Informujemy, że Pani/Pana dane osobowe są przetwarzane przez Fundację Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris z siedzibą w Warszawie przy ul. Zielnej 39, kod pocztowy 00-108 (administrator danych) w ramach utrzymywania stałego kontaktu z naszą Fundacją w związku z jej celami statutowymi, w szczególności poprzez informowanie o organizowanych akcjach społecznych. Podstawę prawną przetwarzania danych osobowych stanowi art. 6 ust. 1 lit. f rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).
Podanie danych jest dobrowolne, niemniej bez ich wskazania nie jest możliwa realizacja usługi newslettera. Informujemy, że przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego.
Korzystanie z newslettera jest bezterminowe. W każdej chwili przysługuje Pani/Panu prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych. W takim przypadku dane wprowadzone przez Pana/Panią w procesie rejestracji zostaną usunięte niezwłocznie po upływie okresu przedawnienia ewentualnych roszczeń i uprawnień przewidzianego w Kodeksie cywilnym.
Do Pani/Pana danych osobowych mogą mieć również dostęp podmioty świadczące na naszą rzecz usługi w szczególności hostingowe, informatyczne, drukarskie, wysyłkowe, płatnicze. prawnicze, księgowe, kadrowe.
Podane dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Jednak decyzje dotyczące indywidualnej osoby, związane z tym przetwarzaniem nie będą zautomatyzowane.
W razie jakichkolwiek żądań, pytań lub wątpliwości co do przetwarzania Pani/Pana danych osobowych prosimy o kontakt z wyznaczonym przez nas Inspektorem Ochrony Danych pisząc na adres siedziby Fundacji: ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa, z dopiskiem „Inspektor Ochrony Danych” lub na adres poczty elektronicznej [email protected]
13.08.2024
· Pod koniec lipca polski parlament przyjął ustawę wprowadzającą zmiany w definicji prawnej przestępstwa zgwałcenia, określonego w art. 197 § 1 Kodeksu karnego, dodając do niej element wyraźnego braku zgody.
· Autorzy zmian, jak i środowiska popierające nowelizację, twierdzili, iż jest ona koniecznością wynikającą z wiążących Polskę umów międzynarodowych Rady Europy, jak i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
· W przypadku prawa Rady Europy, najistotniejsze znaczenie ma w tym kontekście Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (zwana także Konwencją stambulską) oraz Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (zwana również Europejską Konwencją Praw Człowieka).
· Analiza tych traktatów, jak i wyroków ETPC, wskazuje, że, o ile wymagają one kryminalizacji wszelkich stosunków seksualnych podejmowanych bez zgody jednej z osób, to jednocześnie nie determinują sposobu sformułowania przepisu karnego.
Od kilku lat w Polsce (i nie tylko) trwa intensywna debata dotycząca zapewnienia odpowiedniego poziomu skutecznego zwalczania przestępstw seksualnych, zwłaszcza w odniesieniu do kobiet. Zdaniem części prawników i organizacji pozarządowych, brak pożądanych rezultatów w tym obszarze ma wynikać z nieprawidłowego określenia znamion przestępstwa zgwałcenia, zawartego w art. 197 § 1 Kodeksu karnego. Twierdzą oni bowiem, iż aktualnie obowiązująca definicja tego czynu zabronionego, a mianowicie mający z niej wynikać wymóg stawiania czynnego i wyraźnego (zewnętrznie zamanifestowanego) oporu przez ofiarę, prowadzi do pozbawienia ochrony prawnej tych pokrzywdzonych, które nie broniły się aktywnie przed gwałtem z powodu sparaliżowania strachem.
Projekt ustawy - nowelizacja Kodeksu karnego
Pod koniec lipca polski parlament przyjął ustawę wprowadzającą zmiany w definicji legalnej przestępstwa zgwałcenia określonego w art. 197 § 1 Kodeksu karnego, dodając do niej element wyraźnego braku zgody.
Częstym argumentem podnoszonym przez zwolenników nowelizacji art. 197 § 1 Kodeksu karnego jest m.in. rzekoma konieczność dostosowania przepisu do prawa międzynarodowego, w tym m.in. traktatów opracowanych przez Radę Europy. W tym kontekście autorzy projektu odwoływali się do przepisów Konwencji stambulskiej czy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Uregulowania Rady Europy
Art. 36 ust. 1 lit. a i b Konwencji stambulskiej stanowi, że państwa-strony „przyjmą konieczne środki ustawodawcze lub inne środki w celu zapewnienia, by za następujące umyślne czynności groziła odpowiedzialność karna: penetracja waginalna, analna lub oralna o charakterze seksualnym drugiej osoby jakąkolwiek częścią ciała lub jakimkolwiek przedmiotem bez zgody tej osoby” oraz „inne czynności o charakterze seksualnym wobec drugiej osoby bez zgody tej osoby”. Natomiast, wedle art. 36 ust. 2 Konwencji, zgoda musi „być udzielona dobrowolnie” (must be given voluntarily) oraz „wskutek wolnej decyzji osoby” (as the result of the person’s free will). W oficjalnym raporcie wyjaśniającym (§193) wyraźnie stwierdza się, iż to na państwie spoczywa obowiązek „zapewnienia kryminalizacji obejmującej pojęcie dobrowolnie udzielonej zgody”, przy jednoczesnym podkreśleniu, że państwom - stronom „pozostawiona jest decyzja co do określonego sposobu sformułowania prawodawstwa oraz czynników, które uznają za przesądzające dla wykluczenia dobrowolnie udzielonej zgody”. Tak więc z treści komentowanego przepisu wynika wyraźny obowiązek penalizacji każdego niekonsensualnego aktu seksualnego, przy równoczesnym pozostawieniu państwom swobody co do określenia znamion, mających przesądzać, czy zgoda na obcowanie została wyrażona.
W omawianym kontekście należy odnieść się również do art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ustanawiającego zakaz tortur - w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka gwałt jest z reguły zaliczony do najgorszej kategorii maltretowania, czyli tortury. Z przedmiotowego przepisu, w oparciu o orzecznictwo ETPC, wynika także obowiązek ustanowienia odstraszających sankcji karnych za gwałt oraz zapewnienia efektywnego śledztwa w sprawie tego typu przestępstw - Trybunał nie wskazał jednak żadnych wytycznych co do sposobu sformułowania definicji przestępstwa zgwałcenia w krajowym prawie karnym.
Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
W uzasadnieniu projektu polskiej ustawy autorzy odwołują się również do wyroku ETPC M.C. v. Bułgaria stwierdzając, że „przyjęcie przez Polskę międzynarodowych standardów ochrony praw ofiar przemocy seksualnej wymaga redefinicji przestępstwa zgwałcenia i oparcia jej na koncepcji zgody, a nie potwierdzenia oporu” (s.5). Tymczasem to orzeczenie w żadnym wypadku nie zobowiązuje państw do redefinicji przestępstwa zgwałcenia w oparciu o samo znamię braku zgody. Sprawa dotyczyła 15-letniej dziewczyny, która miała zostać zgwałcona przez dwóch kolegów – przez jednego z nich w drodze powrotnej z imprezy oraz przez drugiego następnego dnia, w domu krewnych trzeciego kolegi. Obaj przyznali się do odbycia z nią stosunku, ale twierdzili, że był on konsensualny. Prokuratura umorzyła śledztwo z uwagi na brak dowodów przestępstwa, powołując się na brak fizycznych śladów stawiania przez dziewczynę oporu oraz zeznania świadków, którzy po zdarzeniu widzieli dziewczynę w towarzystwie podejrzanych i w dobrym humorze. Przyczyną stwierdzenia przez ETPC naruszenia art. 3 EKPC przez Bułgarię nie była niewłaściwa definicja legalna zgwałcenia, lecz nierzetelna analiza materiału dowodowego (wskutek której prokuratura pochopnie przyjęła wersję zdarzeń podejrzanych) oraz niewłaściwa interpretacja przepisów.
Tak więc prezentowanie tezy, zgodnie z którą wspomniany wyrok ETPC implikuje twierdzenie, że „brak zgody stanowi podstawowy element decydujący o zgwałceniu i wykorzystaniu seksualnym” jest manipulacją i przeinacza okoliczności oraz istotę tego orzeczenia. Odnosi się ono bowiem do konieczności skrupulatnej analizy materiału dowodowego w sprawach dotyczących zgwałcenia.
Przytaczane umowy międzynarodowe, jak i orzecznictwo ETPC, wymagają efektywnego ścigania przestępstwa zgwałcenia, uznawanego za formę tortury, natomiast nie wymagają wyraźnego wpisania do Kodeksu karnego znamienia braku zgody. Ich istotą jest bowiem nakaz, aby przepisy prawa krajowego penalizowały wszystkie niekonsensualne stosunki seksualne, natomiast sam sposób ich sformułowania pozostawiony jest państwom członkowskim Rady Europy. Natomiast aktualna (jeszcze stosowana) definicja legalna zgwałcenia, zawarta w art. 197 §1 i art. 198 Kodeksu karnego, realizuje zobowiązania międzynarodowe wynikające z Konwencji stambulskiej oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Przestępstwa wymierzone w wolność seksualną to szczególnie odrażająca i okrutna kategoria czynów zabronionych, która musi spotkać się ze zdecydowaną reakcją organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Ochrona ofiar, jak i skuteczne karanie sprawców, powinny jednak odbywać się z poszanowaniem podstawowych zasad państwa prawa, w tym z zasadą domniemania niewinności.
Patryk Ignaszczak - Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris
Czytaj również: Zmiana definicji zgwałcenia nie przyniesie kobietom większego bezpieczeństwa
12.08.2024
Sierpień to w polskim kalendarzu miesiąc szczególny dla wszystkich polskich patriotów. Wraz z jego rozpoczęciem, w całej Polsce rozbrzmiewają syreny, oddające hołd Powstańcom Warszawskim. 2 tygodnie później obchodzimy Święto Wojska Polskiego, wspominając Bitwę Warszawską z 1920 roku. W tym miesiącu celem wzmożonych pielgrzymek jest również cudowny obraz Matki Bożej na Jasnej Górze, której zwycięska obrona w czasie potopu szwedzkiego napełniła Polaków nadzieją i obudziła w nich ducha oporu. Niestety dziś jestem zmuszona zaburzyć ten pozytywny, patriotyczny nastrój. Obecnie żyjemy w kraju, w którym nie tylko protesty rolników są brutalnie pacyfikowane, a manifestacje obrońców życia rozwiązywane, ale także rządzonym przez ludzi, dla których „wyrażenie dumy narodowej i przywiązania do polskiego dziedzictwa narodowego” nie jest powodem wystarczająco doniosłym i istotnym, by polscy patrioci mogli swobodnie manifestować swoje przywiązanie do Ojczyzny…
Marsz Niepodległości prześladowany przez rząd Tuska
Proszę sobie wyobrazić, że autorem powyższej opinii nie jest żaden marginalny polityk czy publicysta. To opinia nominowanego przez rząd Donalda Tuska wojewody mazowieckiego i… warszawskich sądów, które – już po raz kolejny – odmówiły uznania Marszu Niepodległości za zgromadzenie cykliczne.
Tymczasem Marsz Niepodległości, celebrujący odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 roku (po 123 latach nieobecności na mapach politycznych Europy), przechodzi ulicami Warszawy co roku tego samego dnia i na tej samej trasie nieprzerwanie od 2010 roku. Jego organizatorem od ponad dekady jest niezmiennie Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. To sprawia, że nie ma dziś w Polsce chyba żadnej innej manifestacji, która w tak oczywisty sposób wpisywałaby się w prawną definicję „zgromadzenia cyklicznego”. Mimo tego, Wojewoda Mazowiecki, który postawił sobie za jeden ze swoich głównych celów walkę z polskimi patriotami, uparcie twierdzi, że Marsz Niepodległości takim zgromadzeniem nie jest. I o ile polityczne zacietrzewienie wojewody, który od początku zapowiadał zwalczanie Marszu Niepodległości, nikogo zapewne nie dziwi, to jednak postawa sądu jest w tej sprawie niezrozumiała.
Trwająca od ponad 7 miesięcy walka o uznanie Marszu Niepodległości za zgromadzenie cykliczne to długa historia politycznych decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz rażącej stronniczości sądów. Nie sposób streścić jej w kilku akapitach. Dlatego zachęcam do lektury dwóch newsów na stronie Instytutu – z lutego i z lipca – w których szczegółowo opisaliśmy przebieg całej sprawy.
To historia, w której Rafał Trzaskowski wymyślił sobie, że organizatorem Marszu Niepodległości w 2021 roku był Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, a sąd zgodził się z jego absurdalną tezą pomimo tego, że… sam urząd stanowczo temu zaprzeczył. To opowieść o postępowaniu toczącym się w trybie 24-godzinnym, w którym wojewodzie przysługiwały 24 godziny na przygotowywanie pism procesowych, a nasi prawnicy musieli odpowiedzieć na nie w przeciągu… 2 godzin! To wreszcie orzeczenia, w których warszawskie sądy powoływały się na wyroki uchylone przez Sąd Najwyższy czy stwierdzały, że „wyrażenie dumy narodowej i przywiązania do polskiego dziedzictwa narodowego” to powód zbyt błahy, by był warty organizowania cyklicznych manifestacji.
Poznańscy urzędnicy kpią z prawa
Ale ta sprawa to nie jedyny przykład z ostatnich dni, który pokazuje, że w dzisiejszej Polsce osobiste poglądy polityczne urzędników i sędziów mają większy wpływ na praktykę stosowania prawa niż samo prawo.
Pod koniec czerwca ulicami Poznania przeszedł tzw. marsz równości. Problem w tym, że jego organizatorzy nie zgłosili zgromadzenia w ustawowym terminie – zrobili to o dzień za wcześnie. W związku z tym, że „marsz równości” został zarejestrowany nieskutecznie, działacze Młodzieży Wszechpolskiej z Poznania, zgłosili szereg zgromadzeń na tej samej trasie i w tych samych godzinach – z tą różnicą, że zrobili to w przewidzianym ustawowo terminie. Poznańscy urzędnicy doskonale wiedzieli o tym, że jeśli wydadzą decyzję o zakazie zgromadzeń narodowców, sprawa trafi do sądu, który w trybie 24 godzin wskazałby zapewne, że ich zgromadzenia mają pierwszeństwo wobec przedwcześnie (a więc nieskutecznie) zgłoszonego „marszu równości”. Postanowili więc… nie wydać żadnej decyzji, która pozwoliłaby na sądowe podważenie legalności zgromadzenia aktywistów LGBT.
W tej sytuacji młodzi narodowcy stawili się na trasie swoich legalnych manifestacji, które zostały jednak przerwane przez funkcjonariuszy, którzy wezwali ich do opuszczenia miejsca, po czym zabrali się za wypisywanie mandatów. W tym samym czasie zgłoszony przedwcześnie „marsz równości”, w którym uczestniczył sam prezydent miasta Jacek Jaśkowiak, zabezpieczany przez policję przeszedł ulicami Poznania.
Działacze Młodzieży Wszechpolskiej nie przyjęli oczywiście mandatów, więc sprawa trafi zapewne na drogę sądową. Przed nami zatem kolejnych kilkanaście postępowań, w których będziemy reprezentować wszystkich uczestników legalnych poznańskich manifestacji. Nasi prawnicy przygotowali także zawiadomienie o możliwości przekroczenia uprawnień przez władze Poznania.
Musimy być gotowi na najgorsze
Organizatorzy Marszu Niepodległości i uczestnicy legalnych zgromadzeń w Poznaniu będą mogli do samego końca liczyć na pomoc prawników Ordo Iuris. I głęboko wierzę w to, że ostatecznie to my zwyciężymy.
Nawet jeśli Marsz Niepodległości finalnie nie otrzyma statusu zgromadzenia cyklicznego, będziemy robić wszystko co w naszej mocy, by polscy patrioci mogli tego dnia legalnie i bezpiecznie przejść ulicami Warszawy.
Obawiam się jednak, że zarówno w trakcie Marszu, jak i po jego zakończeniu, nasi prawnicy i tak mogą mieć sporo pracy. Mając w pamięci przebieg Marszów Niepodległości z lat 2010-2014 – ale także biorąc pod uwagę tegoroczną brutalną pacyfikację protestu rolników, poprzedzoną policyjnymi prowokacjami i zakończoną wyłapywaniem losowych uczestników demonstracji – po 8 latach spokojnych Marszów Niepodległości, w tym roku musimy być gotowi na każdą ewentualność...
Oczywiście mam nadzieję, że Marsz przejdzie spokojnie, tak jak co roku, ale jeśli polscy patrioci padną ofiarą policyjnych prowokacji i łapanek, będziemy gotowi, by pomóc każdemu z nich. A mamy już na tym polu doświadczenie i sukcesy.
Chcieli skazać go za chodzenie po ulicy
Pod koniec lipca Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście w Warszawie umorzyła postępowanie karne przeciwko reprezentowanemu przez naszych adwokatów rolnikowi, który został zatrzymany przez policję pod zarzutem „czynnego udziału w zbiegowisku, w ten sposób, że przemieszczał się wraz z tłumem”.
Tak! To nie pomyłka. 22-letni pan Fabian został przez policję zatrzymany, umieszczony w policyjnej celi i zmuszony tłumaczyć się z tego, że po prostu szedł ulicą z innymi uczestnikami warszawskiego protestu rolników. Nie zarzucano mu przy tym żadnego osobiście dokonanego bezprawia czy aktu przemocy. Szczegółowa analiza materiału dowodowego – w tym nagrań z kamer nasobnych funkcjonariuszy – dowiodła jednoznacznie, że reprezentowany przez nas rolnik zachowywał się zupełnie spokojnie.
Organy ścigania chciały doprowadzić do skazania go w trybie przyśpieszonym. Gdyby nie nasi prawnicy, 48 godzin po zatrzymaniu młody rolnik mógłby być już skazany. Na szczęście mógł liczyć na wsparcie adwokatów Ordo Iuris.
Umorzenie tego postępowania to dowód na to, że policja w trakcie demonstracji zatrzymywała zupełnie losowo i bezpodstawnie niewinnych ludzi. Ale to także źródło nadziei, że nawet jeśli 11 listopada policyjne prowokacje się powtórzą i po raz kolejny dojdzie do bezpodstawnych zatrzymań lub aresztowań, to nasi prawnicy będą w stanie skutecznie pomóc ich ofiarom.
Adw. Magdalena Majkowska – członek Zarządu Ordo Iuris
07.08.2024
· Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze od wielu lat wydaje nakazy aresztowania wobec przywódców krajów na całym świecie.
· Na jego działalność wpływ mają jednak naciski dyplomatyczne oraz sytuacja polityczna w niektórych krajach.
· Warto bliżej przyjrzeć się statusowi prawnemu orzeczeń MTK i zastanowić się nad ich skutecznością w osiągnięciu celu, w jakim zostały ustanowione.
· Nakazy aresztowania mają także znaczące konsekwencje polityczne i dyplomatyczne.
· Omówienie tych aspektów pozwala zrozumieć, jak wpływają one na relacje międzynarodowe, stabilność regionalną i politykę zagraniczną państw.
Zadania MTK
Trybunał w ostatnich miesiącach wydawał postanowienia odnośnie przywódców państw prowadzących konflikty zbrojne elektryzujące opinię publiczną na całym świecie. 20 maja 2024 roku Prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego złożył wniosek o nakaz aresztowania dla premiera Izraela Benjamina Netanjahu, ministra obrony Izraela Joawa Galanta oraz trzech przywódców terrorystycznej organizacji Hamas, w związku z trwającą wojną w Strefie Gazy. Władimir Putin i rosyjska rzeczniczka praw dziecka Maria Lwowa-Biełowa są objęci nakazem aresztowania od 17 marca 2023 roku, a od 25 czerwca 2024 roku również były minister obrony Federacji Rosyjskiej Siergiej Szojgu oraz szef sztabu generalnego rosyjskiej armii Walerij Gierasimow, w związku z wojną na Ukrainie.
Międzynarodowy Trybunał Karny jest pierwszym stałym międzynarodowym trybunałem powołanym do sądzenia osób fizycznych oskarżonych o najpoważniejsze zbrodnie, takie jak ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne oraz zbrodnie agresji. Siedziba MTK znajduje się w Hadze, w Holandii, a jego jurysdykcja obejmuje zbrodnie popełnione po 1 lipca 2002 roku. Podstawą prawną utworzenia i podejmowania działań przez MTK jest Statut Rzymski, który wszedł w tym samym dniu w życie.
Jedną z jego kluczowych narzędzi są nakazy aresztowania, których celem jest zatrzymanie osób odpowiedzialnych za najpoważniejsze przestępstwa międzynarodowe. Z uwagi na to, że MTK nie posiada własnych organów wymiaru sprawiedliwości, musi polegać na współpracy państw członkowskich Statutu Rzymskiego w zakresie aresztowania i przekazania podejrzanych. Państwa te są zobowiązane do współpracy z MTK i wykonania nakazów aresztowania zgodnie z postanowieniami Statutu. Obecnie 120 państw jest stronami Statutu – wśród nich nie ma m.in. Izraela, Stanów Zjednoczonych, a od 2016 r. także Rosji.
Historia i tło MTK
Idea międzynarodowej odpowiedzialności za zbrodnie wojenne pojawiła się po I wojnie światowej, jednakże próby powołania międzynarodowego trybunału nie przyniosły wtedy sukcesu. Po II wojnie światowej powołano Trybunał Norymberski i Trybunał Tokijski, które sądziły zbrodniarzy wojennych. Były to jednak trybunały ad hoc, stworzone do rozpatrzenia konkretnych przypadków.
Dopiero po zakończeniu zimnej wojny, w latach 90. XX wieku, społeczność międzynarodowa podjęła intensywne prace nad stworzeniem stałego międzynarodowego trybunału karnego. Wcześniej powoływano jedynie trybunały ad hoc, takie jak Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii (ICTY) i Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy (ICTR). Trudno wyobrazić sobie, że sądownictwo krajowe miałoby być jedyną jurysdykcją obejmującą np. zbrodnie wojenne, biorąc pod uwagę fakt, że często system państwowy jest w takich sytuacjach bezpośrednio związany ze sprawcami. W 1998 roku odbyła się konferencja dyplomatyczna w Rzymie, podczas której przyjęto Statut Rzymski, będący aktem założycielskim MTK. Statut Rzymski został przyjęty 17 lipca 1998 roku, a wszedł w życie 1 lipca 2002 roku, po ratyfikacji przez 60 państw.
Działalność MTK
Trybunał może wszczynać postępowania na podstawie zgłoszeń Państw-Stron, decyzji Rady Bezpieczeństwa ONZ lub z własnej inicjatywy Prokuratora MTK. Do tej pory Trybunał prowadził lub nadal prowadzi sprawy m.in. przeciwko osobom z takich krajów jak Demokratyczna Republika Konga, Uganda, Republika Środkowoafrykańska, Sudan (Darfur), Libia, Wybrzeże Kości Słoniowej, Mali.
Ustanowienie MTK stanowiło próbę wprowadzenia międzynarodowej odpowiedzialności za najpoważniejsze zbrodnie. Efektywność tego mechanizmu pozostawia jednak wiele do życzenia z takich względów, jak zależność od współpracy ze strony krajowych organów ścigania, przewlekłość postępowania czy wreszcie zarzuty dotyczące stosowania podwójnych standardów, mające przejawiać się w koncentrowaniu się sędziów na zbrodniarzach z niektórych państw afrykańskich i azjatyckich i bezczynności wobec zbrodniarzy z państw szeroko pojętego Zachodu. Należy jednak zauważyć, że MTK pozbawiony jest własnych organów wymiaru sprawiedliwości i stoi przed wieloma wyzwaniami, w tym brakiem współpracy ze strony niektórych państw, ograniczonymi zasobami finansowymi i ludzkimi oraz skomplikowanymi kwestiami politycznymi, które mogą wpływać na jego działalność.
Nakazy aresztowania wydawane przez MTK
Jednym z kluczowym narzędzi pozostających w rękach Trybunału jest uprawnienie do wydawania nakazów aresztowania wobec osób podejrzanych o popełnienie najpoważniejszych zbrodni międzynarodowych, takich jak ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne oraz zbrodnie agresji.
MTK nie działa z urzędu, a na zasadzie skargowości. Oznacza to, że Trybunał nie może wykonywać jurysdykcji, czyli ścigać i osądzać oskarżonych z własnej inicjatywy. Państwo-Strona Statutu Rzymskiego może zgłosić sytuację, w której podejrzewa się popełnienie zbrodni podlegających jurysdykcji MTK. Inicjatywę wszczęcia postepowania posiada także Rada Bezpieczeństwa ONZ, która może przekazać sprawę do MTK na podstawie rezolucji. Prokurator MTK może jednak z własnej inicjatywy wszcząć śledztwo, jeśli istnieją wystarczające podstawy do przypuszczenia, że popełniono zbrodnie podlegające jurysdykcji Trybunału.
Następnie dochodzi do śledztwa i na tym etapie Prokurator MTK zbiera dowody i przesłuchuje świadków, aby ustalić, czy istnieją wystarczające podstawy do wydania nakazu aresztowania. Następnie prokurator składa wniosek do Izby Przygotowawczej MTK o wydanie nakazu aresztowania. Wniosek musi zawierać szczegółowe informacje na temat podejrzanego, zarzucanych mu zbrodni oraz dowodów uzasadniających wydanie nakazu. Izba Przygotowawcza MTK analizuje wniosek i dowody przedstawione przez prokuratora. Jeśli uzna, że istnieją wystarczające podstawy do przypuszczenia, że podejrzany popełnił zarzucane mu zbrodnie – wówczas wydaje nakaz aresztowania. Po aresztowaniu podejrzanego przez państwo, w którym się znajduje, osoba ta jest przekazywana do MTK, gdzie zostaje postawiona przed sądem i może zostać tymczasowo zatrzymana do czasu rozpoczęcia procesu.
Historie wydanych nakazów aresztowania i losy osób nimi objętych
MTK w przeszłości wydał nakazy aresztowania wobec wielu osób oskarżonych o popełnienie poważnych zbrodni międzynarodowych. Losy tych osób mogą się znacznie różnić w zależności od wielu czynników, takich jak współpraca państw, w których się znajdują, oraz polityczne i dyplomatyczne okoliczności.
Omar al-Bashir (Sudan)
Były prezydent Sudanu, Omar al-Bashir, został objęty nakazem aresztowania wydanym przez MTK w 2009 roku za zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne i ludobójstwo w regionie Darfuru. Al-Bashir został stracił stanowisko w 2019 roku po masowych protestach. Obecnie przebywa w więzieniu w Sudanie, gdzie jest sądzony za inne przestępstwa. W 2020 roku rząd Sudanu ogłosił, że al-Bashir zostanie przekazany MTK, ale do tej pory nie doszło do jego ekstradycji.
Joseph Kony (Uganda)
Lider Armii Oporu Pana (LRA), Joseph Kony, został objęty nakazem aresztowania w 2005 roku i oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne, w tym morderstwa, gwałty i porwania. Kony pozostaje na wolności. Mimo międzynarodowych wysiłków, w tym operacji wojskowych mających na celu jego schwytanie, Kony unika aresztowania.
Muammar Kaddafi (Libia)
W 2011 roku MTK wydał nakaz aresztowania wobec libijskiego przywódcy Muammara Kaddafiego za zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione podczas tłumienia protestów antyrządowych. Kaddafi został zabity przez rebeliantów w październiku 2011 roku, zanim doszło do jego aresztowania przez MTK.
Laurent Gbagbo (Wybrzeże Kości Słoniowej)
Były prezydent Wybrzeża Kości Słoniowej, Laurent Gbagbo, został oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości, w tym morderstwa, gwałty i inne formy przemocy, po wyborach prezydenckich w 2010 roku. Nakaz aresztowania został wydany w 2011 roku. Gbagbo został aresztowany w 2011 roku i przekazany MTK. W 2019 roku został uniewinniony przez MTK z zarzutów zbrodni przeciwko ludzkości (które są trudniejsze do wykazania niż stosunkowo proste do wykazania zbrodnie wojenne).
Dominic Ongwen (Uganda)
Były dowódca Armii Oporu Pana (LRA), Dominic Ongwen, został oskarżony o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, w tym morderstwa, gwałty i porwania. Nakaz aresztowania został wydany w 2005 roku. Ongwen został schwytany w 2015 roku i przekazany MTK. W 2021 roku został skazany przez MTK na 25 lat więzienia za popełnienie licznych zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości.
Jean-Pierre Bemba (Demokratyczna Republika Konga)
Były wiceprezydent Demokratycznej Republiki Konga Jean-Pierre Bemba został oskarżony o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, w tym morderstwa, gwałty i grabieże. Nakaz aresztowania został wydany w 2008 roku. Bemba został aresztowany i przekazany MTK. W 2016 roku został skazany na 18 lat więzienia, ale w 2018 roku wyrok został unieważniony przez MTK, a Bemba został zwolniony.
Ahmad al-Faqi al-Mahdi
Ahmad al-Faqi al-Mahdi został oskarżony o zbrodnie wojenne związane z niszczeniem zabytków kultury w Timbuktu w Mali. Nakaz aresztowania został wydany w 2015 roku. Al-Mahdi został aresztowany i przekazany MTK. W 2016 roku przyznał się do winy i został skazany na 9 lat więzienia.
Amerykańscy urzędnicy ze specjalną ochroną
Warto także zwrócić uwagę na ustawę przyjętą przez Kongres Stanów Zjednoczonych w 2002 r., a więc niezwłocznie po powołaniu Międzynarodowego Trybunału Karnego do życia. Celem przyjęcia American Service-Members' Protection Act (ASPA), znanej również jako „Hague Invasion Act”, jest ochrona personelu wojskowego Stanów Zjednoczonych oraz innych urzędników rządowych USA przed postępowaniem karnym przed MTK. ASPA zakazuje wspierania działalności MTK, szczególnie w zakresie wojskowości, jednakże prezydent państwa może zdecydować się na zniesienie tego zakazu. Niemniej, przyjęcie tej ustawy przez jedno z największych mocarstw świata, ogranicza możliwości współpracy agencji USA z MTK w zakresie śledztw i postępowań, które dotyczą obywateli USA lub ich sojuszników. ASPA upoważnia prezydenta USA do użycia „wszystkich środków koniecznych i odpowiednich”, w tym siły wojskowej, w celu uwolnienia członków służb USA oraz innych wyznaczonych osób, które zostały zatrzymane lub uwięzione przez MTK lub w jego imieniu. Ustawa zabrania także ekstradycji jakiejkolwiek osoby z USA do MTK bez wyraźnego upoważnienia ustawowego. Ustawa wywołuje zatem istotne pytania prawne i etyczne dotyczące odpowiedzialności, sprawiedliwości, skuteczności i zasięgu prawa międzynarodowego. Odzwierciedla szersze debaty na temat roli międzynarodowych sądów i zakresu jurysdykcji narodowej. Ograniczając współpracę i pomoc dla MTK, ASPA potencjalnie wpływa na skuteczność działania sądu, zwłaszcza w odniesieniu do śledztw dotyczących obywateli USA lub interesów USA.
Działania Trybunału w świetle sytuacji politycznej
Jak wyżej wskazano, MTK napotyka wiele wyzwań w egzekwowaniu nakazów aresztowania, w tym brak współpracy ze strony niektórych państw, skomplikowane kwestie polityczne oraz trudności w lokalizowaniu i aresztowaniu podejrzanych. Niemniej nakazy aresztowania wydawane przez MTK są kluczowym i obecnie realnie jedynym narzędziem w walce z bezkarnością odpowiedzialnych za najpoważniejsze zbrodnie międzynarodowe. Ponadto, Trybunał musi działać w okolicznościach skomplikowanych relacji międzynarodowych, co wpływa na możliwość skutecznego wykonywania nakazów aresztowania. Nakazy aresztowania MTK mają także znaczenie sygnalizujące, wskazując na istotny fakt, że społeczność międzynarodowa nie toleruje bezkarności za najpoważniejsze zbrodnie. Jest więc to swoisty instrument oddziaływania, a także wywierania wpływu na arenie światowej dyplomacji. Mogą one działać jako środek odstraszający.
W przeszłości MTK odnosił sukcesy w aresztowaniu i skazaniu kilku prominentnych osób, takich jak Thomas Lubanga Dyilo czy Dominic Ongwen (Thomas Lubanga Dyilo aresztowany w 2006 roku, skazany w 2012 roku na 14 lat więzienia za rekrutację i wykorzystywanie dzieci-żołnierzy, Dominic Ongwen został aresztowany w 2015 roku, skazany w 2021 roku na 25 lat więzienia za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości). Te przypadki pokazują, że Trybunał jest w stanie skutecznie pociągnąć do odpowiedzialności osoby odpowiedzialne za poważne zbrodnie. Nakazy aresztowania wzmacniają zasady międzynarodowego prawa karnego i praw człowieka, promując ideę, że nikt nie jest ponad prawem, niezależnie od stanowiska czy wpływów politycznych, co jest ważnym sygnałem dla współczesnej sceny politycznej, która stała się teatrem gry powiązań być może bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.
Jednym z największych wyzwań jest kilkukrotnie już wspomniany brak współpracy ze strony niektórych państw, będący prawdziwą bolączką Trybunału. MTK bowiem nie posiada własnych sił policyjnych, więc polega jedynie na Państwach-Stronach Statutu Rzymskiego co do wykonania nakazów aresztowania. W sytuacji braku współpracy, nakazy te pozostają praktycznie niewykonalne (jak np. w przypadku Omara al-Bashira, byłego prezydenta Sudanu, oskarżonego o zbrodnie przeciwko ludzkości i ludobójstwo w Darfurze, który pozostaje na wolności mimo nakazu aresztowania wydanego w 2009 roku). Państwa, które nie są stronami Statutu Rzymskiego, nie mają obowiązku podjęcia tej współpracy, co utrudnia egzekwowanie nakazów aresztowania. Co więcej, nawet państwa będące stronami Statutu mogą odmówić współpracy z powodów politycznych, prawnych lub praktycznych.
Niebagatelną rolę odgrywa również oczywiście polityka. Polityczne i dyplomatyczne naciski mogą wpływać na skuteczność nakazów aresztowania. Państwa mogą nie chcieć aresztować i przekazywać osób, które mają silne wsparcie polityczne lub są kluczowe dla ich interesów narodowych. W niektórych przypadkach, osoby objęte nakazami aresztowania ukrywają się w trudno dostępnych rejonach, co utrudnia ich aresztowanie. Przykładem jest Joseph Kony z Ugandy, lider Armii Oporu Pana (LRA), który unika aresztowania od 2005 roku, a ułatwiają mu to polityczne koneksje.
Nakazy aresztowania wydawane przez MTK często prowadzą do napięć politycznych między państwami, a także wewnątrz państw. Niektóre kraje uważają, że nakazy aresztowania MTK naruszają ich suwerenność, zwłaszcza gdy dotyczą wysokich rangą urzędników państwowych lub przywódców. Część państw podnosi też zarzuty, że sam MTK działa pod wpływem politycznych nacisków lub preferencji, co prowadzi do wydawania nakazów aresztowania w sposób selektywny i niesprawiedliwy. MTK bywa postrzegany jako trybunał, który koncentruje się na pewnych regionach świata, zwłaszcza Afryce, co prowokuje zarzuty o selektywności i nierównego traktowania. Kontrowersje te wpływają na zaufanie do trybunału i jego postrzeganie jako niezależnej i sprawiedliwej instytucji. Niemniej, nakazy aresztowania pozostają kluczowym i zasadniczo do tej pory jednym, stałym narzędziem w globalnej walce z bezkarnością i wzmocnieniu zasad międzynarodowego prawa karnego.
Julia Książek – analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris
07.08.2024
· Po ponad dwóch miesiącach warszawski ratusz odpowiedział na petycję wysłaną przez tysiące obywateli na podstawie wzoru przygotowanego przez Instytut Ordo Iuris.
· W oficjalnym piśmie podwładni Rafała Trzaskowskiego stwierdzają, że „każda osoba pracująca w urzędzie ma prawo umieszczać na swoim biurku symbole religijne”.
· Stanowisko zdecydowanie łagodzi tekst zarządzenia, które wyraźnie zakazywało umieszczania symboli religijnych „na ścianach, na biurkach”.
· W odpowiedzi na interpelację Lewicy, domagającą się zdejmowania krzyży ze ścian, urząd stwierdził ponadto, że zakaz nie dotyczy rad dzielnic.
· Nawet w złagodzonej postaci, antyreligijny „standard” powinien jednak docelowo zostać uchylony jako sprzeczny z Konstytucją, która gwarantuje wolność sumienia i religii oraz afirmuje chrześcijańskie dziedzictwo Narodu. Krzyż natomiast jest symbolem nie tylko religijnym, ale i narodowym.
· Warszawski ratusz dopuszcza się jednak także ideologicznej manipulacji, twierdząc, że w ustawie „równościowej” z 2010 r. występują pojęcia „orientacja psychoseksualna i tożsamość płciowa” – w rzeczywistości w ustawie nie ma takich wyrażeń.
ODPOWIEDŹ URZĘDU MIASTA - LINK
Sprzeciw obywateli i radnych wobec antyreligijnego zarządzenia prezydenta Warszawy
31 lipca w godzinach przedpołudniowych warszawski ratusz niepostrzeżenie umieścił na swojej stronie internetowej swoją oficjalną odpowiedź (data pisma: 30 lipca 2024 r., znak: CKS-RT.152.5.2024.PRO) na wielokrotną petycję (kilka petycji na ten sam temat) obywateli w sprawie uchylenia zarządzenia Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy nr 822/2024 z dnia 8 maja 2024 r. ustanawiającego w warszawskich urzędach „standardy równego traktowania”. Jak się okazało, jednym ze „standardów” narzucanych tym zarządzeniem jest zakaz eksponowania Krzyża i symboliki religijnej: „w budynkach urzędu dostępnych dla osób z zewnątrz oraz podczas wydarzeń organizowanych przez urząd nie eksponuje się w przestrzeni (np. na ścianach, na biurkach) żadnych symboli związanych z określoną religią czy wyznaniem”. Mieszkańcy Warszawy i całej Polski postanowili licznie zaprotestować przeciwko aktowi prawa miejscowego tak ewidentnie godzącemu w zasadę wolności religii oraz jej uzewnętrzniania, wyrażoną w artykule 53 Konstytucji RP, jak również rażąco sprzecznemu z orzecznictwem Sądu Najwyższego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a także z uchwałami Sejmu i Senatu. W tym celu Instytut Ordo Iuris już 17 maja przygotował i udostępnił obywatelom wzór skargi na zarządzenie prezydenta, który każdy mieszkaniec mógł wypełnić, podpisać i wysłać na adres Urzędu Miasta. Petycji obywatelskiej został nadany numer 28/2024.
Niezależnie od Instytutu Ordo Iuris, swoje interpelacje nieprzychylne wobec zarządzenia Rafała Trzaskowskiego złożyli radni Miasta Stołecznego Warszawy – Michalina Szymborska (interpelacja nr 71 z dnia 23 maja 2024 r.), Filip Frąckowiak (interpelacja nr 96 z dnia 6 czerwca 2024 r.) oraz Michalina Szymborska i Dariusz Figura (wspólna interpelacja nr 97 z dnia 6 czerwca 2024 r.). Interpelację przychylną zarządzeniu złożyła natomiast radna Lewicy Kamila Gołębiowska (interpelacja nr 162 z dnia 5 lipca 2024 r.). W odpowiedzi z 24 czerwca na interpelację nr 71, prezydent Warszawy, nie zgadzając się z zarzutem naruszenia konstytucyjnie chronionej wolności sumienia i religii, stwierdził, że jego zdaniem „standardy zapewniają ochronę wolności religii osobom pracującym w Urzędzie, które na użytek osobisty posiadają symbole religijne”. Natomiast w odpowiedzi z 27 czerwca na interpelację nr 96, wiceprezydent Aldona Machnowska-Góra zaznaczyła, że „standardy nie nakazują usuwania symboli religijnych z przestrzeni Urzędu. Nie jest planowana żadna akcja ich usuwania/zdejmowania”. Z kolei w odpowiedzi z 27 czerwca na interpelację nr 97, wiceprezydent oznajmiła, iż „standardy to dokument wewnętrzny, nie wymaga więc konsultacji społecznych”. W odpowiedzi z 29 lipca na interpelację nr 162, wiceprezydent stanęła z kolei na stanowisku, zgodnie z którym w zarządzeniu „chodzi przede wszystkim o pomieszczenia obsługi mieszkanek i mieszkańców w urzędach dzielnic lub delegaturach biur. Sale posiedzeń rad dzielnic nie są takimi miejscami. Są to szczególne przestrzenie i o tym, jak mają one wyglądać, decydują radni danej dzielnicy, a nie Prezydent”.
Dopiero jednak w odpowiedzi z 30 lipca na petycję przygotowaną przez Instytut Ordo Iuris, urząd doprecyzował, że „każda osoba pracująca w urzędzie ma prawo używać symboli religijnych zgodnie ze swoimi przekonaniami m.in. mieć symbole religijne, np. w formie medalika, tatuażu, opaski na ręce, jak również umieszczać na swoim biurku symbole religijne”. W oryginalnym tekście zarządzenia prezydenta Trzaskowskiego wyraźnie stanowiono, że symbole religijne nie mogą być eksponowane „np. na ścianach, na biurkach”, a jedyny wyjątek dotyczył symboli „noszonych przez osoby pracujące w urzędzie na użytek osobisty, np. w formie medalika, tatuażu, opaski na ręku”, a przecież w zakresie znaczeniowym pojęcia „noszonych” ewidentnie nie mieści się „umieszczanie na biurku”. Pismo urzędu stanowi zatem swoisty przełom i dowód zasadniczej zmiany interpretacji zarządzenia przez sam urząd. Ratusz zastrzega jednak, że wciąż zakazane jest „eksponowanie symboli religijnych w pomieszczeniach przeznaczonych do podejmowania czynności władczych w urzędach administracji publicznej, ale też np. w sądach czy salach obrad ciał przedstawicielskich”, ponieważ „może być odczytywane jako sugestywne, a to narusza zasadę bezstronności religijnej władzy publicznej”. Nie jest to jeszcze zatem zupełne zwycięstwo konstytucyjnie afirmowanych wartości – wolności wyznania i chrześcijańskiego dziedzictwa Narodu – nad antyreligijnymi przepisami – docelowo cały „standard” powinien zostać uchylony.
Chcemy całkowitego zniesienia antyreligijnego zarządzenia, nie częściowego złagodzenia
W tym celu Instytut Ordo Iuris wciąż zachęca do podpisywania petycji w tej sprawie, którą podpisało już około 70 tysięcy Polek i Polaków. Akcja będzie kontynuowana co najmniej do momentu, w którym na forum Rady Miasta Stołecznego Warszawy zostanie rozpatrzona kolejna inicjatywa Ordo Iuris, jaką jest obywatelski projekt uchwały sprzeciwiającej się antyreligijnemu zarządzeniu, ogłoszony już 25 maja. Piątego lipca projekt ten został złożony w Radzie wraz z kilkoma tysiącami podpisów mieszkańców Warszawy i, zgodnie z art. 41a ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym, Rada ma obowiązek rozpatrzyć go „na najbliższej sesji po złożeniu projektu, jednak nie później niż po upływie 3 miesięcy od dnia złożenia projektu”. Ponadto, 4 czerwca Instytut ujawnił także, że zarządzenie zostało przygotowane odpłatnie przez zewnętrzną fundację, która otrzymała od ratusza aż 129.910 zł, zaraz po zmianie swojej nazwy i statutu oraz dołączeniu do zarządu byłej pełnomocniczki Rafała Trzaskowskiego ds. kobiet.
Ratusz manipuluje treścią ustaw
Na marginesie warto dodać, że w tekście odpowiedzi na petycję Ordo Iuris ratusz dopuścił się także dwóch manipulacji – pośredniej oraz bezpośredniej. Po pierwsze, w zestawieniu aktów prawa powszechnie obowiązującego, z którymi rzekomo zgodne miałoby być zarządzenie Rafała Trzaskowskiego, wymieniony jest Konkordat ze Stolicą Apostolską, czyli umowa międzynarodowa, regulująca stosunki pomiędzy Państwem Polskim a Kościołem katolickim, nie są natomiast wymienione ustawy regulujące stosunki Polski z innymi chrześcijańskimi związkami wyznaniowymi (np. z Polskiem Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym czy z Kościołem Ewangelicko-Augsburskim w Rzeczypospolitej Polskiej). Pośrednio sugeruje to, jakoby Krzyż był symbolem wyłącznie Kościoła katolickiego, podczas gdy jest on symbolem także innych wyznań chrześcijańskich, których wierni także są poszkodowani przez zarządzenie z 8 maja. Drugą, znacznie poważniejszą manipulacją, jest przywołanie ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (nazywanej „ustawą równościową”) z sugestią, że zawiera ona w swojej treści takie pojęcia jak „orientacja psychoseksualna” oraz „tożsamość płciowa” jako cechy chronione prawnie. W rzeczywistości ani jedno, ani drugie pojęcie nie występują w ogóle w tej ustawie – obecne jest w niej wyłącznie pojęcie „orientacji seksualnej”, oznaczające preferencje hetero- lub homoseksualne (występujące zamiast albo oprócz heteroseksualnych). Pojęcie „orientacji psychoseksualnej” jest nacechowane ideologicznie, sugerując, że seksualność człowieka nie odnosi się do obiektywnie uwarunkowanej płci biologicznej, lecz jest subiektywnym, płynnym wyborem, na podstawie którego można i należy kształtować swoją indywidualną „tożsamość” (oprócz skłonności do płci przeciwnej lub własnej dodaje się tutaj np. „panseksualizm” czy „aseksualizm”). Z kolei brak umieszczenia pojęcia „tożsamości płciowej” w ustawie był świadomym wyborem polskiego ustawodawcy. Podczas prac legislacyjnych nad ustawą poseł Marian Filar próbował dodać tam to pojęcie, sugerując, że „zapomniano – nie dopatruję się w tym jakiejś machinacji – o jednym bardzo ważnym faktorze, który funkcjonuje obok płci i orientacji seksualnej, a mianowicie o identyfikacji płciowej. Chodzi, proszę państwa, o transseksualistów”. Jednak komisja celowo nie uwzględniła tej uwagi. Ideologiczne pojęcie „tożsamości płciowej” włączono ostatecznie ukradkiem do polskiego porządku prawnego dopiero ustawą z dnia 10 września 2015 r., dodając je do artykułów 47 i 68 ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP (procedowany w tym samym czasie ideologiczny projekt ustawy o uzgodnieniu płci został zawetowany przez Prezydenta RP ze względu na ewidentne naruszenie konstytucyjnej zasady dychotomicznego podziału społeczeństwa na dwie płcie), jednak nie jest ono w żaden sposób zdefiniowane i nie figuruje w żadnym innym miejscu polskiego porządku prawnego – w tym w ustawie z 2010 r. Warszawski ratusz manipuluje zatem opinią publiczną, sugerując wbrew prawdzie, jakoby w ustawie tej znajdowały się pojęcia rodem ze słownika ruchu LGBT+ oraz ideologii gender.
Złagodzenie przez warszawski ratusz zarządzenia prezydenta Trzaskowskiego jest wspólnym sukcesem tysięcy obywateli, którzy wysyłali petycje przygotowane przez Instytut Ordo Iuris. To jeszcze nie jest pełen sukces – wciąż musimy dalej zabiegać, by zmieniona została treść aktu.
Adw. Nikodem Bernaciak - starszy analityk Centrum Badań i Analiz Instytutu Ordo Iuris
07.08.2024
· Europejska Rzecznik Praw Obywatelskich Emily O’Reilly opublikowała sprawozdanie roczne, dotyczące dochodzeń prowadzonych przez nią w roku poprzednim.
· Wśród kwestii poruszonych w sprawozdaniu, na szczególną uwagę zasługują sprawy dotyczące dostępu obywateli UE do dokumentów instytucji unijnych, tematyka związana z przestrzeganiem praw podstawowych czy zagadnienia z zakresu transparentności działań organów Unii Europejskiej.
· Cześć sprawozdania została poświęcona problemom związanym z występowaniem konfliktu interesów między zewnętrznymi ekspertami oceniającymi wnioski projektowe w ramach Europejskiego Funduszu Obronnego.
· Pojawiły się tam także liczne dane statystyczne, dotyczące m.in. tematyki i rodzajów składanych skarg oraz krajów pochodzenia obywateli zwracających się do ERPO czy współpracy pomiędzy ERPO a pozostałymi instytucjami unijnymi.
Nowy raport pani Rzecznik
Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich (European Ombudsman) to jeden z organów pomocniczych Unii Europejskiej, pełniący swój mandat w oparciu o przepisy Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Do jego zadań należy badanie skarg, które dotyczą przypadków niewłaściwego administrowania w działaniach instytucji, organów lub jednostek organizacyjnych Unii, z wyłączeniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, oraz sporządzanie sprawozdania na ich temat (art. 228 TfUE). Obecnie funkcję Rzecznika pełni Irlandka Emily O’Reilly, która została wybrana na to stanowisko przez Parlament Europejski po raz pierwszy w 2013 roku.
W najnowszym sprawozdaniu podsumowującym działalność Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich za rok 2023 odniesiono się do wielu ważnych kwestii, takich jak dostęp obywateli do dokumentów instytucji unijnych czy polityka migracyjna. Znaczna część sprawozdania została poświęcona zagadnieniu transparentności działań instytucji Unii Europejskiej.
Dostęp do dokumentów instytucji unijnych
Jedną z pierwszych kwestii poruszanych w sprawozdaniu ERPO jest sprawa dostępu obywateli do dokumentów instytucji Unii Europejskiej. Rzecznik wskazała na problemy związane z opóźnieniami co do rozpatrywania wniosków o dostęp do takich dokumentów, zaznaczając jednocześnie, iż mają one charakter systemowy. O’Reilly podkreśliła, że konieczny jest „gruntowny przegląd”, który zapewniłby przestrzeganie terminów i zasad określonych w prawie wtórnym oraz orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W sprawozdaniu pojawiają się również informacje o wszczęciu postępowania przez Rzecznika, którego przedmiotem jest sposób postępowania Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego oraz Rady Unii Europejskiej względem wniosków o dostęp do dokumentów tych instytucji - w opinii ERPO trzy wskazane powyżej gremia nie przestrzegają w pełni prawa UE.
Problem migracji
W dalszej części sprawozdania ERPO odnosi się do kilku kwestii związanych z przestrzeganiem praw podstawowych, w tym m.in. do działań Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej (Frontexu) w kontekście wypadku z czerwca 2023 roku, kiedy to u wybrzeży Grecji zatonął statek z migrantami. Pojawiają się informacje o wszczęciu dochodzenia w tej sprawie oraz wizycie zespołu dochodzeniowego ERPO, przeprowadzonej w siedzibie agencji w Warszawie. „Migracja do Europy będzie trwać nadal i to UE musi zapewnić, aby w ramach podejmowanych przez nią działań przestrzegano praw podstawowych i zachowywano wrażliwość na ludzkie cierpienie, które sprawia, że ludzie postanawiają opuścić swój kraj w poszukiwaniu lepszego życia” – podkreśliła O’Reilly.
W sprawozdaniu pojawia się informacja o stanowisku ERPO, która zwróciła się do Frontexu o zwiększenie starań mających na celu przestrzeganie praw podstawowych migrantów o nieuregulowanym statusie. Zgodnie ze stanowiskiem Rzecznika, Agencja powinna m.in., informować migrantów o przysługujących im prawach oraz zapewniać im dostęp do „niezależnego mechanizmu rozpatrywania skarg”.
Transparentność instytucji unijnych i afera Qatargate
Emily O’Reilly w sprawozdaniu przytacza działanie podjęte w następstwie afery Qatargate, dotyczącej nielegalnego wywierania wpływu na instytucje unijne przez Katar. ERPO z zadowoleniem przyjęła nowe wewnętrzne regulacje Parlamentu Europejskiego, takie jak bardziej szczegółowa definicja konfliktu interesów czy obowiązek publikowania przez posłów informacji o spotkaniach z zarejestrowanymi lobbystami i przedstawicielami dyplomatycznymi państw trzecich. Jednocześnie wyraźnie zaznaczyła, iż istnieją poważne obawy odnoście wprowadzania i egzekwowania powyższych zasad.
Irlandka poddała krytyce również działania Komisji Europejskiej, dotyczące potencjalnego konfliktu interesów między zewnętrznymi ekspertami oceniającymi wnioski projektowe w ramach Europejskiego Funduszu Obronnego (European Defence Fund) – w tym przypadku KE, w przeciwieństwie do ogólnie przyjętej praktyki, nie jest zobowiązana do publikowania ich nazwisk, co rodzi liczne wątpliwości. W związku z tym, ERPO wszczął dochodzenie w tej sprawie, wysyłając do KE szereg pytań dotyczących m.in. sposobu, w jaki pracownicy Komisji oceniają i weryfikują oświadczenia własne ekspertów, liczby wykrywanych przypadków konfliktu interesów oraz sposobu postepowania Komisji w sytuacji pojawienia się ostrzeżeń o konfliktach interesów. Postępowanie to jest nadal w toku, a jego następnym etapem będzie opublikowanie wstępnych wyników dochodzenia.
Pozostałe sprawy
Poza wskazanymi powyżej głównymi materiami działalności ERPO, w sprawozdaniu odniesiono się także do wielu innych spraw i zagadnień. Przykładem może być sprawa pracownicy Parlamentu Europejskiego, której ze względu na podstawę zatrudnienia (zlecenie zewnętrzne) odmówiono udzielenia dostępu do osobnego pomieszczenia, potrzebnego do karmienia dziecka piersią. Kobieta stwierdziła, że decyzja ta jest nieproporcjonalna i niesprawiedliwa, ponieważ Parlament zapewnia odpowiednie pokoje we wskazanym celu posłom i innym pracownikom (wewnętrznym) Parlamentu Europejskiego. W efekcie interwencji Rzecznik, PE zadeklarował podjęcie działań mających na celu jak umożliwienie kobiecie korzystania ze stosownych pomieszczeń oraz do wprowadzenia odpowiednich zmian w przepisach.
Dalsza część informacji zawartych w sprawozdaniu ma charakter statystyczny, informujący o źródłach i tematyce skarg, wskaźnikach akceptacji (odsetek pozytywnych odpowiedzi na łączną liczbę rozwiązań, zaleceń i sugestii przekazanych przez Rzecznik Praw Obywatelskich organom UE), czy o współpracy pomiędzy ERPO a różnymi instytucjami Unii Europejskiej. W tym kontekście warto zwrócić uwagę, iż ponad 40% skarg pochodziło z trzech państw członkowskich - Hiszpanii, Polski i Niemiec (z samej Polski 10%).
Zdecydowanie pozytywnie należy ocenić działania ERPO, mające na celu zwiększenie możliwości i przyśpieszenie trybu uzyskiwania dokumentów różnych instytucji unijnych. Poświęcenie temu zagadnieniu względnie dużej części komentowanego sprawozdania jest istotne, jako że od wielu lat organy UE mierzą się z zarzutami dotyczącymi braku przejrzystości czy niedostatecznego informowania o swoich działaniach. Z aprobatą można także podejść do działań podejmowanych w kontekście potrzeby zapewnienia odpowiedniego poziomu transparentności w organach takich jak Parlament Europejski.
Patryk Ignaszczak – analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris
Pierwszego sierpnia wspominaliśmy bohaterskie czyny Powstańców Warszawskich, wśród których istotną część stanowili ludzie młodzi – w tym prawie 10 tys. nastolatków. Niezależnie od dyskusji na temat zasadności Powstania, narodowy zryw i męstwo młodego pokolenia (wychowanego przez 20 lat II RP) zainspirowały silny nurt patriotyczny w młodzieżowej kulturze ostatnich dwudziestu lat. Dzisiaj potrzebujemy kolejnych inspiracji i impulsów, które pozwolą pozyskać młodych do walki o Polskę i wolność.
Lewica wie, że „młodzież to przyszłość”…
Ideolodzy skrajnej lewicy doskonale wiedzą, że aby na trwałe zmienić postawy całych społeczeństw i doprowadzić do ostatecznego przyjęcia ich postulatów, trzeba zawładnąć umysłami tych, którzy za kilkanaście lat będą decydować o kształcie prawa w Polsce i na całym świecie.
To dlatego tak zależy im na tym, aby dostać się do szkół, stąd próby demontażu programów nauczania i przerobienia ich na swoją modłę. Stąd też przejęcie mediów, które wprost przesycone są zideologizowanym przekazem, sączonym już od małego. Stąd próby dotarcia do młodzieży poprzez wydarzenia takie jak „Campus Polska przyszłości” czy obecność lewicowych organizacji i polityków na młodzieżowych festiwalach.
Niestety ich działania są coraz bardziej skuteczne. CBOS opublikował badania, z których wynika, że obecnie wśród osób w wieku 18-25 lat prawie 30% deklaruje się jako zwolennicy szeroko pojętej lewicy. To najwyższy wynik w historii badań społecznych prowadzonych przez CBOS! Co znaczące, pierwszy raz od ponad 20 lat większy odsetek młodych ludzi deklaruje poglądy lewicowe niż prawicowe.
Obserwując te niepokojące tendencje, zadajemy sobie pytanie, jak dotrzeć do młodych z promocją dobra, prawdy i piękna w czasach politycznego dyktatu radykalnych ideologii. Na pewno nie wolno nam w tej misji liczyć na polityków i rząd. Musimy sami wziąć odpowiedzialność za stworzenie atrakcyjnej oferty formacyjnej dla młodych ludzi.
… dlatego nie możemy oddać im pola!
Zarówno Instytut Ordo Iuris, jak i Centrum Życia i Rodziny od lat w swoich działaniach skupiają się na tematach, które pośrednio lub bezpośrednio dotyczą młodych ludzi. Nasze kampanie związane są przecież z edukacją, przeciwdziałaniem nachalnej promocji postulatów środowisk LGBT w szkołach, ochroną młodzieży przed wulgarną seksedukacją, promowaniem wartości małżeństwa i rodzicielstwa. Wszystko to przyczynia się do kształcenia świadomych i uczciwych intelektualnie młodych ludzi o dobrze wyważonym kompasie moralnym.
Centrum Życia i Rodziny już od kilku lat walczy z próbami deprawacji młodzieży w szkolnych ławach. Poprzez akcje takie jak Szlachetny Piątek, staramy się dotrzeć do uczniów z przekazem o wartości wierności, czystości i szlachetności i dać im odwagę do przeciwstawienia się próbom indoktrynacji takim jak organizowane przez środowiska LGBT Tęczowe Piątki.
Nasz przekaz kierujemy także do nauczycieli, wyposażając ich w wiedzę i narzędzia, które pomogą im wychowywać młodzież do wartości nawet w tak skrajnie niesprzyjającej instytucji, jaką obecnie staje się polska szkoła.
W ramach Instytutu Ordo Iuris przeprowadzaliśmy w szkołach akcję Chrońmy dzieci!, dzięki której byliśmy w stanie zatrzymać wdrażanie wulgarnej edukacji seksualnej w wielu polskich szkołach. Przyczyniliśmy się do niemal całkowitego zaprzestania organizowania głośnej niegdyś akcji Tęczowych Piątków, która dziś jest już wydarzeniem obecnym w absolutnie marginalnej liczbie polskich szkół. Skutecznie walczyliśmy też z programem wulgarnej edukacji seksualnej w Gdańsku Zdrovve Love czy warszawską deklaracją LGBT+ Rafała Trzaskowskiego, która także zakładała wdrażanie do warszawskich szkół permisywnej edukacji seksualnej według niesławnych standardów WHO. Wydaliśmy szereg przystępnych poradników prawnych dla rodziców i nauczycieli oraz udostępniamy bezpłatnie wzór „Rodzicielskiego oświadczenia wychowawczego”, dzięki któremu rodzic może poinformować szkołę, że uczestnictwo jego dziecka we wszelkich zajęciach dodatkowych wymaga uzyskania każdorazowej, odrębnej zgody rodzica, wyrażonej po zapoznaniu się z programem i treścią zajęć.
Ostatnio opublikowaliśmy też między innymi raport dotyczący edukacji seksualnej, w którym opisujemy mechanizmy działania „edukatorów” i odsłaniamy kłamstwa permisywnego modelu edukacji seksualnej oraz zainterweniowaliśmy w związku z antypolską rewolucją w podstawie programowej polskich szkół, przyczyniając się do wycofania się przez ministerstwo z części szkodliwych zmian.
Centrum Życia i Rodziny, wychodząc naprzeciw potrzebie coraz lepszej współpracy szkół z rodzicami uczniów w zakresie wychowania, od lat prowadzi program Szkoła Przyjazna Rodzinie. Jego celem jest stworzenie przestrzeni współpracy dla szkół, organizacji pozarządowych i osób zaangażowanych w promocję wartości rodzinnych, tak aby szkołę uczynić miejscem przyjaznym rodzinie – czyli takim, w którym dostrzegana i respektowana jest jej wartość i rola w rozwoju osobowym człowieka.
Nasi eksperci ruszyli w Polskę
Dzięki tegorocznemu połączeniu sił Instytutu Ordo Iuris oraz Centrum Życia i Rodziny, w tym roku rozpoczęliśmy szereg nowych aktywności, dzięki którym już dzisiaj docieramy do tysięcy młodych ludzi w całej Polsce! Zgodnie z założeniami rozwojowymi Instytutu, które przygotowywaliśmy pod koniec 2023 roku, jesteśmy już obecni na festiwalach młodzieżowych. Na razie testujemy różne formy udziału naszych ekspertów. To najwyższy czas, by rozmowy o sprawach ważnych nie były domeną lewicowych organizacji na festiwalach Jerzego Owsiaka.
W lipcu byliśmy na Max Festiwalu w Niepokalanowie, gdzie mieliśmy okazję porozmawiać z młodzieżą o tym, jak kształtować swój charakter w dobie kryzysu edukacji i autorytetów oraz wszechobecnej technologii. Młodzi uczestnicy festiwalu byli bardzo zainteresowani rozmowami o obronie życia, wolności słowa, a także naszymi filmami i materiałami edukacyjnymi. Kolejne festiwale przed nami. A po okresie prób, w 2025 roku mamy zamiar dotrzeć do jeszcze szerszego kręgu młodzieżowych wydarzeń.
W ostatnich miesiącach ruszyliśmy także w Polskę, by spotykać się osobiście z uczniami, rodzicami i nauczycielami w polskich szkołach. Odwiedziliśmy między innymi Wieliczkę, Luboń czy Trzebnicę. Kilkukrotnie byliśmy także zapraszani na spotkania formacyjne Młodzieży Wszechpolskiej – w tym na Szkołę Centralną.
Razem pomogliśmy ukształtować tysiące młodych ludzi
Nadal kontynuujemy też oczywiście dotychczasowe formy dotarcia do młodych ludzi. Obecnie trwa już 28. edycja programu stażowego Instytutu Ordo Iuris. Łącznie przez te lata staże w Ordo Iuris odbyło ponad trzysta osób! Każdego roku kilkaset młodych ludzi jest także wolontariuszami na Marszach dla Życia i Rodziny w całej Polsce.
Gdy dołożymy do tego liczne kampanie Ordo Iuris oraz Centrum Życia i Rodziny w polskich szkołach, koła naukowe Ordo Iuris na największych polskich uniwersytetach czy Akademię Ordo Iuris – w ramach której już od 2019 roku, każdego roku kilkadziesiąt młodych studentów, doktorantów i absolwentów prawa oraz innych nauk humanistycznych mogło poszerzać swoją wiedzą prawniczą, a także nauczyć się sztuki autoprezentacji czy wystąpień medialnych – śmiało można stwierdzić, że dotarliśmy wspólnie do kilkudziesięciu tysięcy młodych Polaków.
Nie mamy wątpliwości, że tylko w taki sposób – poprzez konsekwentną formację i bezpośrednie docieranie do młodych ludzi – możemy doprowadzić do prawdziwej zmiany społecznej i zadbać o przyszłość Polski, która leży w rękach współczesnej młodzieży!
Czas na kolejny krok
Jak widać, już pierwsze miesiące wspólnej działalności Ordo Iuris i Centrum Życia i Rodziny zaowocowały przetarciem nowych szlaków w kwestii ochrony i troski o przyszłość młodego pokolenia. Ale to tylko początek.
Rozpoczęliśmy pracę nad przygotowaniem kompleksowej oferty zajęć, warsztatów i spotkań z ekspertami Ordo Iuris oraz Centrum Życia i Rodziny, z którą chcemy wyjść do polskich szkół, uczelni wyższych oraz organizatorów wszelkich festiwali i innych wydarzeń dla młodzieży. Nieoceniona w tym będzie ogólnopolska sieć Szkół Przyjaznych Rodzinie tworzona od lat przez Centrum Życia i Rodziny.
Już tej jesieni planujemy natomiast zagospodarować dotychczasową siedzibę Centrum Życia i Rodziny, by stworzyć z niej miejsce regularnych spotkań, konferencji i wydarzeń formacyjnych dla młodych ludzi. Jeśli ten projekt się powiedzie, będziemy mogli z optymizmem patrzeć w przyszłość, rozważając wyjście z podobnymi inicjatywami także do młodzieży w innych polskich miastach.
Głęboko wierzymy w to, że w obliczu wszechobecnej lewicowej propagandy, w którą obecnie włącza się już także polski rząd, młodzi ludzie – skłonni z natury do buntu i sprzeciwu – będą poszukiwać alternatywy dla dominującego nurtu. W tej sytuacji, to właśnie na nas spoczywać będzie odpowiedzialność dotarcia do nich z atrakcyjnym przekazem patriotycznym i promocją prawa naturalnego, wartości życia, rodziny i wolności.
Adw. Jerzy Kwaśniewski – Prezes Instytutu Ordo Iuris
Marcin Perłowski – Dyrektor Centrum Życia i Rodziny