Informujemy, że Pani/Pana dane osobowe są przetwarzane przez Fundację Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris z siedzibą w Warszawie przy ul. Zielnej 39, kod pocztowy 00-108 (administrator danych) w ramach utrzymywania stałego kontaktu z naszą Fundacją w związku z jej celami statutowymi, w szczególności poprzez informowanie o organizowanych akcjach społecznych. Podstawę prawną przetwarzania danych osobowych stanowi art. 6 ust. 1 lit. f rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Podanie danych jest dobrowolne, niemniej bez ich wskazania nie jest możliwa realizacja usługi newslettera. Informujemy, że przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Korzystanie z newslettera jest bezterminowe. W każdej chwili przysługuje Pani/Panu prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych. W takim przypadku dane wprowadzone przez Pana/Panią w procesie rejestracji zostaną usunięte niezwłocznie po upływie okresu przedawnienia ewentualnych roszczeń i uprawnień przewidzianego w Kodeksie cywilnym.

Do Pani/Pana danych osobowych mogą mieć również dostęp podmioty świadczące na naszą rzecz usługi w szczególności hostingowe, informatyczne, drukarskie, wysyłkowe, płatnicze. prawnicze, księgowe, kadrowe.

Podane dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Jednak decyzje dotyczące indywidualnej osoby, związane z tym przetwarzaniem nie będą zautomatyzowane.

W razie jakichkolwiek żądań, pytań lub wątpliwości co do przetwarzania Pani/Pana danych osobowych prosimy o kontakt z wyznaczonym przez nas Inspektorem Ochrony Danych pisząc na adres siedziby Fundacji: ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa, z dopiskiem „Inspektor Ochrony Danych” lub na adres poczty elektronicznej [email protected]

Przejdź do treści
PL | EN
Facebook Twitter Youtube
gender

gender

27.05.2024

Genderowa agenda pod pozorem zwalczania zbrodni przeciwko ludzkości

· W najbliższych tygodniach obradować będzie Komitet Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

· Jednym z tematów dyskusji może być projekt Artykułów Traktatu o zapobieganiu i karaniu zbrodni przeciwko ludzkości.

· Akt ten może posłużyć jako kolejne narzędzie promowania ideologii gender na arenie międzynarodowej i – wbrew nazwie – utrudnić ściganie niektórych zbrodni przeciwko ludzkości.

 

Odpowiedź na najokrutniejsze zbrodnie

 

Widmo zbrodni przeciwko ludzkości – masowych okrucieństw wymierzonych w ludność cywilną – nadal nawiedza nasz świat. W odpowiedzi na to, Projekt Artykułów Traktatu z 2019 r. w sprawie zapobiegania i karania zbrodni przeciwko ludzkości pojawił się jako światło nadziei, mające na celu wzmocnienie globalnych ram prawnych. Pod tymi szlachetnymi aspiracjami kryją się jednak potencjalne niezamierzone konsekwencje, co Instytut Ordo Iuris sygnalizował już wielokrotnie. Statut Rzymski z 1998 r. ustanowił definicję płci, jaka istnieje obecnie w prawie międzynarodowym. Zgodnie z art. 7 par. 3 Statutu, istnieje podział na dwie płcie - męską i żeńską. Definicja ta została jednak odrzucona w zaproponowanym przez Międzynarodową Komisję Prawną Projekcie Artykułów Traktatu z 2019 r.  Akt ten nie definiuje płci, pozostawiając tym samym pole do legislacyjnego chaosu i błędnej interpretacji, ale nie tylko, o czym dalej w tekście.

 

Projekt Artykułów Traktatu z 2019 r. w sprawie zapobiegania i karania zbrodni przeciwko ludzkości zwraca uwagę na potrzebę wzmocnienia globalnego reżimu prawnego odnośnie zwalczania tych okrutnych zbrodni. Projekt Artykułów Traktatu o zapobieganiu i karaniu zbrodni przeciwko ludzkości został przyjęty przez wspomnianą już Komisję Prawa Międzynarodowego, która jest niezależnym organem doradczym Zgromadzenia Ogólnego ds. kodyfikacji i rozwoju prawa międzynarodowego, na jej 71. sesji w 2019 roku. Został on następnie przekazany Zgromadzeniu Ogólnemu ONZ w ramach sprawozdania Komisji z prac tej sesji (A/74/10). Obecnie oczekuje na dalsze procedowanie w Zgromadzeniu Ogólnym. W najbliższych tygodniach projekt może zostać poddany pod debatę na forum Szóstego Komitetu Zgromadzenia Ogólnego, który zajmuje się kwestiami prawnymi. Dokładna data przyjęcia tego aktu prawnego nie jest jeszcze znana. Jeśli zostanie przyjęty, Projekt Artykułów może stać się podstawą nowego Traktatu (konwencji międzynarodowej o zapobieganiu i karaniu zbrodni przeciwko ludzkości). Uzyskanie konsensusu wśród państw członkowskich ONZ co do treści Projektu Artykułów może być trudne. Nawet jeśli projekt zostanie przyjęty, jego skuteczność będzie zależała od liczby państw, które go ratyfikują i wdrożą. Istnieje ryzyko, że państwa z historią łamania praw człowieka mogą wywierać presję na osłabienie Projektu Artykułów.

 

Skutki braku definicji płci

 

Akt zasadniczo powiela regulacje zawarte w Statucie Rzymskim, jednak kluczową zmianą wprowadzoną w Projekcie Artykułów jest usunięcie definicji płci. Ta zmiana wzbudziła kontrowersje wśród niektórych organizacji pozarządowych i ekspertów ds. praw człowieka. Usunięcie definicji płci może osłabić ochronę kobiet i dziewcząt, które są szczególnie narażone na pewne rodzaje zbrodni przeciwko ludzkości, takie jak przemoc seksualna i handel ludźmi. Brak tej definicji może skomplikować ściganie sprawców zbrodni przeciwko ludzkości, ponieważ utrudni identyfikację ofiar i rodzajów prześladowań, których doświadczyły. Może to też prowadzić do niejasności prawnych i utrudniać interpretację Projektu Artykułów przez sądy. Co więcej, usunięcie definicji płci może być sprzeczne z istniejącymi ramami prawnymi, takimi jak Konwencja o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW), która opiera się na definicji płci męskiej i żeńskiej. 

 

Kolejnym punktem debaty jest definicja „prześladowania” w ramach zbrodni przeciwko ludzkości. Projekt artykułów wymaga obecnie związku między prześladowaniem a innymi wymienionymi przestępstwami (morderstwo, uwięzienie itp.). Krytycy, tacy jak Human Rights Watch, twierdzą, że jest to zbyt wąska definicja. Uważają oni, że prześladowanie powinno być uznawane za samodzielne przestępstwo, nawet bez związku z innymi okrucieństwami.  Uważają oni, że ta niejednoznaczność może prowadzić do niespójnego stosowania, tworząc luki dla sprawców i utrudniając skuteczne ściganie. Ponadto, niektórzy twierdzą, że artykuły nie odnoszą się odpowiednio do nowych form zbrodni przeciwko ludzkości. Kwestie takie jak wymuszone zaginięcia (czyli tajne uprowadzenia osób przez służby państwowe) w dobie digitalizacji lub powszechne niszczenie środowiska mogą wymagać dodatkowego określenia. Co ciekawe, brak definicji płci został skrytykowany także przez organizacje skrajnie lewicowe. Ponadto niektóre grupy negatywnie oceniły brak wyraźnego sformułowania chroniącego „autonomię reprodukcyjną”. Argumentują one, że przymusowa ciąża może być narzędziem prześladowań i powinna być wyraźnie uwzględniona w ramach potencjalnego traktatu.

 

Niejasności i kontrowersje te powinny zostać zaadresowane i rozwiązane podczas zbliżających się negocjacji w sprawie projektu artykułów, które mają się odbyć w 2024 roku. Ostateczna forma potencjalnej konwencji będzie zależeć od tego, jak te kwestie zostaną rozwiązane przez państwa członkowskie ONZ.

 

Stanowisko Polski

 

W sprawie Projektu Artykułów oświadczenie złożył m.in. Arcybiskup Gabriele Caccia, reprezentujący Stolicę Apostolską, który podkreślił, że „Stolica Apostolska z zadowoleniem przyjmuje wysiłki Komisji Prawa Międzynarodowego (ILC) w opracowaniu Projektu Artykułów o Zapobieganiu i Karaniu Zbrodni Przeciwko Ludzkości. Wierzymy, że artykuły te mogą być cennym narzędziem wzmacniającym międzynarodowe ramy prawne zwalczania tych poważnych przestępstw. (...) Nalegamy, aby Projekt Artykułów zwracał szczególną uwagę na ochronę grup szczególnie wrażliwych, takich jak mniejszości religijne, migranci i dzieci. Apelujemy również o jasny i jednoznaczny język, aby zapewnić skuteczne wdrożenie i uniknąć błędnych interpretacji”. Oświadczenie złożył także, reprezentujący Polskę Krzysztof Szczerski, który stwierdził, że „Polska zdecydowanie popiera walkę społeczności międzynarodowej ze zbrodniami przeciwko ludzkości. Postrzegamy Projekt Artykułów jako pozytywny krok w kierunku bardziej solidnych ram prawnych dla zapobiegania i karania tych haniebnych czynów. Polska podkreśla znaczenie suwerenności narodowej i podstawowej odpowiedzialności państw za zapobieganie i karanie zbrodni przeciwko ludzkości w ramach ich jurysdykcji. Uważamy, że Projekt Artykułów powinien uzupełniać istniejące instrumenty, takie jak Rzymski Statut Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK).


Wzywamy do starannego rozważenia potencjalnego zakresu artykułów, aby zapewnić, że nie spowodują one niezamierzonych konsekwencji ani nie utrudnią skutecznej współpracy w zwalczaniu tych zbrodni”. Simona Popan, reprezentująca Unię Europejską, zaznaczyła natomiast, że „z zadowoleniem przyjmujemy [Unia Europejska i państwa członkowskie, które miała reprezentować] Projekt Artykułów jako okazję do wzmocnienia ram prawnych odpowiedzialności”. Wezwała ponadto ONZ do zdefiniowania płci i „gender” w Artykułach, aby „zapewnić kompleksową ochronę wszystkim ofiarom, w tym kobietom i dziewczętom, które są nieproporcjonalnie częściej celem tych zbrodni”.

 

Projekt Artykułów to niepozbawiony kontrowersji dokument, krytykowany, co ciekawe, przez cały szereg organizacji o różnorodnych profilach. Zasadniczo wszystkie one zgadzają się, że należy doprecyzować definicje (oczywiście w przypadku organizacji lewicowych jest to znowu pole do głoszenia koncepcji „gender”), stworzyć mechanizmy implementacyjne i zabezpieczenia przed nadużyciami. Bez tych zmian Projekt Artykułów (a w przyszłości potencjalny Traktat/Konwencja) może okazać się nieskutecznym narzędziem w walce z tymi okrutnymi zbrodniami, jakimi są zbrodnie przeciwko ludzkości.

 

 

Julia Książek – analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris

Czytaj Więcej

„Gender” cechą chronioną. Rada Europy przyjęła rekomendacje dotyczące walki z przestępstwami z nienawiści

· Rada Europy przyjęła skierowane do państw członkowskich rekomendacje dotyczące zwalczania przestępstw z nienawiści.

Czytaj Więcej

Rada Europy publikuje rekomendacje w sprawie zwalczania przestępstw z nienawiści

· We wtorek 7 maja Rada Europy przyjęła skierowane do swych państw członkowskich rekomendacje, dotyczące zwalczania przestępstw z nienawiści.

Czytaj Więcej

Prawda o „zmianie płci”. Ujawniono kulisy działań lobby gender i LGBT

Wierzę w to, że już niedługo genderowa ideologia poniesie sromotną klęskę na całym świecie a w podręcznikach szkolnych nasze dzieci będą uczyć się o minionej, mrocznej epoce, w której chirurgicznie i hormonalnie okaleczano setki tysięcy dzieci… w imię dyktatu pseudonauki gender i politycznej poprawności. Ale żeby tak się stało, musimy dzisiaj stawiać opór ideologom oraz ujawniać ich prawdziwe intencje. Przez lata nasze przestrogi przed genderowym krzywdzeniem najmniejszych były wyśmiewane przez główne media i wielu polityków. Ostatnie wydarzenia pozwalają nam ze spokojem powiedzieć „a nie mówiliśmy…” i raz jeszcze zaapelować do rządzących o jak najszybszy zakaz „tranzycyjnego” okaleczania dzieci.

 

Kłamstwa genderowych „specjalistów ujawnione”

W obronie dzieci zaczynają nas wyprzedzać… liberalne kraje Zachodu. W ubiegłym tygodniu angielska Sekretarz Zdrowia Victoria Atkins zapowiedziała w wystąpieniu przed Izbą Gmin w Londynie, że lekarze przepisujący dzieciom blokery dojrzewania będą traktowani jak przestępcy i mogą stracić prawo do wykonywania zawodu. Zakaz lub ograniczanie „tranzycji” nieletnich wprowadziła już między innymi Finlandia, Szwecja, Francja, Dania, Norwegia, Irlandia, Wielka Brytania oraz 19 stanów USA.

Najnowsze doniesienia pozwalają mieć nadzieję na to, że takich państw będzie wkrótce jeszcze więcej!

W ubiegłym miesiącu wyciekły prywatne rozmowy członków Światowego Stowarzyszenia Profesjonalistów na Rzecz Zdrowia Transseksualistów (WPATH) – jednej z najbardziej wpływowych organizacji genderowych. To właśnie ta organizacja tworzyła przez lata wytyczne „terapii” osób z zaburzeniami tożsamości płciowej, przekonując, że najskuteczniejszą metodą ich leczenia jest… afirmacja zaburzeń i bezpowrotne okaleczanie ciała w ramach tzw. tranzycji.

Na ich pseudonaukowe zalecenia powoływała się Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Polskie Towarzystwo Seksuologiczne oraz genderowi aktywiści i lekarze czerpiący korzyści z okaleczania nieletnich – seksuolodzy, psychiatrzy, psychologie, endokrynolodzy.

Ci ludzie mieli realny wpływ na prawo i życie setek tysięcy ludzi na całym świecie!

Dziś wyszło na jaw, że wśród osób związanych z WPATH są członkowie forów dla pedofilów, sadystów i fetyszystów. Ale ujawnione materiały potwierdziły przede wszystkim, że członkowie organizacji doskonale wiedzą, że nie ma rzetelnych dowodów naukowych na to, że tranzycja pomaga osobom z zaburzeniami tożsamości płciowej. Lekarze, którzy publicznie przekonują, że dzieci mogą podejmować decyzję o bezpowrotnym okaleczaniu własnego ciała, w prywatnych rozmowach przyznawali, że dziecko nie jest w stanie zrozumieć, co robi.

Znajdują się tam też przerażające historie dzieci, którym zaczęto „zmieniać płeć” w wieku… 4 lat! Z upublicznionych danych dowiadujemy się o przypadkach ludzi chorych na depresję, zaburzenia lękowe, chorobę afektywną dwubiegunową czy syndrom stresu pourazowego, którzy zamiast otrzymać fachową pomoc psychologiczną, zostali poddani tranzycji. Jedna z członków stowarzyszenia opowiadała o pacjencie, który miał siedem różnych osobowości (alter ego), spośród których dwie były „bezpłciowe”, a jedna żeńska. Lekarz przyznaje, że dokonał operacji, bo większość głosów w głowie pacjenta „zgodziło się na operację”.

Wyciek korespondencji genderystów jedynie uzupełnia wyniki badań prowadzonych przez najpoważniejsze ośrodki na świecie. Przyznający Nagrodę Nobla z medycyny Institut Karolinska już wcześniej napisał, że badania promujące tranzycyjne okaleczanie nie były rzetelne, gdy uznawały te praktyki za eksperyment medyczny. Dlatego już od kilkunastu miesięcy wzywamy polski rząd do zatrzymania tego szaleństwa.

Najwyższy czas zakazać okaleczania polskich dzieci!

W ubiegłym roku przygotowaliśmy projekt ustawy, zakazującej przeprowadzania wszelkich zabiegów z zakresu „zmiany płci” na nieletnich, za co zostaliśmy zaatakowani nawet przez dziennik „Rzeczpospolita”, który pisał o naszym projekcie na pierwszej stronie.

Liczę na to, że ujawnione właśnie rozmowy genderowych lobbystów i pseudonaukowców przyniosą otrzeźwienie, ale zapewne nie możemy w tym względzie liczyć na przedstawicieli rządu. Jeszcze przed ubiegłorocznymi wyborami Donald Tusk deklarował, że jego partia ma gotowy projekt ustawy, który pozwoli na skrócenie i znaczne ułatwienie procedury „zmiany płci”.  

W tej sytuacji musimy się skupić na pracy u podstaw – na informowaniu młodych ludzi, rodziców i nauczycieli, że „zmiana płci” jest fałszywym rozwiązaniem problemów, bezpowrotnym okaleczeniem narządów płciowych, trwałym wydaniem się na łaskę i niełaskę farmaceutycznych koncernów…

Nasi eksperci występują w mediach i na konferencjach naukowych oraz prowadzą szkolenia dla rodziców i nauczycieli, podczas których odpowiadają na ich pytania dotyczące między innymi tego, jak obronić swoje dzieci przed propagandą LGBT w szkołach.

Pomagamy rodzicom i nauczycielom

W reakcji na liczne zapytania nauczycieli, opracowujemy poradnik prawny, w którym wskażemy, co mogą robić nauczyciele, gdy rodzice i dyrektorzy szkół usiłują ich zmusić do zwracania się do ucznia nieakceptującego własnej płci z użyciem imienia i zaimków właściwych dla płci przeciwnej. Pracujemy także nad „Vademecum Transseksualizmu”, w którym opiszemy mechanizm wykorzystywania przez lobby LGBT młodych ludzi z zaburzeniami własnej tożsamości.

Aby uzbroić rodziców i nauczycieli w bezcenną wiedzę na temat wdrażanej do szkół wulgarnej edukacji seksualnej, która sprzyja wzrostowi problemów z tożsamością płciową u nastolatków – przygotowaliśmy raport na temat edukacji seksualnej, w którym szczegółowo opisujemy jej korzenie, założenia oraz perwersyjne treści, jakie radykalni aktywiści chcą przekazywać polskim dzieciom w szkołach.

 

Adw. Jerzy Kwaśniewski – prezes Ordo Iuris

 

Czytaj Więcej
Wolności obywatelskie

20.03.2024

Sprawa Kate Scottow - szokujący przypadek procesu za „misgenderowanie” 

Zwracanie się do mężczyzny zgodnie z jego płcią może być przyczyną procesu karnego. Przekonała się o tym Brytyjka Kate Scottow. Tego rodzaju ideologiczna cenzura może stać się faktem wkrótce także w Polsce. Sprawie Kate Scottow poświęcamy kolejną publikację z cyklu artykułów poświęconych zagadnieniu ideologicznej walki z „mową nienawiści”. Eseje te stanowią zapowiedź książki „«Mowa nienawiści» - koń trojański rewolucji kulturowej” autorstwa Rafała Dorosińskiego z Zarządu Ordo Iuris, która ukaże się w ciągu najbliższych tygodni. 

Wyrok za „misgenderowanie” 

W lutym 2019 roku brytyjski dziennik „Daily Mail” opisał sprawę Kate Scottow, 38-letniej mieszkanki hrabstwa Hertfordshire i zadeklarowanej feministki, która została aresztowana w obecności swoich małych dzieci - autystycznej 10-letniej córki oraz półtorarocznego syna. Policja zatrzymała kobietę pod zarzutem naruszenia przepisów Ustawy o złośliwych komunikatach z 1988 roku (Malicious Communications Act 1988) oraz Ustawy o ochronie przed nękaniem z 1997 roku (Protection from Harassment Act 1997). W dodatku funkcjonariusze skonfiskowali telefon oraz laptop należący do Scottow. Opisane w prasie działanie było efektem doniesienia złożonego przez Stephanie Hayden, mężczyznę identyfikującego się jako kobieta, który zarzucił Scottow dokonanie tzw. misgenderowania (misgendering) jego osoby. Czyn ten polega na stosowaniu zaimków odmiennych niż właściwe dla deklarowanej tożsamości płciowej danego człowieka. W tym przypadku Scottow, podczas dyskusji na portalu Twitter oraz w wiadomości wysłanej poprzez serwis Mumsnet, miała odnieść się do Haydena używając zaimku osobowego „on” (he), zamiast „ona” (she). Miała też wyrażać się nieprzychylnie o swoim internetowym adwersarzu. 

Sprawa nie zakończyła się jednak na samym aresztowaniu Scottow. Hayden wniósł bowiem skargę do sądu, oskarżając kobietę o to, że swoimi wpisami popełniła wykroczenie określone w art. 127 Ustawy o łączności z 2003 roku (Communications Act 2003) - niewłaściwego korzystania z publicznej sieci łączności elektronicznej (improper use of public electronic communications network). 

7 lutego 2020 roku Scottow została skazana przez Sąd Magistracki miasta St Alban's (St Alban’s Magistrates’ Court) za „niewłaściwe korzystanie z publicznej sieci łączności elektronicznej w celu spowodowania irytacji, niedogodności lub niepotrzebnego niepokoju u innej osoby” na karę dwuletniego okresu warunkowego (w niektórych krajach common law istnieje instytucja conditional discharge, polegająca na uznaniu winy sprawcy określonego, mało szkodliwego czynu przy jednoczesnym wstrzymaniu się przez organ wydający wyrok od nałożenia sankcji), zapłatę kosztów procesowych w wysokości 1000 funtów oraz zapłatę 27 funtów na rzecz funduszu ofiar wykroczeń.  

Oskarżona o nieistniejące przestępstwo 

Następnie Scottow odwołała się od rozstrzygnięcia, a sprawa trafiła do Wysokiego Trybunału Sprawiedliwości (High Courts of Justice), który w orzeczeniu wydanym w grudniu 2020 roku uwzględnił apelację oraz uchylił wyrok skazujący, wydany w pierwszej instancji. Naczelny Sąd Karny podkreślił, iż strona oskarżająca oraz Sąd Magistracki miasta St Alban’s nie uwzględnili w wystarczającym stopniu kontekstu prawnego, który jest dla tej sprawy niezwykle ważny. Kontekstem tym są sposób sformułowania przepisu art. 127 (2)c oraz jego historia. W ocenie sądu, w omawianym przepisie „nacisk nie jest położony na treść jakiejkolwiek komunikacji, ale raczej na jej cel i sposób, w jaki cel ten jest realizowany” w tym sensie, że „intencją Parlamentu było zakazanie uporczywego zachowania, którego jedynym celem jest spowodowanie irytacji, niepokoju lub niedogodności ze względu na swoją uporczywość, a nie treść informacyjną”. Sąd podkreślił więc element „uporczywości postepowania” (a course of persistent conduct), który nie wystąpił w przypadku sprawy Scottow, jako że „był pewien element powtarzalności, ale tylko częściowo” (pomiędzy „seriami” tweetów występowały duże odstępy czasowe).  

Polski porządek prawny nie zna przestępstwa, o którego popełnienie w Wielkiej Brytanii została oskarżona Scottow, czyli „niewłaściwego korzystania z publicznej sieci łączności elektronicznej”. W Polsce nie odnotowano jak dotąd przypadków spraw sądowych dotyczących tzw. misgenderowania, które teoretycznie mogłyby by być rozpatrywane w oparciu o przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące ochrony dóbr osobistych czy przestępstwa zniesławienia czy zniewagi, zawarte odpowiednio w art. 212 oraz art. 216 Kodeksu karnego.  

W ostatnim czasie prasa w wielu różnych państwach Europy i Ameryki donosiła o kuriozalnych przypadkach wykorzystywania przepisów dotyczących mowy nienawiści, w tym także tzw. misgenderowania (stosowania form gramatycznych odmiennych niż „tożsamość płciowa” danej osoby, poprzez złe używanie zaimków oraz innych słów odnoszących się do płci), jako narzędzia służącego ograniczaniu podstawowych praw i wolności, w tym zwłaszcza prawa do swobodnej wypowiedzi słowa. Dlatego też ochrona prawa do swobodnego wyrażania opinii zajmuje ważne miejsce w wśród tematów podejmowanych przez Instytut Ordo Iuris. W dodatku Ordo Iuris przygotowuje obszerną publikację, poświęconą zagadnieniu i problematyce mowy nienawiści. 

 

Patryk Ignaszczak - Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris  

Czytaj Więcej
Edukacja

19.03.2024

Ordo Iuris interweniuje u wojewody wielkopolskiego w sprawie genderowej Strategii Oświatowej

· Instytut Ordo Iuris przekazał wojewodzie wielkopolskiemu analizę wybranych założeń uchwalonej Strategii Oświatowej Miasta Poznania, wzywając go do podjęcia stosownych działań nadzorczych, w tym do stwierdzenia nieważności uchwały rady miejskiej.

Czytaj Więcej
Subskrybuj gender