fbpx Instytut Ordo Iuris • Fundacja na Rzecz Kultury Prawnej

Informujemy, że Pani/Pana dane osobowe są przetwarzane przez Fundację Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris z siedzibą w Warszawie przy ul. Zielnej 39, kod pocztowy 00-108 (administrator danych) w ramach utrzymywania stałego kontaktu z naszą Fundacją w związku z jej celami statutowymi, w szczególności poprzez informowanie o organizowanych akcjach społecznych. Podstawę prawną przetwarzania danych osobowych stanowi art. 6 ust. 1 lit. f rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Podanie danych jest dobrowolne, niemniej bez ich wskazania nie jest możliwa realizacja usługi newslettera. Informujemy, że przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Korzystanie z newslettera jest bezterminowe. W każdej chwili przysługuje Pani/Panu prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych. W takim przypadku dane wprowadzone przez Pana/Panią w procesie rejestracji zostaną usunięte niezwłocznie po upływie okresu przedawnienia ewentualnych roszczeń i uprawnień przewidzianego w Kodeksie cywilnym.

Do Pani/Pana danych osobowych mogą mieć również dostęp podmioty świadczące na naszą rzecz usługi w szczególności hostingowe, informatyczne, drukarskie, wysyłkowe, płatnicze. prawnicze, księgowe, kadrowe.

Podane dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Jednak decyzje dotyczące indywidualnej osoby, związane z tym przetwarzaniem nie będą zautomatyzowane.

W razie jakichkolwiek żądań, pytań lub wątpliwości co do przetwarzania Pani/Pana danych osobowych prosimy o kontakt z wyznaczonym przez nas Inspektorem Ochrony Danych pisząc na adres siedziby Fundacji: ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa, z dopiskiem „Inspektor Ochrony Danych” lub na adres poczty elektronicznej [email protected]

Przejdź do treści
PL | EN
Facebook Twitter Youtube
Komentarze

Komentarze

Ochrona życia

20.05.2022

USA ma piękną tradycję ochrony życia dzieci nienarodzonych

Duże poruszenie opinii publicznej, głównie amerykańskiej, wywołał projekt opinii większości składu orzekającego USA w sprawie dotyczącej słynnego wyroku Roe v. Wade. Został on opublikowany na początku maja na portalu politico.eu. Niezależnie od tego, jaki będzie ostateczny kształt rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego, sformułowany w tytule wniosek płynie wprost z okoliczności szeroko przytoczonych w uzasadnieniu projektu.

Mit proaborcyjnych Stanów Zjednoczonych

Jego autor – jeden z sędziów – przytoczył szereg argumentów i dowodów potwierdzających wadliwość wyroku wydanego przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych w sprawie Roe v. Wade w 1973 r. W orzeczeniu tym Sąd Najwyższy uznał, że 14. Poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych z 1868 r. gwarantuje kobietom prawo do aborcji jako elementu chronionego na mocy tej Poprawki prawa do wolności. W późniejszym rozstrzygnięciu Sądu Najwyższego USA z 1992 r. w sprawie Planned Parenthood v. Casey prawo do aborcji zostało w dużej mierze utrzymane[1]. Oparta o fakty historyczne analiza treści prawa do wolności pokazuje jednak, że przyjęte w USA na początku lat 70-tych XX w. prawo do aborcji zasadniczo kłóci się z utrwaloną w systemie common law tradycją ochrony życia dzieci nienarodzonych.

Pomimo tego, że projekt opinii nie musi pokrywać się z ostatecznym kształtem mającego wkrótce zapaść wyroku, jego autor - sędzia Samuel Alito uwypuklił niezwykle istotną kwestię dotyczącą „historii” prawa do aborcji w systemie common law. Niezależnie więc od tego, jakie będzie finalne rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego, przytoczone w opinii fakty dotyczące historii prawodawstwa Stanów Zjednoczonych odnoszącego się do aborcji, racjonalnie rzecz biorąc, nie powinny ulec zmianie. Można je co najwyżej przemilczeć, ewentualnie przytoczyć dodatkowe, przy założeniu, że temat nie został jeszcze wyczerpany.

Historia po stronie życia

Przedstawiając stanowisko większości składu orzekającego, autor projektu opinii zwrócił uwagę, że powołanie się na 14. Poprawkę do Konstytucji USA jako podstawę prawa do aborcji wymaga wykazania, że prawo to „było głęboko zakorzenione w [Amerykańskiej] historii i tradycji oraz czy jest niezbędne w «systemie uporządkowanej wolności» [narodu amerykańskiego]”[2]. Sędzia Alito argumentuje przy tym, że kwestie historyczne są w tym zakresie niezbędne dla określenia nowego komponentu „wolności” (new component of the „liberty”), która podlega ochronie na mocy 14. Poprawki, a która jest pojęciem szerokim, definiowanym na różne sposoby[3]. Właściwej, zgodnej z intencją prawodawcy interpretacji pojęcia „wolność”, autor opinii przeciwstawił naturalną ludzką tendencję do mylnego utożsamiania rzeczywistego zakresu tego pojęcia z subiektywnymi odczuciami co do tego, jaki ten zakres być powinien. Z tego też względu, jak zauważył, Sąd Najwyższy długo pozostawał sceptyczny wobec uznawania praw, które wprost nie zostały wymienione w Konstytucji Stanów Zjednoczonych.

Przechodząc następnie do rozważań mających prowadzić do odpowiedzi na podstawowe pytanie czy prawo do aborcji należy do amerykańskiej historii i tradycji, a więc czy stanowi część składową „wolności” chronionej na gruncie 14. Poprawki, sędzia Alito odwołał się do następujących faktów. W XIX wieku znaczna większość stanów uchwaliła prawo wprowadzające odpowiedzialność karną za aborcję na każdym etapie ciąży. Do 1868 r., kiedy ratyfikowano 14. Poprawkę, trzy czwarte stanów, tj. 28 z wszystkich 37, uchwaliło ustawy uznające aborcję za przestępstwo i to bez względu na etap ciąży, w którym była wykonywana. Spośród 9 stanów, które w roku 1868 jeszcze nie penalizowały aborcji, 8 wprowadziło odpowiedzialność karną do roku 1910. Na potwierdzenie przedstawionych argumentów, w załączniku A do projektu opinii przedstawiono chronologiczny wykaz ustaw stanowych penalizujących aborcję na każdym etapie ciąży, obowiązujących w 1868 r., tj. dacie przyjęcia 14. Poprawki, a także uchwalonych do roku 1910[4]. Tendencja do ograniczania aborcji poprzez jej penalizację była widoczna także na terytoriach, które stały się ostatnimi 13 Stanami – we wszystkich wprowadzono odpowiedzialność karną za dokonanie aborcji na jakimkolwiek etapie ciąży począwszy od Królestwa Hawajów w 1850 r., a skończywszy na Nowym Meksyku w 1919 r. (w odniesieniu do tych stanów, autor projektu przedstawił chronologiczny wykaz prawodawstwa zakazującego aborcji w załączniku B[5]). Jak wynika z ustaleń Sądu Najwyższego zaczerpniętych z uzasadnienia wyroku w sprawie Roe v. Wade, do końca lat 50-tych XX wieku wszystkie stany, poza czterema i Dystryktem Kolumbii, zakazywały aborcji wykonywanej „gdziekolwiek i kiedykolwiek, poza przypadkami ratowania lub zachowania życia matki”[6]. Ten konsensus dotyczący karalności aborcji utrzymywał się do momentu wydania wyroku w sprawie Roe v. Wade w 1973 r. Także w tym czasie, tj. na początku lat 70-tych XX wieku, nadal w znaczącej większości - w 30 stanach - aborcja była zakazana na każdym etapie ciąży, z wyjątkiem sytuacji ratowania życia matki[7].

Prawo aborcyjne nie jest komponentem wolności

Uwzględniając taki kontekst historyczny, autor projektu opinii skonkludował, że „prawo do aborcji nie jest głęboko zakorzenione w historii i tradycji narodu amerykańskiego”, a wręcz przeciwnie – „nieprzerwana tradycja zakazywania aborcji pod groźbą odpowiedzialności karnej trwała od najwcześniejszych dni common law do 1973 r.”[8]. Gdyby więc Sąd Najwyższy orzekający w sprawie Roe v. Wade miał na względzie przywołaną „historię i tradycję narodu”, musiałby dojść do takich wniosków, jak w przełomowej decyzji w sprawie Washington v. Glucksberg[9], które autor opinii sparafrazował w następujący sposób: „postawy wobec [aborcji] zmieniły się (…), ale nasze przepisy konsekwentnie potępiają i nadal zabraniają tej praktyki”[10].

Przepisy dotyczące legalności aborcji zostały zmienione na mocy decyzji sądu. Nie wpływa to jednak na fakt, że ustanowione na początku lat 70-tych XX wieku prawo do aborcji nie znajduje oparcia w historii i tradycji Ameryki. Oba te elementy tożsamości narodu amerykańskiego pozostaną już niezmienne. To one przesądzają o tym, że prawo do aborcji nie stanowi komponentu „wolności” chronionej na mocy 14. Poprawki. Częścią tradycji Stanów Zjednoczonych ewidentnie jest ochrona życia dzieci nienarodzonych.

R.pr. Katarzyna Gęsiak - dyrektor Centrum Prawa Medycznego i Bioetyki Ordo Iuris

 
Czytaj Więcej
Wolności obywatelskie

20.05.2022

Stan epidemii zniesiony – ważne zmiany dla medyków

16 maja na obszarze terytorium Polski przestał obowiązywać stan epidemii, a w jego miejsce wprowadzony został stan zagrożenia epidemicznego. Uchylenie rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia na obszarze RP stanu epidemii i wprowadzenie w jego miejsce nowego aktu, wprowadziło zwolnienie z obowiązku szczepień ochronnych przeciwko Covid-19 pracowników służby zdrowia i studentów kierunków medycznych, którzy wykonają każdorazowo test antygenowy lub molekularny w kierunku obecności wirusa Sars - CoV – 2.

Koniec stanu epidemii

Najnowsze rozporządzenie Rady Ministrów z 13 maja 2022 roku zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. z 2022r., poz. 1025) znosi obowiązujący na obszarze Polski stan epidemii w związku z chorobą Covid-19. Regulacje zawarte w nowelizacji wprowadzają w jego miejsce stan zagrożenia epidemicznego, który na obszarze całego terytorium Rzeczypospolitej Polskiej obowiązuje od 16 maja 2022 roku. Pozostałe postanowienia rozporządzenia Rady Ministrów z  25 marca 2022 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu zagrożenia epidemicznego (a wcześniej – stanu epidemii) (Dz. U. z 2022r., poz. 679) nie ulegają zmianie. W mocy pozostają zatem dotychczasowe regulacje dotyczące zbierania i przetwarzania danych dotyczących szczepień przeciwko Covid – 19, obowiązku zasłaniania ust i nosa w budynkach, w których prowadzona jest działalność lecznicza oraz w aptekach czy zakończenia kwarantanny i izolacji. Warto odnotować, że z obowiązku tego wciąż nie zostały zwolnione osoby, które posiadają przeciwwskazania zdrowotne do zasłaniania ust i nosa.

Konsekwencją wyżej wprowadzonej zmiany było usunięcie z przestrzeni prawnej innego aktu, który wprowadzał na terenie naszego kraju stan epidemii. Mowa o rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 20 marca 2020 roku w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii (Dz. U. z 2022r., poz. 340). Akt ten przestał obowiązywać 16 maja w związku z wejściem w życie rozporządzenia Ministra Zdrowia z 12 maja 2022 roku w sprawie odwołania na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii (Dz. U. z 2022r., poz. 1027). Postanowienia rozporządzenia uchylają w całości obowiązujący uprzednio akt prawny, który wprowadzał na terenie kraju stan epidemii. Oznacza to, że w konsekwencji tracą moc §12a i §12b rozporządzenia w sprawie ogłoszenia na obszarze RP stanu epidemii, które nakładały obowiązek szczepień ochronnych przeciwko Covid-19 na osoby wykonujące zawody medyczne, zatrudnione w aptekach, czy kształcące się na kierunkach medycznych.   

Co dalej ze szczepieniami?

W miejsce uchylonego aktu wprowadzono rozporządzenie Ministra Zdrowia z 12 maja 2022 roku w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego (Dz. U. z 2022r., poz. 1028). Obowiązkowi szczepień przeciwko Covid-19 zgodnie z §2 podlegają tak jak poprzednio osoby wykonujące czynności zawodowe w podmiotach wykonujących działalność leczniczą, osoby wykonujące obowiązki pracownicze w aptekach i punktach aptecznych oraz studenci kierunków medycznych.  Obowiązek ten nie dotyczy osób, które posiadają przeciwwskazania w zakresie stanu zdrowia do przyjęcia szczepienia. W nowym rozporządzeniu nie wskazano daty, do której osoby podlegające obowiązkowi szczepień powinny je wykonać. Zniknął również przepis usytuowany dotychczas w §12a ust. 3 rozporządzenia Ministra Zdrowia o wprowadzeniu na obszarze RP stanu epidemii, zgodnie z którym obowiązek szczepień aktualizował się z upływem 6 miesięcy od uzyskania pozytywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku Sars-CoV-2. Nowa regulacja zawarta jest natomiast w treści §2 ust. 4 obowiązującego aktualnie aktu prawnego, w myśl którego obowiązek szczepień przeciwko Covid-19 nie dotyczy osób, które wykonują test antygenowy lub molekularny w kierunku Sars-CoV-2 każdorazowo, nie później niż w ciągu 48 godzin od momentu rozpoczęcia pracy, nauki, czynności zawodowych lub fachowych. Oznacza to, że osoby z grup zawodowych objętych obowiązkiem szczepień, są z niego zwolnione, jeżeli wykonają test na obecność koronawirusa nie później niż 48 godzin od momentu rozpoczęcia pracy czy nauki. Warto zwrócić uwagę na fakt, że rozporządzenie nie określa podmiotu uprawnionego do weryfikacji wyniku testu diagnostycznego, jak również nie wskazuje, by informacja w tym zakresie miała zostać przekazana pracodawcy czy władzom uczelni. Materia rozporządzenia milczy również na temat finansowania zakupu testów, którego koszty mogą być znaczne, zwłaszcza w przypadku osób wykonujących codziennie czynności zawodowe.

Ważna zmiana dla studentów

Jakkolwiek w obecnym stanie prawnym weryfikacja wyniku testu w kierunku Sars-CoV-2 przez pracodawców lub władze uczelni w odniesieniu do studentów kierunków medycznych może być problematyczna, to fakt, że jego wykonanie zwalnia z obowiązku przyjęcia szczepień ochronnych, poprawia sytuację adresatów tego obowiązku. Zwłaszcza w przypadku studentów kierunków medycznych wykonanie testu przeciwko Covid-19 może przesądzić o dopuszczeniu danej osoby do odbycia praktyk, co jest najczęściej warunkiem koniecznym do zaliczenia semestru. Okoliczność ta może mieć doniosłe znaczenie także w trwających aktualnie sporach między pracownikami i pracodawcami, które wynikły w środowiskach medycznych na kanwie obowiązku przyjęcia szczepień ochronnych przeciwko Covid-19.

Działania ustawodawcy wydają się zmierzać we właściwym kierunku. Niemniej, należy postulować wprowadzanie przynajmniej częściowego zwrotu kosztów wykonywania testów w kierunku obecności wirusa Sars-CoV-2. Trzeba mieć bowiem na uwadze, że osoby poddające się testom diagnostycznym, nie korzystają ze szczepień ochronnych, których koszty pokrywane są z budżetu państwa. Zasadne wydaje się również wprowadzenie zwolnienia z obowiązku zasłaniania ust i nosa osób, które posiadają w tym zakresie obiektywne przeciwwskazania medyczne.

Apl. radc. Anna Wawrzyniak – analityk Centrum Analiz Legislacyjnych Ordo Iuris

Czytaj Więcej

Cele barcelońskie w znacznej mierze przeczą polityce prorodzinnej

Kilka dni temu wiceminister rodziny i polityki społecznej Barbara Socha z dumą ogłosiła, że „poziom użłobkowienia, czyli poziom dostępności miejsc opieki nad dziećmi do lat 3 wzrósł z 12,5 proc. do prawie 30 proc.” i dodała, że „to oznacza, że osiągnęliśmy już tzw. cele barcelońskie – cele, które wiele lat temu UE wyznaczyła krajom członkowskim na stworzenie warunków i udostępnienie miejsc opieki żłobkowej”. Czy rzeczywiście jest się z czego cieszyć? Czy tzw. cele barcelońskie to rzeczywiście dobry kierunek polityki rodzinnej?

Raport Ordo Iuris

W 2018 r. Instytut Ordo Iuris wydał kompleksowy raport „Opieka nad dziećmi do 3. roku życia w Polsce i na świecie. Aspekty prawne, ekonomiczne i społeczne” w którym wskazywaliśmy m.in. że system opieki w Polsce jest mało efektywny i w najniższym stopniu odpowiada potrzebom deklarowanym przez rodziców. W oparciu o liczne badania, doświadczenia innych państw, analizy kosztów i potrzeb przedstawiliśmy także propozycje rozwiązań, które realizowałyby prawdziwą politykę prorodzinną. System opieki nad najmłodszymi dziećmi to przecież kluczowy element polityki rodzinnej – ma ogromne znaczenie rozwojowe, a w perspektywie długoterminowej w istotnym stopniu może warunkować potencjał demograficzny i ekonomiczny państwa.

W znacznej części raport objął tematykę żłobków, analizując ich efektywność, koszty, ale także wpływ opieki kolektywnej na rozwój dzieci oraz preferencje rodziców związane z opieką. Wnioski okazały się jednoznaczne: opieka żłobkowa jest w Polsce wiodąca, bo państwo w przeważającej mierze inwestuje właśnie w opiekę kolektywną. Dopłaty do żłobków (przy równoczesnym braku dopłat do alternatywnych – a równorzędnych! – form opieki) i inwestycje w tworzenie tylko takich miejsc opieki (brak równomiernego wsparcia dla np. klubów malucha czy niani) tworzą swoisty przymus ekonomiczny wobec wielu rodziców, którzy wybierają tę formę opieki jedynie w oparciu o sztucznie stworzone kryterium dostępności i kosztów. W rzeczywistości bowiem koszt opieki sprawowanej w klubie malucha, u opiekuna dziennego, a nawet przez nianię nie odbiega znacząco od kosztu opieki nad jednym dzieckiem w żłobku[1]. Różnica wynika tylko i wyłącznie z bezzasadnego preferowania przez państwo i samorządy opieki w żłobkach.

Cele barcelońskie – polityka pro, czy antyrodzinna?

Ustalone przez Radę Europejską w 2002 r. tzw. cele barcelońskie zakładają, że każde z państw członkowskich UE powinno objąć opieką formalną 90 proc. dzieci powyżej 3 lat i co najmniej 33 proc. dzieci do 3 roku życia opieką formalną. Wszystko po to, by realizować "równość płci" poprzez wysłanie matki do pracy zarobkowej jak najszybciej po porodzie, bo jak czytamy w tzw. celach barcelońskich: „Państwa członkowskie powinny usunąć czynniki zniechęcające kobiety do udziału w rynku pracy”[2]. Unijni politycy tłumaczyli swoje postulaty także dobrem dzieci, które rzekomo przebywając w opiece formalnej miały lepiej rozwijać swoje umiejętności społeczne, a odseparowanie do rodziców miało lepiej wpływać na ich rozwój osobisty. W rzeczywistości od lat wiadomo, że szczególnie dla dzieci do lat 3 opieka kolektywna jest co do zasady niekorzystna, a najlepsze warunki rozwojowe daje im przebywanie z matką lub pod opieką kogoś z najbliższej rodziny[3].

Co ciekawe, cele barcelońskie dążą do odseparowania dzieci od matek (w celu zasilenia ich „siłą roboczą” rynku pracy) i oddania ich pod opiekę formalną – lecz opieka ta rozumiana jest bardzo szeroko. UE postrzega opiekę formalną nie tylko jako żłobki, lecz także punkty opieki dziennej (także rodzinne), czy usługi niani. Jak wskazuje doświadczenie, a nawet same słowa wiceminister Sochy, w Polsce cele barcelońskie odczytano jedynie jako wezwanie do budowy żłobków. Czy oznacza to, że cele barcelońskie są mniej „antyrodzinne” niż polityka żłobkownictwa? Należy pamiętać, że to co nie znalazło żadnego uznania i wsparcia polityków tworzących unijne dokumenty z zakresu polityki rodzinnej i opieki nad małymi dziećmi to sprawowanie opieki przez rodziców i innych członków rodziny.

Wsłuchać się w głos rodziców

Kluczowe jest jednak to, że unijne dokumenty dotyczące opieki nad małymi dziećmi nie mają charakteru wiążącego, a UE w ogóle nie ma posiada traktatowych kompetencji w tym zakresie. Większość państw członkowskich nie zrealizowała i nie ma zamiaru realizować celów barcelońskich. Natomiast państwa, które rzeczywiście je wdrażają, w większości równorzędnie wspierają wszystkie formy opieki – w tym małe instytucje opieki (w Polsce byłyby to kluby malucha czy punkty opieki dziennej) praz opiekę sprawowaną przez nianię.

Tymczasem Polska podążała i nadal podąża drogą żłobkownictwa – kolejne inwestycje i kolejne dofinansowania czynione są niemal wyłącznie w ramach rozwijania tej formy opieki.

Jest to całkowicie sprzeczne z potrzebami i preferencjami rodziców. Dane IPSOS z 2017 r. jasno wskazują, że większość rodziców przede wszystkim chce mieć realny wpływ na wybór formy opieki nad najmłodszymi dziećmi. 60,96 proc. ankietowanych wskazało, że rodzice powinni mieć wybór na jaką formę opieki nad dzieckiem zostaną przeznaczone środki publiczne. Zaledwie 13,8 proc. respondentów było zdania, że ze środków publicznych należy finansować jedynie żłobki[4].

Należy przyznać, że częściowo państwo rodziców posłuchało. W ramach ustawy o rodzinnym kapitale opiekuńczym wprowadzono dofinansowanie w kwocie do 400 zł miesięcznie do pobytu dziecka w placówce (instytucji) opiekuńczej. Problem w tym, że placówki te ustawa wymienia enumeratywnie - żłobek, klub dziecięcy, opiekun dzienny[5] - i zupełnie pomija równorzędną i jednocześnie jedną z najbardziej preferowanych przez rodziców form opieki, czyli nianię.

Jednocześnie ustawa o opiece nad dziećmi do lat 3 wymienia nianię, obok żłobka, klubiku dziecięcego i opiekuna dziennego, jako jedną z możliwych, regulowanych form opieki[6]. Wszystkie wskazane w ustawie „możliwości” opieki są sobie równe, wobec czego trudno znaleźć uzasadnienie dla pominięcia jednej, wybranej formy opieki w ramach przyznawanego dofinansowania z rodzinnego kapitału opiekuńczego. Odrzucić należy „kryterium popularności” – wszak klubiki, a tym bardziej opiekunowie dzienni, to marginalna część systemu opieki nad dziećmi, a są objęte nowym dofinansowaniem. Żłobki są "bardziej popularne" z uwagi na największą dostępność oraz koszty: są dofinansowane ze środków centralnych, a często także z samorządowych.

Uzasadnienie pominięcia w ustawie o rodzinnym kapitale opiekuńczym opieki sprawowanej przez nianię, które narzuca się samo, to niestety kwestie budżetowe. Obecny kształt ustawy zdaje się być celowym zabiegiem, pozwalającym na wykluczenie znacznej grupy rodziców, którzy korzystają z usług niani z możliwości ubiegania się o dofinansowanie. Wytrychem pozwalającym na wykluczenie tej równoprawnej formy opieki, jest użycie w nowej ustawie sformułowania „dofinansowanie do pobytu dziecka w placówce” – co wykluczyło z przyczyn oczywistych nianię.

Niania dziś i jutro - postulaty

Choć intencje ustawodawcy mogą być zrozumiałe, to faktem pozostaje, że ograniczenie wsparcia państwa dla opieki nad najmłodszymi dziećmi jedynie do instytucji opiekuńczych to jawna dyskryminacja. Niania nie jest bowiem "luksusem" z którego korzystają jedynie rodziny bardzo dobrze sytuowane i, co należy stale podkreślać, zgodnie z ustawą wszystkie wymienione w niej formy opieki, tak żłobki jak i niania, są sobie równe.

Wśród rodziców rośnie świadomość co do negatywnego wpływu opieki kolektywnej na małe dziecko[7], co sprawia, że rodzice podejmują decyzję o zatrudnieniu niani, nawet kosztem bardzo poważnego obciążenia budżetu domowego. W Polsce aż 85 proc. matek dzieci w wieku 4-36 miesięcy najchętniej powierzyłoby stałą opiekę nad dzieckiem komuś z najbliższej rodziny – przy czym 52 proc. matek w ogóle nie bierze pod uwagę oddania dziecka do żłobka[8]. Struktura naszego społeczeństwa i warunki bytowe są jednak takie, że w przeważającej liczbie przypadków sprawowanie codziennej, pełnoetatowej opieki przez babcię czy dziadka jest niemożliwe. Preferowanym wyborem staje się wówczas niania i w pełni zasadne jest oczekiwanie, że państwo wspierające inne formy opieki nad dziećmi do 3. roku życia, w równy sposób będzie dofinansowywać także opiekę sprawowaną przez nianię.

Co więcej, oprócz włączenia niani w dofinansowanie z rodzinnego kapitału opiekuńczego, konieczne jest stworzenie bardziej sprzyjających tej formie opieki i zatrudnia ram prawnych.

Na dzień dzisiejszy prawo umożliwia rodzicom i niani zawarcie tzw. umowy uaktywniającej. ten specyficzny rodzaj umowy pozwala na zatrudnienie niani i skorzystanie z możliwości opłacenia całości lub części składek ZUS (emerytalnej, rentowej i zdrowotnej) z budżetu państwa, a przy tym nie jest objęta wymogiem stawki minimalnej. Dzięki temu rodzice i niania mogą swobodnie i adekwatnie do wykonywanej pracy i zakresu obowiązków ustalić stawkę godzinową za wykonywaną pracę, niania ma zapewnione ubezpieczenie i – co kluczowe – zmniejsza się charakterystyczna dla tego zawodu „szara strefa”.

Z perspektywy lat funkcjonowania w systemie prawnym umowy uaktywniającej widać już jednak wyraźnie potrzebę nowelizacji związanych z nią przepisów.

Primo: odformalizowanie. Rodzice chcący skorzystać z tej formy umowy już w momencie chęci zgłoszenia do ZUS deklaracji związanych z koniecznością odprowadzania składek (co jest konieczne nawet w wypadku, gdy umowa spełnia warunki do pokrywania całości składek z budżetu państwa) napotykają na liczne trudności. Stopień formalizacji całej procedury zniechęcająca, a niejednokrotnie wręcz uniemożliwia zawarcie i zgłoszenie do ZUS umowy. Przepisy i formularze dostarczane przez ZUS są nieprzejrzyste i mylące – niedostosowane do odbiorcy, którym często są osoby, które nigdy nie wypełniały podobnej dokumentacji. Konieczność ponownego wypełniania dokumentów przy każdorazowym wahaniu wynagrodzenia niani może skutecznie zniechęcać do wyjścia z „szarej strefy”. Dlatego też konieczne jest maksymalne odformalizowanie procedury zgłaszania zawartej umowy oraz deklaracji związanych z opłacaniem składek ZUS. Dobrym rozwiązaniem byłoby stworzenie prostego, zawierającego jednoznaczne objaśnienia interaktywnego formularza. Doświadczenie na bazie rozliczeń PIT (83 proc. Polaków rozliczyło PIT za 2021 r. przez internet, przy czym 51 proc. Polaków korzystając z usługi Twój e-PIT) pokazuje, że Polacy chętnie korzystają z tego typu narzędzi i cenią ich przejrzystą formę.

Secundo: zmiany finansowania składek ZUS. Od 1 stycznia 2018 r. składki ZUS niani opłacane są z budżetu państwa jedynie do połowy wysokości minimalnego wynagrodzenia. Znaczący spadek liczby zawieranych umów uaktywniających pokazuje jak istotna była to zmiana[9]. Naiwnością byłoby sądzić, że dane te odzwierciedlają rzeczywiste zmiany na rynku pracy – w rzeczywistości pokazują przepływ do „szarej strefy” związany z koniecznością ponoszenia przez rodziców dodatkowych kosztów. Ponieważ nianie, poza ukłonem państwa w postaci finansowania części składek (co jednak ma na celu nie wsparcie tej formy opieki nad dziećmi, lecz likwidację „szarej strefy”) nie korzystają jako jedna z form opieki z żadnych programowych dofinansowań, należy przynajmniej przywrócić pełne finansowanie składek niani z budżetu państwa do wysokości minimalnego wynagrodzenia.

Tertio: zmiana ram czasowych umowy. W aktualnym stanie prawnym umowa uaktywniająca może być zawarta maksymalnie do ukończenia przez dziecko 3 roku życia. Limit ten wiąże się z założeniem zgodnie z którym jest to granica wieku „żłobkowego” – po ukończeniu 3 roku życia dziecko można już bowiem zapisać do przedszkola. Możliwość nie definiuje jednak woli rodziców ani nie oznacza obowiązku, o czym ustawodawca zdaje się w tym wypadku zapominać. Ramy czasowe umowy uaktywniającej należy wydłużyć. W przeciwieństwie do żłobków czy klubików, których naturalną kontynuacją jest przejście dziecka do kolejnej placówki (przedszkola – które również korzysta z różnych dofinansowań) po ukończeniu 3 roku życia, dzieci pozostające pod opieką niani często korzystają z tej opieki dłużej (np. do 4 roku życia). Umowa uaktywniająca powinna zatem dawać możliwość zatrudnienia niani minimum do ukończenia przez dziecko 4 roku życia, a docelowo aż do osiągnięcia wieku obowiązkowej nauki, czyli analogicznie do dzieci uczęszczających do przedszkoli.

Podsumowanie

Polska od lat inwestuje w żłobki, zaniedbując inne ujęte w ustawie formy opieki. Kluby malucha, opiekunowie dzienni, nianie - postrzegane są jako luksus, mimo że realny koszt ich opieki jest porównywalny z kosztem opieki w żłobku. Polska polityka prorodzinna powinna w zakresie opieki odpowiadać na potrzeby rodziców i dzieci. Wszelkie badania wskazują, że rodzice przede wszystkim chcą mieć wybór formy opieki - państwo powinno więc go zapewnić.

Dlatego też w pierwszej kolejności „naprawić” należy ustawę o rodzinnym kapitale opiekuńczym, poprzez włączenie do dofinansowania także rodziców korzystających z opieki sprawowanej przez nianię. Drugim krokiem powinna być natomiast kompleksowa nowelizacja przepisów regulujących tzw. umowę uaktywniającą. Odformalizowanie procedur związanych ze zgłoszeniem niani do ZUS, pełne finansowanie składek przez państwo oraz zwiększenie ram czasowych umowy, to kluczowe zmiany, które pozwolą na uruchomienie pełnego potencjału zawodu niani i dadzą rodzicom możliwość korzystania z jej usług.

Wreszcie, wskazać należy, że znaczna część problemów z jakimi mierzy się system opieki nad najmłodszymi dziećmi wynika właśnie z braku rozeznania preferencji rodziców przez państwo oraz skomplikowanego, nieprzejrzystego i często dyskryminującego systemu dofinansowań. Jak już wielokrotnie postulowano - przebudowa systemu opieki nad najmłodszymi dziećmi w celu umożliwienia rodzicom wolnego od przymusu ekonomicznego wyboru formy opieki nad ich dziećmi powinna zostać oparta o stałe, comiesięczne świadczenie w postaci bonu opiekuńczego (rodzinnego)[10]. Wprowadzenie tego typu rozwiązania nie tylko dałoby rzeczywistą swobodę wyboru formy opieki przez rodziców, którzy mogliby samodzielnie wybrać do kogo lub do jakiej placówki trafią środki pochodzące z Bonu, lecz pozwoliłoby też państwu i samorządom odejść od skomplikowanych konstrukcji systemów dofinansowania opieki nad dziećmi.

Anna Kubacka - analityk Instytutu Ordo Iuris

Czytaj Więcej