny rozwój, wówczas nastolatki defniujące się w wieku 16 lat jako homoseksualne lub biseksualne, w ciągu roku w 98 proc. przypadków zmieniają orientację na heteroseksualną. Prawdopodobieństwo, że szesnastolatek uważający się za osobę nieheteroseksualną będzie heteroseksualny w wieku lat siedemnastu jest dwadzieścia pięć razy większe niż zmiana preferencji w stronę przeciwną.[39] Podobnie w przedziale wiekowym 17–22 lata.

 

3. świadectwa osób, którym udało się zmienić swoje skłonności homoseskualne dzięki terapii reparatywnej.

 

Wreszcie na możliwość zmiany skłonności homoseksualnych wskazują setki przykładów konkretnych osób, które podjęły terapię reparatywną i dokonało skutecznej reorientacji. W samym tylko zestawieniu Beaty Wieczorek[40] wskazano na 1.140 takich konkretnych przypadków,

nagrania świadectw ponad 200 wymienionych z imienia i nazwiska osób, którym udało się dokonać reorientacji seksualnej (za: „Gay Christian Movement Watch”[41]) oraz liczne badania z tego zakresu. Na uwagę zasługuje także zestawienie historii i świadectw osób, które dokonały reorientacji zamieszczone na stronie organizacji Focus on the Family[42].

 

Podsumowując, jeżeli a) skłonności homoseksualne są jedynie w stosunkowo niewielkim stopniu uwarunkowane genetycznie, a w przeważającym przez czynniki środowiskowe, jeżeli b) mogą ulegać zmianie, szczególnie wśród osób młodych („tylko stosunkowo mała część z nas jest stuprocentowo hetero- lub homoseksualna, a ogromna większość mieści się pomiędzy tymi dwiema skrajnościami”[43]) i jeżeli c) istnieją setki przykładów udanej zmiany skłonności homoseksualnych, to kategoryczne twierdzenie projektodawców („Nie. Orientacji seksualnej nie da się zmienić”) okazuje się co najmniej mało wiarygodne i mają więcej wspólnego ze stanowiskiem ideologicznym (politycznym) niż naukowym.

 

„Zmiana orientacji seksualnej może być trudna do osiągnięcia. Podobnie jak w przypadku innych głęboko zakorzenionych stanów psychicznych i wzorców zachowań – takich jak niska samoocena, nadużywanie alkoholu, fobie społeczne, zaburzenia odżywiania czy zaburzenia osobowości typu boarderline – zmiana osobowości poprzez terapię nie przychodzi łatwo, towarzyszy jej znaczny wskaźnik niepowodzeń terapeutycznych, jak również potrzeba ciągłego utrzymywania osiągniętego wyniku. Nawroty do starych form myślenia i zachowań, podobnie jak w przypadku większości form psychoterapii większości uwarunkowań psychologicznych, są dość powszechne. Ale nawet jeśli pacjentom nie udało się zmienić orientacji seksualnej, z prób często wynikały inne korzyści."[44]

III. PODSUMOWANIE

 

Projekt Nowoczesnej:

 

  • narusza elementarne wolności osobiste, stanowiąc próbę przekreślenia gwarantowanego w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka  prawa do nieingerowania w czyjekolwiek życie prywatne, rodzinne i domowe (art. 12 PDPCz) czy prawa do opieki lekarskiej (art. 25 PDPCz).
  • pozostaje w konflikcie z prawem do autonomicznego wyboru przez klienta (pacjenta) profesjonalnego wsparcia ukierunkowanego na realizację jego celów podczas terapii, zgodnie z jego własnymi wartościami.
  • przewiduje tylko jeden rodzaj „pomocy”: terapię afimatywną czyli pełną akceptację skłonności homoseksualnych i wynikających z nich praktyk oraz terapię trwałego upodobnienia do płci przeciwnej (zwanej niekiedy „zmianą płci” a przez aktywistów LGBT i autorów projektu, procesem „uzgodnienia płci”). Gdyby pacjent szukał inaczej ukierunkowanej pomocy, nie mógłby tego uczynić.
  • próbują dyskredytować decyzje podyktowane wnioskami z dotychczasowego stylu życia, przekonaniami, wiarą, świadomością zagrożeń zdrowotnych, chęcią założenia rodziny i innymi motywacjami. Odrzucają je, usiłując przedstawić jako przejaw fobii, lęku czy innej choroby.
  • odmawia udzielenia pomocy w przezwyciężeniu niechcianych skłonności homoseksualnych osobom, które ich nie akceptują ze względów religijnych i tym samym narusza nie tylko ich autonomii ale także wolności myśli, sumienia i wyznania gwarantowanej w art. 18 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
  • błędnie zakłada, że udzielanie pomocy psychologicznej możliwe jest wyłącznie w przypadku występowania choroby lub schorzenia. Tymczasem z psychoterapii korzystać mogą także m.in. osoby doświadczające problemów w relacjach, mające problemy rodzinne i wychowawcze, doświadczające utraty pracy czy Dorosłe Dzieci Alkoholików. Na takich samych zasadach o pomoc powinny móc zwrócić się osoby chcące przezwyciężyć swoje niechciane skłonności homoseksualne.
  • opiera się na anegdotycznych relacjach, świadectwach pojedynczych osób i prowokacjach dziennikarskich. Stawianie ogólnych diagnoz jakoby dana terapia „nie działała” lub była „szkodliwa” w oparciu o anegdotyczne dowody jest niepoważne.
  • nierzetelnie przedstawia stanowiska instytutów naukowych. Żadna z opinii, których fragmenty cytowane są w uzasadnieniu do projektu nie stwierdza, że terapia reparatywna jest szkodliwa.
  • wprowadza w błąd twierdząc jakoby za przyjęciem ustawy przemawiała jakaś „potrzeba wynikająca z ciążących na Polsce zobowiązaniach międzynarodowych” podczas gdy na Polsce nie ciążą żadne zobowiązania w tym zakresie.
  • pomija informacje o tym, że a) skłonności homoseksualne są jedynie w stosunkowo niewielkim stopniu uwarunkowane genetycznie, a w przeważającym przez czynniki środowiskowe, b) mogą ulegać zmianie, szczególnie wśród osób młodych oraz, że c) istnieją setki przykładów udanej zmiany skłonności homoseksualnych.
 
 
Autor: Rafał Dorosiński

[1] Projekt ustawy o zakazie praktyk konwersyjnych wpłynął do Marszałka Sejmu 20 lutego 2019 r., dostęp: http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-1241-2019/$file/8-020-1241-2019.pdf

[2] Czego zagranicznym przykładem może być uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych w sprawie Obergefell v. Hodges z 2015 r. w którym pojęcie małżeństwa odniesiono do par jednopłciowych.

[3] Ma to być „możliwość każdej osoby do odczuwania głębokiej więzi emocjonalnej, czułości, a także pociągu seksualnego oraz wchodzenia w intymne i seksualne relacje z osobami innej płci lub tej samej płci, lub też z przedstawicielami więcej niż jednej płci.

[4] “Sexual orientation refers to an enduring pattern of emotional, romantic, and/or sexual attractions to men, women, or both sexes. Sexual orientation also refers to a person’s sense of identity based on those attractions, related behaviors, and membership in a community of others who share those attractions.” American Psychological Association, Answers to Your Questions: For a Better Understanding of Sexual Orientation and Homosexuality, dostęp: www.apa.org/topics/lgbt/orientation.pdf.

[5] Art. 4 ust. 1 Kodeksu Etycznego Psychologa Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

[6] CDC, HIV Among Gay and Bisexual Men, 2017

[7] European Centre for Disease Prevention and Control, Annual Epidemiological Report for 2016. Syphilis, 2018.

[8] Według Pride Institute, www.prode-institute.com/about/why-lgbtq-recovery/.

[9] Red. R. Kowalczyk, M. Rodzinka, M. Krzystanek, Zdrowie LGBT. Przewodnik dla kadry medycznej, KPH, 2016.

[10] Tamże.

[11] Tamże.

[12] Uzasadnienie do projektu.

[13] Tamże.

[14] Tamże.

[15] Wymieniane w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorów i Zaburzeń Psychicznych ICD 10 pod nr F66.0.

[16] Tamże, nr F64.

[17] Przykładowo, wspominana w uzasadnieniu do projektu, grupa Pascha, pisze o sobie: „Pascha jest modlitewną grupą wsparcia dla mężczyzn, którzy doświadczają niechcianych odczuć homoseksualnych. (…) Pascha jest grupą rozwojową. Nikogo w niej nie leczymy, ponieważ nie uznajemy homoseksualizmu za chorobę. Nikogo nie namawiamy też do udziału w grupie”, [za:] http://pascha.pl.

[18] Uzasadnienie do projektu. Na marginesie warto zauważyć, że projektodawcy nie przywołują tu stanoiwska organizacji faktycznie zajmującej się terapią reparatywną ale bezceremonialnie przywołują brytyjskie organizacje, które nie tylko terapii reparatywnej nie prowadzą ale są jej otwarcie przeciwne. Innymi słowy, dowodem na to, że jedna strona coś twierdzi, jest tu opinia drugiej strony na ten temat tego, co rzekomo twierdzi ta pierwsza (!).

[19] K. Gierdal, P. Knut, J. Skonieczna, Zakazanie pseudoterapii konwersyjnej obowiązkiem państwa, „Rzeczpospolita”, 13.03.2019.

[20] Uzasadnienie do projektu.

[21] Uzasadnienie do projektu.

[22] Art. 4 ust. 1 Kodeksu Etycznego Psychologa Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

[23] Art. 4 ust. 2 tamże.

[24] Preambuła do Kodeksu etycznego Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.

[25] J. E. Phelan, N. Whitehead, P. M. Sutton, What Research Shows: NARTH’s Response to the APA Claims on Homosexuality. A Report of the Scientifc Advisory Committee of the National Association for Research and Therapy of Homosexuality, “Journal Of Human Sexuality”, tom 1, 2009.

[26] Ch. H. Rosik, NARTH response to the WMA statement on natural variations of human sexuality, “Linacre Quarterly”, nr 81(2), 2014, dostęp: www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4028723/.

[27] American Psychological Association, Task Force on Appropriate Therapeutic Responses to Sexual Orientation, Report of the American Psychological Association Task Force on Appropriate Therapeutic Responses to Sexual Orientation, 2009.

[28] A. Shidlo, M. Schroeder, Changing sexual orientation: A consumer’s report, [w:] Professional Psychology: Research and Practice”, 2002. Spośród 202 uczestników terapii mających wykazać jej negatywny wpływ, aż 31 oceniło, że miała na nich „wyłącznie pozytywny” wpływ, a 72 uznało, że miała „zarówno pozytywny jak negatywny wpływ”.

Ponadto “ostatnie badania, mające, podobnie jak w przypadku badań Shidlo i Schroeder’a, udowodnić szkodliwość profesjonalnej pomocy w przezwyciężaniu niechcianych skłonności homoseksualnych, nie zdołały tego wykazać.” Rosik, C. H. (2014). The Reincarnation of Shidlo and Shroeder (2002): New Studies Introduce Anti-SOCE Advocacy Research to the Next Generation. Journal of Human Sexuality, 6, in pres

[29] J. E. Phelan, N. Whitehead, P. M. Sutton, What Research Shows… dz. cyt.

[30] Pkt I uzasadnienia do projektu ustawy.

[31] Towarzysząca projektowi broszura „Fakty i mity”.

[32] N.E. Whitehead, B.K. Whitehead, Twin studies—the strongest evidence, [w:] tychże, My Genes Made Me Do It! Homosexuality and the scientific evidence, 2013.

[33] K. Silventoinen i in., Genetics of pubertal timing and its association with reltive weight in childhood and adult height: The Swedish Young Male Twins Study, Pediatrics”, 121(4), 2008.

[34] Mayer, L.S.,  McHugh, P.R (2016). Sexuality and Gender. Findings from the Biological, Psychological, and Social Sciences. The New Atlantis, 50.

[35] C. Rosky, L. Diamond, Scrutinizing Immutability: Research on Sexual Orientation and U.S. Legal Advocacy for Sexual Minorities, [w:] “Journal of Sex Research”, nr 4-5 (2016).

[36] American Psychological Association, Answers to your questions: For a better understanding of sexual orientation and homosexuality, 2008.

[37] C. Rosky, L. Diamond, Scrutinizing Immutability… dz. cyt.

[38] Tamże.

[39] N.E. Whitehead, B.K. Whitehead, Can sexual orientation change?, [w:] tychże, My Genes Made… dz. cyt. w oparciu o R.C. Savin-Williams, Prevalence and stability of sexual orientation components during adolescence and young adulthood, [w:] Archives of Sexual Behavior, nr 36, 2007.

[40] B. Wieczorek, Homoseksualizm. Przegląd światowych analiz i badań. Przyczyny, objawy, terapia, aspekty społeczne, 2017.

[41] „Gay Christian Movement Watch”, dostęp https://gcmwatch.wordpress.com/exhomosexual-videos/

[42] Focus on the Family, Do People Change from Homosexuality? Hundreds of Stories of Hope and Transformation, dostęp: www.focusonthefamily.com/socialissues/sexuality/freedom-from-homosexuality/do-people-change-from-homosexuality-hundreds-of-stories-of-hope-and-transformation-part-1

[43] J. Kubiak, Dlaczego homoseksualizm nie zanika, choć geje czy lesbijki bardzo rzadko mają dzieci?, „Gazeta Wyborcza”, 19.03.2019.

[44] J. E. Phelan, N. Whitehead, P. M. Sutton, What Research Shows… dz. cyt.