Informujemy, że Pani/Pana dane osobowe są przetwarzane przez Fundację Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris z siedzibą w Warszawie przy ul. Zielnej 39, kod pocztowy 00-108 (administrator danych) w ramach utrzymywania stałego kontaktu z naszą Fundacją w związku z jej celami statutowymi, w szczególności poprzez informowanie o organizowanych akcjach społecznych. Podstawę prawną przetwarzania danych osobowych stanowi art. 6 ust. 1 lit. f rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Podanie danych jest dobrowolne, niemniej bez ich wskazania nie jest możliwa realizacja usługi newslettera. Informujemy, że przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Korzystanie z newslettera jest bezterminowe. W każdej chwili przysługuje Pani/Panu prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych. W takim przypadku dane wprowadzone przez Pana/Panią w procesie rejestracji zostaną usunięte niezwłocznie po upływie okresu przedawnienia ewentualnych roszczeń i uprawnień przewidzianego w Kodeksie cywilnym.

Do Pani/Pana danych osobowych mogą mieć również dostęp podmioty świadczące na naszą rzecz usługi w szczególności hostingowe, informatyczne, drukarskie, wysyłkowe, płatnicze. prawnicze, księgowe, kadrowe.

Podane dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Jednak decyzje dotyczące indywidualnej osoby, związane z tym przetwarzaniem nie będą zautomatyzowane.

W razie jakichkolwiek żądań, pytań lub wątpliwości co do przetwarzania Pani/Pana danych osobowych prosimy o kontakt z wyznaczonym przez nas Inspektorem Ochrony Danych pisząc na adres siedziby Fundacji: ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa, z dopiskiem „Inspektor Ochrony Danych” lub na adres poczty elektronicznej [email protected]

Przejdź do treści
PL | EN
Facebook Twitter Youtube
wolność słowa

wolność słowa

Według art. 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polski wolność słowa to wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji przynależna każdemu. Prawo do wolności słowa przysługuje człowiekowi, niezależnie od tego, jakie stanowiska zajmuje i jakie poglądy reprezentuje. Ponadto, według tego samego artykułu konstytucyjnego: Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. W art. 54 Konstytucji RP znajduje się zapis: Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.

Pod hasłem Wolność słowa umieszczamy publikacje dotyczące sytuacji, w których granice wolności słowa zostały naruszone. Jako Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris stajemy na straży konstytucji i poszanowania prawa do wolności wypowiedzi - zarówno w miejscach publicznych, jak i na łamach prasy czy w mediach społecznościowych. 

Czy są granice wolności słowa?

Wolność słowa regulowana jest też jednak przez Kodeks karny. Przykładowe zapisy to: 

Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 (art. 135, § 2), 

Kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. (art. 226, §1), 

Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. (art. 226, §3), 

Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności (art. 212, §1).

Pomoc prawna Ordo Iuris 

Osoby, które doświadczyły łamania wolności słowa, mogą zgłosić się do nas. Darmowa pomoc prawna umożliwiająca omówienie sytuacji pod kątem prawnym jest częścią pracy Instytutu Ordo Iuris. Aby dowiedzieć się więcej i poznać przykłady braku wolności słowa, zapraszamy do przeczytania poniższych tekstów. 

Sprawdź też: przemoc seksualna 

 

AKTUALNOŚCI

 
Wolności obywatelskie

06.06.2024

Ideologiczne rekomendacje dotyczące walki z nienawiścią

· Europejski Panel Obywatelski do spraw przeciwdziałania nienawiści ogłosił swoje rekomendacje przygotowane w celu zwalczania tego zjawiska.

· W ocenie autorów zaleceń, na „mowę nienawiści” i przestępstwa z nienawiści najbardziej narażone mają być osoby identyfikujące się z ruchem LGBT czy społeczność żydowska i muzułmańska.

· Panel postuluje prowadzenie publicznych kampanii informacyjnych na temat walki z nienawiścią poprzez m.in. stosowanie kodów QR na opakowaniach różnych produktów żywnościowych.

· Ponadto wśród rekomendacji możemy znaleźć postulat wprowadzenia określonych wymogów dla mediów, obejmujących m.in. obowiązek współpracy z niezależnymi organizacjami weryfikującymi fakty czy stworzenia reguł przejrzystości w zakresie źródeł finansowania.

· W dodatku autorzy raportu zalecają wprowadzenie mechanizmów umożliwiających wykrywanie i pociąganie do odpowiedzialności anonimowych sprawców dopuszczających się szerzenia „mowy nienawiści”.

· Zaleca się również dodanie „mowy nienawiści” do listy tzw. europejskich przestępstw. Obecnie należy do nich handel ludźmi, terroryzm czy przestępczość zorganizowana.

· Panel rekomenduje też rozwijanie technologii umożliwiających wykrywanie i zgłaszanie „przestępstw z nienawiści” oraz obligatoryjne „zróżnicowanie treści wyświetlanych użytkownikom” Internetu.

 

Rekomendacje odnośnie walki z nienawiścią

Na początku grudnia 2023 roku Komisja Europejska i Wysoki Przedstawiciel Unii Europejskiej do Spraw Zagranicznych przyjęli wspólny komunikat, wzywający do stworzenia ogólnoeuropejskiej i otwartej przestrzeni dialogu, która zgromadzi obywateli z całej UE w celu „omówienia sposobów przejścia od nienawiści oraz podziałów do wspólnego korzystania z europejskich wartości, takich jak równość, poszanowanie praw człowieka i godność”. Działania KE i Wysokiego Przedstawiciela motywowane były mającym mieć wówczas miejsce wzrostem występowania tzw. mowy nienawiści oraz przestępstw z nienawiści, które, w ocenie Komisji, mają uderzać w określone grupy, w tym zwłaszcza w społeczności żydowską i muzułmańską.

Odpowiedzią na wspólne oświadczenie Komisji Europejskiej i Wysokiego Przedstawiciela było powołanie Europejskiego Panelu Obywatelskiego na temat przeciwdziałania nienawiści w społeczeństwie” (European Citizens’ Panel on Tackling Hatred in Society), czyli gremium złożonego z losowo wybranych obywateli, reprezentujących wszystkie 27 państw członkowskich Unii Europejskiej. Kryterium wyboru były cechy takie jak, wiek, płeć, status społeczno-ekonomiczny, wykształcenie czy miejsce zamieszkania. W pracach Panelu uczestniczyło dziewięciu mieszkańców Polski. Uczestnicy byli wybierani losowo w drodze wywiadu telefonicznego z wykorzystaniem technologii generowania numerów. Sam Panel stworzono z myślą o przygotowaniu rekomendacji, mających posłużyć Komisji Europejskiej w jej przyszłych pracach na rzecz przeciwdziałania zarówno tzw. mowie nienawiści, jak i przestępstwom z nienawiści.

Efektem prac Panelu, obejmujących dwie sesje przeprowadzone stacjonarnie oraz jedną online, jest zestaw 21 rekomendacji, opublikowanych na stronie internetowej pod koniec maja. Panel zarekomendował m.in. stworzenie ogólnounijnych publicznych kampanii informacyjnych, uwzględniających szczególnie narażone grupy, w tym „społeczność LGBT i imigrantów”, wprowadzenie internetowej karty bezpieczeństwa dla dzieci od 8 roku życia czy nałożenie na dostawców usług świadczonych w ramach mediów społecznościowych określonych obowiązków, obejmujących obligatoryjną współpracę z niezależnymi podmiotami zajmującymi się weryfikują publikowanych tam faktów czy stworzenia zasad przejrzystości co do źródeł finansowania. Ponadto, autorzy rekomendacji zalecają również dodanie „mowy nienawiści” do listy tzw. europejskich przestępstw, rozwijanie technologii umożliwiających wykrywanie i zgłaszanie „przestępstw z nienawiści” oraz obowiązkowe „zróżnicowanie treści wyświetlanych użytkownikom” Internetu.

W ramach rekomendacji nr 1 zaleca się przeprowadzenie kampanii publicznej, informującej o zagrożeniach, przyczynach i środkach przeciwko zjawisku nienawiści. Kampanie te powinny uwzględniać specyfikę nienawiści nakierowanej na poszczególne grupy mniejszościowe, w tym zwłaszcza „imigrantów, osoby niepełnosprawne, LGBTQI+, Romów i Żydów”. Co ciekawe, autorzy zaleceń proponują w tym celu zastosowanie „bardziej kreatywnych, zabawnych i chwytliwych rozwiązań”, takich jak m.in. stosowanie kodów QR na opakowaniach różnych produktów żywnościowych, prowadzących do informacji o omawianej kampanii. Wskazuje się tutaj także na możliwość stosowania podobnych metod promocji na innych produktach.

Karta bezpiecznego surfowania dla dzieci

Propozycja zawarta w rekomendacji nr 3 zakłada wprowadzenie „unijnej karty bezpiecznego surfowania” (EU Safe Surfing Card) dla wszystkich dzieci od 8 roku życia. Zgodnie z dokumentem, Karta ma pomagać dzieciom w zdobywaniu umiejętności potrzebnych do samodzielnego i bezpiecznego poruszania się po Internecie oraz radzenia sobie z nienawistnymi treściami występującymi w tej przestrzeni. Wprowadzenie karty miałoby być powiązane z przeprowadzaniem przez organizacje pozarządowe odpowiednich szkoleń, w ramach których dzieci uczyłyby się m.in. reagowania i odpowiadania na „nienawistne treści”.

Sama Karta nie miałaby obligatoryjnego charakteru, jednak do jej promocji zobowiązane byłyby państwa członkowskie Unii Europejskiej. Dlatego też proponowana Karta bezpiecznego surfowania została porównana do karty rowerowej. Jednocześnie autorzy dokumentu lakonicznie sugerują, iż należałoby zbadać, czy dostęp do pewnych treści w Internecie nie powinien być obwarowany warunkiem posiadania prawa jazdy.

Ewentualne wprowadzenie Karty mogłoby zostać też wykorzystane do pożytecznych celów, takich jak ograniczenie nieletnim dostępu do treści pornograficznych, obecnie powszechnie występujących w Internecie.

Treningi tolerancji

Wśród rekomendacji Europejskiego Panelu Obywatelskiego możemy znaleźć również zalecenia, dotyczące kontynuowania obecnych szkoleń na temat „mowy nienawiści” oraz przestępstw z nienawiści, z naciskiem i podkreśleniem znaczenia takich szkoleń dla pracowników administracji publicznej, np. dla policji i pracowników socjalnych. Jednocześnie zaznacza się, iż zasadniczo wszystkie grupy społeczne powinny być lepiej wykształcone i rozwijać umiejętności radzenia sobie z nienawiścią.

W ocenie autorów rekomendacji, należy poszerzyć możliwość dostępu do takich szkoleń dla szerszych grup społeczeństwa, m.in. dzięki zaangażowaniu związków zawodowych, jak i innych organizacji. Uczestnicy tego typu kursów powinni otrzymywać specjalne certyfikaty, poprzez które będą mogli „zademonstrować światu zewnętrznemu nabyte kompetencje w zakresie radzenia sobie z nienawiścią”.

Wiarygodność, fakty i przejrzystość: Weryfikacja i wyjaśnianie finansowania informacji

Warto zwrócić uwagę na rekomendację nr 8, zgodnie z którą Panel zaleca wprowadzenie szeregu obowiązków nałożonych na media. Proponuje się tam m.in. zobowiązanie mediów do współpracy z niezależnymi organizacjami weryfikującymi fakty (fact-checking) czy wdrożenie reguł dotyczących przejrzystości finansowania mediów. Jak możemy przeczytać w dokumencie, powinno to nastąpić przez „ustanowienie rygorystycznych protokołów weryfikacji i certyfikacji informacji dla osób, stowarzyszeń i firm, które mają cel komercyjny i/lub które korzystają z funduszy publicznych”.

Powyższe zalecenia uzasadniane są koniecznością zwalczania fałszywych informacji, które napędzają podziały i nienawiść w społeczeństwie. Takim negatywnym zjawiskom ma, w ocenie twórców rekomendacji, zapobiegać weryfikowanie informacji przez „niezależnych ekspertów” oraz finansowanie „niezależnych mediów”.

Media partycypacyjne dla obywateli

Autorzy dokumentu proponują także rozszerzenie uczestnictwa obywateli w szeroko rozumianej pracy mediów. Taka partycypacja obywatelska ma „legitymizować” treści publikowane w mediach oraz wspierać kulturę wzajemności i szacunku. Wskazane rozwiązanie będzie w dodatku, w ocenie twórców rekomendacji, służyło legitymizacji działalności instytucji Unii Europejskiej.

Ma ono polegać m.in. na uczestnictwie obywateli w „wyborach redakcyjnych” podejmowanych w mediach - chodzi zapewne o wpływ obywateli na treści publikowane w różnych środkach przekazu. Ma to nastąpić za pośrednictwem funduszy oraz odnosić się zarówno do mediów publicznych jak i prywatnych, w tym zwłaszcza lokalnych.

W dodatku, w ramach rekomendacji nr 9, postuluje się stworzenie specjalnego organu z „funkcjami rzecznika praw obywatelskich”, który będzie obdarzony zadaniem „filtrowania treści” pod kątem określonych wartości. Autorzy sugerują również wykorzystanie w tym celu sztucznej inteligencji. Całość ma być natomiast nadzorowana przez komisję złożona z obywateli, którzy będą czuwali by „wybory redakcyjne nie były narzucane przez interesy gospodarcze lub ideologiczne”.

Duża wadą omawianej rekomendacji jest brak doprecyzowania zawartych tam terminów. I tak, w odniesieniu do pojęcia „media”, nie wiadomo jakie środki przekazu autorzy zaleceń mieli konkretnie na myśli. Czy chodzi tylko o media lokalne, o których się tam wspomina czy o wszystkie publikatory aktywne w danym państwie członkowskim UE. Niepokój może wywoływać postulat „filtrowania treści”, rodzi on bowiem ryzyko nadmiernej ingerencji w informacje publikowane w różnych środkach przekazu. W tym kontekście zdumienie budzi rekomendacja, ażeby powyższa zasada odnosiła się także do mediów prywatnych - autorzy dokumentu nie przedstawiają konkretnie, w jaki sposób i na jakiej podstawie prawnej taka ingerencja miałaby mieć miejsce.

Kwestia anonimowości internetowej w walce z nienawiścią

Kolejnym zaleceniem Europejskiego Panelu Obywatelskiego jest uregulowanie kwestii anonimowości w sieci, tak aby sprawcy „mowy nienawiści” byli lepiej śledzeni, ścigani i pociągani do odpowiedzialności przez odpowiednie organy (zalecenie nr 10). W tym celu zaleca się m.in. egzekwowanie stosowania istniejących i przyszłych regulacji oraz podnoszenie świadomości użytkowników Internetu. Postuluje się też lepszą współpracę pomiędzy najważniejszymi platformami mediów społecznościowych z organami krajowymi i europejskimi w zakresie stosowania przepisów.

Godnym odnotowania jest zalecenie dotyczące ustanowienia systemu uwierzytelniania tożsamości na poziomie każdego państwa członkowskiego. Taki system miałby zawierać podstawowe dane, gromadzone przez poszczególne rządy i umożliwiające identyfikację użytkowników Internetu pod kątem szerzenia nienawiści w sieci. Wskazany system jest, zdaniem autorów rekomendacji, bardzo potrzebny, co ma wynikać z „dramatycznego wzrostu liczby przypadków mowy nienawiści”.

Powyższą rekomendacje należy ocenić negatywnie, jako że przyjęcie wskazanych tam rozwiązań byłoby nieproporcjonalne w stosunku do ciężaru gatunkowego czynów określanych jako „mowa nienawiści”. Wiele zachowań mieszczących się w zakresie tego pojęcia, takich jak np. podżeganie do nienawiści wobec określonych grup społecznych zasługuje na potępienie, nie są to jednak czyny uzasadniające daleką ingerencję w prywatne życie obywateli.

Wspólna definicja i kryminalizacja „mowy nienawiści” na poziomie Unii Europejskiej.

W ramach rekomendacji nr 11 zaleca się aktualizację i rozszerzenie definicji „przestępstw z nienawiści” poprzez dodanie nowych przesłanek dyskryminacyjnych, w tym orientacji seksualnej, gender oraz wieku. Taka zmiana jest, w opinii autorów zaleceń, konieczna, by „odzwierciedlać integracyjne wartości naszego nowoczesnego społeczeństwa”, jak i w celu karania wszelkich form „mowy nienawiści”.

Zaleca się również dodanie „mowy nienawiści” do tzw. listy unijnych przestępstw. Chodzi więc o zaliczenie „mowy nienawiści” do kategorii szczególnie poważnej przestępczości o charakterze transgranicznym, określonej w art. 83 ust. 1 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE). Warto podkreślić, iż wskazana w powyższym zaleceniu propozycja legislacyjna jest aktualnie procedowana przez Unię Europejską.

Odnosząc się do zalecenia nr 11, warto zauważyć, iż pojęcie płci społeczno-kulturowej (gender), które w ocenie autorów dokumentu powinno być dodanie do przesłanek dyskryminacyjnych, jest terminem niejasnym, oderwanym od biologicznego i naukowego znaczenia pojęcia płeć oraz silnie nacechowanym ideologicznie.

Ponadto, pojęcie „mowy nienawiści” nie spełnia większości przesłanek określonych w art. 83 ust. TFUE, wymaganych do rozszerzenia wykazu tzw. przestępstw europejskich o kolejną dziedzinę. Nie powinno budzić wątpliwości, że szkalowanie lub oczernianie kogoś z jakiegokolwiek powodu, także ze względu na określoną cechę - jest czymś niedopuszczalnym, czemu należy się przeciwstawiać. Wydaje się jednak, że tego rodzaju zachowania trudno uznać za szczególnie poważną dziedzinę przestępczości w rozumieniu art. 83 ust. 1 TFUE i zestawić ją z wymienionymi tam procederami, takimi jak terroryzm, handel ludźmi czy przestępczość zorganizowana.

Moderowanie poprzez sztuczną inteligencję. Ochrona mediów społecznościowych przed „mową nienawiści”.

W ramach rekomendacji nr 12 zaleca się opracowanie narzędzia sztucznej inteligencji do wykrywania „nielegalnej mowy nienawiści” na platformach mediów społecznościowych. Wskazane narzędzie miałoby być wykorzystywane do dwóch zadań:

  1. wykrywania i oznakowywania treści określanych jako potencjalna „mowa nienawiści”. Następnie, w przypadku potwierdzenia istnienia takich treści, informacje o nich będą przekazywane odpowiednim organom „w celu ścigania”.
  2. wykrywania treści określanych jako „mowa nienawiści” jeszcze przed ich publikacją. Twórcy takich treści będą powiadamiani o fakcie, iż mogą one zawierać „nielegalną mowę nienawiści”. Po otrzymaniu takiej „informacji” autorzy będą mogli poprawić bądź opublikować treści, przy czym w przypadku publikacji treści te będą oznaczone do czasu sprawdzenia, z ostrzeżeniem o legalności i konsekwencjach publikowania „mowy nienawiści”.

Jak podkreślają autorzy zaleceń, opisane powyżej rozwiązania mają mieć charakter obligatoryjny, a „obowiązkowe wdrożenie tego narzędzia w mediach społecznościowych w UE zwiększy bezpieczeństwo w Internecie, ochroni zmarginalizowane społeczności i zapewni zgodność z przepisami dotyczącymi mowy nienawiści, sprzyjając bardziej szanowanemu środowisku cyfrowemu”.

Powyższe narzędzie ma istotnie charakter cenzurujący, w sposób autorytatywny ograniczający prawo do ekspresji swoich poglądów, dlatego też wskazane zalecenie należy ocenić negatywnie.

Kolejne zalecenie odnosi się do obowiązku różnicowania treści wyświetlanych użytkownikom internetowych mediów społecznościowych (zalecenie nr 13). Istotą tej rekomendacji jest więc dostosowanie algorytmów tak, by „prezentowały szerszy zakres punktów widzenia” przy jednoczesnym zapobieganiu „dominacji jakiejkolwiek pojedynczej perspektyw”. W ocenie autorów zaleceń, takie „podejście zachęca użytkowników do zapoznania się z bardziej zniuansowaną i kompleksową narracją”.

Zagrożenia dla wolności

Oceniając zalecenia przygotowane przez Europejski Panel Obywatelski w sprawie przeciwdziałania nienawiści, warto zwrócić uwagę, iż znaczna część zawartych tam rekomendacji może w praktyce doprowadzić do ograniczenia niektórych praw i wolności w sposób autorytatywny, w tym zwłaszcza prawa do swobodnej wypowiedzi. W tym kontekście wymienić należy zwłaszcza zalecenie nr 8, gdzie rekomenduje się zobowiązanie mediów do współpracy z niezależnymi organizacjami weryfikującymi fakty w kontekście zwalczania „rozpowszechniania fałszywych informacji”, zalecenie nr 10 dotyczące uregulowania kwestii anonimowości w sieci czy wreszcie zalecenie nr 12, zawierające postulat wykorzystywania sztucznej inteligencji do faktycznego cenzurowania treści publikowanych w sieci. Nie bez znaczenia pozostaje również zawarta w zaleceniu nr 11 rekomendacja włączenia „mowy nienawiści" do tzw. listy europejskich przestępstw, w oparciu o art. 83 ust. 1 TFUE. Warto także zwrócić uwagę, iż znaczna część rekomendacji ma charakter subiektywny, tak jak np. propozycja dodania do przesłanek dyskryminacyjnych „płci społeczno-kulturowej” (gender).

Komentując zalecenie przedstawione przez Europejski Panel Obywatelski, należy również poświęcić nieco uwagi temu deliberatywnemu gremium. Europejskie Panele Obywatelskie to w założeniu specjalne ciała, które poprzez merytoryczną dyskusję w reprezentatywnym, odzwierciedlającym społeczne preferencje gronie mają wnosić więcej demokracji do Unii Europejskiej, legitymizując jej działania. Niestety, dotychczasowe doświadczenia z panelami obywatelskimi debatującymi i pracującymi pod egidą Komisji Europejskiej stanowią przeciwieństwo tych szlachetnych założeń, których podstawą była chęć poprawy demokracji.

Kolejne Europejskie Panele Obywatelskie, debatujące nad różnymi zagadnieniami stawały się przedmiotem szerszej krytyki, dotyczącej sposobu wyboru ich członków, metod pracy czy politycznego wpływu czynników zewnętrznych. Tak było w przypadku Paneli funkcjonujących w ramach Konferencji w sprawie Przyszłości Europy (Conference on the Future of Europe), gdzie liczne nieprawidłowości spowodowały wycofanie się z jej prac przedstawicieli Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Podobne zarzuty pojawiły się przypadku Europejskiego Panelu Obywatelskiego w sprawie przeciwdziałania nienawiści. Jak możemy przeczytać na portalu The Critic, „pomimo deklarowanego celu Europejskiego Panelu Obywatelskiego, jakim jest «danie obywatelom głosu w kształtowaniu polityki UE», wydaje się, że w procesie opracowywania zaleceń występuje powiew «zarządzanej demokracji», z zatwierdzonym przez Komisję Europejską «zespołem ułatwiającym» zapewniającym «wsparcie» panelowi wraz z «komitetem ekspertów», który oferuje «dodatkowy wkład»”. Na łamach brytyjskiego miesięcznika podkreśla się również, że „wprowadzenie tego elementu subiektywności do ścigania mowy nienawiści w różnych politykach i propozycjach UE w ciągu ostatniego roku nie było oczywiście całkowicie niezamierzone, pozwalając niewybieralnym biurokratom KE na ponowne określenie tego, co kwalifikuje się jako «nienawiść» w ich własnym interesie politycznym, poszerzając w ten sposób sieć zastosowania do różnych osób i grup, których odmienne poglądy na temat zmian klimatu, masowej imigracji i kwestii LGBTQ+ są ideologicznie niewygodne”.

 

Patryk Ignaszczak – analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris


 

Czytaj Więcej
Wolności obywatelskie

21.05.2024

Sąd Okręgowy we Wrocławiu oddalił powództwo byłego aktywisty ruchu LGBT przeciwko Fundacji Pro – Prawo życia

· Sąd Okręgowy we Wrocławiu po raz drugi oddalił powództwo byłego działacza ruchu LGBT przeciwko Fundacji Pro – Prawo do życia.

Czytaj Więcej
Wolności obywatelskie

15.04.2024

Stanowisko Ordo Iuris w sprawie projektu nowelizacji Kodeksu karnego

· Na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt ustawy o zmianie Kodeksu karnego.

· Projekt dotyczy w głównej mierze penalizacji tzw. „mowy nienawiści”.

· Propozycje zakładają poszerzenie katalogu motywów przestępstwa popełnianego z nienawiści o "orientację seksualną" czy "tożsamość płciową".

Czytaj Więcej
Wolności obywatelskie

12.04.2024

Zaczyna się epoka genderowej cenzury w Polsce

Stało się. Rządowe Centrum Legislacji opublikowało oficjalny projekt ustawy cenzorskiej. 3 lata więzienia mają grozić za prawdę niewygodną dla ideologów gender i aktywistów LGBT. Od kilku miesięcy szykowaliśmy się na ten dzień. Teraz musimy stanąć na wysokości zadania, by nie dopuścić do ustawowego zakneblowania organizacji społecznych, księży, dziennikarzy, polityków i… wszystkich zwykłych ludzi głoszących normalne poglądy.

3 lata więzienia za prawdę? Znamy projekt ustawy o „mowie nienawiści”

W Wielką Środę, 27 marca – gdy większość Polaków była zajęta przygotowaniami do świąt Wielkiej Nocy – na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji ogłoszono projekt nowelizacji Kodeksu karnego, zakładający karę 3 lat pozbawienia wolności za „nawoływanie do nienawiści” ze względu na „orientację seksualną lub tożsamość płciową”. Taką samą karę może otrzymać osoba, która „znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej (…) orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej”.

W świetle projektu ustawy ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, do więzienia możemy trafić nawet za stwierdzenie tak oczywistych faktów jak:

- „Są dwie płcie.”

- „Płeć jest faktem biologicznym, a nie kwestią wyboru.”

- „Płeć jest zapisana w genach i nie da się jej zmienić.”

- „Transseksualizm to zaburzenie tożsamości płciowej.”

- „Obcinanie piersi i genitaliów nastolatkom to bezpowrotne okaleczanie ich ciała.”

- „Akty homoseksualne są grzeszne.”

- „Mężczyźni identyfikujący się jako kobiety nie powinni startować w kobiecych zawodach sportowych.”

Powyższe wypowiedzi mogą być wkrótce uznane za nawoływanie do nienawiści lub znieważanie zadeklarowanych homoseksualistów czy wszystkich identyfikujących się jako osoby „transpłciowe” „niebinarne” itp.

Ponure sugestie powszechnego terroru cenzury można już usłyszeć z ust członków koalicji rządowej.

Każdy kto powie jak prezydent Duda, że LGBT to nie ludzie, a ideologia, będzie musiał odpowiedzieć  wołała niedawno z mównicy sejmowej Anna Maria Żukowska, a minister edukacji Barbara Nowacka mówiła, że „nienawiść”, z którą rząd będzie walczył szerzona jest między innymi z kościelnych ambon.

Staniemy w obronie wolności słowa

My będziemy walczyć o wolność słowa do ostatniego tchu. Dlatego – pomimo tego, że konsultacje społeczne wspomnianego projektu zaczęły się na dzień przed rozpoczęciem Triduum Paschalnego – nasi prawnicy przygotowali w ekspresowym tempie krytyczną analizę prawną projektu, którą złożyliśmy w ramach konsultacji.

Oczywiście liczymy się z tym, że rząd pomimo tego przyjmie projekt, który trafi do Sejmu prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu. Wtedy przeprowadzimy szeroką kampanię nacisku na posłów i senatorów. W dalszej kolejności przyjdzie czas na zbudowanie społecznej presji, by ośmielić Prezydenta Andrzeja Dudę do zawetowania ustawy.

Nasi przyjaciele z Centrum Życia i Rodziny już uruchomili stosowną internetową petycję „Stop dyktaturze mniejszości”. Wspólnie docieramy do prawie miliona Polaków, więc wierzę, że Prezydent usłyszy nasz głos.

Nasze sukcesy dają nadzieję…

W ostatnich latach prawnicy Ordo Iuris wielokrotnie dowiedli swojej skuteczności w obronie wolności słowa.

Wystarczy tu wspomnieć chociażby o ponad 130 korzystnych wyrokach sądów (łącznie z wyrokami Sądu Najwyższego), w których sądy potwierdzały, że obrońcy życia mają prawo do pokazywania na ulicach polskich miast, czym jest aborcja, czy sprawie Pana Janusza Komendy z IKEI, który został zwolniony z pracy za swój sprzeciw – oparty na własnych przekonaniach religijnych i cytatach z Pisma św. – wobec narzucania pracownikom udziału w propagowaniu genderowej ideologii.

Ale podobne sprawy wciąż powracają. Pod koniec ubiegłego roku o pomoc do prawników Ordo Iuris zwrócił się Pan Adam, który został zwolniony z pracy za to, że – w odpowiedzi na zaproszenie pracowników na Paradę Równości – w kulturalny sposób poinformował kierownictwo, że pracodawca nie jest partią polityczną a poglądy pracowników powinny być ich indywidualną, prywatną sprawą. Zrobił to po latach ignorowania nachalnej propagandy ruchu LGBT w firmie.

W wypowiedzeniu umowy o pracę stwierdzono wprost, że wypowiedź Pana Adama na temat ruchu LGBT „mogła mieć negatywny wpływ na samopoczucie pracowników LGBTQ”, a jego „światopogląd leży w całkowitej sprzeczności z wartościami, jakimi kieruje się Spółka w prowadzeniu biznesu, a także wpływa niekorzystnie na atmosferę w miejscu pracy”. Do warszawskiego sądu pracy trafił przygotowany przez naszych prawników pozew, w którym domagamy się przywrócenia Pana Adama do pracy.

W marcu dotarła do nas natomiast dobra nowina o umorzeniu postępowania dyscyplinarnego przeciwko nauczycielce z Torunia, która skrytykowała w internecie organizacje obchodów Halloween w szkole. W swoim komentarzu kobieta napisała, że „zabawa” z udziałem makabrycznie ucharakteryzowanych uczniów i nauczycieli to, jej zdaniem, „promocja brzydoty i zgnilizny”. Wpis nie spodobał się jednej z dyskutujących z nią kobiet, która sprawdziła, kim z zawodu jest jej rozmówczyni, a po ustaleniu, że wykonuje zawód nauczyciela, złożyła na nią zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia dyscyplinarnego do kuratorium oświaty. Kobieta, wobec której wszczęto postępowanie wyjaśniające, zwróciła się o pomoc do Centrum Interwencji Procesowej Instytutu Ordo Iuris. Dzięki naszej pomocy – postępowanie zostało umorzone.

… a cenzura jest wciąż wyjątkiem

Czy to oznacza, że Polska jest wolna od ideologicznej cenzury? Z pewnością nie!

Wiele osób doświadcza cenzury w portalach jak Facebook czy YouTube. Także niektórzy sędziowie próbują, na własną rękę, wyręczać Sejm i samodzielnie wprowadzać w życie zakaz „mowy nienawiści”. To właśnie stało się niedawno w sprawie kampanii „Stop pedofilii”.

Kampania została zorganizowana w odpowiedzi na coraz agresywniejszy lobbing aktywistów LGBT, którzy konsekwentnie wzywają do wdrażania do polskich szkół „edukacji seksualnej” zgodnej ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia. Powołując się na WHO, aktywiści LGBT próbują stworzyć wrażenie tego, że postulowana przez nich wizja edukacji seksualnej to edukacja rzeczowa, merytoryczna i właściwa dla naszych dzieci. Jednocześnie lobbyści LGBT, powołujący się na standardy WHO, alergicznie reagują na… ich cytowanie.

Nasi przyjaciele z Fundacji Pro-Prawo do życia przeprowadzili kampanię, w ramach której upowszechniali wiedzę, jaką patologią jest edukacja seksualna postulowana przez genderowych aktywistów i lewicowych polityków. Kampania wzbudziła w lobbystach LGBT wściekłość.

Gdańskie sądy wymierzyły za prowadzenie kampanii karę roku ograniczenia wolności i obowiązek zapłaty nawiązki w wysokości 15 tys. zł. W marcu podobny wyrok zapadł w Szczecinie, gdzie skazany został wolontariusz Fundacji Pro-Prawo do życia. Oba te rozstrzygnięcia są de facto realizacją koncepcji „mowy nienawiści”, która (na razie…) wciąż przecież nie istnieje w polskim systemie prawnym.

W związku z tym, że w takich sprawach nie przysługuje nam prawo wywiedzenia kasacji do Sądu Najwyższego – będziemy wnioskować o złożenie kasacji przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Na razie o tych dwóch wyrokach mówimy jednak jako o bulwersujących, cenzorskich wyjątkach. Przyjęcie rządowego projektu uczyni z tego wyjątku zasadę, a karę za prawdę będzie można ponieść za zdecydowanie mniej „kontrowersyjne” stwierdzenia.

Rząd zapowiada łamanie sumień lekarzy

Przed nami także wielka walka o wolność sumienia. Donald Tusk zapowiedział ostatnio, że zamierza… karać lekarzy, odmawiających wykonywania aborcji ze względu na swoje przekonania!

Zapowiedzi premiera przełożyły się już na konkretne projekty. Minister zdrowia przekazała do konsultacji społecznych projekt rozporządzenia, na podstawie którego każda placówka zdrowotna realizująca umowę z NFZ na udzielanie świadczeń hospitalizacji w zakresie ginekologii i położnictwa byłaby zobligowana do dokonywania aborcji.

Tymczasem „wolność sumienia” jest jednym z najważniejszych praw człowieka, zapisanych wprost w polskiej Konstytucji.

Nasi eksperci przygotowali już szereg komentarzy i opinii prawnych, w którym dowodzimy całkowitej bezprawności zapowiedzi Donalda Tuska. Jego plany uderzają w powszechne, europejskie gwarancje praw obywatelskich. Pracownicy służby zdrowia, którzy będą prześladowani przez władze za korzystanie z gwarantowanej konstytucyjnie wolności sumienia – będą mogli liczyć na naszą pomoc. Nikogo nie można zmusić do zabijania nienarodzonych dzieci. Nikogo nie można zmusić do kastrowania nastolatków w ramach „zmiany płci”. Nikogo wreszcie nie można zmuszać do poddawania eutanazji ludzi chorych, starszych lub po prostu… w depresji. O to toczy się walka, gdy mówimy o wolności sumienia.

Wspólnie obronimy wolność słowa

Musimy być gotowi na ogrom pracy. Musimy dotrzeć z naszymi analizami do polityków, dziennikarzy i do tych wszystkich Polaków, dla których wolność słowa ma wielkie znaczenie. Nie chcemy powrotu czasów, gdy prawdę mówi się jedynie w zaciszu swego domu, unikając uszu dzieci, które mogą nieświadomie zdradzić „mowę nienawiści” rodziców w przedszkolu lub szkole.

Włączamy się w prace sejmowych komisji, przeprowadzimy spotkania szkoleniowe dla dziennikarzy i działaczy społecznych. Wyprodukujemy infografiki i przeprowadzimy kampanię o zagrożeniu cenzurą w mediach społecznościowych. Jednocześnie do druku oddaliśmy już popularnonaukową książkę o „mowie nienawiści”, w której można przeczytać także o tym, że ten cenzorski pomysł pierwsi zaproponowali w ONZ… delegaci ZSRR.

Dołożymy wszelkich starań, by wykorzystać wszystkie prawne możliwości na zatrzymanie rządowej cenzury. Jeśli teraz pozostaniemy bierni – stracimy wolność słowa na lata i każdy z nas będzie mógł trafić do więzienia lub płacić olbrzymie kary za mówienie prawdy.

 

Adw. Jerzy Kwaśniewski – prezes Ordo Iuris

 

Czytaj Więcej
Wolności obywatelskie

06.03.2024

Przeciwko wolności słowa, w obronie lobby LGBT – wyrok sądu w Szczecinie

· Współpracownik Fundacji Pro – Prawo do życia został prawomocnie skazany przez Sąd Okręgowy w Szczecinie za twierdzenie o tym, że model edukacji seksualnej promowanej przez lobby LGBT sprzyja pedofilii.

· Obrona zaprezentowała dowody wskazujące na fakt, że organizacje LGBT dążą do wprowadzenia w polskich szkołach konkretnego modelu edukacji seksualnej.

· Jest on oparty na dokumencie bazującym na pracach organizacji działających w kierunku dekryminalizacji i normalizacji pedofilii. Model ten pomija całkowicie problem pedofilii, postuluje wpajanie sześcioletniemu dziecku zgody jako jedynego kryterium współżycia fizycznego, bez odniesienia do wieku seksualnego partnera, oraz jest promowany przez ruch, którego poważne ośrodki wprost domagają się normalizacji pedofilii.

· Kolejne rozstrzygnięcie polskiego sądu przełamuje zasadę wolności słowa, ale też zasadę trójpodziału władzy państwowej, dla ochrony agendy ruchu LGBT.

· W obronę działacza zaangażował się Instytut Ordo Iuris.

 

Wyrok za kampanię społeczną

 

Sąd Okręgowy w Szczecinie utrzymał w mocy wyrok skazujący współpracownika Fundacji Pro – Prawo do życia za eksponowanie haseł o treści „Czego lobby LGBT chce uczyć dzieci” oraz „stop pedofilii”.  Zdaniem sądu, miało to utożsamiać z pedofilią osoby związane z ruchem LGBT W ten sposób miało dojść do pomówienia osoby, która uważała się za część lobby LGBT, forsując w szczególności permisywny model edukacji seksualnej) o takie postępowanie i właściwości, które mogły poniżyć ją w oczach opinii publicznej.

 

Na burtach pojazdu, którym poruszał się skazany widniało hasło: „Czego lobby LGBT chce uczyć dzieci: 

4-latki: masturbacji*

6-latki: wyrażania zgody na seks*

9-latki pierwszych doświadczeń seksualnych i orgazmu*

*na podstawie Standardów Edukacji Seksualnej w Europie”.

 

Obok zaś znajdowało się hasło: „stop pedofilii” ze znakiem zakazu z umieszczonym w nim symbolem tęczy ruchu LGBT.

 

W toku postępowania obrona wykazała, że tzw. Deklaracja LGBT+[1] Rafała Trzaskowskiego została przygotowana we współpracy z organizacjami ruchu LGBT, a wskazuje ona w szczególności na potrzebę wprowadzenia w warszawskich szkołach edukacji seksualnej w oparciu o Standardy edukacji seksualnej w Europie Biura Regionalnego WHO dla Europy i BZgA[2] (dalej: „standardy edukacji  seksualnej”) . Wskazane zaś w przytoczonym wyżej haśle poszczególne punkty treści zajęć edukacji seksualnej odpowiadają treści tych standardów. Teza hasła jest zatem prawdziwa.

 

Obrona wykazała, że standardy edukacji seksualnej wprost wskazują, iż zostały opracowane     w oparciu o raport przygotowany przez Międzynarodową Federację Planowanego Rodzicielstwa (International Planned Parenthood Federation – IPPF), a organizacja ta, jak też szereg innych wymienionych w bibliografii standardów edukacji seksualnej, dąży do dekryminalizacji i normalizacji pedofilii. Co więcej, zwrócono uwagę, że używane przez standardy edukacji seksualnej pojęcie „akceptowalnego współżycia/seksu” (jako „odbywanego za zgodą obu osób, dobrowolnego, równego, stosownego do wieku i kontekstu, zapewniającego szacunek dla samego siebie”; taka postawa ma być rozwijana u dziecka w wieku 6-9 lat) w żaden sposób nie wskazuje, iż nie obejmuje ono akceptowanego przez dziecko współżycia/seksu z dorosłym. Wskazano przy tym, że standardy edukacji seksualnej odwołują się w bibliografii do niemieckiej organizacji Pro familia, związanej z Planned Parenthood, dla której publikował profesor socjologii Rudiger Lautmann, argumentujący za wprowadzeniem rozgraniczenia na „nieszkodliwą” pedofilię za obopólną zgodą a wykorzystywaniem seksualnym[3], co dokładnie odpowiada treści przyjętego w standardach edukacji seksualnej pojęcia „akceptowalnego współżycia/seksu”. Podkreślono również, że standardy edukacji seksualnej, mimo szczegółowego, obejmującego ponad 60 stron, opisu przedmiotu zajęć z edukacji seksualnej, słowem nie wspominają o pedofilii, nie piętnują wykorzystania seksualnego dzieci przez dorosłych, nie zawierają wskazówek dla dziecka, jak powinno się zachować wobec prób wykorzystania jego osoby przez dorosłego.

 

Normalizacja pedofilii

 

Na tym jednak obrona nie poprzestała. Przytoczono również liczne przykłady postulatów dekryminalizacji i normalizacji pedofilii, podnoszonych przez liczące się ośrodki ruchu LGBT. Charles Silverstein, ikona ruchu LGBT, znany terapeuta, który zasłynął z przemówienia przed Amerykańskim Towarzystwem Psychiatrycznym przed głosowaniem skutkującym usunięciem homoseksualizmu z listy chorób psychicznych, w 2008 r. wyraził jednoznaczną deklarację: „Poza homoseksualizmem DSM wymienia także sadyzm, masochizm, ekshibicjonizm, voyeuryzm, pedofilię i fetyszyzm jako zaburzenia psychiczne. Jeśli nie ma obiektywnego, niezależnego dowodu, że orientacja homoseksualna jest sama w sobie nienormalna, jakie istnieje usprawiedliwienie umieszczania jakiegokolwiek z innych zachowań seksualnych w DSM? (…) Mija w tej chwili 35 lat od usunięcia homoseksualizmu z DSM, co było naszym celem krótkoterminowym. Nasz cel długoterminowy - usunięcie z DSM różnie określanych perwersji seksualnych, zaburzeń seksualnych i parafilii, w zależności od wydania, nie został zrealizowany”[4].

 

Środowiska związane z ruchem LGBT zamiast pojęcia pedofilii zaczynają się posługiwać określeniem intymność międzypokoleniowa. W opracowaniu Beaty Wieczorek pt. „Homoseksualizm. Przegląd światowych analiz i badań. Przyczyny, objawy, terapia, aspekty społeczne” (s. 172 – 173) czytamy: „The Journal of Homosexuality poświęcił specjalną edycję właśnie tej tematyce pod tytułem Male Intergenerational Intimacy (Męska intymność między-pokoleniowa). Publikacja ukazała się także jako oddzielne wydawnictwo (w bibliografii, ze względu na jeden z artykułów, z którego korzystam, widnieje więc jako Plummer 1991)”.  Z tej samej książki pochodzi też następujący tekst: rodzice nie powinni patrzeć na pedofila, który kocha ich dziecko, jako na rywala, współzawodnika czy złodzieja ich własności, ale jako partnera w wychowywaniu chłopca, kogoś, kto powinien być witany w domu”33 (…). W lipcu 1995 r. w homoseksualnym magazynie „Guide” (artykuł „The Real Child Abuse”; cyt. za Baldwin 2001, s. 274) ukazało się stwierdzenie, będące wręcz manifestacją: „”. Jesteśmy dumni, że ruch gejowski jako jeden z nielicznych zdobył się na odwagę powiedzenia głośno, że dzieci są naturalnie seksualne i zasługują na prawo seksualnej ekspresji z kimkolwiek, kogo wybiorą. [...] Zamiast bać się przyklejenia etykiety pedofila, powinniśmy dumnie przyznawać, że seks jest dobry, włączając w to dziecięcą seksualność. [...] Musimy to robić dla dobra samych dzieci (…)”. Garść kilku innych faktów: również w 1995 r. na łamach jednego z najbardziej wpływowych magazynów gejowskich „The Advocate” ukazała się reklama penetracyjnej lalki-chłopca, dostępnej w trzech prowokacyjnych pozycjach. W kalifornijskim czasopiśmie gejowskim „Update” zbierano fundusze na wsparcie aresztowanych pedofilów gejów (Baldwin 2001, s. 275).” (s. 172-173 przedmiotowego opracowania). The Journal of Homoseksuality to założone przez w/w Charles-a Silverstein-a recenzowane czasopismo naukowe publikujące artykuły dotyczące homoseksualności z różnych dyscyplin nauki i o rozmaitych podejściach teoretycznych, z wysokimi wskaźnikami cytowań w kategoriach psychologia multidyscyplinarna i interdyscyplinarne nauki społeczne”.[5]

 

W 1994 r. Światowe Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek (the International Lesbian and Gay Association - ILGA) utraciło status konsultacyjnej organizacji pozarządowej przy Radzie Ekonomicznej i Społecznej ONZ z powodu obejmowania swoim składem również organizacji propedofilskich. Status ten został przywrócony dopiero po 12 latach, gdy Stowarzyszeniu udało się przekonać ten organ ONZ o wykluczeniu ze swoich szeregów tych organizacji.[6]

 

Sąd Okręgowy nie uznał za istotne dla rozstrzygnięcia sprawy i oddalił wniosek dowodowy z dokumentu broszury „Poznań w kolorach tęczy”, wydanej przez organizację ruchu LGBT – Stowarzyszenie Grupa Stonewall w kooperacji z Miastem Poznań[7]. W ostatnim artykule tej broszury, dotyczącym randkowania homoseksualistów w Poznaniu, na stronie 78 czytamy: „Grupówki, domowe orgie w rodzaju tych, o których stało się ostatnio głośno z powodu obecności na jednej z nich prawicowego węgierskiego europosła Józsefa Szájera, w Poznaniu też się zdarzają. Przed pandemią niektóre z nich odbywały się regularnie. Marcel opowiada         o tej najsłynniejszej, organizowanej przez pewnego czterdziestoletniego zamożnego cudzoziemca mieszkającego w Poznaniu. – To jest naprawdę grupówka na poziomie, w pięknym apartamencie. Wielki salon z kanapą, gdzie w różnych konfiguracjach chłopcy uprawiają seks. Jest duży przeszklony prysznic, więc ci, którzy akurat chcą się umyć, są widoczni dla reszty uczestników. Te grupówki mają zresztą różną tematykę. Raz na przykład są same twinki. Innym razem chciałem wpaść, ale gospodarz powiedział mi, że tego dnia zaprasza akurat bardzo męskich chłopaków, więc nie wpasuję się w grupę – zasmucił się Marcel”. Twink to „młody, atrakcyjny chłopak o delikatnych rysach (w slangu gejowskim)”.[8]

 

Przedłożony więc przez obronę materiał dowodowy jasno wskazywał, że organizacje ruchu LGBT zmierzają do wprowadzenia w polskich szkołach modelu edukacji seksualnej opartej na dokumencie bazującym na pracach organizacji dążących do dekryminalizacji i normalizacji pedofilii. Model ten pomija całkowicie problem pedofilii, postuluje wpajanie sześcioletniemu dziecku zgody jako jedynego kryterium współżycia fizycznego, bez odniesienia do wieku seksualnego partnera i jest promowany  przez ruch, którego poważne ośrodki wprost domagają się dekryminalizacji i normalizacji pedofilii.

 

Fakty niemile widziane przez sąd

 

W pełni więc usprawiedliwione było twierdzenie o promowaniu przez lobby LGBT edukacji seksualnej, która sprzyja pedofilii, bo tak właśnie, w świetle wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego, należało czytać łącznie inkryminowane hasła. Oskarżyciel prywatny twierdził zaś, że współpracownik Fundacji Pro – Prawo do życia tymi hasłami zarzucił mu (jako tworzącemu lobby LGBT) zachowania pedofilskie, a Sąd taką absurdalną interpretację uznał za właściwą. Teza o sprzyjaniu standardów edukacji seksualnej pedofilii jest wypowiedzią ocenną i jako taka powinna zostać uznana za irrelewantną na płaszczyźnie art. 212 kk, a to ze względu na regulację art. 213 § 1 kk, na co zgodnie wskazuje się w orzecznictwie i doktrynie[9].

 

„W judykaturze Europejskiego Trybunału Praw Człowieka akcentuje się, że „swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów demokratycznego społeczeństwa, podstawą jego rozwoju i warunkiem samorealizacji jednostki. [...] Nie może obejmować tylko informacji i poglądów odbieranych przychylnie albo postrzeganych jako nieszkodliwe lub obojętne, ale i takie, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój w państwie lub w jakiejś grupie społeczeństwa. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których demokratyczne społeczeństwo nie istnieje” (wyrok z 7.12.1976 r., 5493/72, Handyside przeciwko Wielkiej Brytanii, LEX nr 80798 (…)”[10]. Kampania Fundacji Pro-Prawo do życia, w ramach której oskarżony prowadził pojazd z omawianymi hasłami, dotyczyła kształtowania umysłów dzieci w kwestii tak newralgicznej i kruchej, jaką jest seksualność człowieka. Stanowiła reakcję na bezprawne, naruszające prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, wchodzenie do szkół organizacji ruchu LGBT z zajęciami z wulgarnej edukacji seksualnej czy podejmowanie takich prób przez jednostki samorządu terytorialnego przy współpracy z takimi organizacjami.

 

Sąd Okręgowy w Szczecinie odmówił skazanemu wolności wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji tylko dlatego, że te obrażają i oburzają aktywistę ruchu LGBT. Sąd I instancji w ogóle nie wziął pod uwagę przedstawionych wyżej okoliczności związanych z działaniami ruchu LGBT w kwestii edukacji seksualnej, Sąd Okręgowy zaś nie widział w tym żadnego problemu, dając tym wyraz oczywistemu brakowi obiektywizmu w niniejszej sprawie. Co więcej, podbudowując argumentację przemawiającą za skazaniem, Sąd odwołał się do hasła, którego oskarżyciel prywatny w ogóle nie powołał i twierdził, że nie przywiązywał wagi do strony, na której je zamieszczono. Sprawą tą adwersarze agendy ruchu LGBT kolejny raz doświadczyli nie stosowania prawa, a niepisanej klauzuli poprawności politycznej. Jest to następne, po gdańskich, rozstrzygnięcie polskiego Sądu zapadłe w całkowitym oderwaniu od opinii zdecydowanej większości polskiego społeczeństwa. Roztaczając parasol ochronny nad aktywistami ruchu LGBT, sądy coraz intensywniej odcinają Polaków od informacji o działaniach, które zmierzają już nie tylko do demoralizacji dzieci, ale uderzających również w ich zdrowie fizyczne, a czemu rodzice docelowo będą się mogli tylko przyglądać (standardy edukacji seksualnej wprost wskazują na potrzebę obowiązkowego charakteru zajęć, a były Rzecznik Praw Obywatelskich i obecny Minister Sprawiedliwości w pełni ten postulat podziela).

 

Niepokojąca tendencja w polskich sądach

 

Na płaszczyźnie niniejszej sprawy przechodzimy jednak na jeszcze wyższy poziom opresji sądowej. Otóż oskarżyciel prywatny na pytanie o zakres podmiotowy określenia „lobby LGBT” wskazał na: partie polityczne, ruchy społeczne, dziennikarzy, media. W doktrynie zaś, na płaszczyźnie art. 212 k.k., wskazuje się, że: „Jeżeli wypowiedź ma charakter uogólniający i odnosi się do tak dużej grupy osób, że nie jest możliwe istnienie między nimi więzi pozwalającej na zidentyfikowanie konkretnych pokrzywdzonych, to wypowiedź taka nie realizuje znamion przestępstwa zniesławienia (…) (W. Kulesza [w:] System Prawa Karnego, t. 10, red. J. Warylewski, s. 1042)”[11]. Ponieważ dobrem prawnym podlegającym ochronie prawnokarnej na gruncie art. 212 k.k. jest cześć człowieka, obrona odwołała się również do bogatego orzecznictwa cywilnoprawnego w rozważanej kwestii, gdzie wskazano, że „Zasadniczo zatem roszczenia z art. 24 § 1 przysługują osobom należącym do danej grupy osób tylko wówczas, gdy wszystkich członków tej grupy można zindywidualizować (wyrok SN z 26.10.2001 r., V CKN 195/01, IC 2002/4, s. 44, LEX nr 53107)”[12]. Mając więc na względzie zasadę ultima ratio prawa karnego, możliwość przyjęcia zbiorowego pomówienia powinna być jeszcze bardziej rygorystycznie przestrzegana na płaszczyźnie karnoprawnej. Skoro zaś sam oskarżyciel prywatny tak szeroko zakreślił granice podmiotowe określenia „lobby LGBT”, to w istocie wykluczył możliwość zindywidualizowania wszystkich członków tak określonej grupy. Nie ma możliwości ustalenia zamkniętego zbioru osób, które tworzą „lobby LGBT”, również więc z tego punktu widzenia nie można przypisać oskarżonemu realizacji znamion typu czynu zabronionego z art. 212 § 1 k.k. Mamy więc tutaj do czynienia z naruszeniem jednej z podstawowych zasad gwarancyjnych prawa karnego - zakazu stosowania wykładni rozszerzającej na niekorzyść sprawcy (nullum crimen sine lege stricta). Tym sposobem sądy otwierają możliwość przypisania statusu pokrzywdzonego w tego typu sprawach nie tylko tym, którzy twierdzą, że są homoseksualistami, ale każdemu, kto wykaże jakikolwiek związek z ruchem LGBT.

 

Wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie, po dwóch analogicznych wyrokach Sądu Okręgowego w Gdańsku, stanowi kolejny wyłom w szańcu, jaki stawia tęczowym aktywistom wolność słowa. Orzeczeniami tymi podważane są fundamenty demokratycznego ustroju Rzeczypospolitej, otwierając drogę dyktaturze ruchu LGBT. Rozstrzygnięcia te sankcjonują w istocie „mowę nienawiści”, mimo że tej polski system prawny nie penalizuje, co świadczy de facto o przełamywaniu przez sądy zasady trójpodziału władzy i wchodzeniu w buty ustawodawcy, a co jest charakterystycznym wyznacznikiem postępów lewicowej rewolucji w krajach zachodnich demokracji, a to powinno budzić szczególny niepokój obywateli Rzeczypospolitej.

 

 

 

Adw. Paweł Szafraniec - Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris    

 
Czytaj Więcej
Wolności obywatelskie

06.03.2024

Bronił praw kobiet przed „transkobietami”, odpowiedział za przemoc wobec kobiet. Cykl Ordo Iuris o „mowie nienawiści”

Zagrożenie cenzurowaniem debaty publicznej pod pozorem walki z „mową nienawiści” jest coraz większe. Tego typu los spotkał meksykańskiego parlamentarzystę Gabriela Quadri. Polityk został skazany za „przemoc polityczną ze względu na płeć”. Przyczyną skazania był jego wpis na Twitterze, w którym skrytykował on zajmowanie przez mężczyzn identyfikujących się z płcią żeńską miejsc w Izbie Deputowanych przynależnych kobietom. Więcej w kolejnym artykule z cyklu poświęconego tzw. mowie nienawiści. Już wkrótce ukaże się książka na ten temat.

Wpis na Twitterze początkiem problemów

W lutym 2022 roku Gabriel Quadri, członek Izby Deputowanych Meksyku z ramienia konserwatywnej Partii Nowego Sojuszu (Partido Nueva Alianza) Twitterze wyraził zaniepokojenie faktem, iż „mężczyźni identyfikujący się jako kobiety” zajmują miejsca w parlamencie, które na mocy tamtejszej ordynacji wyborczej i parytetów przeznaczone są dla kobiet. Chodzi o przepisy meksykańskiego prawa, według których połowa miejsc w Kongresie powinna być obsadzona przez mężczyzn, a druga połowa przez kobiety. Tymczasem w wyniku wyborów przeprowadzonych w 2021 roku, dwa miejsca przypadające kobietom, zostały obsadzone przez mężczyzn identyfikujących się jako kobiety („transkobiety”). W swym tweecie Quadri stwierdził, że „w Izbie Deputowanych 65. kadencji nie ma parytetu między mężczyznami i kobietami, ponieważ mamy 252 mężczyzn i 248 kobiet, dzięki ideologii transpłciowej”. Polityk ponadto opublikował serię innych postów odnoszących się do problemu transseksualizmu. Stwierdził m.in., że wykorzystywanie prawa przez mężczyzn w celu uzyskiwania dostępu do stanowisk politycznych przeznaczonych dla kobiet jest niesprawiedliwością. Wpisy Quadri nie zawierały wulgarnego języka i nie podżegały do przemocy.

W marcu 2022 roku Salma Luévano Luna - transseksualny aktywista i przedstawiciel lewicowej partii Morena w Izbie Deputowanych oskarżył Gabriela Quadri o przemoc polityczną ze względu na płeć, składając wniosek o jego ukaranie do Narodowego Instytutu Wyborczego (Instituto Nacional Electoral - jest to ciało odpowiedzialne za wybory i sprawy związane z deputowanymi). Organ ten odrzucił zarówno skargę jak i wniosek o ukaranie Quadri.

Wyrok za przytaczanie biologicznych faktów

Następnie Luévano wniósł odwołanie, w efekcie czego sprawa trafiła na wokandę Trybunału Wyborczego Sądownictwa Federalnego (Tribunal Electoral del Poder Judicial de la Federación - TEPJF), który uznał co prawda, iż Quadri nie dopuścił się szerzenia „mowy nienawiści”, ale jego wypowiedzi przybrały formę psychologicznej, seksualnej i cyfrowej przemocy wobec kobiet (violencia psicológica, sexual y digital contra las mujeres en razón de género).Trybunał orzekł, że „analizowane wyrażenia miały na celu zaprzeczenie tożsamości kobiet trans, a więc naruszają prawo do tożsamości, co z kolei jest formą zaprzeczenia równej godności, a więc tweety są dyskryminujące”. Dodano, że tweety „miały na celu podważenie wykonywania praw polityczno-wyborczych kobiet transseksualnych, a w szczególności Salmy Luevano, i opierały się na elementach związanych z płcią”.

W związku z tym, Trybunał, w ramach kary, nałożył na Quadri obowiązek usunięcia tweetów, wystosowania publicznych przeprosin przygotowanych przez Trybunał i publikowania streszczenia decyzji na Twitterze przez 15 dni o dwóch ustalonych porach dziennie, ukończenia dwóch kursów dotyczących przemocy ze względu na płeć i przemocy transgenderowej oraz zarejestrowania się w rejestrze jako osoba dopuszczająca się przemocy ze względu na płeć. W dodatku Trybunał poinformował o sprawie Izbę Deputowanych, w celu rozważenia możliwości nałożenia na Quadri dalszych sankcji.

Quadri złożył apelację, nie została ona jednak uwzględniona. Finalnie sprawa trafiła do Międzyamerykańskiej Komisji Praw Człowieka, która jest władna zbadać sytuację i może wydać zalecenia Państwu, aby zapobiec powtórzeniu się podobnych zdarzeń i dokonać zadośćuczynienia. Sam Quadri wyraźnie stanął w obronie prawa do swobodnej wypowiedzi, stwierdzając, że „nie możemy zamykać dyskusji na temat praw kobiet, a mówienie o tych ważnych kwestiach mieści się w ramach mojego prawa do wolności słowa, chronionego przez krajowe i międzynarodowe przepisy dotyczące praw człowieka. Każdy może zakwestionować moje twierdzenia, a ja z całego serca będę bronić jego prawa do wolności słowa”.

Takie wyroki wkrótce w Polsce?

Sprawa ta nie dotyczy co prawda „mowy nienawiści” sensu stricto, gdyż Gabriel Quadri został skazany za „przemoc psychologiczną, seksualną i cyfrową”, lecz wpisuje się w szerszą problematykę dotyczącą czynów uznawanych za „przestępstw z nienawiści”. Paradoksalny jest zwłaszcza fakt, że meksykański polityk, broniąc korzystnego dla kobiet prawa, na mocy którego określona liczba mandatów w parlamencie przysługuje przedstawicielkom tej płci, został uznany za winnego „przemocy wobec kobiet”. W tym kontekście należy zwrócić uwagę, iż w styczniu bieżącego roku Ministerstwo Sprawiedliwości poinforomowało, że rozpoczęto prace nad poszerzeniem katalogu przesłanek zawartych w art. 256 Kodeksu karnego, odnoszącym się m.in. do mowy nienawiści. Jedną z dodanych przesłanek ma być „tożsamość płciowa”.

Na gruncie prawa polskiego przyjmuje się, iż rodzimym odpowiednikiem przepisów penalizujących mowę nienawiści jest art. 256 Kodeksu karnego. W takim przypadku, dla stwierdzenia, czy sprawca dopuścił się czynów stypizowanych we wspomnianej normie, konieczne jest ustalenie, czy rzeczywiście miał on zamiar wywołania u odbiorców tej wypowiedzi określonych skutków, a przestępstwo to może być popełnione tylko umyślnie, wyłącznie w zamiarze bezpośrednim. Oznacza to, że sprawca odpowie za wskazany czyn jedynie, jeżeli chciał, aby wywołał on negatywne reakcje ze względu na jedną z przesłanek (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 kwietnia 2023 roku, sygn. akt: II NSNk 12/23).

Biorąc pod uwagę te przepisy, orzecznictwo Sądu Najwyższego, jak i stan faktyczny w sprawie Gabriela Quadri, można przyjąć, iż nawet rozszerzenie katalogu przesłanek, zapowiedziane przez Ministerstwo Sprawiedliwości, nie powinno skutkować karalnością wypowiedzi czy sformułowań podobnych do tych, które zostały użyte przez meksykańskiego polityka. Mając jednak na względzie negatywne doświadczenia z innych państw, związane z wykorzystywaniem tzw. przestępstw z nienawiści, jak i samej mowy nienawiści jako środka służącego ograniczaniu podstawowych praw i wolności, w tym prawa do swobodnej wypowiedzi, Instytut na bieżąco monitoruje propozycje dotyczące penalizacji mowy nienawiści. Dotyczy to zarówno projektów zgłaszanych na gruncie prawa polskiego, jak i na poziomie Unii Europejskiej. W związku z tym, Ordo Iuris w najbliższych tygodniach przedstawi obszerną publikację, poświęconą problematyce mowy nienawiści. Książka nosi tytuł «Mowa nienawiści» - koń trojański rewolucji kulturowej”, a jej autorem jest Rafał Dorosiński z Zarządu Instytutu.

Patryk Ignaszczak - Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Czytaj Więcej
Subskrybuj wolność słowa